HFM

Remek Hanaj - Nagrania Terenowe Snów

cd092018 003

Requiem Records 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Ostrzeżenie. To nie jest normalna płyta! To płyta wyłącznie dla słuchaczy otwartych i poszukujących. Z tyłu okładki widnieje opis, zaczynający się od słów: „Tradycyjna muzyka pozaświatowa z różnych regionów”. W uproszczeniu można ją uznać za kompilację rozmaitych inspiracji, przetłumaczoną na osobisty język artysty, spajający całość. Spiritus movens operacji – Remek Hanaj – zafascynowany głęboką warstwą nieznanej powszechnie muzyki ludowej, przybliża ją zdezorientowanym słuchaczom, by z każdym taktem… dezorientować ich jeszcze bardziej. Niecodzienna forma rozlewa się po onirycznych ostępach przyjaznej melancholii. Melancholia przestaje bowiem dołować, gdy jej istota wchodzi w reakcję z oczywistością naturalnego cyklu życia i przyrody. To, co nieprzystępne, staje się przystępne, i odwrotnie. Pięknie, acz oszczędnie wydany, ciężki winyl dumnie obraca się pod igłą, za każdym razem odsłaniając kolejne tajemnice. Ponoć ludowi muzycy, którzy już nie żyją, przychodzą do Hanaja w snach. Współcześni kompozytorzy też tu są. Kiedy płyta się ukazywała, jeden z tych wielkich (dziś już nieobecny) jeszcze żył. Mowa o Eugeniuszu Rudniku. Drugi utwór mogliśmy zresztą usłyszeć na jego płycie „Miniatury” z roku 2015. Nagrania pochodzą głównie z roku 2011. Płytę wydano w 2016, a my piszemy o niej w 2018. Nic bowiem nie jest do końca powiedziane, a czas bywa względny. Podobnie jak każde niewyrażone słowo i każda moc, która najsilniejsza jest wtedy, gdy nie można jej użyć.

Michał Dziadosz
Źródło: HFiM 09/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Gregg Allman - Southern Blood

cd092018 007

Rounder 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Wokalista, gitarzysta i klawiszowiec Gregg Allman – lider grupy The Allman Brothers Band – w ostatnich latach życia zmagał się z nowotworem wątroby. Zmarł 27 maja 2017, ale rok wcześniej wziął udział w sesji nagraniowej, w czasie której zarejestrował 10 utworów. Mimo choroby, zaśpiewał i zagrał z energią i entuzjazmem. Pracę nad materiałem ukończono już bez jego udziału i wydano na pośmiertnym albumie „Southern Blood”. Muzyk starannie dobrał repertuar. Wykorzystał utwory z dorobku m.in. Tima Buckleya, Williego Dixona, Boba Dylana czy Jacksona Browne’a. Są tu również dwie kompozycje premierowe: otwierająca album „My Only True Friend” jego autorstwa oraz „Love Like

Kerosene” gitarzysty Scotta Sharrarda. W programie przeważają spokojne, przyjemne utwory z pogranicza rocka, bluesa i country, ale znajdzie się też kilka bardziej dynamicznych, jak „I Love the Life I Live” Williego Dixona czy „Blind Bats and Swamp Rats” Jacka Avery. To piękne pożegnanie. Album osobisty i poruszający, mimo że oparty na prostych piosenkach. Winylowa edycja to longplay dopracowany zarówno pod względem tłoczenia, jak i edycji. Analogowy nośnik sprawdza się w tym przypadku idealnie, bowiem nagrania wykonano na analogowych magnetofonach, a o naturalnie ciepłe brzmienie zadbał genialny producent Don Was. 180-gramowy krążek umieszczono w kopercie, wsuniętej w rozkładaną okładkę ze stylowej tektury. Po jej otwarciu można na zdjęciach obejrzeć studio oraz wykorzystany do rejestracji sprzęt. W okładce znajdziemy coś jeszcze. To piękna duża reprodukcja portretu Gregga Allmana namalowana... jego własną krwią przez kontrowersyjnego nowojorskiego artystę Vincenta Castiglię.

 

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 09/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Al Di Meola - Opus

cd07082018 008

e-a-r music 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

To już 28. solowy album w dyskografii jednego z najsłynniejszych gitarzystów świata. Jedenaście nowych autorskich kompozycji to muzyka stworzona przez dojrzałego artystę, o sprecyzowanej orientacji stylistycznej. Sam Di Meola określa swój aktualny status jako „bardziej kompozytor/gitarzysta niż gitarzysta/kompozytor”. Potwierdzają to ostatnie płyty. Po latach spędzonych w formacji Return To Forever, elektrycznych projektach z przełomu lat 70. i 80. czy gitarowej wirtuozerii w legendarnym trio z McLaughlinem i de Lucią, Di Meola odnalazł się jako błyskotliwy interpretator kompozycji Astora Piazzoli, a z czasem – jako twórca własnej muzyki, osadzonej w tym nurcie. Na „Opus” gitarzyście towarzyszą pianista Kemuel Roig oraz grający na instrumentach perkusyjnych Richie Morales i Rhani Krija. Al Di Meola gra także na gitarze basowej, instrumentach klawiszowych oraz na… klarnecie basowym. Piękne tematy nawiązują estetyką do muzyki klasycznej; emanują subtelnością i wdziękiem. Partiom wygrywanym na nylonowych strunach gitary klasycznej towarzyszą syntezatory i instrumenty perkusyjne. To płyta sprzyjająca kontemplacji i wyciszeniu, a jednocześnie pełna emocji. Na winylu ukazała się jako dwa, perfekcyjnie wytłoczone, 180-gramowe longplaye. Efekt dopełnia stylowa czarna okładka z połyskującym złotym herbem. Utwory, zarejestrowane w studiach nagraniowych Churchill (New Jersey), Avatar (Nowy Jork) i Chameleon (Hamburg), brzmią przestrzennie i eksponują rozmaite efekty stereofoniczne. Wydawnictwo uzupełnia kod do jednorazowego pobrania materiału w wersji cyfrowej.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 07-08/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Barry Gibb - In The Now

cd07082018 005

Season of Mist 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Historia Bee Gees, jednej z najsłynniejszych popowych grup wszech czasów, zakończyła się kilkanaście lat temu. W roku 2001 ukazał się ostatni album braci Gibb – „This Is Where I Came In”. Dwa lata później, w 2003 roku, zmarł Maurice Gibb, a w 2012 – Robin. Najstarszy z braci, Barry, po nagranej wspólne z Barbrą Streisand wspaniałej płycie „Guilty Pleasures” (2005) i serii solowych koncertów (2014), też jakby odszedł na zasłużoną emeryturę. W roku 2016 światło dzienne ujrzał jednak zupełnie nowy album, który poruszył serca miłośników Bee Gees oraz indywidualnych dokonań braci Gibb. Trudno uwierzyć, ale „In The Now” jest dopiero drugą solową płytą Barry’ego Gibba. Pierwsza – „Now Voyager” – pochodzi z roku… 1984. Wszystkie 12 utworów 70-letni artysta przygotował wraz z synami – Stephenem i Ashleyem – a nagrał z grupą świetnie dobranych muzyków. Ciekawostką niech będzie fakt, że w składzie zespołu towarzyszącego artyście znalazł się grający na saksofonie barytonowym Ed Maina, znany ze współpracy z Oscarem Petersonem i Nelson Riddle Orchestra. Staranną orkiestrację zapewnił Doug Emery. Barry Gibb śpiewa piosenki z pogranicza popu, country, bluesa i soft rocka. Kilkakrotnie eksponuje nawet swój legendarny falset. Jest w tych utworach dużo osobistych refleksji, emocji i zadumy. „In The Now” to muzyka inteligentna i wyrafinowana, nie kojarząca się z dzisiejszą produkcją pop. Stara, dobra szkoła. Szkoda, że podobnych piosenek powstaje dziś tak mało. W wersji winylowej album wydano na dwóch 180-gramowych krążkach, umieszczonych w skromnej, nierozkładanej okładce. Obie płyty znajdują się w specjalnych antystatycznych insertach, a te – w solidnych ilustrowanych kopertach. Dołączony kupon umożliwia pobranie płyty w wersji cyfrowej.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 07-08/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

