fbpx

HFM

artykulylista3

 

Paweł Gusnar - Saxophone Varie Vol. 3

cd012019 018

Chopin University Press 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

W roku 2014, z okazji przypadającej 200. rocznicy urodzin twórcy saksofonu, Adolphe’a Saxa, ukazał się album Pawła Gusnara „Saxophone Varie”, nagrodzony Fryderykiem. Po dwóch latach muzyk nagrał kontynuację przedsięwzięcia – płytę z dopiskiem: „Vol. 2”. W roku 2018 ukazała się trzecia odsłona cyklu. Na dwóch starannie zrealizowanych krążkach znajdziemy kompozycje ośmiu współczesnych polskich twórców. Soliście towarzyszy wielu znakomitych instrumentalistów, spośród których warto wymienić wiolonczelistę Tomasza Strahla czy dwa składy: Krakowskie Trio Stroikowe i The Whoop Group. Zaangażowanie różnych artystów do poszczególnych utworów wynika z różnorodności materiału – od duetu po kwintet. Mimo że w nagraniach słyszymy fortepian, wiolonczelę, klawesyn, obój, fagot, klarnet, a nawet akordeon, to saksofon pozostaje najważniejszy. Paweł Gusnar to wirtuoz tego instrumentu – wykazuje się pomysłowością, biegłością i zwinnością. Potrafi się idealnie wpasować w zróżnicowane formuły i tematy. Warto pamiętać, że kojarzony dziś głównie z jazzem saksofon został skonstruowany jako instrument klasyczny i jako taki w 1864 roku opatentowany. Dzięki cyklowi „Saxophone Varie” poznajemy jego klasyczne oblicze przez pryzmat współczesnych twórców.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 01/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Nadine Sierra - There’s A Place For Us

cd012019 004

Deutsche Grammophon 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

„Postrzegam siebie jako narzędzie wokalne, służące czemuś większemu niż ja sama – mam służyć ludziom, sztuce, muzyce, kompozytorowi i nowym słuchaczom, którzy nigdy sobie nie wyobrażali, że zainteresują się operą lub muzyką poważną” – tak brzmi credo artystyczne Nadine Sierry. Przed kilku laty mogliśmy słuchać jej jako „supportu” w czasie recitalu Mariusza Kwietnia; dziś sama jest gwiazdą. Tytuł „There’s A Place For Us” został zaczerpnięty z tekstu songu z musicalu „West Side Story” Bernsteina. W wykonaniu Sierry ów song, „Somewhere”, brzmi jak hymn. Cały album manifestuje dumę z pochodzenia (Nadine ma korzenie portorykańsko-portugalskie) i płci. Amerykańska śpiewaczka wybrała utwory w języku angielskim (Bernstein, Gordon, Foster, Strawiński), hiszpańskim (Villa-Lobos) i portugalskim (Golijov). Opowiada o poszukiwaniu swojego miejsca wśród innych – miejsca miłości, przyjaźni, szacunku i tolerancji. Jej ciemny, giętki i mocny sopran potrafi oddać emocje towarzyszące kobiecym radościom i smutkom, marzeniom i rozczarowaniom, jak we wspaniałym monologu wokalno-aktorskim „Stars” Gordona – kołysance czarnoskórej matki z biednego Harlemu. Umie sugestywnie opisać proces podejmowania decyzji o wyruszeniu w ślad za ukochanym przez stęsknioną dziewczynę („No Word from Tom” z „Żywota rozpustnika” Strawińskiego). Pieśni Ricky’ego Iana Gordona (ur. 1956) i Stephena Fostera (1826-1864) to cenne odkrycia dla słuchaczy.

Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 01/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Hugo Reinhold - Utwory wybrane

cd012019 001

Dux 2015

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Łatwiej znaleźć informacje o Hugonie Reinholdzie, producencie porcelany, niż o Hugonie Reinholdzie – kompozytorze. Nie ma takiego biogramu w dwunastotomowej Encyklopedii Muzycznej PWM. Kilka zdawkowych notek w Internecie powtarza to samo: żył w latach 1854-1935 w Wiedniu; studiował kompozycję u Antona Brucknera i grę na fortepianie u Juliusa Epsteina, a potem sam był profesorem Akademii Muzyki i Sztuk Pięknych. Jego miniatury fortepianowe są wciąż wydawane w antologiach, zwłaszcza szkolnych, ale w programach koncertów pojawiają się rzadko. Za życia Reinholda znajdowały się w stałym repertuarze orkiestr wiedeńskich i nie tylko. Szkoda, że w książeczce przedstawianej tu płyty nie znalazło się więcej informacji ani o Reinholdzie, ani o zarejestrowanych pozycjach. A jest to twórczość godna uwagi i dobrze, że możemy jej posłuchać. Przypomina ją dwoje instrumentalistów związanych z Wrocławiem: pianistka Aleksandra Milcarz i skrzypek Tomasz Bolsewicz. Milcarz wybrała dwa cykle utworów fortepianowych: „Traumbilder” op. 63 i „Klavierstücke” op. 52. To zgrabne kompozycje, łączące elegancję formy z emocjonalną treścią. Niektóre z nich to wymarzone utwory na bis, jak np. „Phantasiestück” (z „Klavierstücke”) – połączenie „Lotu trzmiela” Rimskiego- Korsakowa z walcem „Minutowym” Chopina. Wykonawcy dobrze się czują w neoromantyczno- akademickim idiomie tej muzyki, wymagającym precyzji, lekkości i odrobiny brawury. Chwała im za odwagę poszukiwań i za piękny hołd dla Hugona Reinholda.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 01/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Víkingur Ólafsson - Johann Sebastian Bach

cd012019 007

Deutsche Grammophon 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Kiedy na tych łamach zachwyciliśmy się poprzednią płytą Víkingura Ólafssona z muzyką Glassa, a słynny Tommassini z „New York Timesa” okrzyknął go „islandzkim Glennem Gouldem”, rodzimi żółciopędni melomani, znając jedynie nazwisko pianisty, zastanawiali się, czy będzie śmierdzieć rybą i odradzali kupno biletu na koncert podczas Szalonych Dni Muzyki… Najnowszy album Ólafssona potwierdza, że mamy do czynienia z nietuzinkową osobowością. To przede wszystkim artysta świadomy swoich wyborów, a jego esej w książeczce to fascynująca lektura. Ólafsson widzi w Bachu nauczyciela, który uczy pianistę, jak być swym własnym nauczycielem. Bach daje wolność. Sposób grania Bacha świadczy o tym, co dany pianista wie o muzyce w ogóle i jak ją traktuje. Każdy jego utwór, każde preludium czy fuga, to opowieść o czymś. Dlatego Ólafsson lubi grać pojedyncze miniatury zamiast całych cykli. Poznawanie klasycznych nagrań uświadomiło mu, że nie istnieje jedna, kanoniczna prawda o Bachu. Postanowił ułożyć recital płytowy, którym zbuduje współczesny i bardzo osobisty portret Jana Sebastiana: 35 utworów, w tym siedem transkrypcji. Interpretację Ólafssona określają słowa: powściągliwość, spokój, refleksja i ciepło. Skala dynamiki jest ograniczona; w artykulacji dominuje konsekwentne portato. Kontrapunkt rozumie pianista nie jako trudne zadanie techniczne, lecz jako żywy, wieloplanowy dialog głosów. Wyśmienicie przygotowany fortepian i akustyka nagrania wspierają wizję Ólafssona.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 01/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Classicpair - Sparks

cd122018 002

Dux 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Agata Hańko i Jakub Jarosz, czyli para instrumentalistów klasycznych. Classicpair. Świetny pomysł na wspólne muzykowanie – zestawienie fortepianu z saksofonem nie jest częste. Ci utalentowani młodzi muzycy studiowali w kraju i w Belgii; oboje mają też za sobą występy w Carnegie Hall. Ona wygrała konkurs fortepianowy w teksańskim mieście Corpus Christi i dzięki kontaktom z tamtejszymi mecenasami doprowadziła do nagrania (w lokalnym kościele) wspólnej płyty obojga. Nazwiska kompozytorów, poza Dvořákiem, niewiele mówią melomanom: Francuzi François Borne (1840-1920) i Pierre Max Dubois (1930-1995) oraz Belg André Waignein nie goszczą w stałym repertuarze filharmonii. W 2016 roku Łukasz Dyczko zwyciężył w Konkursie Eurowizji, grając „Rapsodię” Waigneina. Na omawianej płycie Jarosz wykonuje jego „Deux mouvements” – dwie efektowne miniatury, pełne ruchu, zmian tempa i dynamiki. Natomiast w sonatinach Dubois i Dvořáka główną rolę odgrywają zmiany klimatu, oparte na cieniowaniu barwy i niuansowaniu artykulacji. Kluczowe znaczenie ma tu atrybucja instrumentu – saksofonu altowego (Dubois) lub sopranowego (Dvořák). Numerem na finał jest wirtuozowska „Fantaisie brillante”, osnuta na tematach z opery „Carmen” Bizeta. W oryginale Borne skomponował ją na flet; Jarosz gra transkrypcję na saksofon altowy. Zgodnie z tytułem albumu – „Sparks” – w czasie popisu Classicpair aż iskry lecą. Teraz czekamy na ich odkrycia i interpretacje polskiej literatury saksofonowej.

Andrzej Milewski
Źródło: HFiM 12/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Mariusz Ciołko - Roman Maciejewski: Piano Music

cd122018 005

Dux 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Zacznijmy od pochwał. Związany z Białymstokiem pianista i wykładowca UMFC Mariusz Ciołko zasługuje na oklaski. Po pierwsze, za wybór repertuaru na płytę, prezentującą fortepianowy dorobek kompozytorski Romana Maciejewskiego. Po drugie – za piękną, przemyślaną w najdrobniejszych szczegółach, precyzyjną i wrażliwą interpretację. Po trzecie – za wybór fortepianu. Yamaha, udostępniona przez Operę i Filharmonię Podlaską, charakteryzuje się niezwykłą, nibyklawesynową barwą, zwłaszcza w średnicy skali. To zaskakujące brzmienie bierze wykonywane utwory w dodatkowy cudzysłów czy nawias wobec tradycji historycznej i gatunkowej, dookreślając przekorną intencję autora. Z obszernej, lecz rozproszonej (i w znacznej mierze pozostającej w rękopisach) twórczości fortepianowej Maciejewskiego Ciołko ułożył 42-minutowy program, zawierający kompozycje z lat 1929-52, a więc z polskiego, pierwszego szwedzkiego i amerykańskiego okresu życia artysty. Są to głównie tańce napisane dla baletnic (np. „4 Miniatury”) i tańce tylko po klawiaturze (np. „Krzesany”, „Fandango”). U Maciejewskiego, wielkiego indywidualisty, nawet echo wyłamuje się z zasad symetrii. „Mazur” (I) gubi rytm, łamie się, rozpada, po czym, w finale, nagle składa się po bożemu. Fuga z „Tryptyku” dziwnie trąci folklorem, by w okamgnieniu przedzierzgnąć się w dostojny dworski pląs. Najstarszy i najbardziej znany utwór z tego albumu, „Kołysanka”, też raczej nie uśpi melomanów – bo grzech spać przy takiej cudograjce. Słowem: same pochwały

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 12/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF