HFM

artykulylista3

 

Jerzy Mądrawski - Interferences

cd122018 008

Dux 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Jerzy Mądrawski, od lat związany z Uniwersytetem Jana Kochanowskiego w Kielcach i kieleckimi szkołami muzycznymi, to akordeonista, pedagog, znawca akordeonowej twórczości i praktyki wykonawczej oraz, last but not least, kompozytor. Na płycie „Interferencje”, zgodnie z definicją, podwójne (kompozytorsko-wykonawcze) oblicze Mądrawskiego nakłada się na twarze zaproszonych instrumentalistów, tworząc przestrzenny, wielobarwny portret muzyki głównego bohatera. Akordeon występuje tu w kilku konfiguracjach: z drugim akordeonem (Jerzy Mądrawski, Maciej Frąckiewicz, Rafał Łuc), z gitarą (Tomasz Grzybowski), z klarnetem basowym (Mariusz Barszcz), ze skrzypcami i klarnetem basowym (Małgorzata Skorupa, Mariusz Barszcz), ze skrzypcami i wiolonczelą (Małgorzata Skorupa, Agnieszka Tomaszewska-Jasiak). Dzięki inwencji kompozytorskiej i magii współbrzmień, instrumenty potrafią zmieniać skórę. W „Suicie chorałowej” akordeon staje się kościelnymi organami, a co najmniej fisharmonią, napędzaną iście diabelską energią w części III („Toccata”). W drugiej aranżacji „Obertasa” przygrywa fatamorgana ludowej kapeli: harmonia, gęśle i basetla. Tenże skład obsługuje wykonanie wspaniałego, onirycznego „Poloneza” – idealnego tańca na studniówkę (dość monopolu Kilara!). Finałowy „Grid”, oparty na prostym pomyśle zwiększania tempa i poziomu niepokoju, zostawia słuchacza z pytaniem, dlaczego album trwa tylko 44 minuty? Bo, niech mi Czytelnicy wybaczą kolokwializm, ale trudno opanować entuzjazm: ta płyta jest zarąbista!

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 12/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Paweł Pudło - War Horns

cd112018 011

Dux 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

23 sierpnia 2015 w Gdańsku odbyła się premiera koncertu Pawła Pudły na dziesięć waltorni. Instrumentaliści pochodzili z pięciu krajów, aby podkreślić uniwersalne, pacyfistyczne przesłanie utworu, dedykowanego pamięci ofiar wszystkich wojen. Przy rejestracji

studyjnej, tak jak na premierze, za pulpitem dyrygenckim stanął sam autor. Tym razem prawie wszyscy wykonawcy byli Polakami. Dwupłytowy album został bardzo starannie wydany. Na krążku CD – tytułowe dzieło, na DVD – materiały dodatkowe. Kompozytor sporządził swoisty plan przebiegu tematów i nastrojów siedemnastominutowego utworu. Rozdział pierwszy to „Wojna” (od „Zmierzchu pokoju”, poprzez „Zniszczenia”, do „Chaosu”). Rozdział „Skutki wojny” opisuje „Popioły i ruiny”, ale także zadaje pytanie „Dlaczego wciąż zapominamy?”. Paweł Pudło tworzy wartką, barwną opowieść bez słów; film bez obrazów – bowiem koncert „War Horns” brzmi jak świetna muzyka filmowa. Szlachetne przesłanie i epicki rozmach świadczą o tym, że Pudło szukał również inspiracji wśród takich arcydzieł, jak „Requiem wojenne” Benjamina Brittena. Waltornia, czyli róg, to instrument kojarzący się z polowaniem i wojskiem. Daje sygnał do ataku w czasie bitwy. Triumfalnie obwieszcza zwycięstwo. Jest podporą każdej orkiestry wojskowej, gdy dumnie defiluje. Pudło skomponował koncert właściwie na dziesięciu solistów, którzy jednocześnie są orkiestrą. Potrafią wydobyć z waltorni dźwięki groźne i tkliwe; zaintonować marsz zdobywców i elegię. Znakomita aranżacja. Niezwykła płyta.

Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 11/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Bogusław Schaeffer - Monodram

cd112018 010

Requiem Records 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Bogusław Schaeffer wkroczył w 90. rok niezwykle płodnego artystycznie żywota – napisał ponad 450 utworów muzycznych i prawie 40 sztuk teatralnych. Pomijając rozległe obszary jego działalności pedagogicznej, muzykologicznej i publicystycznej, można powiedzieć, że w swej twórczości skupia się na syntezie sztuk, łączeniu wykoncypowanych scenariuszy z improwizacją i odkrywaniu nowych środków muzycznej ekspresji. Jednym z kamieni milowych na drodze rozwoju teatru dźwiękowego Schaeffera jest „Monodram” – opera radiowa. Ta forma wokalno-instrumentalna była kiedyś bardzo popularna wśród kompozytorów – uniezależniała ich wizję od kosztownego i kłopotliwego procesu produkcji teatralnej. Dla Schaeffera najważniejsze były możliwości techniczne, które stwarzała praca w studiu radiowym. W tym wypadku – absolutnie niepowtarzalnym, czyli Studiu Eksperymentalnym Polskiego Radia w Warszawie. Wraz z legendarnym realizatorem dźwięku Bohdanem Mazurkiem, Schaffer mógł nagrywać, ciąć, montować, przetwarzać elektronicznie głosy ludzkie, brzmienia tradycyjnych instrumentów i inne dźwięki, aby stworzyć surrealistyczny pejzaż sonorystyczny opowieści o starej kobiecie, której wewnętrzny świat się rozpada, bo coraz gorzej funkcjonuje pamięć. Obsesyjnie powracają fragmenty zdań, słowa i pojedyncze głoski, z których nie sposób zbudować spójnego przekazu. Wyławiamy informacje o dzieciństwie w szkole muzycznej, o niespełnionych ambicjach, samotności i lęku. Bohaterka rozpaczliwie pragnie bliskości, a słuchacz – przywiera do każdego słowa w poszukiwaniu sensu. Słowo (wiersze Ritsosa i Sefarisa w polskim przekładzie) staje na pierwszym planie. „Monodram” można uznać za słuchowisko raczej niż operę. To pozbawiona obrazu wariacja na temat filmu „Zeszłego roku w Marienbadzie” Resnais’go lub „Czerwonej pustyni” Antonioniego. Bardzo ciekawe, nawet 50 lat po nagraniu.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 11/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Dutka - Zęby wieloryba

cd112018 012

Dux 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Marcin Dutka (ur. 1974), malarz i grafik, absolwent warszawskiej ASP, jest również kompozytorem i pianistą. W jego przypadku wyobraźnia plastyczna łączy się z muzyczną; on słyszy okiem i widzi uchem – obrazy i dźwięki wspólnie opowiadają historie. Pierwsza i jak dotąd jedyna jego płyta (nagrana w 2004, wydana w 2017) ma wysmakowaną oprawę graficzną. Reprodukowane obrazy Dutki wywołują skojarzenia z preparatami oglądanymi pod mikroskopem. Tkanki rozlewają się w barwne plamy lub układają w dość regularne wzory. Czy to wiwisekcja szczątków znalezionych w brzuchu tytułowego wieloryba? Największy ssak czasem musi wziąć coś na ząb. Zęby również znalazły się w tytule, a ich odliczanie od jednego do siedmiu wyznacza kolejne utwory z życia „audiosfery oceanu” (określenie z książeczki). Preparowany przez autora i wykonawcę fortepian stwarza iluzję orkiestry. Raz brzmi miękko i pastelowo, kiedy indziej dziarsko i metalicznie. Zmiany tempa, dynamiki i artykulacji to dodatkowe elementy sonorystycznej układanki. Sporo w niej pustej przestrzeni, bowiem dla Dutki cisza jest równie ważna jak dźwięk. Nastrojowe morskie ballady bez słów stają się dziełem improwizacji, w której Dutka czuje się jak ryba, a raczej – wieloryb – w wodzie. Ten album spodoba się miłośnikom produkcji ECM-u; z pewnością znajdzie też wiernych słuchaczy wśród dzieci. Ostatni utwór, „Dobranoc, Rebeczko”, to niebanalna kołysanka.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 11/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Wojciech Kilar - Missa pro pace

