fbpx

HFM

Elton John - Rock Of The Westies

cd032019 006

Mercury 1975 (wydanie: 2017)

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Dziesiąta płyta Eltona Johna – „Rock Of The Westies” – należy do mniej znanych w dorobku artysty. Wydana po sukcesie „Goodbye Yellow Brick Road” (1973), a przed drugą falą popularności piosenkarza, wywołaną przez „A Single Man” (1978), ukazała się w czasie, kiedy John walczył z uzależnieniem od alkoholu i kokainy. Publiczne przyznanie się do biseksualizmu również nie wpłynęło pozytywnie na wizerunek muzyka. Nie zmienia to faktu, że po ponad 40 latach album nadal broni się ciekawymi kompozycjami. Eltonowi towarzyszy grono stałych współpracowników, z gitarzystą Daveyem Johnstonem oraz grającym na perkusjonaliach Rayem Cooperem na czele. Teksty tradycyjnie napisał Bernie Taupin, współpracujący z Johnem od wielu lat. Zamieszczona na pierwszej stronie piosenka „I Feel Like a Bullet” nawiązuje klimatem do najpiękniejszych ballad Eltona Johna i stanowi prawdziwą ozdobę longplaya. Z kolei otwierająca stronę drugą „Street Kids” to istny rockowy hit, a zarazem popis Raya Coopera. Warto również zwrócić uwagę na „Hard Luck Story”, ze świetnymi partiami wibrafonu. Zdecydowanie zasługuje na bis po wysłuchaniu całego krążka. Wydaną w 2017 roku edycję analogową wytłoczono na 180-gramowym winylu. Imponujące wrażenie robią dynamika i szerokość pasma. Oprócz koperty, ilustrowanej wizerunkami muzyków, do wydawnictwa dołączono osobną kartę z tekstami piosenek i szczegółowymi informacjami na temat nagrań. Nie zabrakło także vouchera, który umożliwia pobranie albumu w formie pliku cyfrowego.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 03/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Wojtek Karolak i Adam Czerwiński - In A Sentimental Mood

cd032019 002

AC Records 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Chciałbym mieć tyle lat i tak grać. Chciałbym w ogóle tak grać. Chyba nic z tego. Ale przynajmniej mogę posłuchać i napisać. Cóż jest w tej płycie wyjątkowego? Czy daję jej wysoką notę, bo „Hi-Fi i Muzyka” patronuje jej medialnie? Nie. Ona po prostu jest bardzo dobra, a dodatkowo nagrana w klasycznym, nobliwym stylu. W lwiej części przy użyciu czysto analogowych sprzętów. Szczerze mówiąc, od początku, bez sprawdzania książeczki, takie właśnie odnosi się wrażenie. Jest organicznie, naturalnie, a jednocześnie bardzo elegancko. Otrzymujemy przemyślany zestaw kompozycji z różnych stylistyk, których wspólnym mianownikiem jest dostojny, klasyczny jazz, wsparty organami Hammonda. Wojciech Karolak maca klawiaturę niczym Michał Anioł sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej, a Adam Czerwiński koloryzuje przestrzeń niesamowitymi groove’ami. Firmującym album muzykom towarzyszy znakomity skład, w którym wszyscy świetnie rozumieją swoją rolę. Tu nie ma miejsca na autoerotyzm przy użyciu instrumentu. Każdy gra, nie jakby jutro świat miał się skończyć, ale jakby miał trwać jeszcze wiele epok, w atmosferze pokoju i wzajemnego zrozumienia. Czerwony, ciężki i bardzo cicho zmasterowany winyl został zapakowany w stylową rozkładaną okładkę. Coś idealnego dla kolekcjonerów. Niestety, ograniczenie nakładu do zaledwie 150 egzemplarzy zmusi większość słuchaczy do sięgnięcia po standardową czerń. Ale i tak warto, bo niezależnie od kolorów jest to materiał stworzony z myślą o audiofilach- -estetach.

Michał Dziadosz
Źródło: HFiM 03/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Lizard - Half-Life

cd032019 004

Audio Cave 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Ta płyta jest dostępna także na CD, ale powinna funkcjonować przede wszystkim jako winyl. Wówczas wymyka się wszelkim kryteriom i przebija sufit. Dlaczego? Bo stanowi piękne, naturalne i prawdziwe nawiązanie do czasów, kiedy słuchało się niemal wyłącznie czarnych krążków. Czyli do złotej ery rocka progresywnego lat 70. XX wieku. Czy jednak Lizard na najnowszym albumie to ciągle rock progresywny? Częściowo, bo nigdy nie udaje się wyrwać z macierzy. Jaszczur z groty wypełznie, ale grota z Jaszczura nie. Natomiast ogólnie zespół wyraźnie daje do zrozumienia, że chce albo zerwać z dotychczasowymi skojarzeniami, albo od nich odpocząć. Proponowana tu muzyka to klasyczny jazz-rock, wsparty malowniczymi skrzypcami. Brawa dla Dominiki Rusinowskiej! Podstawowy skład, względem tego sprzed lat, stopniowo i częściowo się odmłodził. Dziś brzmi staro-świeżo. Czyli chyba najlepiej, jak to możliwe. Jeśli więc pamiętacie grupę tylko z lat dziewięćdziesiątych, kiedy odnosiła największe sukcesy, warto to zmienić. A zacząć można właśnie od „Half-Life”. Czy zdecydujecie się na CD, czy na winyl – Wasz gust i Wasza ocena. Ale jeśli lubicie prawdziwą magię, lepiej zacząć od czarnej płyty. Zespół zadbał o to, by nie była ona jedynie cienką kopertówką. Mięsista okładka, piękna grafika i wysoka gramatura przypominają najlepsze lata tego nośnika.

Michał Dziadosz
Źródło: HFiM 03/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Płyta roku 2019 - Winyl

7679012019 002



Pyta roku - Winyl

 

Lang Lang - New York Rhapsody

cd102018 003

Sony Classical 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Jeżeli określenie „supergwiazda” można dziś odnieść do któregoś z muzyków klasycznych, to z pewnością zasługuje na nie chiński pianista Lang Lang. Jest idolem nastolatek, ich mam i babć, a jego zdjęcia pojawiają się nie tylko w specjalistycznych magazynach, ale także w czasopismach popularnych. Lang Lang był pierwszym solistą z Chin, który podpisał lukratywne kontrakty z Filharmonią Berlińską i Wiedeńską. 35-letni dziś muzyk uchodzi za najpopularniejszego pianistę klasycznego także w USA. Wyjątkowy talent, ciekawa osobowość i niespożyta energia sprawiają, że jego interpretacje Beethovena, Chopina czy Czajkowskiego przyciągają do sal koncertowych także młodzież, która na co dzień klasyki raczej nie słucha. Lang Lang to pianista uniwersalny, co udowadnia angażowaniem się w projekty wykraczające poza ramy muzyki poważnej. Takim jest nagrany w legendarnym Studio One przy Abbey Road album „New York Rhapsody”. Zawiera tak różniące się od siebie utwory, jak „Błękitna rapsodia” Gershwina, „Tonight” z „West Side Story” Bernsteina, „Dirty Blvd.” Lou Reeda czy tematy z filmów „Spiderman” i „Śniadanie u Tiffany’ego”… Jeśli dodamy do tego zaproszoną do udziału w nagraniach plejadę gwiazd, to łatwo będzie stwierdzić, że album jest najzwyczajniej skazany na sukces. „Lista płac” jest doprawdy imponująca. Znajdziemy na niej Herbiego Hancocka, Seana Jonesa, Lisę Fischer czy Madeleine Peyroux. Utwory z udziałem wokalistów przeplatane są instrumentalnymi. Tu uwagę zwraca, zaaranżowana na dwa fortepiany i orkiestrę, „Błękitna rapsodia”, wykonana w duecie z Herbie Hancockiem i Londyńską Orkiestrą Symfoniczną pod dyrekcją Johna Axelroda. Winylowa edycja 70-minutowego albumu to dwie starannie wytłoczone, 180-gramowe płyty w rozkładanej lakierowanej okładce. Wydawnictwo uzupełniono dodatkową wkładką z tekstami piosenek oraz kodem do pobrania albumu w wersji cyfrowej.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 10/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Benny Andersson - Piano

cd102018 007

Deutsche Grammophon 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Album Benny’ego Anderssona stanowi dla fanów ABBY niemałe zaskoczenie. Współzałożyciel legendarnej grupy, pianista i kompozytor postanowił opracować na fortepian utwory wybrane z dotychczasowej działalności artystycznej. Warto wspomnieć, że po rozpadzie zespołu Andersson z powodzeniem komponował muzykę filmową oraz musicale, z których największy sukces odniósł „Chess”, napisany wspólnie z Björnem Ulvaeusem (drugim członkiem ABBY). Muzyk prowadzi też znaną w Szwecji Benny Anderssons Orkester (BAO), grającą muzykę taneczną. Materiał został zarejestrowany w należących do muzyka RMV Studios w Sztokholmie. Andersson gra niczym wytrawny pianista, z wyczuciem, nie siląc się na wirtuozowskie popisy, a koncentrując na nastroju i melodii. Utwory wybrane z repertuaru ABBY, BAO czy musicalu „Chess”, zaaranżowane na fortepian solo, ukazują nieznane dotąd oblicze. Mimo że mamy do czynienia z kompozycjami powstałymi pierwotnie z myślą o muzyce popularnej, nagrania utrzymano w konwencji kameralnej klasyki. Nowe opracowania sprawiają, że niejednokrotnie dopiero po dłuższej chwili orientujemy się, że dany utwór to „Thank You For The Music” czy „The Day Before You Came”. Ich pierwotne aranżacje brzmią dziś odrobinę archaicznie. Nowe trafiają w sedno tej muzyki, pokazując, że jest piękna i ponadczasowa. W wersji winylowej materiał ukazał się na dwóch 180-gramowych krążkach, umieszczonych w rozkładanej okładce. Nagranie brzmi znakomicie, wyraźnie ukazując zarówno niskie, jak i wysokie rejestry fortepianu. Można także docenić akustykę studia, uchwyconą przez umiejętnie rozstawione mikrofony. Jeśli komuś przyszłoby do głowy słuchanie tego albumu w formie „niefizycznej”, wydawca dołączył jednorazowy kod do pobrania plików z sieci.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 10/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF