fbpx

HFM

artykulylista3

 

Antoni Wojnar - The Nochats’ Dance

cd042019 007

DUX 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Oto człowiek-orkiestra. Nie tylko dlatego, że gra na instrumentach perkusyjnych, a to niezmierzona różnorodność. Także dlatego, że komponuje i od zawsze wiedział, że chce się zajmować muzyką filmową. I dlatego, że ma śmiałe pomysły. Potrafi zgromadzić wokół siebie tłum przyjaciół, którzy wezmą udział w jego projektach. Potrafi zorganizować nagrania i doprowadzić do wydania płyty. Jest bezpretensjonalny, kreatywny i pracowity. Studiuje jazz w klasie perkusji na gdańskiej Akademii Muzycznej. Antoni Wojnar, tak trzymać! Płyta nosi tytuł „The Nochats’ Dance”, czyli mniej więcej „Taniec bez pogawędek”. Chodzi o czaty internetowe; wirtualne rozmowy, z których rodzą się wirtualne miłości, a potem spotkania w realu i, niekiedy, stałe związki. Wojnar porównuje wysnute z internetu historie do dawnych baśni i sam, używając muzyki, opowiada taką baśń. Właściwie tworzy soundtrack do nienakręconego filmu o miłości, filmu trochę w klimacie „Parasolek z Cherbourga”. Wdzięczne, wpadające w ucho melodie i taneczne klimaty – walc, tango, bossa nova – składają się na 15-częściową suitę-narrację. O jej wartości i niezwykłości decyduje instrumentacja. W kameralnych składach, oprócz smyczków, gitary i fortepianu Wojnar wykorzystuje marimbę, wibrafon i dzwonki, dodając nutę dobra i niewinności. Takie brzmienia kojarzą się z magią Gwiazdki i świątecznymi reklamami Allegro. Najwyższy profesjonalizm. Płyta została zadedykowana pamięci profesora Andrzeja Branickiego, który wprowadził Wojnara w arkana perkusji. Warto posłuchać

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 04/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Maksym Rzemiński - Maximus. The Greatest Movie Soundtracks

cd042019 003

DUX 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Temat ze ścieżki dźwiękowej „Gladiatora” znalazł się na tej płycie nieprzypadkowo – tak jak bohater filmu, Maximus, dał tytuł całemu albumowi, nie tylko ze względu na zbieżność imion z pianistą-solistą. Maksym Rzemiński, po poważnej kontuzji ręki, znalazł swoją krainę wyobraźni i artyzmu, i świetnie się w niej czuje. Potrafi opowiadać historie, w których pauzy mają nie mniejsze znaczenie niż dźwięki, a dynamika forte pojawia się w wyjątkowych chwilach. Tak się buduje napięcie w kinie i w muzyce. Z dwudziestu tematów, zaczerpniętych z różnych soundtracków ostatniego półwiecza, Rzemiński ułożył program recitalu – 75 minut muzyki: melodyjnej, raczej spokojnej i nastrojowej, ale nawet w takim zestawieniu nie monotonnej. Są tu tematy z filmów polskich i zagranicznych, kinowych i seriali, ekranowych przebojów (jak „Incepcja” Nolana, z oprawą dźwiękową Hansa Zimmera) oraz dzieł mniej znanych (jak „Smuga cienia” Wajdy, z oprawą Wojciecha Kilara). Oprócz treści i klimatu, wielką zaletą tej płyty jest właściwe współbrzmienie fortepianu (świetnie przygotowana koncertowa Yamaha CFX) i instrumentów smyczkowych. Krzysztof Lenczowski opracował rewelacyjne aranżacje – pełne rozmachu i przestrzeni, w stylu Michela Legranda. Największe wrażenie robią dwie kołysanki: Cartera Burwella ze „Zmierzchu” Catherine Hardwicke i Krzysztofa Komedy z „Dziecka Rosemary” Polańskiego. W tytule albumu nie ma przesady: Maksym Rzemiński to Maximus w tym, co robi.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 04/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Chopin - Pieśni i piosnki

cd042019 006

DUX 2018 (reedycja, nagr. 1988)

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

O Janie Weberze zawsze mówię „nieodżałowanej pamięci”, lecz tym razem żałuję, że wraz z kompaktową reedycją płyty przedrukowano w książeczce jego tekst o pieśniach Chopina, z tezą: „Z pewnością żadna z tych miniatur nie może równać się z preludiami czy etiudami” i protekcjonalnym podsumowaniem: „(…) trzeba jednak pamiętać, że są to pierwsze, mimo wszystko wysoce artystyczne, pieśni polskie”. Opinie te budzą tym większy sprzeciw, że towarzyszą nagraniu wspaniałemu, godnemu naśladowania jako wzorzec interpretacyjny i sposób podejścia do wokalnej spuścizny Chopina. Henryka Januszewska i Marek Drewnowski potraktowali każdą z pieśni jak monodram śpiewno-aktorski. Januszewska dostosowuje barwę głosu do sytuacji lirycznej. Wcielając się to w trzpiotkę, to w zatroskaną matkę, to w narodową wieszczkę, to w ludową bajarkę, może brzmieć dziewczęco- -niewinnie, kobieco-zalotnie, surowo albo mrocznie. Niesamowicie frazuje, oszczędzając oddech i energię na piękne piana i ornamenty w górze skali. Świetna dykcja pozwala jej na śpiewanie czasem we frenetycznych, krtaniołomnych tempach. Współtwórcą znakomitego efektu estetycznego jest Drewnowski, tu w szczytowej formie. Precyzyjne, subtelne, imponująco ruchliwe palce wyczarowują atmosferę salonu, karczmy, sielskiej zagrody czy elegijnego misterium. Na albumie znalazły się dwie cenne prapremiery fonograficzne: mało znana wersja „Życzenia” i pieśń „Jakież kwiaty, jakie wianki”. Płyta cud miód!

Andrzej Milewski
Źródło: HFiM 04/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Aldona Nawrocka - Ave

cd032019 005

Polski Chór Kameralny/Jan Łukaszewski
Chopin University Press 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

„Ave” to pierwsza monograficzna płyta warszawskiej kompozytorki Aldony Nawrockiej. Ukazuje jeden z najważniejszych nurtów jej twórczości: sakralne utwory chóralne, inspirowane liturgią rzymskokatolicką. Materiał został nagrany przez jeden z najlepszych polskich zespołów wokalnych – specjalizujący się w muzyce współczesnej Polski Chór Kameralny pod dyrekcją Jana Łukaszewskiego. Efekt jest znakomity. Słychać, że ten specyficzny repertuar o silnym przekazie emocjonalnym i duchowym, wyjątkowo pasuje do predyspozycji grupy. Sześć utworów obejmuje sferę wiary, ale też świetnie się sprawdza jako muzyka medytacyjna, skłaniająca do refleksji i przemyśleń. Mistycyzm i odrealniony klimat muzyki Nawrockiej sprzyjają zasłuchaniu. Pojawiające się na przemian męskie i żeńskie głosy raz budują dialog, a innym razem perfekcyjnie się równoważą. Naturalny pogłos kościoła, w którym realizowano nagranie, podkreśla doniosłość kompozycji.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 03/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Urszula Kryger/ /Agata Górska-Kołodziejska Kobiety muzyki. Pieśni

cd032019 001

DUX 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Tytuł tego albumu odpowiada jego zawartości, choć nie w stu procentach. Na płycie znalazły się utwory kompozytorek europejskich, działających w XIX i w pierwszej połowie XX wieku. Śpiewa kobieta, akompaniuje kobieta, jednak wśród autorów umuzycznionych wierszy przeważają mężczyźni – znakomici poeci, jak Paul Verlaine czy Heinrich Heine. Tylko w trzech na siedemnaście utworów warstwę słowną dostarczyły poetki: Niemka Friederike Serre i Dunka Jenny Blicher-Clausen. Wszystko to nie ma jednak znaczenia wobec faktu, że kompozytorki chciały być traktowane jako artystki na równi z mężczyznami. Pieśni, które wyszły spod ich pióra, są przykładami znakomitej liryki wokalnej, godnej stałej obecności w programach recitali. W utworach wybranych przez Urszulę Kryger znajdziemy prawdziwe perły. „Berceuse d’armorique” Irène Wieniawski (córka Henryka) to niezwykła kołysanka grozy, tworząca aurę dźwiękową dla mrocznych sekretów podświadomości. Clara Schumann wyładowuje w swoich pieśniach emocje – i intymne westchnienia, i burzliwe pretensje do świata („Er ist gekommen in Sturm und Regen”). Cécile Chaminade w „Sur la plage” rozsadza konwencję salonowej pieśni, zamieniając fortepianowy akompaniament w iście orkiestrową partyturę. Agathe Backer-Grøndahl ma wielki dar kondensacji treści w minimalistycznej formie. Perfekcyjna interpretacja Urszuli Kryger i fascynujący dialog śpiewaczki z pianistką (wrażliwa i pełna energii Agata Górska-Kołodziejska). Posłuchajcie koniecznie!

Andrzej Milewski
Źródło: HFiM 03/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Góreccy

cd032019 003

Warner Music Poland 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Przez kilkadziesiąt lat Henryk Mikołaj Górecki prowadził „zeszyty radiowe” – zapiski wrażeń z wysłuchanych audycji. Z podziwem wyraża się tam o wielkich poprzednikach; szczególną atencją darzył twórczość Wagnera. Córka, pianistka Anna Górecka, wspomina, że ojciec miał wszystkie partytury i wyciągi jego oper i godzinami grał tę muzykę na fortepianie. Pierwsze wyraźne nawiązanie do mistrza z Bayreuth słychać dopiero w prawykonanej po śmierci Góreckiego IV symfonii „Tansman epizody” – to zacytowany motyw Zygfryda. Po śmierci autora premierę miały też „Dwa postludia tristanowskie i chorał”, zinstrumentowane przez Mikołaja Góreckiego, syna Henryka Mikołaja. To najważniejszy i bezsprzecznie olśniewający punkt przedstawianej płyty. 23 minuty mogą się wydać wiecznością. Dźwięk niemal stoi w miejscu, a klimat sonorystyczny budzi skojarzenia z najpiękniejszymi miłosnymi frazami „Tristana i Izoldy” Wagnera. Dopełnieniem hołdu dla Wagnera jest admiracja spuścizny Bacha, wyrażona w finałowym „Chorale”. Słuchając uderzeń dzwonów, trudno się powstrzymać od myśli, że Górecki sam sobie napisał podzwonne. Tak jak wcześniej (1994) poświęcił „Małe requiem” „pewnej polce” – a może Polce? – do dziś nie wiadomo. Ten utwór również znalazł się na płycie, z Anną Górecką w partii solowej. Wkład jej brata, Mikołaja, w rodzinny album to, oprócz instrumentacji dzieł ojca, własny utwór – poemat symfoniczny „Orfeusz i Eurydyka”. Wszystkie nagrania zarejestrowano w czasie koncertu, a Sinfonię Varsovię brawurowo poprowadził Jerzy Maksymiuk.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 03/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF