HFM

artykulylista3

 

Katarzyna Oleś-Blacha/ /Monika Korybalska - Per due donne

cd012018 003

Dux 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Dawniej – mistrzyni i jej uczennica, czyli pedagog krakowskiej Akademii Muzycznej i studentka tejże uczelni. Teraz – dwie cenione śpiewaczki i koleżanki. Jakiś czas temu wpadły na pomysł recitalu złożonego ze znanych duetów operowych na sopran i mezzosopran. We wrześniu 2016 przygotowany program został przedstawiony na koncercie w Operze Krakowskiej i nagrany. Już samo opanowanie tego obszernego (71 minut), trudnego technicznie materiału jest godne podziwu, a cóż dopiero świetne wykonanie w czasie jednego wieczoru. Chapeau bas! Podczas gdy aria operowa jest monodramem wokalno-aktorskim, duet stwarza możliwości odegrania minispektaklu – z dialogami i interakcjami. Świadomi tego potencjału byli kompozytorzy, których duety znalazły się na płycie „Per due donne”: Mozart, Rossini, Bellini, Donizetti, Meyerbeer, Flotow, Delibes i Richard Strauss. Przemyślaną i atrakcyjną interpretacją Oleś-Blacha i Korybalska wydobywają walory tej muzyki. Ich głosy, o zróżnicowanej barwie, ciekawie współbrzmią, choć, niejednokrotnie, idąc za duchem libretta, muszą „rywalizować” (np. w duecie „Fiero incontro…” z „Tankreda” Rossiniego). Efektownie wypadają też we fragmentach solowych. Przerywnikami w duetowym maratonie są dwie arie („Voi che sapete” i „Regnava nel silenzio”) w wykonaniu Oleś-Blachy – to prawdziwe perły tego nagrania. Trzeba też pochwalić treść książeczki (polskie teksty) i piękną szatę graficzną

Andrzej Milewski
Źródło: HFiM 01/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Danish String Quartet Last Leaf

cd012018 010

ECM 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Czterech panów, którzy bez garniturów i instrumentów wyglądają jak podstarzała grupa rocka progresywnego lub formacja jazzmanów-weteranów to Danish String Quartet – jeden z najbardziej cenionych europejskich kwartetów smyczkowych. Trzej Duńczycy i Norweg uważają się za Wikingów kameralistyki. Zakotwiczeni w klasycznym repertuarze mozartowsko- -beethovenowskim, z zapałem wyruszają czasem na wyprawy ku odległym lądom muzyki dawnej, ludowej i sakralnej. Efektem tych rejsów jest płyta „Ostatni liść”. Znalazło się na niej szesnaście utworów – aranżacji melodii z wymienionych obszarów lub miniatur skomponowanych przez członków kwartetu. W zetknięciu z aurą nordyckiej tradycji muzycznej polski słuchacz może się zdziwić. Folkowe tańce i piosnki nie mają w sobie dziarskości i skoczności nadwiślańskich odpowiedników; na ogół są zgaszone, „wsobne”. Bożonarodzeniowy hymn „Now found is the fairest of roses” nie emanuje radością i nadzieją; nic dziwnego, skoro oparto go na temacie pieśni… żałobnej. Utwór, który (ze słuchu) nazwalibyśmy kołysanką, okazuje się najstarszą (pochodzącą z około 1300 roku) pieśnią świecką krajów nordyckich i jest apoteozą… sprawiedliwości. Quasi-barkarola „Unst Boat Song” z IX-XIII wieku mówi o morzu i tęsknocie. Czy jednak tęsknią żeglarze na statku, czy kobiety na lądzie – nie wiadomo. Najważniejszy jest klimat, łączący glassowską repetytywność z transowością rodem z folii. Wspaniały efekt osiągnięty przy użyciu kwartetowego instrumentarium.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 01/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Inter>Camerata / /Jan Jakub Bokun (Re)Discovering Woodwind Masterpieces

cd012018 007

JBRecords 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Na płycie kameralnej orkiestry Inter> Camerata, założonej przez wrocławskiego klarnecistę i dyrygenta Jana Jakuba Bokuna, znajdziemy utwory Mozarta, Dworzaka i Głazunowa, skomponowane z myślą o instrumentach dętych drewnianych. Świetny saksofonista Paweł Gusnar oraz wykonawcy z Czech: oboista Jan Soucek, klarnecista Jan Mach, fagocista Vaclav Vonasek oraz waltornistka Katerina Javurkova, zapewniają interpretacje nasycone witalnością i komunikatywnością. Słuchając płyty, można dostrzec szczególną zdolność muzyków do zachowania indywidualności każdego z instrumentów, bez naruszenia płynności gry zespołowej. Wrażenie przestrzenności i złożoności brzmienia towarzyszy nam w każdym z trzech powstałych w różnych stuleciach utworów. Piękna, mieniąca się partiami klarnetu, fagotu, oboju i waltorni „Serenada” Antonina Dworzaka, eksponujący saksofon Pawła Gusnara „Koncert na saksofon i smyczki” Alexandra Głazunowa oraz lekka, pełna melodycznej subtelności „Symfonia koncertująca” Mozarta, zapewniają 70 minut znakomitej muzyki w atrakcyjnym wykonaniu.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 01/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Krzysztof Lasoń - A violino solo – Bach, Ysaye, Lasoń