cd112018 009

Dux 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Otrzymawszy zamówienie na utwór uświetniający stulecie powstania Filharmonii Narodowej, Wojciech Kilar napisał mszę „Pro pace” – „Za pokój”. Intencja zbożna, maksymalnie rozciągliwa, zawsze aktualna i podtrzymująca zainteresowanie utworem. Po prawykonaniu (2001) wydano nagranie (Dux, 2003) ze świetnymi solistami: Zofią Kilanowicz, Jadwigą Rappé, Charlesem Danielsem i Piotrem Nowackim. Recenzowaliśmy je na naszych łamach, podkreślając blaski i cienie konstrukcji oraz niewygody dla wokalistów. Nowej rejestracji dzieła dokonali muzycy Opery i Filharmonii Podlaskiej, z nowym zestawem solistów. Powrót do mszy Kilara po kilkunastu latach nie rewiduje niegdysiejszej opinii: to jedna z mniej udanych pozycji w jego dorobku. Założona przez autora prostota (Kilar mówił o skromności, ubogości środków) obraca się przeciwko słuchaczowi, dosłownie nuży kilkuminutowymi pustymi przebiegami, a w solistach nie podsyca żarliwości. Sopran i bas męczą się w tessiturach-torturach, ulokowanych skrajnie nisko lub wysoko. Najzręczniej pomyślana jest partia chóru, a białostoccy śpiewacy, przygotowani przez Violettę Bielecką, jak zwykle nie zawodzą; pięknie brzmią zwłaszcza fragmenty chorałowe. Chór to jeden z bohaterów tego nagrania; drugim jest Paweł Brożek. Dwudziestosiedmioletni tenor ma jasną, szlachetną barwę głosu, doskonałą dykcję i „to coś”. Na razie pojechał do opery w Hanowerze. Dobry początek wielkiej podróży.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 11/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Ravel Piano Duo A Polish Kaleidoscope 2 – Polish Music for Two Pianos

cd112018 005

Dux 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Na pierwszej płycie-kalejdoskopie polskich kompozycji na dwa fortepiany (Dux 2015; nagroda Fryderyk) Ravel Piano Duo zamieściło utwory z lat 1827-1940, napisane przez Dobrzyńskiego, Moszkowskiego, Zarębskiego i Palestra. Drugi album zawiera dzieła z lat 1936-2009, lecz chronologia nie była jedynym kryterium wyboru. Tym razem Agnieszka Kozło i Katarzyna Ewa Sokołowska postawiły na utwory z dominującym elementem rytmu, o wyrazistej motoryce. Z definicji taka jest toccata – i słowo „toccata” występuje w tytułach trzech (na siedem) pozycji programu, zaś toccatowe cechy są obecne w każdej. W „Suicie na dwa fortepiany” Władysławy Markiewiczówny „Toccata” to część I, wymagająca od wykonawców zegarmistrzowskiej precyzji. Część II przynosi niespodziankę – dźwięki zataczają się jak w pijanym widzie, by w części III ruszyć w coraz szybszy wir. W „Kołysance” Romana Maciejewskiego pianistki, co prawda, nie śmiały zaproponować czysto motorycznej interpretacji, lecz unikały gry legato, co odsłoniło ironiczną, przekorną twarz utworu. Część III koncertu Michała Spisaka, czyli „Fuga doppio”, zabrzmiała jak potężna Bachowska polifonia. „Improvvisazione e toccata” Romualda Twardowskiego pod palcami Ravel Piano Duo wije się jak pociąg o stu wagonach. Zwieńczeniem programu płyty i perłą interpretacyjną jest Toccata op. 2 Henryka Mikołaja Góreckiego – muzyka rozmyślnie brzydka, brudna, odpychająca, ale nie mniej fascynująca. Skąd te dwie miłe panie czerpią siłę, by tak wspaniale grać? Ale czad!

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 11/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF