fbpx

HFM

artykulylista3

 

Wiesław Ochwat - Between Paths

cd042021 001

DUX 2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

„Płyta «Between Paths» jest wynikiem moich kilkuletnich poszukiwań i badań nad polską solową literaturą, powstałą na przestrzeni ostatnich kilku lat. Motywacją do podjęcia tego typu działań było rozpoczęcie studiów doktoranckich na Akademii Muzycznej w Krakowie. Zdobyta wiedza oraz aktywna praca z kompozytorami umożliwiła mi zgromadzenie wartościowego materiału, w postaci siedmiu kompozycji na akordeon lub z towarzyszeniem mediów elektronicznych, które ukazują akordeon w nowym, świeżym, często nieznanym dotąd obliczu” – pisze w książeczce Wiesław Ochwat. „Between Paths” („Między ścieżkami”) to tytuł symboliczny. Ścieżki to dwie pionowe klawiatury guzikowe akordeonu, a pomiędzy nimi znajduje się miech – płuca instrumentu i zastępcze płuca akordeonisty. Gospodarownie powietrzem decyduje o frazowaniu, dynamice, artykulacji, akcentach; miech jest narratorem i bohaterem muzycznych opowieści. Ochwat wybrał utwory z lat 2008-2017; ich najmłodsi autorzy – Przemysław Scheller i Piotr Peszat (ur. 1990) – są jego rówieśnikami. Niewiele starsi są Maciej Zimka, Artur Zagajewski, Paweł Janas czy Wojciech Blecharz; Krzysztof Olczak d r(ur. 1956) jest tu seniorem. W tych dziełach cytaty z muzyki dawnej (Olczak) sąsiadują z cytatami z wywiadu Sachy Barona z Donaldem Trumpem (oczywiście Peszat; wersja wideo tej kompozycji jest dostępna w sieci); ćwierćtony (Peszat) nie szokują na tle brzmień „garmoszkowych” (Scheller). Ochwat wspaniale ogarnia to niejednorodne uniwersum. To idealny gospodarz miecha i przewodnik po guzikowych ścieżkach.

Hanna Milewska

 


 

 

proMODERN - Comfort Zone

cd Hifi 01 2020 003

DUX 2019

Recenzja w numerze: 7-8/2020

Nagroda za konsekwentne wychodzenie z artystycznej strefy komfortu, odważne poszukiwania repertuarowe, podejmowanie ryzyka przecierania nowych szlaków. Za perfekcję intonacji, dykcji i emisji
w wielu językach.Za prawykonania świetnych nowych utworów (Tabakiernik, Blecharz, Kościów) i za przypominanie twórczości ojców muzyki współczesnej (Penderecki, Lutosławski).
Grupa proMODERN jest teatrem głosów i głosem „wystawia” minispektakle o przygodach ludzi wrażliwych w niepewnym świecie.
Brawo!

 


 

 

Urszula Bartkiewicz - Polonezy

cd122020 006

DUX 2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Polonez, taniec dworski wywodzący się z ludowego chodzonego, to jeden z najlepiej rozpoznawalnych w świecie polskich wynalazków. Narodowa marka – na szczęście wzór niezastrzeżony, więc poszedł w świat jako nasz ambasador, a nawet inspirator kompozytorów zagranicznych. Kiedy Polska zniknęła z mapy, tańczenie poloneza stało się aktem patriotycznym, a ich komponowanie – powinnością świadomych polskości twórców. Kto żyw, siadał do pisania. Mistrzowskie polonezy Chopina wzniosły się tak wysoko ponad poziom dookolnej konfekcji (bez względu na szlachetne pobudki jej poczęcia), że dziś przedchopinowski urobek popadł w zapomnienie, oczywiście poza „Pożegnaniem ojczyzny” Ogińskiego. Znana klawesynistka Urszula Bartkiewicz postanowiła przypomnieć polonezową rzeczywistość z przełomu XVIII i XIX wieku – klimat salonu, w którym ciurkiem rozbrzmiewają dziełka Bazylego Bohdanowicza, J. Heilińskiego, Stefana Jabłońskiego i Aleksandra Rodowskiego. Utwory bardzo proste i nielotne; niemal nie do rozróżnienia, z do bólu mechanicznym basem Albertiego w lewej ręce. Bartkiewicz, grająca z wdziękiem i elegancją, dokonuje cudów interpretacji. Żywym podejściem do rytmu i artykulacji przełamuje automatyzm zgrzebnej materii. Dopiero w pięciu ostatnich polonezach na płycie, napisanych przez Józefa Kozłowskiego (1757-1831), zaczyna się dziać coś ciekawego i gdybyśmy dzisiaj chcieli wybrać z całego albumu utwory na studniówkę, tylko „Polonoise g-moll d’un air italien” przeszedłby selekcję. Co nie zmienia faktu, że ze względów poznawczych płyta jest ważna i ciekawa. n

Hanna i Andrzej Milewscy

 


 

 

Wasiucionek/Michalik - Enescu/Prokofiew/ /Szymanowski

cd122020 005

DUX 2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Te kompozycje wiele łączy: czas powstania, podobne poszukiwania muzyczne, nastrój, a także pewne fantazmatyczne rozmarzenie, oniryczność, ulotność” – mówią bohaterki prezentowanego albumu. Artystki wybrały utwory z lat 1915-1926 – epoki, w której, mimo upowszechnienia płyt gramofonowych, wirtuozi wciąż pracowali na markę i charyzmę w czasie koncertów na żywo oraz osobistych kontaktów z publicznością i twórcami muzyki. Jedną z gwiazd wiolinistyki owych czasów był Paweł Kochański, który swoimi występami poszerzał kompozytorom granice wyobraźni i wiedzy o możliwościach technicznych gry skrzypcowej. Hołdy składał mu George Enescu (sam wyborny skrzypek; na krążku znalazła się jego Sonata nr 3). Pod wrażeniem jego osobowości był Sergiusz Prokofiew (w programie płyty: Pięć melodii op. 35), a Karol Szymanowski („Mity”) wręcz na bieżąco konsultował z Kochańskim dzieła przeznaczone dla niego do prawykonania. Skrzypaczka Małgorzata Wasiucionek i pianistka Sylwia Michalik śmiało sięgają po ten tyleż trudny co efektowny repertuar i znakomicie go podają. Świetnie się rozumiejące artystki przywiązują szczególną wagę do artykulacji i barwy. Arcydzielnie grają Sonatę Enescu, osiągając efekt „ludowego” brzmienia – zarówno rzewno-czupurnych skrzypiec, jak i przypominającego krótki dźwięk cymbałów fortepianu (osobne brawa dla Sebastiana Grimy za przygotowanie instrumentu). I choćby dla tej interpretacji warto poznać album Wasiucionek i Michalik.

Hanna i Andrzej Milewscy

 


 

 

Bandonegro & Martorell - Tangostoria

cd122020 004

DUX 2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Akordeonista, skrzypek, pianista i kontrabasista. Mają po 27 lat, pochodzą z Poznania i wszyscy skończyli studia muzyczne. Razem zaczęli grać jako… piętnastolatkowie, a dziś Bandonegro jest uważane za najlepszą młodą europejską grupę wykonującą tango. Łączą świetny warsztat instrumentalny z wiedzą i praktyką wykonawczą, szlifowaną w ojczyźnie tanga – Argentynie. W ich interpretacjach jest swoboda, zamaszystość. Można wręcz sobie wyobrazić orkiestrę podwórkową, przemierzającą tanecznym krokiem miasto; fortepian mógłby jechać na platformie. Każdy instrument to osobowość, opowieść o czyimś losie. Łkające wibrato skrzypiec (Jakub Czechowicz), kłócące się i godzące partie dwóch rąk pianisty (Marek Dolecki), brawurowy, na granicy nonszalancji, bandoneon (Michał Główka), hiperaktywny kontrabas (Marcin Antkowiak) – to bohaterowie atrakcyjnie zaaranżowanych kompozycji Piazzolli, Troila, Lazzariego, Melfiego i innych mistrzów tanga. Chwilami wydaje się, że Bandonegro jedzie po bandzie wirtuozerii, a słuchacz kibicuje muzykom, aby w szalonym tempie i kaskaderskich efektach sonorystycznych (skrzypcowe ślizgi i zrywy!) nie wywalili się na zakręcie. Ozdobą występów Bandonegro jest wokalista Andres Martorell, Urugwajczyk, niepostrzeżenie przechodzący od melodeklamacji do kantyleny, od szeptu do głośnego śmiechu, od liryzmu do dramatyzmu. „Tangostoria” to wartka opowieść o wolności, szczerości i miłości ludzi, dla których tango stało się symbolem życia – i drogą twórczej ekspresji. Do tańca, do refleksji. Rewelacja!

Hanna i Andrzej Milewscy

 


 

 

Gabryś & Quinn Piano Duo - Moniuszko for 4 Hands

cd112020 001

Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina 2019/2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Oto kolejny dowód, że Rok Moniuszkowski nie był odbębnionym w kalendarzu ciągiem pstrych przedsięwzięć „ku czci”, lecz przyniósł publikacje uszczegóławiające portret kompozytora, a także inscenizacje i nagrania rewidujące dotychczasowe interpretacje jego twórczości. Przyniósł wreszcie odkrycia, prapremiery fonograficzne, wprowadzenie do obiegu koncertowego utworów zahibernowanych w bibliotekach. Oto pierwsza w dziejach płyta zawierająca wszystkie kompozycje fortepianowe Moniuszki na cztery ręce. W czasach autora „Halki” domowe muzykowanie w szlacheckich dworkach i mieszczańskich salonach było powszechnym sposobem spędzania wolnego czasu, a granie na cztery ręce służyło nie tylko integracji towarzyskiej, lecz było okazją do flirtowania i randkowania; cel artystyczny był pięknym naddatkiem. Istniało zapotrzebowanie na „czteroręczne nuty”. W przypadku Moniuszki fortepianowe aranżacje służyły też rozpowszechnieniu utworów, które miały albo niewielką szansę na solidne orkiestrowe wykonanie (jak było w przypadku uwertury „Bajka”), albo już cieszyły się rozgłosem jako część większych form muzycznych (jak polonez „Pan Chorąży”, spopularyzowany jako część partytury opery „Hrabina”). W wykonaniu duetu Maria Gabryś-Heyke – Monika Quinn te czteroręczne arcydziełka brzmią arcydzielnie. Gęsta faktura, barwna narracja, efektowna interakcja obu dwuręcznych partii, melodyjność i taneczne rytmy to tylko część zalet, które powinny zapewnić twórczości Moniuszki miejsce na podium polskich twórców fortepianowych. n

Andrzej Milewski