cd122017 016

DUX 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Krzysztof Lasoń to skrzypek ceniony zarówno w środowisku muzyki klasycznej, jak i jazzowej. Poza współpracą z najlepszymi orkiestrami (Sinfonietta Cracovia, AUKSO), współtworzy bardzo popularny zespół Vołosi, działający w obszarach muzyki tradycyjnej, klasycznej i współczesnej. Na solowej płycie artysty znajdziemy sonaty na skrzypce, skomponowane na przestrzeni 200 lat przez Johanna Sebastiana Bacha, Eugene’a Ysaye i Aleksandra Lasonia – ojca Krzysztofa. Zestawienie utworów dwóch wielkich mistrzów minionych epok z powstałą w 1975 roku I sonatą na skrzypce solo Lasonia zwraca uwagę na ten ostatni utwór – wymagający technicznie, silnie eksponujący czynnik wirtuozowski i stawiający przed wykonawcą szereg wyzwań w zakresie artykulacji i środków wyrazu. Warto wiedzieć, że po jego prawykonaniu w 1978 roku krytycy w entuzjastycznych recenzjach najczęściej porównywali go właśnie z dziełami Bacha i Ysaye’a. Każda z sonat pozwala wykonawcy na pełną swobodę, samodzielność i samowystarczalność. Krzysztof Lasoń wykorzystał potencjał repertuaru i nadał całości indywidualny charakter

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 12/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Momo Kodama - Point and Line – Debussy, Hosokawa

cd122017 013

ECM 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Debussy – to nazwisko wszyscy znają. A Hosokawa? Zaraz… przecież jego operę „Matsukaze” wystawiono w stołecznym Teatrze Wielkim (2011). Japońska baśń zyskała tam oprawę dźwiękową, w której tradycyjna muzyka japońska łączyła się z elementami muzyki zachodniej. Wykształcony w Europie Toshio Hosokawa potrafi twórczo czerpać z dorobku obu światów. Urodzony prawie sto lat po Debussym (1955), w latach 2011-2013 skomponował sześć etiud fortepianowych, luźno nawiązujących do „Études pour piano” autora „Popołudnia fauna”. Na omawianym tu krążku zestawiono kompozycje klasyczne i współczesne. Pierwszy i ostatni utwór na trackliście należy do Debussy’ego, a pomiędzy jego miniatury wpleciono etiuidy Hosokawy. Chociaż dziełka Debussy’ego, oprócz numeru, są opatrzone określeniem pianistycznego problemu technicznego, którego dotyczą, aspekt estetyczny ma w nich nie mniejsze znaczenie. Etiudy Hosokawy mają tytuły, np. „Wściekłość”. Jeden z nich, „Punkt i linia”, dał nazwę całemu albumowi. Pianistka Momo Kodama (Hosokawa dedykował jej trzy etiudy) zaciera granice między epokami. Zdejmuje z Debussy’ego impresjonistyczną, pastelową pelerynę zlewających się barw, a więc nie szafuje prawym pedałem, lecz wsłuchuje się w to, co się dzieje pomiędzy dźwiękami. W tę przestrzeń wchodzi Hosokawa ze swoimi ażurowymi konstrukcjami sonorystycznymi. Piękne spotkanie Wschodu z Zachodem.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 12/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Sara Águeda - El Teatro del Arpa

cd122017 011

Dux 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Od połowy XVI do połowy XVIII wieku jednym z najpopularniejszych instrumentów na Półwyspie Iberyjskim była harfa podwójna (chromatyczna). Miała aż 70 strun, napiętych w dwóch rzędach. Mówiąc w skrócie, jeden rząd odpowiadał dźwiękom białych klawiszy fortepianu, a drugi – czarnych. Instrument ów był trudny technicznie (do danego rzędu strun palce miały dostęp tylko z jednej strony), toteż wyszedł z użycia po wynalezieniu mechanizmu pedałowego do szybkiego przestrajania. Współczesna harfa ma 47 strun (w jednym rzędzie) i 7 pedałów. Sara Águeda jest wirtuozem harfy podwójnej. Czasy, gdy instrument ten święcił swe największe triumfy, pokrywają się ze złotym okresem dramatu hiszpańskiego, toteż gdy dziś wystawiane są dzieła Lope de Vegi, Calderona de la Barki czy Tirsa de Moliny, ze sceny rozbrzmiewają też utwory muzyczne z epoki. Águeda brała udział w licznych inscenizacjach klasyki. Stąd zrodził się w jej głowie pomysł, by z miniatur instrumentalnych i wokalnych ułożyć własną opowieść w trzech aktach: „Teatr harfy”. Są tu muzyczne portrety dworzan i służących. Są namiętności, intrygi, czary i zdrady. Czego nie wyśpiewają usta (mezzosopran o androgynicznym brzmieniu i tenor o „fircykowatym” zabarwieniu głosu), to dograją zręczne palce harfistki i jej kameralnego zespołu. Warto zauważyć, że starannie opracowany album nagrano w Segovii, hiszpańskimi siłami, ale wydawcą i międzynarodowym dystrybutorem jest nasz Dux.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 12/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF