fbpx

HFM

Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
  • Strona:
  • 1

TEMAT: Temat dla dorosłych (co było kiedyś lepsze w muzyce?)

Temat dla dorosłych (co było kiedyś lepsze w muzyce?) 2020/02/03 20:15 #448104

  • Adam Szulc
  • Adam Szulc Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Hi-end
  • Hi-end
  • Posty: 7785
  • Otrzymane podziękowania: 87
Znana, choć być może wstydliwie przemilczana, prawda mówi, że najlepsze było to co kiedyś, najczęściej w czasach naszej pierwszej młodości. Słuchałem (i oglądałem) ostatnio dwóch koncertów sprzed ok. 40 lat: zespołów Freddiego Hubbarda i Dextera Gordona. Jest taki kanał Stingray Djazz , w którym trafiają się czasami takie perełki. I tak jak jestem raczej obojętny na perkusyjne solówki, tak byłem mocno ukontentowany popisami drummerów w obu zespołach. Jednego zapamiętałem z imienia i nazwiska (Eddie Gladden od Gordona), drugiego niestety nie. Grali, a nie tylko bębnili. A to nie byli jacyś obsypani zachwytami zwycięzcy ankiet Down Beatu czy Jazz Forum. Ale wtedy jeszcze żyli Paul Motian, Tony Williams, Jack de Johnette, a nawet Max Roach - było od kogo się uczyć.

To oczywizda mały wyrywek muzycznych doznań wtedy i dziś. Ale np. o zaletach braku komputerów chyba nie warto pisać. A o wadach? Już prędzej.

Dzisiaj podoba mi się, że młodzi i jeszcze niedawno młodzi muzycy są najczęściej świetnie wykształceni i potrafią zrobić z tego źródło wolności, a nie chomąto. W dawnych czasach nie było to chyba oczywiste.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Jerzy Gondol

Temat dla dorosłych (co było kiedyś lepsze w muzyce?) 2020/02/04 22:23 #448109

  • Adam Szulc
  • Adam Szulc Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Hi-end
  • Hi-end
  • Posty: 7785
  • Otrzymane podziękowania: 87

Adam Szulc napisał: Ale wtedy jeszcze żyli Paul Motian, Tony Williams, Jack de Johnette, a nawet Max Roach - było od kogo się uczyć.


Mniej zorientowanym w życiorysach jazzmanów wyjaśnię: Jack de Johnette żyje i mimo osiemdziesiątki w zasięgu wzroku chyba jest ciągle aktywny. To co napisałem powyżej nie oznacza, na gruncie logiki klasycznej, że go uśmierciłem (a wśród muzyków chyba własnie perkusiści najczęściej byli jeszcze za życia wysyłani na tamten świat) ale słówko "ale" może sugerować, że jednak tak.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Jerzy Gondol

Temat dla dorosłych (co było kiedyś lepsze w muzyce?) 2020/02/15 22:38 #448143

  • John 1.5 V
  • John 1.5 V Avatar
  • Wylogowany
  • Hi-end
  • Hi-end
  • Posty: 5746
  • Otrzymane podziękowania: 348
Będzie nieco tylko na temat bo nie o samej muzyce i tym jak była komponowana i grana ale o tym ... ile jej było, a było mniej, ale za to była bardziej przesiana z "byleca". Dziś jest ogromna nadprodukcja i choć nadal pojawiają się rzeczy dobre, bardzo dobre i czasem nawet wybitne, choćby za sprawą wreszcie wykształconych muzyków jazzowych z Polski, to kiedyś było łatwiej trafić na rzeczy dobre, no może nie w Polsce z racji ustroju i związanych z tym ograniczeń, również finansowych, ale łatwiej. Proporcyja była inna i szacunek dla muzyki, i chyba nie było też pojęcia "produkcja muzyki", które dziś jest swoistym słownym wytrychem i samych producentów jest wszędzie pełno.

Pokusiłem się pół roku temu o zaczęcie uczęszczania na zajęcia z realizacji dźwięku w ARD i co jakiś czas na zajęciach przewijają się rozmaite tematy dotyczące rynku, twórców, producentów, Loudness War, komercji, kosztów i ogólnych klimatów panujących w tzw. branży i samej muzyki, dzisiejszej i dawniejszej.

Na razie konkluzja jest taka, że z jednej strony jest łatwiej bo sprzęt, możliwości, internet, z drugiej, znacznie gorzej bo każdy ma dostęp do wyżej wymienionych i konkurencja jest ogromna. A przesiew odbywa się teraz głównie już na gotowym dziele weryfikowany kliknięciami, polubieniami, subskrypcjami. No i dobrze, czemu nie, tylko mam wrażenie, że od czasu do czasu ich ilość wcale nie jest związana z fizycznymi osobami (wszak youtube, oczywiście nieoficjalnie, sprzedaje pakiety kliknięć, takie skromne 10 tyś kciuków górę na start) i wcale nie z aprobatą a bardziej na zasadzie - "zobacz jakie gówno" i lecą kliknięcia oglądalności, a jak jest oglądalność to znaczy że dobre (no bo jak inaczej je interpretować) a za tym pojawia się zjawisko które chyba idealnie określa powiedzenie niejakiego Sławomira, a brzmi ono - "czuć piniondz".

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnio zmieniany: przez John 1.5 V.
  • Strona:
  • 1
Moderatorzy: Maciej StryjeckimlgredakcjaModerator