The Alan Parsons Symphonic Project - Live In Colombia

cd032018 002

earMusic 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Alan Parsons Project to studyjna formacja, w którą przez lata angażowało się wielu muzyków. Jej trzon stanowili: realizator dźwięku i producent Alan Parsons oraz, zmarły w 2009 roku, Eric Woolfson. Po albumie „Gaudi” z 1987 roku, kolejne Parsons firmował już bez dopisku „Project”. Po blisko 30 latach zdecydował się jednak odświeżyć formułę i przygotował koncerty z orkiestrami symfonicznymi. Stąd The Alan Parsons Symphonic Project. Jeden z takich występów odbył się w Kolumbii, z udziałem orkiestry tamtejszej filharmonii pod dyrekcją Alejandro Posady. Ten właśnie koncert wypełnia trzy longplaye. W wersji CD materiał zmieścił się na dwóch krążkach. Utwory Alan Parsons Project już w oryginalnych wersjach były nasycone przestrzennym, niemal orkiestrowym brzmieniem. Dlatego udział kolumbijskich filharmoników nie wpłynął na efekt tak znacząco, jak to się dzieje w przypadku symfonicznych projektów innych grup. Poza kilkoma fragmentami (suita „The Turn of a Friendly Card”, „Old and Wise”) można wręcz nie dostrzec specjalnie przygotowanych orkiestrowych aranżacji. Co do repertuaru, mamy tu przegląd zarówno największych przebojów zespołu, jak i form koncepcyjnych. Skoro jest to rejestracja koncertowa, oczekiwałbym przeniesienia choćby namiastki klimatu występu na żywo. Tymczasem utwory brzmią, jakby muzycy starali się je upodobnić do wersji studyjnych. Z kolei brawa zostały wyciszone i robią wrażenie dobiegających z oddali albo wręcz doklejonych. Płyty wytłoczono starannie na krążkach o standardowej gramaturze i umieszczono w rozkładanej kopercie. Szeroka baza nagrania pozwala dostrzec rozmaite efekty stereofoniczne. Także szerokość pasma i skala dynamiki spełniają oczekiwania.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Helge Lien Trio - Guzuguzu

cd032018 006

Ozella Records 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Norweski pianista i kompozytor Helge Lien należy do grona najpopularniejszych skandynawskich muzyków jazzowych. Oprócz prowadzenia własnego tria, angażuje się w przedsięwzięcia solowe. W Polsce jest kojarzony głównie ze współpracy z Adamem Bałdychem. Dziewiąty już album Helge Lien Trio zawiera materiał zarejestrowany w prestiżowym Rainbow Studio w Oslo. Zarówno tytuł płyty, jak i tworzących ją kompozycji to japońskie słowa dźwiękonaśladowcze (onomatopeje). Także melodyka jest tworzona na bazie brzmień niektórych wyrazów. Wydaje się, że każdy kolejny album składu przewyższa poprzednie. Tak też się dzieje w przypadku „Guzuguzu”. Płyta wciąga klimatem, pomysłowością i pięknem kompozycji Liena. Kontrabasista Frode Berg coraz śmielej sięga po smyczek. Perkusista Per Oddvar Johansen nie tylko zapewnia rytm, lecz kreuje partie niemal pejzażowe. Podobnie jak na poprzednich albumach tria, na okładkę wykorzystano zdjęcie zrobione przez samego pianistę. Płytę wytłoczono na 180-gramowym krążku, z nieco zmienionym wobec CD układem nagrań. Kameralna, akustyczna muzyka z analogu brzmi znakomicie. Ton jest głębszy, a barwa – pełniejsza w porównaniu z wersją CD. Umieszczony na okładce link umożliwia pobranie z sieci dodatkowego utworu.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF