fbpx

HFM

artykulylista3

 

Feliks Nowowiejski - II i III symfonia

cd07082018 001

Dux 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Większość kompozytorów marzy o napisaniu wielkiej symfonii. Światową tradycję symfoniki XX wieku wzbogacili niewątpliwie Szymanowski i Penderecki. Dorobek Feliksa Nowowiejskiego w tym zakresie jest mało znany i praktycznie niedostępny; spośród czterech symfonii z dojrzałego okresu twórczości zachowały się trzy, z czego tylko jedna (II) była wykonana za życia autora, tuż przed II wojną światową. Nagrań płytowych do tej pory nie było. Krążek poznańskich filharmoników po części zapełnia tę lukę. Album zawiera II i III symfonię. Druga – „Praca i rytm” – to hymn na rzecz cywilizacji, harmonijnie współpracującej z naturą. Została podzielona dość nietypowo, bo na 7 części, i zachwyca konsekwentną strukturą oraz barwną obrazowością. Wszystko tu jest w ruchu: to przyspiesza, to rytmicznie żwawo podąża do przodu, to zwalnia i efektownie hamuje, by znów nabrać pędu. Muzyka opisuje rewolucję techniczną jako zjawisko pozytywne, radosne i przyjazne. Prawidłową nazwę III symfonii ustalono dopiero niedawno: „Siedem barw Iris”. Skomponowane w czarną noc okupacji (rok 1940; prawykonanie – 1961!) dzieło przeniosło kompozytora w krainę orientalnej fantazji. W I i II części panuje pastelowy klimat, podkreślany przez melodyjne motywy fletowe. Marsz w części III udał się Nowowiejskiemu nie mniej niż słynny fragment z „Quo Vadis”. Część IV to wspaniały 17-minutowy finał, budzący skojarzenia z rozciągniętymi „plateau” zakończeń symfonii Mahlera. Piękne odkrycie. Czekamy teraz na IV symfonię Nowowiejskiego.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 07-08/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Martha Argerich & Sergei Babayan - Prokofiev for Two

cd07082018 003

Deutsche Grammophon 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Sergiusz Prokofiew przywiązywał się do swoich kompozycji. Opracowywał ich nowe wersje. Zestawiał suity orkiestrowe lub wykorzystywał tematy i pomysły w następnych dziełach. Jako świetny pianista, sporządzał też aranżacje fortepianowe utworów orkiestrowych. Ponieważ sam bywał ich wykonawcą, są to aranżacje dla jednego instrumentalisty. Sergei Babayan, Ormianin od lat mieszkający w USA, łączy błyskotliwą karierę pianistyczną z działalnością pedagogiczną – jego najsłynniejszym uczniem jest Daniił Trifonow. Teraz postanowił zaaranżować wybrane kompozycje Prokofiewa na dwa fortepiany. Efekty swoich prac zadedykował Marcie Argerich, znanej z upodobania do występów w klawiszowym duecie z największymi nazwiskami światowej pianistyki. Na płycie „Prokofiew dla dwojga” znalazło się 19 „porcji” muzyki Prokofiewa w Babayanowym opracowaniu. Dominują wszelkiego rodzaju tańce – od walca, poprzez polkę, mazurka, poloneza, aż po „Taniec z mandolinami” i „Taniec pięciu par”. Babayan postawił na kontrasty rytmów, temp i nastrojów. Ich amplitudę wyznaczają, z jednej strony, „Prolog” z „Romea i Julii” (zachwycające wykorzystanie dźwięków z dołu skali fortepianu); z drugiej zaś – „Poranna serenada” z tegoż baletu (pastelowy lot motyla). Atrakcyjne aranżacje dają pole do wirtuozowskich popisów duetowi Babayan-Argerich. Trawestując powiedzenie „Tres faciunt collegium”, tutaj dwoje czyni orkiestrę.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 07-08/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Rachmaninoff - All-night vigil

cd052018 003

Bôłt, Dux 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Muzyka sakralna prawosławia nieczęsto pojawia się na koncertach i płytach. „Całonocne czuwanie” na chór mieszany op. 37 Sergiusza Rachmaninowa to oprawa kilkugodzinnego nabożeństwa, celebrowanego w cerkwi przed niedzielą i świętami. Istotą kompozycji (i muzyki cerkiewnej) jest dialog: między chórem męskim i żeńskim, między grupami chórzystów rozstawionymi we wnętrzu świątyni oraz między chórem i solistami. Wokalna wieloplanowość wiąże się z przestrzenną „inscenizacją” liturgii. W nagraniu udało się stworzyć iluzję zanurzenia w akustycznej głębi. Treść i cel „Całonocnego czuwania” to modlitwa śpiewem, frazami kształtowanymi przez rytm ludzkiego oddechu, rozkołysanymi na melizmatach. Śpiew jest piękny, ale to tylko narzędzie komunikacji z Sacrum. Szczerość i żarliwość są równie ważne jak zrozumiałość tekstu. Białostocki chór i soliści to wyborni realizatorzy intencji Rachmaninowa. Jasny, natchniony tenor Rafała Bartmińskiego niesie światło i radość. Ciemny, ciepły mezzosopran Agnieszki Rehlis dodaje pierwiastek matczynej opiekuńczości. Aksamitny bas Krzysztofa Drugowa co prawda nie przypomina legendarnych czelustnych rosyjskich basisk, budzących grozę przed mocą Boga, lecz dzięki temu staje się bliższy współczesnym słuchaczom. Uczestnictwo w muzycznym misterium dobrze jest zacząć od przeczytania świetnego eseju Małgorzaty Gajl w książeczce.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 05/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Zygmunt Krauze - Folk Music

cd052018 007

Bôłt, Dux 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

W latach 70. XX wieku Zygmunt Krauze kilkakrotnie znalazł inspirację w folklorze. Wyznał: „[…] odczuwałem naturalną potrzebę wykąpania się w nurcie nowych dźwięków, dawniej bardzo dla mnie wulgarnych, brutalnych i nieznośnych”. Krauze nie wykorzystał ludowości w typowy dla kompozytorów sposób, czyli na zasadzie cytatu melodii, zastosowania skali (np. góralskiej) czy użycia rytmu wiejskiego tańca. Wybrał metodę „cytatów brzmienia”, czyli kompleksowego „wszczepiania” fragmentów ludowej sonosfery (część melodii jest grana na ludowym instrumencie na tle odgłosów przyrody etc.) w tkankę autorskiego utworu. Np. w „Idyll” fujarkowe improwizacje pastuszków sąsiadują z rechotaniem żab i grzmotami, a góralska kapela ma tę samą dźwiękową wartość co polifonia krowich dzwonków. Niezwykłym utworem jest „Folk Music”. Cytat brzmienia obejmuje tutaj kilkunastominutowy czas przed koncertem symfonicznym, kiedy muzycy przy pulpitach rozgrywają się. Niektórzy robią to na fragmentach utworów ludowych; może tak akcentują swoje pochodzenie, a może po prostu muzyka ludowa i klasyczna mają dla nich wspólny mianownik – warsztat gry. Na dwupłytowym albumie czterokrotnie rozbrzmiewa tradycyjna melodia „Światówka sandomierszczanka” w wykonaniu genialnego skrzypka ludowego Stanisława Gąsowskiego. Na motywach „Światówki” oparł Krauze cykl wariacji „Aus aller Welt stammende”. Wspaniały efekt przynosi działanie określane przez kompozytora jako tworzenie muzyki z innej muzyki – z muzyki ludowej.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 05/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Henryk Mikołaj Górecki - III symfonia „Pieśni żałosnych”

cd052018 011

Dux 2017 (nagr. 1995)

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

4 lutego 1995 w auli Uniwersytetu Adama Mickiewicza wystąpiła Orkiestra Filharmonii Poznańskiej. Dyrygował Andrzej Boreyko, muzyk polskiego pochodzenia wykształcony w Rosji, a solistką była Ewa Iżykowska, młoda śpiewaczka, mająca na koncie występy w znanych teatrach Europy. Wykonano największy hit współczesnej polskiej muzyki poważnej – III symfonię Henryka Mikołaja Góreckiego, rozsławioną w świecie przez nagranie z Dawn Upshaw (Elektra Nonesuch, 1992). Koncert w Poznaniu zarejestrowano, lecz firma fonograficzna Tonpress utonęła. Płyta ukazała się 22 lata później. Po stokroć warto było czekać! Choćby po to, by potwierdzić intuicje z 1995, że wykonawcy pięknie się rozwiną. Dziś Boreyko należy do ekstraklasy światowej dyrygentury, a Iżykowska to nie tylko ceniona śpiewaczka, ale i reżyser, pedagog śpiewu, wykładowca. Przede wszystkim jednak warto było czekać na wspaniałą interpretację. Boreyko równomiernie rozciągnął dynamikę, od niesłyszalnego pianissima na początku do ostatniego dźwięku, znikającego za horyzontem słyszalności w finale. Podyktował optymalne tempo, w którym czas ledwo płynie, a cięciwa emocji napina się do granic. Strzałą, która nieustannie szykuje się do lotu, lecz powstrzymuje i wybuch płaczu, i radości, jest śpiew Iżykowskiej – nienaganny intonacyjnie, szlachetny w barwie, organicznie łączący frazę oddechu z frazą tekstu.

Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 05/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Franco Fagioli - Handel Arias

cd052018 001

Deutsche Grammophon 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

W zamierzeniu argentyńskiego kontratenora ta płyta jest hołdem złożonym Haendlowi. W wielu jego operach Franco Fagioli występował na scenie. Tym razem postanowił zebrać na jednym krążku arie, które wywołują u niego gęsią skórkę – czy to z powodu trudności technicznych, czy też zawartego w nich ładunku emocji. Obok prawdziwych barokowych hitów, jak „Venti, turbini, pestate” z „Rinalda”, wybrał fragmenty mniej znanych dzieł, na przykład „Ch’io parta?” z opery „Partenope”. Miło usłyszeć, że Fagioli wciąż znajduje się w najwyższej formie wokalnej. Nieustannie zachwyca ciemną, gęstą barwą głosu w całej skali, nawet w najwyższych dźwiękach. Imponuje kontrolą nad oddechem, dzięki której rozpina frazy długie jak mosty. Perfekcja emisji pozwala mu bezstratnie dokonywać błyskawicznych zmian rejestru; wrażenie robią zwłaszcza krtaniołomne skoki interwałowe w dół. Jest wulkanem energii, ale szybkość i siłę łączy z precyzją pokonywania biegników i ozdobników. W ramach zaprezentowanego repertuaru Haendlowskiego Fagioli najwspanialej interpretuje wcale nie numery popisowe, lecz arie liryczne, jakby zawieszające czas na rozpamiętywaniu uczuć i doznań – choćby „Dove sei, amato bene?” z opery „Rodelinda, regina de Longobardi” czy „Dopo notte atra e funesta” z „Ariodante”. Soliście towarzyszy świetny zespół z Zurychu, a znakomitego nagrania dokonano w malowniczej Villa San Fermo (dawny klasztor, służący dziś jako pensjonat) we włoskim miasteczku Lonigo.

Andrzej Milewski
Źródło: HFiM 05/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF