HFM

artykulylista3

 

Janne Mark - Pilgrim

cd032018 010

ACT 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Duńska wokalistka i autorka piosenek Janne Mark śpiewa na co dzień w kościele Brorsons w Kopenhadze. W swojej twórczości także preferuje muzykę o tematyce religijnej. Umiejscawia ją w głównym nurcie jazzu, przyprawiając skandynawskim folklorem. Na albumie „Pilgrim” znajdziemy zarówno jej własne piosenki, jak i adaptacje tradycyjnych utworów chrześcijańskich. Głosowi śpiewającej po norwesku Janne najczęściej wtóruje trąbka. W instrumentarium słyszymy także fortepian i stylową gitarę hawajską lap- -steel, na której gra Gustaf Ljunggren – wirtuoz tego instrumentu. Sekcja rytmiczna wprowadza, doskonale spajający całość, jazzowy feeling. Janne Mark nie nagrywa często. Jej poprzedni album ukazał się blisko dziewięć lat temu. Do każdej płyty artystka podchodzi jednak szczególnie, a swoje piosenki nazywa hymnami. Są one wyrazem jej społecznej świadomości i zaangażowania w problemy współczesnego świata. Jako że przekaz jest podany w konwencji folkowej, artystkę możemy postrzegać jako kogoś w rodzaju współczesnego barda. Muzyka jest pełna miłości i pozytywnej energii. Emanuje spokojem i łagodnością. Działa trochę jak antidotum na smutki i zmartwienia

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Jean-Christophe Cholet Alban Darche Mathias Rüegg - Le Tombeau de Poulenc

cd032018 015

Yolk 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Nad projektem „Nagrobek Poulenca” pianista Jean-Christophe Cholet, saksofonista Alban Darche oraz kompozytor Mathias Rüegg pracowali od roku 2015. Jak łatwo wywnioskować z tytułu, nagrany w kilkunastoosobowym składzie cykl 12 utworów został zainspirowany twórczością Francisa Poulenca – jednego z najsłynniejszych francuskich kompozytorów muzyki klasycznej. Instrumentarium tworzą dwa fortepiany oraz saksofony, flety, trąbka, tuba, puzon, skrzypce, kontrabas i perkusja. Całość wywołuje skojarzenia z klasycznym koncertem na dwa fortepiany i orkiestrę, przetranskrybowanym na język jazzu. Pomimo obfitości rozwiązań formalnych, utwory zachowują melodyjność, a instrumentalny rozmach nie przeszkadza subtelności. W muzyce Poulenca odnajdziemy liczne wpływy. Z jednej strony, słychać echa Strawińskiego, Chabriera, a także Bartóka, Debussy’ego i Ravela; z drugiej – fascynację wodewilem i przedwojenną francuską muzyką popularną, malarstwem i literaturą. Przekład takiej złożoności na język jazzowej orkiestry wydaje się przedsięwzięciem karkołomnym. Tymczasem wszystko udało się znakomicie. Przy okazji artyści sugestywnie przekazują klimat dzieł francuskiego kompozytora

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Julian Lage - Modern Lore

cd032018 022

Deutsche Grammophon 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Gitarzysta Julian Lage już jako 16-latek pojawił się w składzie kwartetu Gary’ego Burtona, w którym zastąpił Pata Metheny. Dziś ma 30 lat i jego talent wciąż rozkwita. Nowy album – „Modern Lore” – powstał w konwencji tria. Zawiera 11 premierowych, autorskich kompozycji Juliana, zarejestrowanych w nowojorskim Reservoir Studios. Liderowi towarzyszy świetna sekcja rytmiczna. Basistę Scotta Colleya znamy m.in. z płyt Jima Halla, Johna Scofielda, Billa Frisela, Carmen McRae czy Taj Mahala. Perkusista Kenny Wollesen – od kilkunastu lat związany z grupą Johna Zorna – grywa z Johnem Scofieldem, Billem Frisellem, ale także muzykami spoza środowiska jazzowego, jak David Byrne, Tom Waits czy Julian Lennon. Wśród tematów wypełniających płytę znajdziemy zarówno utwory funkujące i nasycone rytmem, jak i ocierające się o country oraz bluesa ballady. „Modern Lore” potwierdza potencjał Juliana Lage. Jako gitarzysta i kompozytor bez kompleksów wytrzymuje porównania z muzykami o od lat ugruntowanej pozycji.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Mag Balay - No Borders

cd022018003

SVStine 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Znakomity debiut Mag Balay, młodej polskiej wokalistki, pianistki, kompozytorki, aranżerki i autorki tekstów. „No Borders”, co sugeruje tytuł, nie jest albumem utrzymanym w zdefiniowanej stylistyce. Jazz, pop, elektronika i ethnic zostały tu bezkolizyjnie połączone w atrakcyjną całość. Słuchając płyty, od razu zwróciłem uwagę na wysoki poziom kompozycji. Ich twórcą jest muzyk jazzowy i pianista zespołu Balay Michał Wierba. W repertuarze znalazły się również tematy wokalistki, Tomasza Borucha (grającego tu na gitarze) oraz „Afro Blue” Santamarii Ramona. Najbardziej kunsztownym utworem jest „Silver Rain” Wierby. Sporo się tu dzieje na poziomie formy, harmonii, metrum i agogiki. To zarazem najbardziej jazzowy kawałek płyty, z wbijającą w fotel solówką pianisty. Polecam również klimatyczny „Girl Trapped In A Pearl” oraz „Mavrę” o parametrach hitu. W „Breathing” i tytułowym „No Borders” Balay wprowadza więcej elektroniki, rozluźnia formę, eksponuje przestrzeń i bogactwo kolorów. Urozmaicony repertuar umożliwił wokalistce prezentację wszystkich jej walorów: szerokiej skali głosu, świetnej techniki i zróżnicowanej ekspresji – od szeptu po rozległe wokalizy o etnicznych korzeniach. Posłuchajcie koniecznie!

Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 02/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Quercus - Nightfall

cd022018007

ECM 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

„Nightfall” to druga płyta Quercusa dla ECM-u. Znalazły się na niej tematy brytyjskiego folku, song Boba Dylana, standard jazzowy, hit z musicalu Bernsteina oraz dwie kompozycje członków tria – pianisty Huwa Warrena i saksofonisty Iaina Ballamy’ego. Wszystkie utwory wykonywane są w wolnych tempach i mają podobny, balladowy klimat. Ich forma jest mało urozmaicona – rzadko wychodzi poza „piosenkowy” schemat, zaś w muzycznej narracji próżno szukać ciekawie rozplanowanej dramaturgii z napięciami czy punktami zwrotnymi. Zdarzają się numery, które artyści odgrywają zwrotka po zwrotce, nie wprowadzając prawie żadnych modyfikacji. Grzechem głównym tego projektu jest monotonia. Pewną odmianę przynoszą tematy instrumentalne, wykonywane przez Warrena i Ballamy’ego w duecie, ale to trochę za mało, by przełamać statyczny charakter całości. Bohaterką pierwszego planu pozostaje June Tabor. Niestety, jej niewielki potencjał wokalny (skromna skala głosu, mało zróżnicowany poziom ekspresji i dynamiki, brak jazzowego feelingu) oraz dość beznamiętny sposób interpretacji viagra pas cher nie były w stanie mnie porwać. Zastanawia ograniczona rola pianisty, skądinąd interesującego, która sprowadza się do prostego akompaniowania solistce. Bardziej przekonująco wypadł Ballamy – przymglony, aksamitny sound jego tenoru wnosi do nagrań szczyptę klimatycznego jazzu.

Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 02/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Pearl Jam - Let’s Play Two

cd012018 005

Republic Records 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

„Let’s Play Two” to nowa płyta popularnych przedstawicieli stylu grunge, nie wiedzieć czemu dopiero w tym roku przyjętych do Rockandrollowej Izby Sławy. Album zawiera nagrania, zarejestrowane w czasie dwóch występów na wypełnionym po brzegi stadionie Wrigley Field w Chicago. Obiekt wybudowano z myślą o grze w baseball (jego gospodarzem jest drużyna Chicago Cubs), ale okazjonalnie wykorzystuje się go również na potrzeby imprez niesportowych. Pearl Jam ma na koncie dziesięć płyt studyjnych (ostatnia, wydana w 2013 roku, to „Lightning Bolt”), było więc z czego wybierać. Tylko na zakończenie pojawia się utwór Lennona i McCartneya „I’ve Got A Feeling” z albumu „Let It Be” Beatlesów. Mimo że grunge w repertuarze Pearl Jam dominuje, to jest w nim również miejsce dla tematów czysto rockowych, a nawet bliskich ostrzejszemu folkowi, czego przykładem „Black”. W składzie kapeli są wciąż jej najpopularniejsi muzycy, z wokalistą Eddiem Vedderem i gitarzystą Stonem Gossardem na czele. „Let’s Play Two” potwierdza, że zespół jest nadal w dobrej formie.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 01/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF