HFM

artykulylista3

 

Christoph Titz - Here and Now

j 72 06 2012 christophTitz

Maroty Music 2012

Interpretacja: k4
Realizacja: k5

Jeśli ktoś szuka nastrojowych kawałków z trąbką w roli głównej i natknie się na album Christopha Titza, może zaprzestać dalszych poszukiwań – to będzie ta płyta.
Mieszkający w Berlinie Christoph Titz est dobrze znany w Polsce. Występował u i z własnym zespołem, i z muzykami naszej sceny jazzowej. Nagrał trzy autorkie albumy; najnowszy „Here and Now” est zarazem pierwszym, wydanym przez ego własną firmę Maroty Music.
Titz to artysta wszechstronny, który czuje się swobodnie w jazzie akustycznym, klimatach spod znaku pop-fusion, a nawet smooth. Na „Here and Now” połączył te style, by stworzyć coś bardzo osobistego. Generalnie jest to album balladowy. Nostalgiczne tematy utrzymane w wolnych lub umiarkowanych tempach, piękne brzmienia trąbki (w którym słychać echa Milesa), flugelhornu i smyczków – to wszystko dostarcza odbiorcy wielu miłych doznań.
Na płycie znalazły się wyłącznie kompozycje Titza, nie licząc polskiej melodii „Bajka Iskierki”. Utwory są zwarte. Składają się w zasadzie z tematu – podawanego zawsze przez lidera – i jego improwizacji. Bardzo ważną rolę pełnią aranże, z partiami altówki i wiolonczeli (nagranymi metodą nakładek), które podkreślają warstwę harmoniczną utworów.
Udział pozostałych muzyków jest skromny, tworzą oni raczej tło dla instrumentów Christopha. Polecam cały repertuar płyty, ale szczególnie „Your Things”.

Autor: Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 6/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Tord Gustavsen Quartet - The Well

j 72 06 2012 tordGustavsenQuartet

ECM 2012

Interpretacja: k5
Realizacja: k5

Tord Gustavsen, norweski pianista i kompozytor, jest artystą o szerokich horyzontach. Studiował psychologię, socjologię, religioznawstwo oraz jazz i muzykologię na uniwersytetach w Trondheim i Oslo.
„The Well”, jego czwarty album nagrany t dla ECM-u, zawiera autorskie kompozycje na kwartet jazzowy (trio fortepianos we plus saksofon tenorowy). W swych j utworach lider wypowiada się głównie j poprzez skondensowane formy o szkicowym charakterze. Wyjątkiem jest „Suite”, kompozycja najbardziej rozbudowana i zróżnicowana.
Głównymi źródłami inspiracji Gustavsena są: romantyzm, impresjonizm, jazzowa ballada i muzyka pop. Jego styl pol zostaje pod wpływem Keitha Jarretta, co najlepiej słychać w „Circling”. Gustavsen to pianista klimatyczny, „poeta fortepianu”, który ponad biegłość palców przedkłada przestrzeń, klimat i kolor.
Drugim ważnym, członkiem zespołu jest Tore Brunborg. Intrygujący saksofonista skutecznie uwodzi słuchacza nasyconym dźwiękiem i stonowaną ekspresją. Ciekawe są relacje pomiędzy fortepianem a saksofonem. Operowanie obu instrumentów w podobnych pasmach tworzy ową „pastelowość brzmienia” – ważną cechę estetyki ECM.
Bardzo dobrze spisuje się sekcja rytmiczna – basita Mats Eilertsen i perkusista Jarle Vespestad.
Wyciszony, czasem nieco sentymentalny album, gdzie proste treści zostały podane w wykwintny sposób.

Autor: Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 6/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

New Bone - Destined

New Bone

CM Records 2012

Interpretacja: k5
Realizacja: k5

Zespół New Bone założyli w 1996 roku studenci Akademii Muzycznej w Krakowie. Od początku kieruje nim trębacz Tomasz Kudyka. Grupa nagrała trzy płyty z muzyką inspirowaną hard bopem. Ostatnia, „Destined”, jest najbardziej dojrzała. Zawiera wiele nieszablonowych rozwiązań formalnych i brzmieniowych; prezentuje nowe, bardziej współczesne oblicze zespołu. Jest to też w pełni autorski projekt Tomasza Kudyka – wszystkie kompozycje wyszły spod jego pióra.
Mamy tu utwory bliskie stylistyce bopu, jak i śmiało przełamujące tę konwencję, m.in. suitę „New Ballad For”, gdzie w kolejnych fragmentach zmienia się charakter muzyki, tempo i metrum. Nie zabrakło jazzowej ballady („At Last Free”) i dynamicznego grania na wysokich obrotach („Straight and Swingly”, „Oh, The End”). Wszystkie numery mają zwartą konstrukcję. Improwizacje solistów (Kudyka, Kaczmarczyka, Grzegorskiego) są ściśle zintegrowane z formą i nie eksponują elementu wirtuozowskiego. W nagraniu wzięło udział siedmiu wykonawców – podstawowy skład New Bone został poszerzony o saksofon tenorowy i instrumenty perkusyjne, co dało pełnię i moc brzmienia. Wrażenie to pogłębia sposób aranżacji – tematy, poza jednym, nie pojawiają się unisono.
Ciekawa, świetnie brzmiąca płyta, która pokazuje, jak duże rezerwy tkwią w akustycznym jazzie o bopowych korzeniach. Gorąco polecam.

Autor: Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 7-8/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Filipowicz Quintet - Jazz Tribute to Michael Jackson

Jazz Tribute to Michael Jackson

Polskie Radio 2012

Interpretacja: k4
Realizacja: k5

Muzyka Michaela Jacksona pozostaje inspiracją także dla artystów jazzu. Jeszcze w latach 80. sam Miles Davis włączył do swego repertuaru znany temat „Human Nature”. Dziś te kompozycje mają niemal status standardów, które chętnie biorą na warsztat również polscy wykonawcy.
Tak postąpił młody basista Piotr Filipowicz. Jego album „Jazz Tribute to Michael Jackson” jest pierwszą polską produkcją złożoną w całości z utworów legendarnego wokalisty i kompozytora. Na płycie znalazło się dziewięć hitów Jacksona, m.in. „Smooth Criminal”, „Bad”, „Thriller” (autorstwa Roda Tempertona) i „Billie Jean”.  
Można się tylko domyślać, ile energii włożył pomysłodawca tego projektu w uzyskanie zgody od właścicieli praw autorskich. Muzyka została zaaranżowana na klasyczny kwintet jazzowy (trąbka, saksofon, sekcja rytmiczna z fortepianem). W ostatnim nagraniu, „I Just Can’t Stop Loving You”, pojawia się też wokalistka (Lena Zuchniak). Całość, utrzymana w stylistyce lat 50., nawiązuje do dynamicznego hard bopu spod znaku Jazz Messengers. Utwory są krótkie, skondensowane; wyjątek stanowi „Thriller” z rozbudowanymi solówkami muzyków, wśród których wyróżniają się – nie tylko w tym utworze – trębacz Przemek Kostrzewa i saksofonista Marcin Gańko.
Bardzo dobry album, muzyka zagrana sprawnie, z dużym wyczuciem i smakiem. Osobne brawa za projekt okładki.

Autor: Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 7-8/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Masabumi Kikuchi Trio - Sunrise

Kikuchi

Sunrise
ECM 2012

Interpretacja: k4
Realizacja: k4

Masabumi Kikuchi jest jednym z najważniejszych, choć chyba trochę niedocenianych pianistów japońskiego jazzu. Ma na koncie współpracę z Rollinsem, Mariano, Gilem Evansem, Elvinem Jonesem. W latach 80. używał instrumentarium elektronicznego, w kolejnej dekadzie powrócił do muzyki akustycznej, grając m.in. z wybitnym perkusistą Paulem Motianem. „Sunrise” to debiut Kikuchiego dla ECM-u i jednocześnie jego ostatnia sesja z Motianem, który zmarł wkrótce po nagraniu tego materiału.
Nie jest to ani „wzorcowa” produkcja ECM-u, ani jazz utrzymany w konwencji utrwalonej przez tria fortepianowe linii Evans – Jarrett – Mehldau. Kikuchi proponuje sztukę wysoce indywidualną, pozostającą w opozycji do zasad, mód, trendów i nawyków słuchaczy. Jest to muzyka nieco wycofana, pozbawiona typowej narracji, z kontrastami, napięciami i kulminacjami. Lider i jego partnerzy redukują środki muzyczne, powściągają ekspresję. Faktura utworów jest rozrzedzona. Muzyka rozgrywa się poza metrum i pulsem rytmicznym. Styl pianistyczny Kikuchiego sprawia wrażenie topornego, kanciastego, przypomina nieco zmaganie się rzeźbiarza z kamiennym blokiem.  
Muzyce najbliżej do „oswojonego” free. Podstawą jest spontaniczna, swobodna tonalnie improwizacja, ale bez technicznych fajerwerków i sztucznie wyśrubowanej dynamiki.
Interesująca płyta, która wymaga od słuchacza aktywnej postawy.

Autor: Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 7-8/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Ulf Wakenius - Vagabond

Ulf

ACT Music 2012
Dystrybucja: GiGi

Interpretacja: k4
Realizacja: k5

Szwedzki gitarzysta w niezłej formie. W porównaniu z poprzednim albumem słychać postęp.  
Wakenius tym razem gra atrakcyjniej. Jego partie są ciekawsze; miejscami porywające. Polecam zwłaszcza autorską kompozycję „Song For Japan”. Gdyby dodać trochę więcej nowatorskich pomysłów, byłoby na medal.  
Gorzej z repertuarem i niektórymi gośćmi. Wokalistka Youn Sun Nah – chociaż znana z ciekawych interpretacji światowych standardów na własnych płytach – nie wnosi nic nowego do megahitu „Message In A Bottle” Stinga. Nie wszędzie też dobrze zabrzmiał akordeon Vincenta Peiraniego. Nie twierdzę, że muzyk odstaje od pozostałych akompaniatorów. To raczej dźwięk akordeonu nie wszędzie pasuje do gitary. Wakenius powinien sobie zapewnić inną oprawę. Wreszcie nie najlepsze są wokalizy, jak choćby ta pod koniec nagrania „Breakfast in Baghdad”.  
Poza tym w porządku. Dla miłośników akustycznej gitary jazzowej wspaniała uczta. Mam nadzieję, że na swojej kolejnej płycie Wakenius wymyśli dla swojego instrumentu lepszy akompaniament. Bo przecież gra rewelacyjnie. Tyle że z aranżacjami nie zawsze jest różowo.

Autor: Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 7-8/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF