HFM

artykulylista3

 

Vivaldi - Teuzzone

k Vivaldi Teuzonne

Lopez, Melanesi, Galou, Mameli, Zanasi Le Concert des Nations/Jordi Savall Naïve 2011
Dystrybucja: Universal Music Polska

Interpretacja: k5
Realizacja: k5

Przykład godny przeszczepienia na nasz grunt: władze Piemontu, zdając sobie sprawę, jak cenne muzykalia kryje biblioteka uniwersytetu w Turynie, dotują nagranie kolekcji kilkuset manuskryptów Antonia Vivaldiego. Oto już 49. album wydany przez Naïve – opera „Teuzzone“.
Vivaldi napisał to dzieło w czasie pobytu w Mantui, na otwarcie karnawału w roku 1719. „Teuzzone” może nasuwać dzisiejszym słuchaczom skojarzenia z „Turandot” Pucciniego, ponieważ akcja libretta Apostola Zena rozgrywa się w baśniowych Chinach. Zidiana ma ochotę na małżeństwo z następcą tronu, Teuzzone, ale ten kocha tatarską księżniczkę Zelindę. Zidiana skłonna jest podpalić świat, doprowadzić do zgładzenia ukochanego i jego narzeczonej, byle tylko pozbyć się rywalki. Po perturbacjach sprawy kończą się szczęśliwie dla Teuzzone i Zelindy.
Trzy akty muzyki, w której pobrzmiewają tematy z innych utworów Vivaldiego, cechują się wartką narracją i dramatycznymi starciami charakterów. Partie wokalne powierzono świetnym solistom: w roli tytułowej występuje precyzyjny, wrażliwy na niuanse barwy sopran męski Paolo Lopez; jako podstępna Zidiana – mezzosopran Raffaella Milanesi o niezwykłym, hermafrodytycznym brzmieniu głosu; jako dobrotliwa Zelinda – kontralt Delphine Galou, brawurą i perfekcją przypominająca Ewę Podleś; jako Egaro – kontratenor Antonio Giovannini, brzmiący bardziej „żeńsko” niż Milanesi. Viva Vivaldi.

Autor: Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 5/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Jan Lisiecki - Mozart Piano Concertos Nos. 20 & 21

k 71 06 2012 lisiecki

Jan Lisiecki (fortepian)
Symphonieorchester des Bayerischen Rundfunks Christian Zacharias
Deutsche Grammophon 2012
Dystrybucja: Universal

Interpretacja: k5
Realizacja: k4

Janek Lisiecki to dziś najmłodszy artysta nagrywający dla Deutsche Grammophon. Na swój debiut wybrał popularne koncerty Mozarta, choć w Polsce znany jest głównie jako wykonawca Chopina. Najwyższy czas, by się to zmieniło.
Mimo młodego wieku, Janek dysponuje warsztatem, którego starsi mogą mu pozazdrościć. Ma też coś jeszcze – wrażliwość, niezwykłą dyscyplinę i pasję. Bez niej codzienne ćwiczenia od szóstej rano byłyby udręką, a są radością i spełnianiem życiowego powołania.
Mozart Lisieckiego jest pełen uroku, radości życia i optymizmu, ale na pewno nie jest infantylny. W koncercie d-moll ciemne akordy przypominają o nieuchronności przeznaczenia i tworzą most pomiędzy tym utworem, a innym, niedokończonym, napisanym w tej samej dramatycznej tonacji. Nie jest to jednak dramat romantyczny, z wielkimi uniesieniami i emocjami. Nad wszystkim górują dyscyplina, klasyczne proporcje i umiar oraz wewnętrzny spokój. Koncert C-dur to pokaz młodzieńczej pasji połączonej z poetyckim liryzmem i tym, co Francuzi określają nieprzetłumaczalnym w pełni na nasze słowem „sérénité”.
Piękny to debiut i znakomity przykład dialogu młodego artysty z doświadczonym mistrzem Christianem Zachariasem. Dialogi pianisty z orkiestrą to rozmowa pełna zrozumienia i szacunku. Nikt tu nikogo nie próbuje prześcignąć ani zagłuszyć. Również dlatego ta płyta jest tak cenna. Znakomity początek nowej drogi.

Autor: Maciej Łukasz Gołębiowski
Źródło: HFiM 6/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Roberto Alagna - Pasión

k 71 06 2012 alagna

Yvan Cassar (aranżer, dyrygent) Deutsche Grammophon 2012
Dystrybucja: Universal Music Polska

Interpretacja: k5
Realizacja: k5

Niedawno na rynku pojawiła się płyta z piosenkami w rytmie tanga w wykonaniu uwodzicielskiego barytona Erwina Schrotta. Teraz album z latynoskimi szlagierami wydał tenor Roberto Alagna.
Schrott jest Urugwajczykiem i wychował się przy gorących południowoamerykańskich przebojach; Alagna, jak się okazuje, ma argentyńsko-hiszpańskie korzenie. Choć urodził się na Sycylii, a dorastał we Francji, zawsze fascynowała go muzyka z Meksyku, Kuby i tego rejonu świata; ma przecież w dorobku świetny kompakt z hitami Luisa Mariano.
„Pasión” to piętnaście utworów, w większości dobrze znanych z licznych opracowań wokalno-instrumentalnych i instrumentalnych. Nazwiska kompozytorów niejednemu słuchaczowi zabrzmią znajomo – wszak Augustin Lara, Ernesto Lecuona czy Carlos Gardel to klasycy XX-wiecznej rozrywki. Kierownikowi muzycznemu przedsięwzięcia, Yvanowi Cassarowi, zależało na aranżacjach zbliżonych do nagrań z epoki; także realizacja techniczna naśladuje archaiczne stereo ze sztucznie rozseparowanymi kanałami.
Alagna z zadziwiającą łatwością zapomina o operowym sznycie wokalnym i brawurowo wchodzi w rolę szansonisty z szemranego latynoskiego lokalu. Przedkłada wzruszenie nad perfekcję emisji, a nawet intonacji. Bezwstydnie szarżuje. Jest egzaltowany, a czasem wręcz histeryczny („La Cumparsita“, „Dos cruces“). Nade wszystko zaś – zmysłowo rozedrgany i rozkołysany (powalające „Bésame mucho”). Płyta doskonała i do słuchania, i do wykorzystania jako podkład taneczny.

Autorzy: Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 6/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Voice Band & Anita Lipnicka - W siódmym niebie

k 71 06 2012 Lipnicka

EMI 2012

Interpretacja: k5
Realizacja: k4

„Spędziłem dziesiątki godzin w archiwach Polskiego Radia, przesłuchując taśmowe kopie płyt winylowych oraz dźwiękowych pocztówek, które ocalały po wojnie. To była niezwykła podróż w czasie; pasjonujące odkrywanie kolejnych, nadwiślańskich przedstawicieli stylu ‚Barbershop‘ – takich jak Chór Dana, Chór Juranda, Eryana czy Cztery Asy...” – wspomina Arkadiusz Lipnicki, pomysłodawca i koordynator projektu fonograficznego „W siódmym niebie”. Sformował kwartet śpiewaków (dwóch tenorów – w tym sam Lipnicki, baryton i bas). Zaprosił też swoją siostrę, piosenkarkę Anitę Lipnicką, i grono cenionych muzyków. Wielu uczestników projektu łączą więzy rodzinne lub przyjacielskie; tym większą satysfakcję czerpali ze wspólnej pracy. A efekt? Wyśmienity.
Czternaście piosenek z lat 1929-39 pochodzi z polskich i amerykańskich filmów muzycznych i rewii. Aranżacje są proste, zręczne i dowcipne. Trzon zespołu instrumentalnego stanowią akordeon, gitara, kontrabas i perkusja, czasem wsparte przez fortepian, trąbkę, klarnet, mandolinę, skrzypce czy cały kwartet smyczkowy. Współcześni rewelersi śpiewają, nomen omen, rewelacyjnie: piękną barwą, z zapałem, czysto, rytmicznie i z uśmiechem.
„Zniewalający efekt „harmonii humoru” i współbrzmienia kilku męskich głosów potwierdził się raz jeszcze” – mówił Arkadiusz Lipnicki o swoich pierwszych spotkaniach z muzyką rewelersów. Teraz słuchacze mogą powtórzyć te słowa w odniesieniu do gotowego albumu. Polecamy!

Autorzy: Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 6/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Miklós Perenyi - Britten. Bach. Ligeti

Perenyi

Miklós Perenyi (wiolonczela)
ECM 2012
Dystrybucja: Universal Music Polska

Interpretacja: k5
Realizacja: k5

Zasadą projektu fonograficznego ECM New Series jest zestawianie na jednej płycie klasyki i muzyki współczesnej w wykonaniu jednego wykonawcy bądź grupy. Węgierski mistrz wiolonczeli Miklós Perenyi wybrał sonatę Györgi Ligetiego (1948-53) i III suitę Brittena (1971), a przedzielił je VI suitą Bacha. Wszystko to są kompozycje na wiolonczelę solo i ona staje się współbohaterką tego nagrania.
W dostępnych źródłach brak informacji, na czym gra Perenyi, ale brzmienie wskazuje na instrument wysokiej klasy, doskonale sprawdzający się w każdym repertuarze, posłusznie współpracujący z palcami wirtuoza, które czasem przebierają po strunach z zawrotną prędkością (część Moto perpetuo w suicie Brittena), a czasem wydobywają zaskakujące efekty glissandowo-wibratowe (oniryczna sonata Ligetiego).
Dla kolejnych utworów i części utworów Perenyi tworzy mikroklimat, kładąc nacisk na niuansowanie barwy dźwięku w odcieniach szarości – monotonii, smutku, zadumy, lamentu, zawieszenia. Elementem dodatkowo różnicującym nastrój jest rytm, pojmowany przez artystę z iście jazzowym feelingiem (rozkołysana suita Bacha), i stosowanie pauzy (Introduzione w Brittenie; Dialogo w sonacie Ligetiego).
Szarość potrafi zatem fascynująco brzmieć, a także wyglądać – o czym świadczy ostatni film krajana Perenyia, Beli Tarra – „Koń turyński”, do którego kompozycja Ligetiego w interpretacji węgierskiego wiolonczelisty pasowałaby nie gorzej niż muzyka Mihálya Viga.

Autorzy: Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 7-8/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

The Liszt Project - Pierre-Laurent Aimard

Liszt

Pierre-Laurent Aimard (fortepian)
Deutsche Grammophon 2011
Dystrybucja: Universal Music Polska

Interpretacja: k5
Realizacja: k5

Pod intrygującym tytułem „The Liszt Project” kryje się podwójny album, zawierający prawie dwie i pół godziny muzyki – nie tylko Liszta, lecz również takich kompozytorów, jak Wagner, Berg, Bartók, Ravel, Skriabin, Messiaen oraz, najmłodszy i najmniej z nich znany, Marco Stroppa (ur. 1959). Francuski pianista Pierre-Laurent Aimard przyzwyczaił słuchaczy do płodozmianu w swej dyskografii, przeskakując od Bacha do Bouleza. Tym razem zestawił program obszernego recitalu płytowego z utworów powstałych na przestrzeni 150 lat, ale nie ułożył ich chronologicznie. Elementem spajającym jest twórczość Liszta i jej wpływ na muzykę następnych epok – czy to w rozwiązaniach harmonicznych, kolorystyce, czy choćby tematyce. Sąsiadujące w programie utwory oświetlają się nawzajem, a właściwie – „ocieniają“, jako że dominuje klimat rozpaczy, mroku i śmierci, począwszy od otwierającej album upiornej barkaroli „La lugubre gondola” aż do finałowego krajobrazu alienacji w „Vallée d’Obermann” Liszta.
Aimard jest wszechwładnym demiurgiem projektu: scenarzystą, reżyserem i aktorem. W strumieniu fascynujących interpretacji potrafi organicznie połączyć miniatury fortepianowe Liszta z sonatą Berga, ptasim trelom Messiaena dać do wtóru śpiew ptaków Stroppy. „The Liszt Project“ Aimarda przypomina melomanom, jak silnie wewnętrznie zespoloną całość stanowi muzyka europejska i jak wiele każdy z kompozytorskich gigantów bierze od innych i zarazem innym daje.

Autor: Hanna Milewska
Źródło: HFiM 7-8/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF