fbpx

HFM

artykulylista3

 

Aleksander Karczyński - Dzieła organowe

cd112019 006

Paweł Wróbel (organy Sanktuarium Bożego
Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach)
Ars Sonora 2019

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Przyznam, że o tym kompozytorze usłyszałem dzięki temu dwupłytowemu albumowi i szczerze żałuję, że dopiero teraz. Aleksander Karczyński (1882-1973, urodzony w Pelplinie) uczył się muzyki u ojca organisty oraz w miejscowym Collegium Marianum. Studiował w Monachium, przypuszczalnie u samego Maksa Regera. Jego trzej bracia zostali księżmi, a Aleksander, by uniknąć służby w wojsku pruskim, wyemigrował do USA. Przez kilkadziesiąt lat pracował jako organista w parafiach chicagowskich. Komponował, prowadził chóry polonijne, wydawał czasopisma kulturalne. Jesień życia spędził u krewnych w ojczyźnie. Młody organista Paweł Wróbel dokonał pierwszego w dziejach nagrania wybranych dzieł Karczyńskiego. Trzy preludia i fugi z op. 5, napisane przez Karczyńskiego w czasie studiów, pokazują świetny warsztat – biegłość w rozwiązywaniu polifonicznych łamigłówek, upodobanie do monumentalnego brzmienia i efektownych konstrukcji. Sonata b-moll op. 38, powstała w latach 20. XX wieku, to świadectwo wyobraźni narracyjnej autora, który w fascynujący sposób różnicuje tempo, klimat i dynamikę opowiadanej historii. Interpretacja solisty została podporządkowana bogactwu harmonii i melodyki muzyki Karczyńskiego. Z drugiej strony, pokazuje wielkie możliwości organów w łagiewnickim sanktuarium. Instrument wołomińskiej firmy Zych został przebudzony i okadzony w sierpniu 2018.

Andrzej Milewski
Źródło: HFiM 11/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Piotr Przedbora - Guitar Evol.3ution + Orchestra: Penderecki, Meyer, Górecki

cd102019 007


Sinfonia Iuventus/Krzysztof Penderecki/
/Maciej Tworek/David Runtz
DUX 2019

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Utalentowany młody gitarzysta Piotr Przedbora występuje tutaj w dwóch rolach: solisty i autora transkrypcji jednego z utworów. Opracował na gitarę koncert altówkowy Pendereckiego, a kompozytor partytury oryginalnej nie tylko transkrypcję zaakceptował, lecz również stanął za pulpitem dyrygenckim w studiu. W wersji Przedbory gitara czasem zyskuje odrealnione, trudne do identyfikacji brzmienie, czasem zaś nasuwa skojarzenia z klasycznymi utworami hiszpańskich wirtuozów. Wszechobecną aurę niepokoju tworzy orkiestra; w części IV (Vivo) zwraca uwagę szybki pochód krótkich solówek instrumentów dętych i perkusyjnych. Gitara unika dialogu z zespołem; jest raczej jak zwinny kot, który wciąż się przyczaja. Wygląda i nagle wyskakuje zza ściany dźwięków. W „Koncercie na gitarę, kotły i smyczki” Krzysztofa Meyera (2010-2011) są niesamowite fragmenty (cz. II – Dolente, cz. IV – Lento), w których można by nazwać Przedborę piewcą melancholii czy wręcz hibernatorem stanów emocjonalnych. I znów rychło następuje przepoczwarzenie – w filozofa, snującego gitarowe refleksje nad przemijaniem. „Koncert na gitarę, smyczki i perkusję” (2014) Mikołaja Góreckiego to opis ludzkiego żywota: rozkwitania (Arioso) i zmierzchania (Furioso). Kontrapunktem dla pięknych gitarowych tematów jest bicie dzwonów; niezwykłe zestawienie i współbrzmienie. Brawa dla solisty – za program, pomysł, wrażliwość i biegłość techniczną.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 10/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Our Planet - Music by Steven Price

cd102019 008


The Philharmonia Orchestra/Geoff Alexander
Decca 2019

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

„Nasza planeta” – ośmioodcinkowy serial dokumentalny Netfliksu – opiewa piękno Ziemi i woła o jego ocalenie. Zapierające dech zdjęcia i sugestywna narracja Davida Attenborough zyskały wsparcie w postaci wspaniałej oprawy muzycznej (dwie nominacje do nagrody Emmy), opracowanej przez Stevena Price’a. Brytyjski kompozytor, laureat Oscara za soundtrack do filmu „Grawitacja”, przygotował olbrzymi materiał dla wielkiej orkiestry symfonicznej i chóru (orkiestracja: David Butterworth). Wydany na dwupłytowym albumie, może cieszyć uszy niezależnie od oczu; to potencjalny znakomity towarzysz długiej podróży samochodem, wieczornego relaksu z książką czy podkładu pod pokaz zdjęć z wakacji. Muzykę podzielono na 40 odcinków, których tytuły mówią wszystko, np.: „Zamrożone światy”, „Bardzo ważna rzeka”, „Koralowce”, „Czarnobyl” czy „Następne dwadzieścia lat”. Melodyjne tematy, bogate współbrzmienia (ściany i fale dźwięku), zaskakujące rytmy (naśladowanie tykania zegara, stylizowany menuet) i „odrealnione” wokalizy (to wniebolotne, to znów płynące jak podwodny strumień) – to główne cechy muzyki Price’a. Niesamowite wrażenie robi dźwięk skrzypiec we fragmencie „Lodowcowy lód” – przypomina chiński instrument erhu, a w wyobraźni przywołuje obraz… chińskiej łyżwiarki, sunącej gładko po lodowisku. Finałowa piosenka, zaśpiewana (i współnapisana) przez Ellie Goulding, to ekologiczny manifest, nowe „We are the world”.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 10/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Fletowe impresje

cd102019 009


Orkiestra Fletowa Akademii Muzycznej w Łodzi/
/Jørn Elvind Schau
Ars Sonora 2019

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

To chyba jedyna taka orkiestra w Polsce. Tworzą ją sami fleciści, w dodatku z jednej uczelni (Akademia Muzyczna w Łodzi). Studenci grają razem z wykładowcami, a komponują dla nich studenci i wykładowcy tejże szkoły. Ponad dwanaścioro instrumentalistów gra na całej rodzinie fletów: od piccolo, poprzez altowy (najpopularniejsza odmiana), basowy (z charakterystyczną końcówką wygiętą w „U”), aż po kontrabasowy (prawdziwa rzadkość; masywna konstrukcja oparta na nóżce jak wiolonczela i z „trójkątnie” wypuszczonym w bok ustnikiem). Takie zróżnicowanie składu pozwala osiągnąć rozmaite efekty brzmieniowe. Debiutancka płyta prezentuje zespół w repertuarze z XVII i XXI wieku. Fletowa aranżacja trzech madrygałów Monteverdiego brzmi jak szacowna intrada do tego, w czym muzycy czują się najlepiej, czyli utworów współczesnych. Niemiec Andreas Daams (ur. 1971) skomponował… „Striptease”, brawurowy persyflaż stylu Nino Roty, skrzyżowanego z paryskimi walczykami. Anglik Andrew Downes (ur. 1950) stworzył kapitalną „Sonatę”, plastycznie wieloplanową jak obrazy Boscha. Aleksander Brych (rocznik 1993) w „Terra Nova” opowiedział o romantycznej podróży ku nieznanemu lądowi, zaś Krzysztof Grzeszczak (ur. 1965) w „Segmentach” dał popis inwencji harmonicznej i rytmicznej. Precyzyjnej, błyskotliwej, pełnej humoru interpretacji słucha się z przyjemnością.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 10/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Marcin Tadeusz Łukaszewski - Piano Etudes

cd102019 004


Radosław Sobczak (fortepian)
DUX 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Etiuda, ze swej definicji, jest ćwiczeniem wybranego elementu techniki gry na danym instrumencie. Jeśli elementowi dydaktycznemu towarzyszy naddatek „kreatywny”, etiuda przeistacza się w utwór do wykonywania nie tylko na lekcjach i dla rozgrzania palców przed występem, lecz także na koncercie, jako pełnoprawny punkt programu. Marcin Tadeusz Łukaszewski (ur. 1972) jak każdy, kto odebrał regularną edukację pianistyczną, musiał własnoręcznie poznać setki „belferskich” etiud Czernego. Kiedy jednak sam zaczął komponować etiudy fortepianowe, szukał inspiracji u mistrzów-artystów gatunku – Chopina, Szymanowskiego, Bacewiczówny, Skriabina, Rachmaninowa, Bartóka czy Szostakowicza. Zachęcony przez pianistę Radosława Sobczaka, wydał 19 miniatur na płycie. To prapremiera fonograficzna. Trzy cykle etiud opatrzono w książeczce autorską eksplikacją, dzięki której można lepiej zrozumieć genezę i budowę poszczególnych utworów. Radzimy jednak przy pierwszym słuchaniu pójść na żywioł i czerpać czystą radość z sonorystycznej narracji niesionej przez muzykę. W cyklu „Cztery pory roku” znajdziemy opisy burzy („Lato”) i wiatru (znakomita „Jesień”); dramaturgię opartą na kontrastach („Wiosna”) i wspaniale eksponowanych miejscach ciszy („Zima”). „12 etiud koncertowych” to przebogata paleta nastrojów, z chwilami zadumy (IV) i eschatologii (XII). Interpretacja Radosława Sobczaka łączy wirtuozerską biegłość z subtelnością i wyobraźnią. Warto, by etiudy Łukaszewskiego weszły też do repertuaru innych pianistów.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 10/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Lise Davidsen - Wagner and Strauss

cd102019 002


Philharmonia Orchestra/Esa-Pekka Salonen
Decca 2019

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Ta płyta ma czworo bohaterów: Wagnera, Ryszarda Straussa, jego żonę – Pauline i wschodzącą gwiazdę światowej wokalistyki Lise Davidsen. Norweska śpiewaczka (ur. 1987) w tym roku debiutuje w Bayreuth partią Elżbiety w „Tannhäuserze” Wagnera, ongiś popisowej roli przyszłej pani Strauss. Na trudnym charakterze Pauline wzorował Strauss tytułową postać „Ariadny na Naxos”. W prezencie ślubnym ofiarował narzeczonej „Cztery pieśni” op. 27, zaś pomnikiem ponad półwiecza małżeńskiej miłości uczynił cykl „Czterech ostatnich pieśni”. Arie z wymienionych oper i wspomniane pieśni znalazły się w programie albumu. Pieśniom Straussa Davidsen poświęciła swoją pracę magisterską. Nie uważa się za ich interpretatorkę, lecz za posłańca, skromnego pośrednika między muzyką a słuchaczem. I nie ma w tym kokieterii. Niezwykłość sopranowego głosu Davidsen nie polega na urzekającej barwie, bo ona wcale nie jest ładna (ani słodka lub aksamitna, jak twierdzą niektórzy). Unikatowość Norweżki zasadza się na powściągliwości, ukrywaniu głosu, a przez to – budowaniu napięcia. Jej głos jest skupiony, przez większość czasu ukazuje się jakby w skali szarości. I nagle – cudownie rozkwita, rozwija się, nabiera kolorów i mocy („Heimliche Aufförderung”). Potrafi być donośny i kategoryczny. To robi wrażenie; podobnie jak nowatorskie pomysły wykonawcze. Wydawałoby się, że w pieśni „Morgen” nie można już nic wymyślić, a Davidsen się to udało! Z takim talentem, inteligencją i iście laserową intonacją Davidsen będzie miała jeszcze dużo do zaśpiewania.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 10/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF