fbpx

HFM

artykulylista3

 

Yarosh Organ Trio - Alterakcje

cd022019 008

Akademia Muzyczna 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

„Alterakcje” to zaskakująco dojrzały album młodych wrocławskich jazzmanów oraz wokalistki Katarzyny Mirowskiej. Uwagę zwracają nietypowy skład (hammond, saksofon tenorowy, bębny) i brzmienie. Od razu słychać, że formacja Przemysława Jarosza ma do zaproponowania coś spoza głównego nurtu. Stylistyka albumu wymyka się prostym kategoriom. Chwilami przywodzi na myśl projekty Django Batesa, ale to tylko luźne skojarzenia. Na pewno nie jest to muzyka przebojowa, pełna wpadających w ucho tematów i fajerwerków solistów. Jej siła tkwi w złożonych, wielowątkowych kompozycjach (głównie autorstwa lidera), dużej rozpiętości stylistycznej – od klimatycznych ballad do free, np. w „Basant” – i solidnym warsztacie wykonawców. Choć na czele formacji stoi perkusista, Organ Trio jest grupą w pełni demokratyczną. Każdy z jej członków odgrywa ważną rolę, wydatnie wpływając na kształt i charakter utworów. Słowa szczególnego uznania należą się Kajetanowi Galasowi, aktualnie najbardziej obiecującemu organiście polskiego jazzu. Jego gra zdecydowanie odchodzi od konwencji wyznaczanej dziś przez Joeya DeFrancesco. Interesująco wypada także saksofonista Tomasz Pruchnicki, niestroniący od śmiałych wycieczek sonorystycznych (m.in. „Project No.1”). Wokalistka najciekawiej prezentuje się w utworach, w których improwizuje scatem („The Legend – So They Say”).

Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 02/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Ritual Art Orchestra - Atmosphere

cd012019 016

RG 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Smakowita, klimatyczna okładka, nawiązująca do lat siedemdziesiątych, daje do zrozumienia, że oto cofamy się w czasie. Zawartość też nie grzeszy specjalną odkrywczością. Bazuje na estetyce mantry i medytacji, którą przed 50 laty przenoszono do muzyki popularnej na fali fascynacji Dalekim Wschodem. Skład opiera się na trzech muzykach i ich różnorodnych instrumentach, m.in. oudzie, sitarze, bałałajce, dziewięciostrunowych skrzypcach elektrycznych, tabli, darabuce czy djembe. Ale nie tylko. Tam, gdzie trzeba zaprogramować sekwencje lub podbarwić pejzaż elektroniką – zespół nie stroni od komputera. A tam, gdzie trzeba wpuścić odrobinę powietrza – nie boi się utraty tempa. Otrzymujemy zbalansowaną, strawną mieszankę etno-jazzu, z licznymi nawiązaniami do szeroko pojętego orientu. Jedni usłyszą w tym Indie, inni pustynny wiatr, jeszcze inni – muzykę transową. To wszystko jest jednak na tyle szczere i prawdziwe, że słuchając materiału, nie można stawiać muzykom zarzutu mieszania wszystkiego ze wszystkim. Jest dobrze, jest wschodnio, a jak wiadomo, światło kultury płynie właśnie stamtąd.

Michał Dziadosz
Źródło: HFiM 01/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Kamasi Washington - Heaven and Earth

cd012019 011

Young Turks 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Kamasi Washington jest saksofonistą i producentem. Najlepiej czuje się w jazzie, jednak swój najnowszy album skierował nie tylko do sympatyków muzyki improwizowanej. Mimo że na płycie nie brakuje fraz jazzowych, to znalazły się na niej także soul, funk i rytmy afroamerykańskie. Utwory, w których pojawia się wokal, kojarzą się z twórczością Isaaca Hayesa, znanego z tematu przewodniego do filmu „Shaft” (1971). Niekiedy, zwłaszcza w partiach chóralnych, przywodzą zaś na myśl nagrania żeńskiego tria The Supremes oraz artystów związanych z amerykańską wytwórnią Motown. W piosence „Connections” wokale zahaczają o konwencję musicalową, a w kompozycji „Hub-Tones”, napisanej przez Freddiego Hubbarda (drugi nieautorski utwór na płycie to „The Psalmist” Ryana Portera), słychać trąbkę w stylu Chucka Mangione. Jak widać, muzyka na „Heaven and Earth” jest urozmaicona i bogato zaaranżowana. Washington z powodzeniem przypomniał stare soulowe klimaty i oprawił je zmysłową instrumentacją jazzową. W efekcie, od „Testify” i kilku innych utworów aż trudno się oderwać. Zarówno do kompaktu, jak i do wersji winylowej dodano ukrytą płytę „The Choice”, z pięcioma nagraniami. Otrzymujemy więc dużo materiału, zawsze wysokiej próby.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 01/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Keith Jarrett - La Fenice

cd012019 008

ECM Records 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Jarrett zaczął nagrywać dla ECM-u w 1971 roku, krótko po nawiązaniu współpracy z Milesem Davisem. Był już wtedy po licznych występach z jazzowymi sławami, jak Art Blakey czy Charles Lloyd. Debiut dla ECM-u zrealizował jednak sam. Później, w studiu i na scenie, współpracował z różnymi instrumentalistami, najczęściej z Jackiem DeJohnette’em i Garym Peacockiem. Jego występy w trio wypełniają na ogół amerykańskie standardy, ale kiedy koncertuje solo, niemal wyłącznie improwizuje. W trakcie jednego z recitali siedział kilkanaście minut przy fortepianie, nie zagrawszy ani jednego dźwięku. Dopiero gdy ktoś z sali krzyknął: „Es-dur!”, podziękował i zaczął improwizować w tej tonacji. Na „La Fenice” znów słyszymy Jarretta solo. Składające się na to wydawnictwo dwa kompakty zawierają materiał zarejestrowany w 2006 roku w Wenecji, w słynnym teatrze operowym. Tegoroczna premiera, choć zawiera materiał archiwalny, nie odbiega od najlepszych dokonań artysty. Może jedynie VI część trochę za wolno się rozwija. Program jest jednak na tyle zróżnicowany, że każdy znajdzie coś dla siebie. Dominują improwizacje, ale Jarrett pokusił się również o zagranie kilku standardów, w tym kompozycji Younga i Washingtona „Stella by Starlight”, którą często wykonywał z Peacockiem i DeJohnette’em.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 01/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Tord Gustavsen Trio - The Other Side

cd012019 006

ECM 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Tord Gustavsen kontynuuje stylistykę swojego poprzedniego albumu, „What Was Said”, nagranego w 2015 roku z wokalistką Aimin Tander. Również na „The Other Side” proponuje muzykę powściągliwą, spokojną i uduchowioną. W repertuarze można dostrzec trzy wątki: klasyczny (aranżacje trzech utworów Bacha i tematu Ludviga Mathiasa Lindemana), etniczny (norweskie pieśni ludowe) i jazzowy (tematy Gustavsena). Wszystkie zostały misternie połączone w jednolitą, spójną stylistycznie całość, która tworzy przyjazny dla ucha flow. Utwory przypominają krótkie szkice. W każdym z nich pianista pokazuje pewien zamysł i klimat, ale sam materiał dźwiękowy rozwija oszczędnie. W swej grze, z licznymi nawiązaniami do estetyki wczesnego Jarretta (artykulacja, typ zdobienia, zwroty harmoniczne, orientalizmy) i Jana Johanssona (eksponowanie melodyki), pianista koncentruje się głównie na barwie, urodzie brzmienia, cieniowaniu dynamiki i budowaniu przestrzeni; szemrząca niekiedy w tle elektronika dodaje muzyce współczesnego charakteru. Płyta ma momenty lepsze („The Tunnel”, „Duality”) i mniej porywające (opracowania Bacha). Generalnie, im dalej, tym inwencja pianisty słabnie – finałowy „Curves” to już mocno konwencjonalne granie. Nieco zaskakuje postawa muzyków sekcji – basisty Sigurda Hole i perkusisty Jarle Vespestada, niemal całkowicie podporządkowanych liderowi.

Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 01/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF