HFM

artykulylista3

 

Jacaras - Españoleta

cd032018 020

Jacaras 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Zespół Jacaras – istniejący od 2009 roku – tworzą studenci i absolwenci wrocławskiej Akademii Muzycznej, którzy, pod kierownictwem profesora tejże uczelni, Piotra Zaleskiego, wykonują muzykę hiszpańską z XVII i XVIII wieku. Mianem „jacara” określano w dawnej Hiszpanii wesołe przerywniki wokalno-instrumentalne między aktami sztuk teatralnych. Z czasem nazwa ta objęła także skoczne pieśni i tańce hiszpańskie. Na omawianej płycie znalazło się osiem kompozycji. Jedna z nich nie wyszła spod pióra Hiszpana i jest w istocie teatralnym interludium, skomponowanym przez Lully’ego do komedii Moliera „Mieszczanin szlachcicem”. Stylizowane na hiszpańszczyznę „Se que me muero” Lully’ego brzmi zdecydowanie „dostojniej”, „stateczniej” niż pozostałe utwory. Kompozycje Marina, Guerau, Arañesa czy Sanza emanują radością, wręcz porywają do tańca („Españoleta” Sanza). Melodie są skoczne i chwytliwe, a na pierwszy plan wybija się rytm. Gitarzyści energicznie uderzają palcami i w struny, i w pudła. Gitary rządzą, a prym wiedzie timple canario – mała, pięciostrunowa gitara z Wysp Kanaryjskich. Gitary wchodzą w żartobliwe dialogi ze sobą (kapitalna „Chacona” Arañesa) i z żywiołową wokalistką. Szkoda, że jakość nagrania nie dorównuje interpretacji. Zabrakło trójwymiarowości planów akustycznych, oddechu i przestrzeni.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Anja Lechner/ /Agnes Vesterman - Valentin Silvestrov: Hieroglyphen der Nacht

cd032018 001

ECM 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Ukraiński kompozytor Walentin Silwestrow (ur. 1937) za swój twórczy drogowskaz przyjął słowa poety Aleksandra Wwiedienskiego o tym, że trzeba szanować ubóstwo języka, szanować zubożałe myśli. Jest ascetą dźwięków; pauzy w jego muzyce zajmują zapewne niemal połowę łącznego czasu trwania utworów. Nie na darmo tytuł niedawno wydanego albumu monograficznego Silwestrowa brzmi „Hieroglify nocy”. Noc to w końcu pora ciszy i snu; stan mroku duszy, rozmowa z duchami tych, którzy odeszli. Wszystkie te tematy znajdziemy na płycie. Najczęściej powtarza się nazwa „serenada”, czyli, z definicji, utwór wykonywany o zmroku, w plenerze. Są tu też elegie, lacrimosa i kołysanka oraz… tańce – walce i menuet. Silwestrow wynurza się niekiedy z nastroju melancholii. W miniaturach dedykowanych pamięci Schumanna i Czajkowskiego dokonuje romantycznej stylizacji, ale tylko fragmentarycznej, „zanikającej” niczym obłok wspomnień. Piórem Silwestrowa, piszącym nocne hieroglify, jest wiolonczela; czasem – dwie wiolonczele. Z instrumentów płyną niewerbalne wyznania żalu, tęsknoty, współczucia, zachwytu; chropawo artykułowane wysokie dźwięki i flażolety robią wstrząsające wrażenie. W jednym z utworów Anja Lechner gra na wiolonczeli i tam- -tamach. Bębny szczelinowe przekształcają przestrzeń akustyczną – wysyłają sygnały w czeluść i odbierają odpowiedź zaświatów. Oto kolejna fonograficzna wypowiedź ECM-u w kwestiach eschatologii. n

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Seong-Jin Cho - Debussy

cd032018 008

Deutsche Grammophon 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Przy każdym pobycie w Wiedniu Witold Lutosławski szedł do Kunsthistorisches Museum, aby spojrzeć na obraz Vermeera „W pracowni artysty”. Kiedy Seong-Jin Cho przyjechał do Paryża na studia pianistyczne, kupił całoroczny bilet do Musée d’Orsay, aby codziennie kontemplować obrazy impresjonistów. Impresjonizm muzyczny zafascynował go wcześniej niż malarski; utwory Debussy’ego gra od dziecka. Po zwycięstwie w Konkursie Chopinowskim (2015) wydał dwie płyty z kompozycjami Chopina, lecz zaraz potem – album poświęcony Debussy’emu. Wydaje się, jakby do wykonywania tej muzyki Seong-Jinowi Cho wyrosły dodatkowe palce, dzięki którym w każdej z warstw dzieje się coś innego. Ewoluują krople, plamy, smugi, fale, mosty, ściany. Jest liryzm i refleksja, ale Cho podkreśla wagę pierwiastka narracyjnego. Sugestywnie prowadzi opowieść o „Images” I-II. W „Kąciku dziecięcym” do wersji podstawowej, zapisanej w nutach, dodaje zawsze coś od siebie: elegancką nonszalancję („Doctor Gradus ad Parnassum”), czar transu („Jimbo’s Lullaby”), niewyobrażalną brawurę („Golliwogg’s Cake-walk”). W „Suite bergamasque” światło księżyca, widziane przez Cho, jest zaskakująco zamglone i przyćmione, a menuet – rozbrykany jak źrebak. Interpretacja „L’Isle joyeuse” to popis precyzji, energii i zarazem gracji. W grze Cho słychać radość i entuzjazm. To choroby przenoszone drogą uszną. Czujemy się zarażeni.

Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Stefano Battaglia - Pelagos

cd032018 005

ECM 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

„Pelagos” to pierwszy solowy projekt nagrany dla ECM-u przez Stefano Battaglię, włoskiego pianistę i kompozytora, realizującego się na gruncie jazzu i muzyki klasycznej. Jego dwupłytowy album zawiera autorskie kompozycje na fortepian i fortepian preparowany oraz dwa opracowania „Lamma Bada Yatathanna” – syryjskiej pieśni z XV wieku. Utwory wykonywane na instrumencie „tradycyjnym” przypominają klimatem muzykę z solowych albumów Keitha Jarretta, z jej charakterystyczną ornamentyką, liryzmem, bogatym w detale brzmieniem i wyrównaną dynamiką. Ich forma jest kształtowana intuicyjnie – Battaglia snuje rozległe improwizacje, które powstają z krótkich motywów lub sekwencji akordów. Spokojny strumień dźwięków bywa wzbogacany elementami etnicznymi (orientalizmy, skale) i wstawkami o charakterze wirtuozowskim. Kilka form przeznaczonych na fortepian preparowany (lub oba instrumenty) ukazuje kompozytorski i pianistyczny potencjał Battaglii w nowym świetle. Artysta kładzie w nich większy nacisk na ekspresję, silniej eksponuje czynnik rytmiczny i sonorystyczny – imitowanie brzmień bębnów, gongów, dzwonków. Aby poczuć się w miarę komfortowo w obszernym materiale, należy przestawić percepcję na wolniejsze obroty, zapomnieć o typowych zasadach dramaturgii utworów. Słowem – zatopić się w dźwiękach bez warunków wstępnych.

Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Krystian Zimerman - Franz Schubert: Piano Sonatas D 959 & D 960

cd022018018

Deutsche Grammophon 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Krystian Zimerman zawsze dąży do nagrania perfekcyjnej wersji danego utworu. Obmyśla i testuje interpretację latami, a kiedy wchodzi do studia, jest absolutnie przekonany, że efekt pracy stanie się swoistym testamentem, wzorcem, punktem odniesienia dla melomanów i innych pianistów. Tak było choćby z jubileuszową edycją koncertów Chopina i Sonaty nr 2 Bacewiczówny. Najnowsza płyta zawiera sonaty fortepianowe A-dur i B-dur Schuberta, które Zimerman włączył do repertuaru trzy dekady temu, a zarejestrował tuż przed 60. urodzinami, uznając, że nadszedł na to idealny czas. Dla Zimermana technika pianistyczna ma nie mniejsze znaczenie niż realizacja nagrania, dlatego wybrał salę o znakomitej akustyce, w Kashiwazaki (miasto odwdzięczyło się pianiście za wsparcie Japonii po trzęsieniu ziemi w 2007) i użył klawiatury własnej konstrukcji (o przesuniętym miejscu uderzenia młoteczka w strunę). Dźwięk instrumentu jest niesamowity – to połączenie donośności i głębi steinwaya, delikatności historycznego pleyela i baśniowej dzwoneczkowatości celesty. Zimerman przenosi słuchacza w inny wymiar nie tylko cudownym brzmieniem, lecz także niuansami artykulacji i tempa. Nie sposób się otrząsnąć z wrażenia, jakie robi druga część sonaty A-dur. To opis stanu wahania (lęku?), ociągania się, szukania pretekstu do zatrzymania się, to znów mozolnej wędrówki. Przy tak wspaniałych płytach recenzent jest bezsilny. Niech mówi muzyka.

Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 02/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Szymon Kawalla - Chamber Music

cd022018014

Joanna Kawalla / Justyna Reczeniedi /
/Grzegorz Gorczyca / Leszek Lorent / Marek Roszkowski
Requiem Records/Dux 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Szymon Kawalla (ur. 1949) obchodzi 60-lecie pracy twórczej i 50-lecie pracy pedagogicznej. To prawdziwy człowiek- -orkiestra. Z wykształcenia jest skrzypkiem, kompozytorem i dyrygentem. Uczył w szkołach muzycznych wszystkich stopni i na kursach mistrzowskich (także za granicą). Szefował orkiestrom. Jego rodzice i siostra byli muzykami. Córka Joanna została skrzypaczką i wniosła znaczący wkład w omawianą tu płytę – skrzypce dominują w obsadach. Prezentowany podwójny album podsumowuje dorobek kameralny Kawalli- kompozytora. Najstarszy z utworów wyszedł jeszcze spod pióra licealisty; najnowszy pochodzi z 2016 roku. Z niespełna stu minut muzyki wyłania się portret artysty o wielu twarzach, o doskonałym warsztacie, niespożytej energii i pomysłowości. Kawalla swobodnie porusza się w świecie klasycznych form (sonata, kaprys, cykl pieśni). Potrafi je także inteligentnie dekonstruować (fortepianowe wariacje na temat Prokofiewa, skrzypcowa Cadenza). Udane są jego kompozycje inspirowane folklorem – mazowieckim, świętokrzyskim, a także arabskim i koreańskim. Ciekawie zestawia instrumenty w duetach: obój ze skrzypcami (w sonacie) czy skrzypce z perkusją. Ta ostatnia konfiguracja zaowocowała chyba najciekawszym dziełem na płycie: „Tryptykiem koreańskim" z rewelacyjnym Leszkiem Lorentem, grającym na rozmaitych perkusjonaliach. Warto posłuchać.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 02/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF