fbpx

HFM

artykulylista3

 

Aldona Nawrocka - Ave

cd032019 005

Polski Chór Kameralny/Jan Łukaszewski
Chopin University Press 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

„Ave” to pierwsza monograficzna płyta warszawskiej kompozytorki Aldony Nawrockiej. Ukazuje jeden z najważniejszych nurtów jej twórczości: sakralne utwory chóralne, inspirowane liturgią rzymskokatolicką. Materiał został nagrany przez jeden z najlepszych polskich zespołów wokalnych – specjalizujący się w muzyce współczesnej Polski Chór Kameralny pod dyrekcją Jana Łukaszewskiego. Efekt jest znakomity. Słychać, że ten specyficzny repertuar o silnym przekazie emocjonalnym i duchowym, wyjątkowo pasuje do predyspozycji grupy. Sześć utworów obejmuje sferę wiary, ale też świetnie się sprawdza jako muzyka medytacyjna, skłaniająca do refleksji i przemyśleń. Mistycyzm i odrealniony klimat muzyki Nawrockiej sprzyjają zasłuchaniu. Pojawiające się na przemian męskie i żeńskie głosy raz budują dialog, a innym razem perfekcyjnie się równoważą. Naturalny pogłos kościoła, w którym realizowano nagranie, podkreśla doniosłość kompozycji.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 03/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Urszula Kryger/ /Agata Górska-Kołodziejska Kobiety muzyki. Pieśni

cd032019 001

DUX 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Tytuł tego albumu odpowiada jego zawartości, choć nie w stu procentach. Na płycie znalazły się utwory kompozytorek europejskich, działających w XIX i w pierwszej połowie XX wieku. Śpiewa kobieta, akompaniuje kobieta, jednak wśród autorów umuzycznionych wierszy przeważają mężczyźni – znakomici poeci, jak Paul Verlaine czy Heinrich Heine. Tylko w trzech na siedemnaście utworów warstwę słowną dostarczyły poetki: Niemka Friederike Serre i Dunka Jenny Blicher-Clausen. Wszystko to nie ma jednak znaczenia wobec faktu, że kompozytorki chciały być traktowane jako artystki na równi z mężczyznami. Pieśni, które wyszły spod ich pióra, są przykładami znakomitej liryki wokalnej, godnej stałej obecności w programach recitali. W utworach wybranych przez Urszulę Kryger znajdziemy prawdziwe perły. „Berceuse d’armorique” Irène Wieniawski (córka Henryka) to niezwykła kołysanka grozy, tworząca aurę dźwiękową dla mrocznych sekretów podświadomości. Clara Schumann wyładowuje w swoich pieśniach emocje – i intymne westchnienia, i burzliwe pretensje do świata („Er ist gekommen in Sturm und Regen”). Cécile Chaminade w „Sur la plage” rozsadza konwencję salonowej pieśni, zamieniając fortepianowy akompaniament w iście orkiestrową partyturę. Agathe Backer-Grøndahl ma wielki dar kondensacji treści w minimalistycznej formie. Perfekcyjna interpretacja Urszuli Kryger i fascynujący dialog śpiewaczki z pianistką (wrażliwa i pełna energii Agata Górska-Kołodziejska). Posłuchajcie koniecznie!

Andrzej Milewski
Źródło: HFiM 03/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Góreccy

cd032019 003

Warner Music Poland 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Przez kilkadziesiąt lat Henryk Mikołaj Górecki prowadził „zeszyty radiowe” – zapiski wrażeń z wysłuchanych audycji. Z podziwem wyraża się tam o wielkich poprzednikach; szczególną atencją darzył twórczość Wagnera. Córka, pianistka Anna Górecka, wspomina, że ojciec miał wszystkie partytury i wyciągi jego oper i godzinami grał tę muzykę na fortepianie. Pierwsze wyraźne nawiązanie do mistrza z Bayreuth słychać dopiero w prawykonanej po śmierci Góreckiego IV symfonii „Tansman epizody” – to zacytowany motyw Zygfryda. Po śmierci autora premierę miały też „Dwa postludia tristanowskie i chorał”, zinstrumentowane przez Mikołaja Góreckiego, syna Henryka Mikołaja. To najważniejszy i bezsprzecznie olśniewający punkt przedstawianej płyty. 23 minuty mogą się wydać wiecznością. Dźwięk niemal stoi w miejscu, a klimat sonorystyczny budzi skojarzenia z najpiękniejszymi miłosnymi frazami „Tristana i Izoldy” Wagnera. Dopełnieniem hołdu dla Wagnera jest admiracja spuścizny Bacha, wyrażona w finałowym „Chorale”. Słuchając uderzeń dzwonów, trudno się powstrzymać od myśli, że Górecki sam sobie napisał podzwonne. Tak jak wcześniej (1994) poświęcił „Małe requiem” „pewnej polce” – a może Polce? – do dziś nie wiadomo. Ten utwór również znalazł się na płycie, z Anną Górecką w partii solowej. Wkład jej brata, Mikołaja, w rodzinny album to, oprócz instrumentacji dzieł ojca, własny utwór – poemat symfoniczny „Orfeusz i Eurydyka”. Wszystkie nagrania zarejestrowano w czasie koncertu, a Sinfonię Varsovię brawurowo poprowadził Jerzy Maksymiuk.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 03/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Andrea Bocelli - Si

cd022019 010

Sugar/Decca 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

W początkach kariery Andrei Bocellego wydawało się, że postawi on na muzykę operową, z wycieczkami do krainy rozrywki. Poszerzał swój repertuar arii, a nawet całych partii. Zdarzały mu się też występy sceniczne w spektaklach operowych, co, zważywszy na ograniczenia fizyczne włoskiego tenora, wymagało wysiłku i dyscypliny. Z czasem aktywność Bocellego w muzyce pop zaczęła przeważać, a jej zwieńczeniem był koncert w Portofino (2012), zarejestrowany na żywo. Artysta był w dobrej formie wokalnej. Zaprezentował ciekawe interpretacje evergreenów, a do sukcesu wielce przyczyniły się atrakcyjne aranżacje Davida Fostera, grającego tam również na fortepianie. Niestety, w przypadku najnowszego albumu Bocellego zabrakło wyrazistej osobowości producenta i aranżera, który nadałby styl i szarm tuzinowi utworów. Słuchacze otrzymali ciąg piosenek na poziomie drugiego garnituru festiwali w San Remo. Nic nie dało zaproszenie gwiazd do duetów z bohaterem płyty; Josh Groban, Ed Sheeran czy Dua Lipa nie zdołali tchnąć życia w całe przedsięwzięcie, podobnie jak wplecione cytaty z Bacha i Faurégo. Głos Bocellego stracił blask i delikatność. Dźwięki w dole skali brzmią głucho, a w górze – są z trudem wyciśnięte i wykrzyczane. Słuchając tej płyty, męczymy się razem ze śpiewakiem. Odstręczają także pompatyczne komentarze, którymi Włoch opatrzył teksty utworów w książeczce – słowa „wiara”, „modlitwa”, „wdzięczność”, „przyjaciel”, „wspaniały” powtarzane są do upadłego. Najnowsza płyta Andrei Bocellego nosi tytuł „Si”, czyli „Tak”, ale ja stanowczo jestem na nie.

Andrzej Milewski
Źródło: HFiM 02/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Wojciech Łukaszewski - Pieśni księżyca

cd022019 011

Cantorum Gedanensis/Jan Łukaszewski
Camerata Vistula, Polska Orkiestra Radiowa/
/Piotr Borkowski
Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Częstochowskiej/
/Tomasz Bugaj
Dux 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Wojciech Łukaszewski (1936-1978), mimo krótkiego życia, zasłużył się dla muzyki polskiej, dla kultury rodzinnej Częstochowy i tamtejszego szkolnictwa muzycznego. Zaszczepił też pasję w utalentowanych potomkach – Pawle i Marcinie, którzy dziś pielęgnują pamięć o ojcu. W 15. rocznicę jego śmierci ukazała się płyta z kompozycjami kameralnymi (wokalnymi i instrumentalnymi), natomiast w 2018, na czterdziestą rocznicę, wydano album z twórczością chóralną, uzupełniony jedną pieśnią orkiestrową i cyklem na sopran i nonet „Pieśni księżyca”. Cykl ten znalazł się już na poprzednim krążku (rejestracja – 1993). Pozostałe nagrania pochodzą z wykonań na żywo w latach 1998-2006 i zapewne były pieczołowicie gromadzone, aż uzbierał się materiał do jubileuszowej publikacji. Album przedstawia Łukaszewskiego jako kompozytora znajdującego inspirację w poezji, bez względu na język (polski, łaciński, francuski, hiszpański – ten w tłumaczeniu) i epokę, w której powstała. Opowiadając o przyrodzie, wydarzeniach historycznych czy intymnych uczuciach, trafnie zestawia głos lub głosy z innymi głosami lub instrumentami. Dba, by słowo docierało do słuchacza, podkreślone przez sposób emisji i barwę dźwięku instrumentów. Tytułowe „Pieśni księżyca”, do wierszy Federika Garcii Lorki, ekspresyjnie zaśpiewane przez Annę Malewicz-Madey, to najpiękniejsza pozycja programu

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 02/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Javier Camarena - Contrabandista

cd022019 012

Les Musiciens du Prince/Gianluca Capuano
Decca 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Cecilia Bartoli, której od dawna nie wystarcza śpiewanie, słynie z zamiłowania do odkurzania oper od paru wieków zapomnianych. Przy okazji przypomina śpiewaków, dla których trudne technicznie i urzekająco efektowne „numery” były pisane. Jeden z albumów poświęciła legendarnej XIX-wiecznej primadonnie Marii Malibran i partiom, w których się specjalizowała. Teraz oddaje hołd ojcu Marii – Manuelowi Garcii (1775- -1832). Nie tylko należał on do najsławniejszych tenorów swoich czasów, lecz również komponował opery, organizował pierwsze teatry operowe w USA i Meksyku i napisał podręcznik nauki śpiewu, do dziś wykorzystywany jako solidna baza przez pedagogów. Godnego współczesnego kontynuatora kunsztu wokalnego Garcii upatruje Bartoli w meksykańskim tenorze Javierze Camarenie (ur. 1976). Uznała go też za świetnego bohatera kompaktu otwierającego serię „Mentored by Bartoli”. Cecilia pojawia się tu jako partnerka Camareny w smakowitym duecie z „Armidy” Rossiniego, zaś Camarena solo wykonuje arie Rossiniego, Zingarellego i oczywiście Garcii (pięć kompozycji, w tym trzy prapremiery fonograficzne). Towarzysząca mu orkiestra gra na instrumentach dawnych. W sumie – wspaniałe interpretacje i ciekawe odkrycia muzyczne. Camarena śpiewa z wielką łatwością, na rozluźnionym gardle, jasnym dźwiękiem, z radością i zapałem realizując wszelkie ozdobniki. Łączy w głosie ruchliwość Flóreza z blaskiem Pavarottiego. Słuchając go, nie dziwimy się, że jest jednym z trzech śpiewaków, którym w Met pozwolono bisować.

Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 02/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF