fbpx

HFM

artykulylista3

 

Henryk Mikołaj Górecki - III symfonia „Pieśni żałosnych”

cd052018 011

Dux 2017 (nagr. 1995)

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

4 lutego 1995 w auli Uniwersytetu Adama Mickiewicza wystąpiła Orkiestra Filharmonii Poznańskiej. Dyrygował Andrzej Boreyko, muzyk polskiego pochodzenia wykształcony w Rosji, a solistką była Ewa Iżykowska, młoda śpiewaczka, mająca na koncie występy w znanych teatrach Europy. Wykonano największy hit współczesnej polskiej muzyki poważnej – III symfonię Henryka Mikołaja Góreckiego, rozsławioną w świecie przez nagranie z Dawn Upshaw (Elektra Nonesuch, 1992). Koncert w Poznaniu zarejestrowano, lecz firma fonograficzna Tonpress utonęła. Płyta ukazała się 22 lata później. Po stokroć warto było czekać! Choćby po to, by potwierdzić intuicje z 1995, że wykonawcy pięknie się rozwiną. Dziś Boreyko należy do ekstraklasy światowej dyrygentury, a Iżykowska to nie tylko ceniona śpiewaczka, ale i reżyser, pedagog śpiewu, wykładowca. Przede wszystkim jednak warto było czekać na wspaniałą interpretację. Boreyko równomiernie rozciągnął dynamikę, od niesłyszalnego pianissima na początku do ostatniego dźwięku, znikającego za horyzontem słyszalności w finale. Podyktował optymalne tempo, w którym czas ledwo płynie, a cięciwa emocji napina się do granic. Strzałą, która nieustannie szykuje się do lotu, lecz powstrzymuje i wybuch płaczu, i radości, jest śpiew Iżykowskiej – nienaganny intonacyjnie, szlachetny w barwie, organicznie łączący frazę oddechu z frazą tekstu.

Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 05/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Franco Fagioli - Handel Arias

cd052018 001

Deutsche Grammophon 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

W zamierzeniu argentyńskiego kontratenora ta płyta jest hołdem złożonym Haendlowi. W wielu jego operach Franco Fagioli występował na scenie. Tym razem postanowił zebrać na jednym krążku arie, które wywołują u niego gęsią skórkę – czy to z powodu trudności technicznych, czy też zawartego w nich ładunku emocji. Obok prawdziwych barokowych hitów, jak „Venti, turbini, pestate” z „Rinalda”, wybrał fragmenty mniej znanych dzieł, na przykład „Ch’io parta?” z opery „Partenope”. Miło usłyszeć, że Fagioli wciąż znajduje się w najwyższej formie wokalnej. Nieustannie zachwyca ciemną, gęstą barwą głosu w całej skali, nawet w najwyższych dźwiękach. Imponuje kontrolą nad oddechem, dzięki której rozpina frazy długie jak mosty. Perfekcja emisji pozwala mu bezstratnie dokonywać błyskawicznych zmian rejestru; wrażenie robią zwłaszcza krtaniołomne skoki interwałowe w dół. Jest wulkanem energii, ale szybkość i siłę łączy z precyzją pokonywania biegników i ozdobników. W ramach zaprezentowanego repertuaru Haendlowskiego Fagioli najwspanialej interpretuje wcale nie numery popisowe, lecz arie liryczne, jakby zawieszające czas na rozpamiętywaniu uczuć i doznań – choćby „Dove sei, amato bene?” z opery „Rodelinda, regina de Longobardi” czy „Dopo notte atra e funesta” z „Ariodante”. Soliście towarzyszy świetny zespół z Zurychu, a znakomitego nagrania dokonano w malowniczej Villa San Fermo (dawny klasztor, służący dziś jako pensjonat) we włoskim miasteczku Lonigo.

Andrzej Milewski
Źródło: HFiM 05/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Contemporary Music from Gdańsk vol. 2 (Dziadek, Dixa, Zamuszko, Olczak)

cd052018 005

DUX 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Niepozorny tytuł „Współczesna muzyka z Gdańska vol. 2” mógłby być zaledwie podtytułem albumu, gdyby tytuł właściwy pożyczyć od powieści Żeromskiego: „Wiatr od morza”. Wichry, fale, burze, niepokój – oto klimat muzyki twórców związanych z nadmorskim miastem. Utwory z lat 2014-2016 są dziełem dwóch pokoleń kompozytorskich. W tym gronie Andrzej Dziadek (ur. 1957) i Krzysztof Olczak (ur. 1956) to ojcowie, zaś Sławomir Zamuszko (ur. 1973) i Tadeusz Dixa (ur. 1983) to dojrzali synowie. Wszyscy oni są wykładowcami gdańskiej Akademii Muzycznej. Każda kompozycja ma jakiś charakterystyczny rys, dzięki któremu nie sposób jej nie zapamiętać, a przecież o to chodzi w sztuce. W „Pomeranii” Dziadka, uwerturze na orkiestrę kameralną, pojawia się demoniczny motyw budzący skojarzenia ze słynnym „Malo” z „The Turn of the Screw” Brittena. „Ballada” Dixy kapitalnie operuje strukturą segmentów, jest jak wciąż zaczynana podróż, jak muzyczny „Dzień świstaka”. „Sinfonietta” Zamuszki to skrząca się pomysłami narracyjnymi baśń o dziecku zamkniętym w ciemnym pokoju. Koncert na flet i orkiestrę Olczaka (brawo solista!) zachwyca fragmentami solowych niby-kadencji o jazzowym oddechu. Wiatr, jak słychać, inspiruje

Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 05/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

W kręgu Andrzeja Nikodemowicza (Dubaj, Majerski, Nikodemowicz)

cd052018 009

DUX 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Trudno wyrokować, jaką karierę zrobiłby kompozytor, organista i pedagog Andrzej Nikodemowicz, gdyby po II wojnie światowej nie zdecydował się pozostać w rodzinnym Lwowie. Sowiecka Ukraina nie zapewniała mu takiej swobody twórczej i stabilizacji, jaką osiągnął po repatriacji w 1980 roku. Osiadłszy w Lublinie, wykładał na miejscowych uczelniach i konsolidował środowisko muzyczne. Omawiany album pokazuje go w trzech odsłonach: jako sukcesora tradycji, oryginalnego artystę oraz kompozytora oddziałującego na młodsze pokolenie. Jednym z mistrzów Nikodemowicza był Tadeusz Majerski (1888-1963). Na płycie znalazła się jego suita fortepianowa (wyd. 1953), złożona z trzech polskich tańców – poloneza, mazurka, krakowiaka – i… kołysanki. W zwartym, pełnym energii utworze ta ostatnia jawi się jako swoiste ciało obce – niepokojące, mroczne, uwierające słuchacza, a przez to intrygujące. Dorobek samego Nikodemowicza jest prezentowany przez wybór 19 spośród 66 „Ekspresji”. To cykl miniatur, pisanych przez autora w latach 1959-60; dźwiękowy dziennik intymny. Zróżnicowane narzędzia techniki kompozytorskiej służą do wyrażenia kalejdoskopu myśli i nastrojów. Pomysłodawcą albumu jest organizator lubelskiego życia muzycznego Mariusz Dubaj, którego „24 minipreludia na fortepian” (1988-1993) także możemy tu usłyszeć. Surkonwencjonalizm tej kompozycji, pięknie wydobyty w interpretacji Michała Drewnowskiego, nawiązuje do „Ekspresji” Nikodemowicza i domyka tytułowy krąg.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 05/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Calleja - Verdi

cd052018 011

Decca 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Pochodzący z Malty tenor Joseph Calleja debiutował w teatrze jako dziewiętnastolatek. Śpiewał wtedy partię Makdufa w „Makbecie” Verdiego. Dziś, w wieku lat czterdziestu, u szczytu kariery, pozostaje wierny wielkiej klasyce operowej i odnosi sukcesy na prestiżowych scenach, jak choćby nowojorska Met. Najnowsza płyta artysty została w całości poświęcona Verdiemu. Calleja wybiera arie i sceny z pięciu słynnych dzieł („Aida”, „Trubadur”, „Moc przeznaczenia”, „Don Carlos”, „Otello”) i potwierdza, że jest pierwszorzędnym wykonawcą tego repertuaru. Dysponuje głosem mocnym, lecz nie ciężkim; dość jasnym, lecz nie słonecznym; ciepłym, lecz nie aksamitnym; z nutką wibrata – tzw. groszkiem. Doskonale operuje oddechem. Barwę głosu ma wyrównaną w całej skali. Cieniowanie dynamiki jest głównym środkiem ekspresji, jaki stosuje. Udowadnia, że piano i subtelne diminuendo mają największą siłę wyrazu (np. w zakończeniu arii „Celeste Aida”), aczkolwiek potrafi też wydobyć z siebie krzyk (finał cabaletty z „Trubadura”). W kreacjach wokalno-aktorskich oddaje złożoność danej postaci. Wyśpiewuje barwną paletę emocji (aria z III aktu „Mocy przeznaczenia” – najpiękniejszy fragment albumu). Z dwojga zaproszonych do duetów gości (Angela Gheorghiu i Vittorio Vitelli) więcej wartości artystycznej wnosi baryton Vittorio Vitelli, przypominający barwą głosu Piera Cappuccillego. Melomani-operomani z pewnością nie będą zawiedzeni.

Andrzej Milewski
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Johann Gottlieb Goldberg - Harpsichord Concertos

cd052018 006

MDG 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Johann Gottlieb Goldberg żył zaledwie 29 lat (1727-1756) i całkowicie poświęcił się swej pasji: muzyce. Przy klawesynie spędzał dzień i noc. Czytał a vista nuty postawione do góry nogami. Szpikował swe kompozycje trudnościami technicznymi, przy czym sam uważał je za miłe utworki dla nadobnych dam, grających dla przyjemności. Jednak dzieło, które uwieczniło nazwisko Goldberga, nie wyszło spod jego pióra. „Wariacje Golbergowskie” napisał Jan Sebastian Bach, a Goldberg był jego uczniem. Zdolny piętnastolatek, prawykonawca cyklu, miał conocnym graniem w drezdeńskim pałacu usypiać hrabiego Keyserlinga, na którego zamówienie „Wariacje” powstały. Goldberg pochodził z Gdańska i Gdańsk o nim pamięta. W serii „Musica Baltica” niemiecka firma MDG wydała album zawierający oba klawesynowe koncerty Johanna Gottlieba. Solistką jest Alina Ratkowska – inicjatorka Festiwalu Goldbergowskiego, odbywającego się w Gdańsku od 2006 roku. Ona również dyryguje od klawesynu orkiestrą z Goldbergiem w nazwie. To piękna muzyka, znakomicie zinstrumentowana, pełna melodyjnych tematów i brawurowych przeprowadzeń tychże. Frazy znajdują eleganckie wyoblenia. Żywioł emocji jest równoważony przez periody zadumy i melancholii. Klawesyn nie wystaje ponad powierzchnię orkiestry. Po zakończonych fragmentach dialogowych zanurza się w fale ciemnego brzmienia, a słuchacze wspinają się na Gold Berg, istną Złotą Górę muzyki barokowej.

Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF