fbpx

HFM

artykulylista3

 

Daniel García Trio - Travesuras

094 095 Hifi 09 2019 001

ACT Music 2019

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

„Flameno i jazz to bracia” – twierdzi bohater płyty, hiszpański pianista Daniel García. To wykonawca jeszcze młody (36 lat), ale już doświadczony. Do studiów w renomowanej uczelni Berklee College of Music w Bostonie zainspirował go słynny Danilo Pérez. Później miał okazję współpracować z takimi mistrzami muzyki improwizowanej, jak Arturo Sandoval, Greg Osby czy Javier Colina. Jego kompozycje opierają się głównie na tradycyjnej muzyce hiszpańskiej, ale pojawiają się w nich także elementy religijnych śpiewów chóralnych, których artysta słuchał w dzieciństwie, oraz rytmy afrykańskie. García uważa, że te ostatnie wykazują wiele cech wspólnych z muzyką jego kraju. Powyższe wpływy można odnaleźć na albumie „Travesuras”. Tytuł oznacza żarty lub psoty. Daniel García chce nas bawić łączeniem gatunków, ale do warsztatu wykonawczego podchodzi poważnie. Otrzymujemy więc muzykę latynoską z dodatkami, przedstawioną perfekcyjnie, w typowo jazzowej oprawie. W improwizacjach na pierwszym planie znajduje się García, ale udane solówki grają też akompaniujący mu muzycy – Reinier Elizarde (kontrabas), Michael Olivera (perkusja) i Jorge Pardo (flet). Warto posłuchać.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 09/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Stanisław Soyka - Muzyka i słowa

cd07082019 003

Universal Music Poland 2019

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

„Kochajcie mnie takiego, jakim jestem” – tak można odczytać przesłanie najnowszego albumu Stanisława Soyki – pierwszego w pełni autorskiego krążka, zarejestrowanego przez wokalistę po 15 latach przerwy. Gdy artysta z dorobkiem realizuje podobny pomysł, recenzenci zwykle piszą, że osiągnął etap, kiedy nie musi już niczego udowadniać. To sformułowanie pasuje do płyty Soyki jak ulał. Artysta, kończący w 2019 roku 60 lat, napracował się w życiu. Śpiewał jazz, soul, pop, bluesa, songi religijne, muzykę z tekstami Szekspira, Miłosza, Leśmiana. Teraz uznał, że przyszedł czas, by powiedzieć coś osobistego, coś od siebie, a przy tym lekkiego i skierowanego do szerokiego odbiorcy. W zestawie znalazły się dwa krążki z identycznym repertuarem i bardzo podobnymi interpretacjami. Na pierwszy wszedł materiał nagrany w studiu; drugi zawiera fragmenty koncertów wokalisty i jego zespołu. Teksty („Damy radę tato, wszystko idzie dobrze, jesteśmy w rozpędzie, rozpęd jest aż miło”) – no cóż, mogło być lepiej. Z muzyką jest podobnie – większość utworów to miłe, folkowe, lekko jazzujące piosenki, które wpadają jednym uchem, wypadają drugim i niewiele po nich pozostaje. Na tym tle wyróżniają się dwie kompozycje: „Nie ma ich” (poświęcony polskim Żydom) oraz „Wielka rzeka” – wyciszony, kameralny (tylko wokal i piano) kawałek z niezłym tekstem.

Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 07-08/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Aga Zaryan - High & Low

cd07082019 001

Warner Music Poland 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Na okładce najnowszego albumu Aga Zaryan pisze, że jest on podsumowaniem jej doświadczeń życiowych ostatnich lat; zainteresowanych szczegółami odsyła do własnych, napisanych po angielsku tekstów. Na „High & Low” znalazły się kompozycje autorstwa wokalistki, muzyków jazzowych (m.in. Marcina Wasilewskiego, Michała Tokaja, Darka Oleszkiewicza) oraz tematy Paula Simona, Carli Bley i Steviego Wondera. Ten zróżnicowany stylistycznie repertuar (jazz, różne odmiany popu, bossa nova, ethnic, soul) został zaaranżowany przez pianistę, kompozytora i współproducenta albumu Michała Tokaja. Trzeba przyznać, że wykonał on kawał świetnej roboty – aranże to jeden z głównych atutów tego wydawnictwa. Najbardziej jazzowym utworem jest tytułowy „High & Low”. Mamy tu skomplikowaną, pełną chromatyki linię wokalu, realizowaną bezbłędnie przez Zaryan, zaawansowaną harmonię, ciekawe partie dęciaków i niezłe solo gitary. Podobał mi się też klimatyczny „Proof ”, z miłą kantyleną i miękko brzmiącymi chórkami. Hitem jest na pewno „A Story From Tram” – wyrazisty soulowy kawałek, prawdziwy „protest song”, którego tekst nawiązuje do aktualnej sytuacji w Polsce („Listen to Radio Mary”). To muzyka dynamiczna, z charakterem, zupełnie różna od reszty repertuaru; w nieco w podobnej stylistyce utrzymany jest, następujący po nim, „Boo To You Too”. Album chwilami nierówny („Turn Me On”), ale z pewnością wart polecenia.

Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 07-08/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Włodek Pawlik Trio - Pawlik/Moniuszko

cd07082019 006

Polskie Radio 2019

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Mamy rok Moniuszki, więc moniuszkowskich projektów pojawi się sporo i nie wszystkie będą nam potrzebne. Jednak akurat Włodkowi Pawlikowi nie zarzucałbym koniunkturalizmu. Romantyzm nie był mu obcy, zarówno jeżeli chodzi o język muzyczny, jak i ideologię. Warto przypomnieć choćby album „Anhelli” z 2006 roku (za który otrzymał Fryderyka), osnuty na poemacie Słowackiego. A co do romantyzmu języka, jest on obecny praktycznie na wszystkich płytach naszego jedynego laureata Grammy wśród jazzmanów. Pawlik potraktował tematy Moniuszki, zarówno arie operowe, jak i pieśni, jak standardy jazzowe. Podszedł do nich z szacunkiem i melodie łatwo rozpoznać. A jako że każdemu Polakowi siedzą głęboko pod skórą, to nie trzeba zerkać na listę utworów, by wiedzieć, co jest grane. Tematy są rozwijane w improwizacjach, a także zreharmonizowane i zrytmizowane na jazzową modłę. Wszystko ze smakiem, lekko i nie na siłę. Zarówno wielbiciel jazzu, jak i (nie)ortodoksyjny miłośnik klasycznej tradycji powinni być usatysfakcjonowani. Liderowi towarzyszy Paweł Pańta na kontrabasie oraz młody perkusista Adam Zagórski. W lot rozumieją intencje Pawlika i idealnie wpasowują się w jego wyważone interpretacje, które cechują umiar, elegancja i szacunek dla obu muzycznych światów.

Marek Romański
Źródło: HFiM 07-08/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Jerzy Milian/Maciej Fortuna/ /Poznańska Piętnastka - Big Club Band

cd022019 001

Stowarzyszenie Jazz Poznań 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Jesteśmy nobliwym i szanującym się czasopismem. A takich na polskim rynku prasowym zostało już niewiele. Wbrew złośliwym opiniom, nie rządzi nami marketing, lecz dobry smak. Oprócz niego ważne jest również to, co słyszymy. Ale także to, co osiągamy o własnych siłach. Tęsknimy za czasami, kiedy wszystko było ze skóry i drewna, a jak ktoś chciał się czegoś nauczyć, to musiał poświęcić na to czas, a nie ściągnąć w formie darmowej aplikacji na smartfon. Dlaczego o tym wszystkim piszę? Ano dlatego, że niniejszym uprzejmie proszę, aby wykonawcy nie przysyłali nam reklamówek, ulotek i materiałów promocyjnych, niebędących pełnowartościowymi albumami. Czy wyobrażacie sobie, że otrzymujemy do testów wzmacniacz w wersji „light”, wykonany z papieru ściernego? Albo głośniki złożone na taśmę i sznurek? Czy naprawdę wypada, byśmy dostawali tekturkę w formie trójkąta, w którą zapakowano płytę z 30 minutami muzyki? Odpowiedź brzmi: nie. Dlatego ostatni raz oceniam coś, co wygląda jak darmowy insert do ulotek promujących okolicznościowy festyn. Oceniam dobrze, bo muzyka na krążku jest w porządku. Bogate aranżacje, zagrane z czasem lepszym, czasem gorszym groovem. Wiem, że trudno jest zgrać big band, a tu jest poprawnie. Co nie zmienia faktu, że forma jest nieakceptowalna.

Michał Dziadosz
Źródło: HFiM 02/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Wojtek Justyna Treeoh! Get That Cripsy

cd022019 005

Wojtek Justyna/Planet Ezy Street 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Sprawny skład i dobry materiał – zagraniczni muzycy, wkładka po angielsku i miks z Nowego Jorku. To oznacza, że płyta celuje bardziej w świat niż w polski rynek. Czy jest światowo? Byłbym pięciogwiazdkowym malkontentem, gdybym napisał, że nie jest. Czy jest to poziom wykraczający poza ramy przyzwoitego jazz-world-rock-funku? Byłbym niesłyszącym lizusem, gdybym uznał, że tak. Wojtek Justyna to polski gitarzysta od lat mieszkający w Holandii. Ale z Polską nadal związany, skoro nagrywa u nas i wysyła płyty do na wskroś polskiej „Hi-Fi i Muzyki”. Słucha się tego bardzo przyjemnie. Subtelne inspiracje np. Johnem Scofieldem przeplatają się z osobistymi jazdami i urokliwymi, acz zachowawczymi improwizacjami. Na przyszłość zwróciłbym uwagę na dwie rzeczy. Nie projektowałbym okładki, która wygląda jak reklamówka domyślnej firmy Polfarbex, produkującej materiały wykończeniowe. Szczególnie że aż trzy osoby podpisują się pod koncepcją graficzną! Mogłyby się choć trochę wysilić. Drugą sprawą jest melodia. Trochę jej tu brakuje. Jeśli już umiemy tak dobrze grać i mamy ucho do odpowiedniego brzmienia – spróbujmy trochę pokombinować. Postawmy na rzeczy ładne, by dotrzeć do ludzi choć w stopniu symbolicznym.

Michał Dziadosz
Źródło: HFiM 02/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF