HFM

artykulylista3

 

Piotr Lemańczyk Cezary Paciorek - Duology

cd062018 006

Dux Jazz 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Interesujący projekt akordeonisty jazzowego Cezarego Paciorka i kontrabasisty Piotra Lemańczyka. Na krążku znalazły się kompozycje obu artystów inspirowane polskim folklorem. Muzyka „Duology” odznacza się urokliwym klimatem i wpadającą w ucho melodyką. Ma ciekawie rozplanowaną formę i żywą narrację. Sporo w niej niebanalnych pomysłów harmonicznych, metrycznych i agogicznych – np. w utworze „Szpak” mamy stopniowe podkręcanie tempa (accelerando), zabieg spotykany w jazzie niezwykle rzadko. Uwagę zwracają precyzja i zgranie muzyków, co w przypadku tak kameralnego składu ma kluczowe znacznie. Jest to też duet na wskroś demokratyczny. Oba instrumenty mają te same prawa i zamieniają się rolami, najczęściej wtedy, gdy jeden z muzyków gra solówkę. Warto śledzić zwłaszcza kontrabas, który tworzy mocny fundament pod finezyjne frazy akordeonu lub sam staje się instrumentem wirtuozowskim. Umiejętności Lemańczyka, jego olśniewająca technika, zmysł improwizatorski i nieskazitelny sound robią piorunujące wrażenie! Podobne spostrzeżenia można odnieść do Cezarego Paciorka. Gra jak w transie, wykorzystując cały potencjał kolorystyczny, artykulacyjny i dynamiczny akordeonu. Osobne brawa należą się realizatorowi, który zadbał o to, by kontrabas, instrument trudny do okiełznania nawet w studiu, był dobrze słyszalny w całym paśmie.

Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 06/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Keith Jarrett Gary Peacock Jack DeJohnette - After The Fall

cd062018 002

ECM 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Nareszcie – chciałoby się powiedzieć. Po 20 latach ECM zdecydowała się opublikować nagrania tria Keitha Jarretta, zarejestrowane w 1998 w czasie koncertu w Newark. Był to szczególny moment w życiu lidera, który po dwuletniej przerwie, spowodowanej syndromem chronicznego zmęczenia, postanowił wrócić na scenę. Zawartość albumu i skład zespołu nie są przypadkowe. Standardy zawsze były ważną częścią repertuaru Jarretta, a Peacock i DeJohnette to muzycy, z którymi w latach 80. odkrywał je na nowo (m.in. „Standards Vol. 1”, „Standards Live”). Muzyka „After The Fall” to klasyczne granie, mocno osadzone w bopie i mainstreamie. Dominują proste trzyczęściowe formy, a solówki mają zwartą budowę i są wyprowadzane wprost z oryginalnych tematów („Autumn Leaves”, „Scrapple From The Apple”), podawanych bez wymyślnych reharmonizacji, ingerencji w tempa i ogólny charakter. Jarrett, wyraźnie zrelaksowany, redukuje wirtuozerię. Unika bogatego zdobienia linii melodycznej, stawiając na prostotę i komunikatywność. Zabrakło mi jedynie bardziej introwertycznych momentów i smakowitych detali (kolorystycznych, dynamicznych) – istotnego elementu stylu artysty. „After The Fall” ustępuje nieco poziomem albumom tria z lat 80., ale i tak prezentuje klasę, o jakiej większość jazzmanów może tylko pomarzyć.

Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 06/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Barbara Wrońska - Dom z ognia

cd052018 012

Kayax 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Wrońska przekonała mnie dopiero ścieżką dźwiękową do znakomitego filmu „Córki dancingu” (2015), którą przygotowała ze swą siostrą Zuzanną, jako projekt Ballady i Romanse. Wcześniej uważałem ją za przedstawicielkę zblazowanego stołecznego undergroundu. Choć pewnie było to niesprawiedliwe, bo wszyscy znajomi przekonywali mnie, że jej macierzysty zespół Pustki jest bardzo dobry. Dziś Basia proponuje album solowy. W wywiadach mówi, że po latach uczestnictwa w różnych projektach dopiero teraz jest na tyle odważna, by pokazać się w pojedynkę. Oczywiście kokietuje, bo to ogarnięta osoba i wielka muzyczna głowa. Pierwszy solowy album jest zwykle ostrożny i to nawet w przypadku uznanych artystów. Trochę po omacku szukają nowej drogi i do końca nie wiedzą, czego chcą. Albo wiedzą, ale chcą się pokazać w różnym repertuarze i… z różnym skutkiem. Tak jest i tu. Zdarzają się fragmenty inspirujące, a nawet wzruszające, jak np. „Nieustraszeni”, „Koniec lata” czy „Rozmowa” – świeże, a jednocześnie brzmiące jak standardy sprzed czterdziestu lat. Są też jednak rzeczy zwyczajnie ciekawe, ale psujące to doskonałe wrażenie, np. „Abstrakcja” czy „Nie czekaj”. A szkoda, bo chciałoby się jednego wielkiego wzruszenia bez przerwy. W podsumowaniu wystawiam osobistą czwórkę i obiektywną piątkę.

Michał Dziadosz
Źródło: HFiM 05/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Mateusz Smoczyński - Metamorphoses

cd052018 010

Zbigniew Seifert Foundation 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

W historii jazzu było bodaj zaledwie dziewięciu skrzypków, którzy zdecydowali się na nagranie albumu solowego. Do tego ekskluzywnego grona dołącza właśnie Mateusz Smoczyński. Jego „Metamorphoses” – obok epokowej „Solo Violin” Zbigniewa Seiferta – jest drugą płytą firmowaną przez polskiego artystę. Prawie we wszystkich numerach Smoczyńskiego wspiera „sekcja” w postaci przygotowanych przez niego zapętlonych sekwencji. Tworzą mocny grunt pod partie improwizowane, nadają muzyce puls rytmiczny i ostateczny charakter. Nie bez znaczenia jest też fakt, że artysta gra na skrzypcach barytonowych, co znacznie poszerza jego możliwości w zakresie skali i brzmienia. Cały repertuar, w większości autorstwa Smoczyńskiego, został dobrany tak, by w pełni ukazać jego możliwości jako kompozytora i wirtuoza. Początek płyty („Dorothy’s Dream”, „Violin Sonata No. 1 – Metamorphoses”) jest ukłonem klasycznie wykształconego skrzypka w stronę tradycji – muzyki z kręgu Szostakowicza i Bacewicz. Kolejne utwory to już jazzowe granie, w którym wyraziste tematy przeplatają się z błyskotliwymi solówkami. Echa Coltrane’a, Seiferta, elementy muzyki etnicznej i bluegrass układają się tu w doskonale zintegrowaną mozaikę. Dojrzała propozycja skierowana do fanów jazzu i klasyki.

Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 05/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Melody Gardot - Live in Europe

cd052018 002

Decca Records 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Już sama okładka zachęci niejednego fana do kupienia płyty, a niewykluczone, że i do pójścia na koncert. Przypuszczam jednak, że Melody Gardot nie będzie wówczas ubrana równie skąpo. Ale na gitarze na pewno zagra. „Live in Europe” to zapis kilku europejskich koncertów amerykańskiej artystki, a zarazem zbiór perfekcyjnie wykonanych utworów. Żeby uniknąć sterylności, na początku pierwszej z dwóch tworzących ten album płyt umieszczono rozmowę artystki z publicznością. Była po niej tak rozbawiona, że dwukrotnie zaczynała piosenkę „Baby I’m A Fool”. Prawie wszystkie z 17 kompozycji są autorstwa Gardot. Przeważają piosenki ze skromnym akompaniamentem, na ogół łagodne i melodyjne. Chwilami odzywa się trąbka lub saksofon, z rzadka też słychać organy. Perkusista nie szarżuje, swoją dyskrecją pomagając utrzymać zmysłową atmosferę. Gardot czerpie natchnienie z twórczości Judy Garland, Janis Joplin czy Milesa Davisa. Dysponuje wspaniałym głosem, wdziękiem i talentem interpretatorskim. Jej muzyka czaruje i relaksuje. Działa jak balsam dla duszy.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 05/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Rybacka & Pasborg - Voice ‘n’ drums

cd052018 006

Hevhetia 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

„Voice ‘n’ drums” to projekt dwojga młodych artystów, związanych z duńską Carl Nielsen Academy of Music: polskiej wokalistki i kompozytorki Anny Rybackiej i duńskiego perkusisty Stefana Pasborga. Trwający 40 minut album wypełnia 8 improwizowanych utworów, nagranych w The Village Studio w Kopenhadze. Zmierzenie się z nietypową konwencją to dla obojga artystów wyzwanie. Wokalizy Rybackiej, często kilkakrotnie na siebie nałożone, brzmią przestrzennie, a pełne fantazji kreacje perkusyjne Pasborga idealnie je uzupełniają. Utwory nawiązują do rozmaitych stylistyk. Najdłuższym fragmentem płyty jest blisko 11-minutowy, psychodeliczny „Teinuttah”. To rodzaj transowego dźwiękowego misterium, które kojarzy się z egzotycznymi rytuałami. Można w nim docenić nie tylko technikę, ale także wrażliwość perkusisty, który z wyczuciem sekunduje mantrycznym wokalizom. Jest to najbardziej wciągający i przekonujący utwór na albumie. Przy okazji słychać w nim chemię pomiędzy wykonawcami, bez której projekt zapewne w ogóle by nie powstał.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 05/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF