HFM

artykulylista3

 

Anja Lechner/ /Agnes Vesterman - Valentin Silvestrov: Hieroglyphen der Nacht

cd032018 001

ECM 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Ukraiński kompozytor Walentin Silwestrow (ur. 1937) za swój twórczy drogowskaz przyjął słowa poety Aleksandra Wwiedienskiego o tym, że trzeba szanować ubóstwo języka, szanować zubożałe myśli. Jest ascetą dźwięków; pauzy w jego muzyce zajmują zapewne niemal połowę łącznego czasu trwania utworów. Nie na darmo tytuł niedawno wydanego albumu monograficznego Silwestrowa brzmi „Hieroglify nocy”. Noc to w końcu pora ciszy i snu; stan mroku duszy, rozmowa z duchami tych, którzy odeszli. Wszystkie te tematy znajdziemy na płycie. Najczęściej powtarza się nazwa „serenada”, czyli, z definicji, utwór wykonywany o zmroku, w plenerze. Są tu też elegie, lacrimosa i kołysanka oraz… tańce – walce i menuet. Silwestrow wynurza się niekiedy z nastroju melancholii. W miniaturach dedykowanych pamięci Schumanna i Czajkowskiego dokonuje romantycznej stylizacji, ale tylko fragmentarycznej, „zanikającej” niczym obłok wspomnień. Piórem Silwestrowa, piszącym nocne hieroglify, jest wiolonczela; czasem – dwie wiolonczele. Z instrumentów płyną niewerbalne wyznania żalu, tęsknoty, współczucia, zachwytu; chropawo artykułowane wysokie dźwięki i flażolety robią wstrząsające wrażenie. W jednym z utworów Anja Lechner gra na wiolonczeli i tam- -tamach. Bębny szczelinowe przekształcają przestrzeń akustyczną – wysyłają sygnały w czeluść i odbierają odpowiedź zaświatów. Oto kolejna fonograficzna wypowiedź ECM-u w kwestiach eschatologii. n

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Seong-Jin Cho - Debussy

cd032018 008

Deutsche Grammophon 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Przy każdym pobycie w Wiedniu Witold Lutosławski szedł do Kunsthistorisches Museum, aby spojrzeć na obraz Vermeera „W pracowni artysty”. Kiedy Seong-Jin Cho przyjechał do Paryża na studia pianistyczne, kupił całoroczny bilet do Musée d’Orsay, aby codziennie kontemplować obrazy impresjonistów. Impresjonizm muzyczny zafascynował go wcześniej niż malarski; utwory Debussy’ego gra od dziecka. Po zwycięstwie w Konkursie Chopinowskim (2015) wydał dwie płyty z kompozycjami Chopina, lecz zaraz potem – album poświęcony Debussy’emu. Wydaje się, jakby do wykonywania tej muzyki Seong-Jinowi Cho wyrosły dodatkowe palce, dzięki którym w każdej z warstw dzieje się coś innego. Ewoluują krople, plamy, smugi, fale, mosty, ściany. Jest liryzm i refleksja, ale Cho podkreśla wagę pierwiastka narracyjnego. Sugestywnie prowadzi opowieść o „Images” I-II. W „Kąciku dziecięcym” do wersji podstawowej, zapisanej w nutach, dodaje zawsze coś od siebie: elegancką nonszalancję („Doctor Gradus ad Parnassum”), czar transu („Jimbo’s Lullaby”), niewyobrażalną brawurę („Golliwogg’s Cake-walk”). W „Suite bergamasque” światło księżyca, widziane przez Cho, jest zaskakująco zamglone i przyćmione, a menuet – rozbrykany jak źrebak. Interpretacja „L’Isle joyeuse” to popis precyzji, energii i zarazem gracji. W grze Cho słychać radość i entuzjazm. To choroby przenoszone drogą uszną. Czujemy się zarażeni.

Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Stefano Battaglia - Pelagos

cd032018 005

ECM 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

„Pelagos” to pierwszy solowy projekt nagrany dla ECM-u przez Stefano Battaglię, włoskiego pianistę i kompozytora, realizującego się na gruncie jazzu i muzyki klasycznej. Jego dwupłytowy album zawiera autorskie kompozycje na fortepian i fortepian preparowany oraz dwa opracowania „Lamma Bada Yatathanna” – syryjskiej pieśni z XV wieku. Utwory wykonywane na instrumencie „tradycyjnym” przypominają klimatem muzykę z solowych albumów Keitha Jarretta, z jej charakterystyczną ornamentyką, liryzmem, bogatym w detale brzmieniem i wyrównaną dynamiką. Ich forma jest kształtowana intuicyjnie – Battaglia snuje rozległe improwizacje, które powstają z krótkich motywów lub sekwencji akordów. Spokojny strumień dźwięków bywa wzbogacany elementami etnicznymi (orientalizmy, skale) i wstawkami o charakterze wirtuozowskim. Kilka form przeznaczonych na fortepian preparowany (lub oba instrumenty) ukazuje kompozytorski i pianistyczny potencjał Battaglii w nowym świetle. Artysta kładzie w nich większy nacisk na ekspresję, silniej eksponuje czynnik rytmiczny i sonorystyczny – imitowanie brzmień bębnów, gongów, dzwonków. Aby poczuć się w miarę komfortowo w obszernym materiale, należy przestawić percepcję na wolniejsze obroty, zapomnieć o typowych zasadach dramaturgii utworów. Słowem – zatopić się w dźwiękach bez warunków wstępnych.

Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Krystian Zimerman - Franz Schubert: Piano Sonatas D 959 & D 960

cd022018018

Deutsche Grammophon 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Krystian Zimerman zawsze dąży do nagrania perfekcyjnej wersji danego utworu. Obmyśla i testuje interpretację latami, a kiedy wchodzi do studia, jest absolutnie przekonany, że efekt pracy stanie się swoistym testamentem, wzorcem, punktem odniesienia dla melomanów i innych pianistów. Tak było choćby z jubileuszową edycją koncertów Chopina i Sonaty nr 2 Bacewiczówny. Najnowsza płyta zawiera sonaty fortepianowe A-dur i B-dur Schuberta, które Zimerman włączył do repertuaru trzy dekady temu, a zarejestrował tuż przed 60. urodzinami, uznając, że nadszedł na to idealny czas. Dla Zimermana technika pianistyczna ma nie mniejsze znaczenie niż realizacja nagrania, dlatego wybrał salę o znakomitej akustyce, w Kashiwazaki (miasto odwdzięczyło się pianiście za wsparcie Japonii po trzęsieniu ziemi w 2007) i użył klawiatury własnej konstrukcji (o przesuniętym miejscu uderzenia młoteczka w strunę). Dźwięk instrumentu jest niesamowity – to połączenie donośności i głębi steinwaya, delikatności historycznego pleyela i baśniowej dzwoneczkowatości celesty. Zimerman przenosi słuchacza w inny wymiar nie tylko cudownym brzmieniem, lecz także niuansami artykulacji i tempa. Nie sposób się otrząsnąć z wrażenia, jakie robi druga część sonaty A-dur. To opis stanu wahania (lęku?), ociągania się, szukania pretekstu do zatrzymania się, to znów mozolnej wędrówki. Przy tak wspaniałych płytach recenzent jest bezsilny. Niech mówi muzyka.

Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 02/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Szymon Kawalla - Chamber Music

cd022018014

Joanna Kawalla / Justyna Reczeniedi /
/Grzegorz Gorczyca / Leszek Lorent / Marek Roszkowski
Requiem Records/Dux 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Szymon Kawalla (ur. 1949) obchodzi 60-lecie pracy twórczej i 50-lecie pracy pedagogicznej. To prawdziwy człowiek- -orkiestra. Z wykształcenia jest skrzypkiem, kompozytorem i dyrygentem. Uczył w szkołach muzycznych wszystkich stopni i na kursach mistrzowskich (także za granicą). Szefował orkiestrom. Jego rodzice i siostra byli muzykami. Córka Joanna została skrzypaczką i wniosła znaczący wkład w omawianą tu płytę – skrzypce dominują w obsadach. Prezentowany podwójny album podsumowuje dorobek kameralny Kawalli- kompozytora. Najstarszy z utworów wyszedł jeszcze spod pióra licealisty; najnowszy pochodzi z 2016 roku. Z niespełna stu minut muzyki wyłania się portret artysty o wielu twarzach, o doskonałym warsztacie, niespożytej energii i pomysłowości. Kawalla swobodnie porusza się w świecie klasycznych form (sonata, kaprys, cykl pieśni). Potrafi je także inteligentnie dekonstruować (fortepianowe wariacje na temat Prokofiewa, skrzypcowa Cadenza). Udane są jego kompozycje inspirowane folklorem – mazowieckim, świętokrzyskim, a także arabskim i koreańskim. Ciekawie zestawia instrumenty w duetach: obój ze skrzypcami (w sonacie) czy skrzypce z perkusją. Ta ostatnia konfiguracja zaowocowała chyba najciekawszym dziełem na płycie: „Tryptykiem koreańskim" z rewelacyjnym Leszkiem Lorentem, grającym na rozmaitych perkusjonaliach. Warto posłuchać.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 02/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Rafał Zapała - Ideogramy

cd022018015

Nicole Mitchell / Mateusz Loska / Michał Dworzyński
Orkiestra Akademii Muzycznej w Poznaniu
Requiem Records / Dux 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

W przypadku takich artystów jak Rafał Zapała (ur. 1975) słowo „kompozytor” już nie wystarcza. Wymyślono więc określenie „artysta dźwięku”. Artysta dźwięku nie tylko zna możliwości instrumentów akustycznych i elektronicznych, lecz wykorzystuje wiedzę z zakresu anatomii i neurologii, urbanistyki i teatru, psychologii i socjologii, filmu i literatury. I tak by można wyliczać bez końca, bowiem Sound Art operuje dźwiękiem we wszystkich wymiarach i kontekstach. Celem jest wyrwanie melomana ze strefy komfortu filharmonii lub domowej płytoteki i pokazanie mu nowych smaków dźwięku, nowych reakcji na dźwięk, a często także nowych przestrzeni, w których dźwięk rozbrzmiewa. Na płycie „Ideogramy” znalazły się cztery utwory z lat 2007-2014. Jeden z nich jest oparty wyłącznie na dźwiękach stworzonych elektronicznie. Trzy pozostałe kompozytor osnuł wokół cyfrowo przetworzonych brzmień kontrabasu, fletu i orkiestry symfonicznej. Najbardziej niesamowity, piękny świat maluje Zapała w utworze „Nicolette” na flet i live electronics. To baśń-słuchowisko bez słów o dobrym ptaku, przyzywającym z głębi lasu inne ptaki. Całe nagranie ma zaledwie 37 i pół minuty, lecz wydaje się, że trwa dwa razy dłużej. Tak wykreowana aura sonorystyczna działa na słuchacza. Percepcja muzyki staje się doświadczeniem z pogranicza fizjologii i mistyki, a narzędziem spajającym obie sfery jest akustyka. Zaiste, zdolny człowiek ten Zapała!

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 02/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF