HFM

artykulylista3

 

Daniil Trifonov - Chopin Evocations

cd032018 023

Deutsche Grammophon 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Daniił Trifonow jest, podobnie jak Chopin, pianistą i kompozytorem. Fascynuje go nie tylko to, w jaki sposób wirtuozowska biegłość pianistyczna wpłynęła na technikę kompozytorską Chopina, lecz także siła oddziaływania jego osobowości na innych twórców oraz ślady wyrazów wdzięczności dla polskiego geniusza. Dwupłytowy album „Chopin Evocations” jest owocem tych przemyśleń. Punkt wyjścia stanowią utwory samego Chopina – oba koncerty, wariacje „La ci darem la mano”, Rondo C-dur na dwa fortepiany i Fantazja-impromptu c-moll. Na melomanów czeka fonograficzna sensacja: nowa orkiestracja koncertów. Dyrygent (a także świetny pianista) Michaił Pletniew postanowił „przejaśnić” partyturę tak, aby kantylenowa linia fortepianu jeszcze bardziej lśniła na delikatniejszym tle. Efekt nie powala – nie wnosi nic poza wypraniem barwnej, romantycznej orkiestry w wybielaczu. Na szczęście Pletniew nie ruszył partii solisty – a Trifonow wykonał je wybornie. Do Chopina wiedzie również trop dedykacji, cytatów i stylizacji w pozostałych utworach wybranych przez Trifonowa: Schumanna, Griega, Czajkowskiego, Mompou, Barbera. Interpretacja rosyjskiego wirtuoza pięknie podkreśla pierwiastek liryczny tych dzieł. Najciekawszym – nie tylko dlatego, że najmniej znanym – wydaje się cykl wariacji (1957) Katalończyka Federica Mompou na temat Preludium A-dur op. 28. Rewelacja.

Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Eunho Chang - Memory

cd032018 017

Requiem Records 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

„Jestem głęboko przekonany, że moje kompozycje fortepianowe stanowią odbicie wszystkich osobistych doświadczeń i doznań muzycznych” – mówi Eunho Chang. W tym stwierdzeniu nie byłoby nic ciekawego, gdyby nie fakt, że muzyka jest rzeczywistą ojczyzną Changa i zarazem intymnym dziennikiem. Jest jego pamięcią, a przedstawiana płyta ma właśnie tytuł „Memory”. Chang pochodzi z Korei Południowej, a studiował w Korei i w Polsce. Jest laureatem wielu konkursów muzycznych w Korei i Europie, a obecnie mieszka w Warszawie i wykłada na stołecznym Uniwersytecie Muzycznym. Stworzył własny język, będący syntezą tradycji zachodniej i dalekowschodniej. Nawiązuje do klasycznych gatunków i do zdobyczy awangardy XX wieku; cytuje znane utwory, lecz nie waha się też cytatów przekształcać. Kiedy zestawia cykl „Five Preludes” – nie kieruje się kluczem stylistycznym lub chronologicznym. Słychać tu i klimaty klubu jazzowego, i gershwinowskie rulady, i dramatyzm jak z Rachmaninowa, i frazy z Preludium e-moll Chopina, uporczywie powracające w zwolnionym tempie niczym w koszmarnym śnie. Suicie „Nori” (po koreańsku: gra) na cztery ręce i kompozycji „Punkt Line” przyświeca hasło: jak najmniej nut, jak najwięcej brzmień. Mistrzowsko wykorzystując pauzy i powtórzenia oraz preparując struny wewnątrz pudła rezonansowego, Chang maluje niesamowicie intensywne krajobrazy. Zaiste, warto przez uszy zajrzeć do jego wyobraźni.

Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Jacaras - Españoleta

cd032018 020

Jacaras 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Zespół Jacaras – istniejący od 2009 roku – tworzą studenci i absolwenci wrocławskiej Akademii Muzycznej, którzy, pod kierownictwem profesora tejże uczelni, Piotra Zaleskiego, wykonują muzykę hiszpańską z XVII i XVIII wieku. Mianem „jacara” określano w dawnej Hiszpanii wesołe przerywniki wokalno-instrumentalne między aktami sztuk teatralnych. Z czasem nazwa ta objęła także skoczne pieśni i tańce hiszpańskie. Na omawianej płycie znalazło się osiem kompozycji. Jedna z nich nie wyszła spod pióra Hiszpana i jest w istocie teatralnym interludium, skomponowanym przez Lully’ego do komedii Moliera „Mieszczanin szlachcicem”. Stylizowane na hiszpańszczyznę „Se que me muero” Lully’ego brzmi zdecydowanie „dostojniej”, „stateczniej” niż pozostałe utwory. Kompozycje Marina, Guerau, Arañesa czy Sanza emanują radością, wręcz porywają do tańca („Españoleta” Sanza). Melodie są skoczne i chwytliwe, a na pierwszy plan wybija się rytm. Gitarzyści energicznie uderzają palcami i w struny, i w pudła. Gitary rządzą, a prym wiedzie timple canario – mała, pięciostrunowa gitara z Wysp Kanaryjskich. Gitary wchodzą w żartobliwe dialogi ze sobą (kapitalna „Chacona” Arañesa) i z żywiołową wokalistką. Szkoda, że jakość nagrania nie dorównuje interpretacji. Zabrakło trójwymiarowości planów akustycznych, oddechu i przestrzeni.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Anja Lechner/ /Agnes Vesterman - Valentin Silvestrov: Hieroglyphen der Nacht

cd032018 001

ECM 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Ukraiński kompozytor Walentin Silwestrow (ur. 1937) za swój twórczy drogowskaz przyjął słowa poety Aleksandra Wwiedienskiego o tym, że trzeba szanować ubóstwo języka, szanować zubożałe myśli. Jest ascetą dźwięków; pauzy w jego muzyce zajmują zapewne niemal połowę łącznego czasu trwania utworów. Nie na darmo tytuł niedawno wydanego albumu monograficznego Silwestrowa brzmi „Hieroglify nocy”. Noc to w końcu pora ciszy i snu; stan mroku duszy, rozmowa z duchami tych, którzy odeszli. Wszystkie te tematy znajdziemy na płycie. Najczęściej powtarza się nazwa „serenada”, czyli, z definicji, utwór wykonywany o zmroku, w plenerze. Są tu też elegie, lacrimosa i kołysanka oraz… tańce – walce i menuet. Silwestrow wynurza się niekiedy z nastroju melancholii. W miniaturach dedykowanych pamięci Schumanna i Czajkowskiego dokonuje romantycznej stylizacji, ale tylko fragmentarycznej, „zanikającej” niczym obłok wspomnień. Piórem Silwestrowa, piszącym nocne hieroglify, jest wiolonczela; czasem – dwie wiolonczele. Z instrumentów płyną niewerbalne wyznania żalu, tęsknoty, współczucia, zachwytu; chropawo artykułowane wysokie dźwięki i flażolety robią wstrząsające wrażenie. W jednym z utworów Anja Lechner gra na wiolonczeli i tam- -tamach. Bębny szczelinowe przekształcają przestrzeń akustyczną – wysyłają sygnały w czeluść i odbierają odpowiedź zaświatów. Oto kolejna fonograficzna wypowiedź ECM-u w kwestiach eschatologii. n

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Seong-Jin Cho - Debussy

cd032018 008

Deutsche Grammophon 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Przy każdym pobycie w Wiedniu Witold Lutosławski szedł do Kunsthistorisches Museum, aby spojrzeć na obraz Vermeera „W pracowni artysty”. Kiedy Seong-Jin Cho przyjechał do Paryża na studia pianistyczne, kupił całoroczny bilet do Musée d’Orsay, aby codziennie kontemplować obrazy impresjonistów. Impresjonizm muzyczny zafascynował go wcześniej niż malarski; utwory Debussy’ego gra od dziecka. Po zwycięstwie w Konkursie Chopinowskim (2015) wydał dwie płyty z kompozycjami Chopina, lecz zaraz potem – album poświęcony Debussy’emu. Wydaje się, jakby do wykonywania tej muzyki Seong-Jinowi Cho wyrosły dodatkowe palce, dzięki którym w każdej z warstw dzieje się coś innego. Ewoluują krople, plamy, smugi, fale, mosty, ściany. Jest liryzm i refleksja, ale Cho podkreśla wagę pierwiastka narracyjnego. Sugestywnie prowadzi opowieść o „Images” I-II. W „Kąciku dziecięcym” do wersji podstawowej, zapisanej w nutach, dodaje zawsze coś od siebie: elegancką nonszalancję („Doctor Gradus ad Parnassum”), czar transu („Jimbo’s Lullaby”), niewyobrażalną brawurę („Golliwogg’s Cake-walk”). W „Suite bergamasque” światło księżyca, widziane przez Cho, jest zaskakująco zamglone i przyćmione, a menuet – rozbrykany jak źrebak. Interpretacja „L’Isle joyeuse” to popis precyzji, energii i zarazem gracji. W grze Cho słychać radość i entuzjazm. To choroby przenoszone drogą uszną. Czujemy się zarażeni.

Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Stefano Battaglia - Pelagos

cd032018 005

ECM 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

„Pelagos” to pierwszy solowy projekt nagrany dla ECM-u przez Stefano Battaglię, włoskiego pianistę i kompozytora, realizującego się na gruncie jazzu i muzyki klasycznej. Jego dwupłytowy album zawiera autorskie kompozycje na fortepian i fortepian preparowany oraz dwa opracowania „Lamma Bada Yatathanna” – syryjskiej pieśni z XV wieku. Utwory wykonywane na instrumencie „tradycyjnym” przypominają klimatem muzykę z solowych albumów Keitha Jarretta, z jej charakterystyczną ornamentyką, liryzmem, bogatym w detale brzmieniem i wyrównaną dynamiką. Ich forma jest kształtowana intuicyjnie – Battaglia snuje rozległe improwizacje, które powstają z krótkich motywów lub sekwencji akordów. Spokojny strumień dźwięków bywa wzbogacany elementami etnicznymi (orientalizmy, skale) i wstawkami o charakterze wirtuozowskim. Kilka form przeznaczonych na fortepian preparowany (lub oba instrumenty) ukazuje kompozytorski i pianistyczny potencjał Battaglii w nowym świetle. Artysta kładzie w nich większy nacisk na ekspresję, silniej eksponuje czynnik rytmiczny i sonorystyczny – imitowanie brzmień bębnów, gongów, dzwonków. Aby poczuć się w miarę komfortowo w obszernym materiale, należy przestawić percepcję na wolniejsze obroty, zapomnieć o typowych zasadach dramaturgii utworów. Słowem – zatopić się w dźwiękach bez warunków wstępnych.

Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF