fbpx

HFM

artykulylista3

 

Górecki, Messiaen, Schnyder

cd hfm 1021 002



DUX 2020


Muzyka: k3
Realizacja: k3

Tę płytę nazwać można autorską, chociaż wykonawcy nie są kompozytorami nagranej muzyki. Pomysłowością w ułożeniu programu i wyśmienitą jego realizacją (w obszarze partii fortepianu) zaimponowała Izabela Paszkiewicz, pianistka i pedagog gdańskiej Akademii Muzycznej. Wybrała ona trzy utwory muzyki europejskiej ostatniego 70-lecia, w których fortepian dialoguje z różnymi instrumentami dętymi drewnianymi: fletem, klarnetem i saksofonem. Wybór kompozytorów też jest przemyślany i nietuzinkowy. Górecki, ale syn, Mikołaj (ur. 1971); Daniel Schnyder – Szwajcar mieszkający w USA (ur. 1961) i Olivier Messiaen (1908-1992). Sonata na saksofon altowy i fortepian Schnydera to kompozycja w oryginalny, wręcz zuchwały sposób łącząca elementy jazzu z klimatem postimpresjonizmu. Najciekawsza wydaje się tu część środkowa, zatytułowana „Poprzez elastyczne fale atmosfery”. Dźwięk saksofonu wyłania się z mgły, jak hipnotyzujący głos syreny. W „Czarnym kosie” Messiaena bohaterem jest flecista, który staje się ptasim medium. Łukaszowi Długoszowi udaje się to, nomen omen, śpiewająco, a idea Messiaena, by odtworzyć brzmienie głosu konkretnego gatunku ptaków, znajduje perfekcyjne urzeczywistnienie. Sonata na klarnet i fortepian Mikołaja Góreckiego intryguje nie tylko strukturą (część szybka umiejscowiona pośrodku), lecz także nastrojem ewokowanym w części otwierającej. W wyobraźni słuchacza klarnet, wynurzający się z sonorystycznego niebytu, wciela się w rolę zaklinacza węży, podczas gdy wokół szaleje fortepianowy armagedon, jak w „Zatopionej katedrze” Debussy’ego. Inwencja i kreacja, słowem: warto posłuchać.


Hanna Milewska

 


 

 

Warsaw String Ensemble and Guests - Nowakowski, Chopin: Chamber Music

cd hfm 1021 001



DUX 2020


Muzyka: k3
Realizacja: k3

Piękną kołysankę Chopina – Berceuse op. 57 – po raz pierwszy publiczności przedstawił Józef Nowakowski (1800-1865), jego starszy kolega z warszawskiego konserwatorium. Był kompozytorem, pianistą i klarnecistą, a także pedagogiem. Tak jak Chopin, warsztatu muzycznego uczył się u Elsnera – i była to wyborna szkoła, o czym świadczy próbka twórczości Nowakowskiego na omawianej tu płycie. Album zawiera jego dwie kameralne kompozycje. Kwintet fortepianowany Es-dur, dzieło 23-latka, to manifest radości życia i optymizmu. Ubrany jeszcze w dość konwencjonalną, elegancką formę, pobłyskujący refleksem stylu brillant, rwie się do wyrażania dźwiękiem emocji, ruchu, wiru tańca (walcująca cz. III). Nieskazitelnie płynna narracja niesie energię aż do efektownego finału. Natomiast Duo A-dur na skrzypce i fortepian to popis posługiwania się przez Nowakowskiego techniką wariacyjną. Uwagę zwraca introdukcja, w której kompozytor dokonuje prezentacji bohaterów-instrumentów i ich rozległych wirtuozerskich możliwości. Walczykowaty, „trzpiotowaty” finał udowadnia, że Nowakowskiego cechowało poczucie humoru. Puentą programu jest Preludium e-moll Chopina w pomysłowej aranżacji na kameralny skład smyczkowy z dodatkiem fortepianu, gitary (!) i rożka angielskiego (!). Znany wszystkim utwór przybiera tu kostium przypominający tango. Brzmi świetnie, tak zresztą jak cała płyta, nagrana przez wybitnych młodych muzyków.


Hanna Milewska

 


 

 

Janusz Wawrowski - Phoenix

cd Hifi 0708 2021 002

DUX 2020

Muzyka: k3
Realizacja: k3

 

Manuskrypty z domowego archiwum Ludomira Różyckiego (1883-1953) pochłonęła pożoga Powstania Warszawskiego. W ostatnich latach życia kompozytor skupił się na odtwarzaniu utworów powstałych tuż przed i w czasie wojny, lecz nie doprowadził pracy do końca. Z napisanego w pierwszej połowie 1944 roku koncertu skrzypcowego op. 70 zreanimowane zostały partia solowa, kilkadziesiąt taktów orkiestracji i wyciąg fortepianowy. Na podstawie tych materiałów, po kilku podejściach, udało się zrekonstruować tekst. Do stanu wykonalności partię solową doszlifował Janusz Wawrowski, ponieważ Różycki nie znał możliwości skrzypiec tak dobrze jak fortepianu. Prezentowane tu nagranie jest prapremierą fonograficzną. Różycki zatytułował ten koncert „Feniks”, wierząc, że wojna wnet się skończy, a świat odrodzi się z popiołów. Dwuczęściowe dzieło jest hymnem światła, wolności, radości życia i optymizmu; wzbudza dobry nastrój. Różycki stawia na piękno melodyjnej frazy, unoszonej przyjaznym rytmem. Przywołuje w pamięci partytury mistrzów hollywoodzkiej muzyki filmowej – Korngolda, Rozsy, Waxmana. Jasny, miękki dźwięk stradivariusa „Polonia”, w połączeniu z liryczną wirtuozerią Wawrowskiego, sprawia uszom wielką przyjemność. Słynny koncert Czajkowskiego, choć o niemal półwiecze wcześniejszy, wydaje się, paradoksalnie, naturalną kontynuacją „Feniksa”. Wawrowski wydobywa z dzieła całą energię, lecz znów pierwsze skrzypce, nomen omen, gra tu stradivarius „Polonia” i jego balsamiczne brzmienie. Czy „Feniks” zagości teraz na estradach? Oby.

Hanna Milewska

 


 

 

Renata Johnson-Wojtowicz - Ah! Mia vita!

cd Hifi 0708 2021 003

DUX 2020

Muzyka: k3
Realizacja: k3

 

Corocznie mury szkół muzycznych opuszczają setki dyplomowanych wokalistów. Część od razu rezygnuje z zawodowego śpiewania. Część zasila rozmaite chóry, nieliczni próbują kariery solowej, a jeszcze inni – uczą. Spektakli muzycznych i koncertów organizowanych jest tyle, że statystyczny śpiewak mógłby wystąpić kilka razy rocznie. A śpiewać trzeba – żeby głos nie zardzewiał, żeby rozwijać repertuar i po prostu sprawdzać swoje możliwości. Ciężki kawałek chleba, wymagający samodyscypliny, konsekwencji i wielkiego optymizmu. Przypadek Renaty Johnson-Wójtowicz pokazuje, że walka o tożsamość śpiewaczą przynosi piękny efekt. Absolwentka katowickiej Akademii Muzycznej, w miarę okazji pojawiająca się na scenie operowej lub estradzie koncertowej, na co dzień jest pedagogiem śpiewu, lecz sama nieustająco kształci swój warsztat wokalny. Podsumowaniem dotychczasowej pracy, swoistą wokalną legitymacją jest album, na którego wydanie pozyskała wsparcie samorządu i sponsorów; zaprosiła też koleżanki do wykonania dwóch duetów. Płyta zawiera jedenaście znanych utworów z kilku gatunków: opery (jak aria z „Jaskółki” Pucciniego), operetki („Meine Lippen…” Lehara), musicalu („I Dreamed A Dream” z „Nędzników). Ich kolejność na płycie jest, niestety, przypadkowa, co utrudnia wyciągnięcie wniosku, że solistka najlepiej czuje się na gruncie operowym, w repertuarze lirycznymi. Jej interpretacje są przemyślane aktorsko i wiarygodne emocjonalnie. Z wykonania arii z „Rusałki” Dworzaka może być dumna. I na pewno nie zaśpiewała jeszcze ostatniego słowa.

 

Hanna i Andrzej Milewscy

 


 

 

Sławomir Czarnecki - Vesperae in Exaltatione Sanctae Crucis

cd Hifi 0708 2021 001

DUX 2020

Muzyka: k3
Realizacja: k3

 

Sławomir Czarnecki, jeden z najciekawszych, a jednocześnie najmniej lansowanych polskich kompozytorów współczesnych, napisał „Nieszpory na Święto Podwyższenia Krzyża”, inspirowane liturgią odprawianą w miechowskiej siedzibie zakonu rycerskiego Bożogrobców. Niespełna godzinna oprawa muzyczna, jak na świąteczną okazję przystało, jest podniosła i kunsztowna. Czarnecki składa hołd muzyce dawnej. Nie rekonstruuje konkretnego stylu historycznego, lecz czerpie elementy z muzyki średniowiecza i renesansu, aby stworzyć atmosferę religijnej uroczystości w surowej kościelnej akustyce (brawa dla realizatorów nagrania w sopockiej świątyni ewangelicko-augsburskiej). O prawdach wiary śpiewa chór i on jest głównym bohaterem utworu. Znakomicie dobrane dwa głosy solowe mają funkcję służebną w uwypuklaniu pewnych fraz. Ascetyczny skład instrumentalny (3 trąbki, 3 puzony, 2 rożki angielskie, fagot i kontrafagot; nie są to kopie instrumentów z epoki) rozbrzmiewa najczęściej na wstępie kolejnych ogniw liturgii, aby zmobilizować uwagę słuchaczy i podkreślić wagę przekazu. Fanfarowy patos tych fragmentów znalazł urozmaicenie w postaci wspaniałego fragmentu ostinatowego w Responsorium breve – tu pokazał Czarnecki talent przedniego surkonwencjonalisty. Najbardziej wzruszającą częścią „Nieszporów” jest Canticum – Christus Iesus; subtelna interpretacja chóru świetnie oddaje onieśmielenie i ekstazę wiernych w obliczu Syna Bożego. Płyta prawdziwie ad maiorem Dei gloriam.

 

Hanna i Andrzej Milewscy

 


 

 

Piąty Moniuszko i trzech barytonów

078 079 Hifi 02 2021 Strona 1 Obraz 0001Pomysłodawcą i wykonawcą projektu fonograficznego „Moniuszko: Pieśni/Songs” jest Jolanta Pszczółkowska-Pawlik. W przedsięwzięciu występuje w trzech wcieleniach: jako pianistka, jako producentka i jako animatorka życia muzycznego. Ta ostatnia rola wynika z faktu, że utwory utrwalone na kompaktach są również prezentowane przez tych samych artystów na żywo, w trakcie koncertów. Budzą żywe reakcje słuchaczy, którzy z radością przywołują w pamięci zasłyszane gdzieś wcześniej (choćby w szkole, w radiu) pieśni i z nie mniejszym zainteresowaniem poznają nowe. Moniuszko skomponował około 300 pieśni, z czego w stałym „obiegu” wśród śpiewaków znajduje się jedna dziesiąta tytułów, zaś w różnych nagraniach dostępna jest co najwyżej jedna trzecia.