HFM

Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
  • Strona:
  • 1

TEMAT: Fortepian i pękające baloniki

Fortepian i pękające baloniki 2009/06/08 19:20 #297561

  • bananamour
  • bananamour Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Guru
  • Guru
  • Posty: 1151
  • Otrzymane podziękowania: 13
Czytam ja se na forach o "genialnych", czystych muzycznie i interpretacyjnie, "fortepianowych wykonaniach".....jeszcze lepszych realizacjach (normalnie audiofilskich) i takich tam okołomuzycznych, "strasznie ważnych rzeczach"...
Czytam ja se "to", następnie słucham...ponieważ lubię se posłuchać...
Od tego słuchania i czytania o tych "fortepianach" mięknie mi "pałka".....nie żeby bliskie osoby mogły "ucierpieć", ale jednak z wiekiem, ta "miętkość", po odsłuchaniu tych "super płyt", nasila się ... i krzyczy - to jakowaś erotyka dla piłkarzy po AWF-jeee...
Mało tego - sam, nie raz, dałem se zamydlić oczy - upsss - uszy - upsss mózgowie...
Jeśli słuchacie "fortepianu - tego najważniejszego instrumenta", to proszę, wyplujcie "TO" z siebie...

Żeby nie było to "zapączkuję"...
Satoko FUJII & Myra MELFORD "Under The Water"
Muzyczny i realizacyjny majstersztyk!!!
Słucham tej płyty od kilku miesięcy i nie mogę odstawić...
Powiem wprost - chcę takiej MUZYKI i takiej audiofilskości...
Satoko FUJII & Myra MELFORD - po raz pierwszy...!?

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Fortepian i pękające baloniki 2018/11/08 17:40 #445162

  • bananamour
  • bananamour Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Guru
  • Guru
  • Posty: 1151
  • Otrzymane podziękowania: 13
Chciałbym polecić Wam najnowszą płytę Helene Grimaud "Memory" - płytę, która moim zdaniem zasługuje na wyróżnienie, na uwagę, płytę której warto posłuchać.
Dla wyrobionego słuchacza muzyki klasycznej, wybór repertuaru na "Memory" (i sposób jego prezentacji) może wydawać się marketingowym lepem, łatwym gatunkowym wypełniaczem, czy nawet (do pewnego stopnia) kiczowatym tworem.
Moim zdaniem album jest wyjątkowy...głównie za sprawą nietuzinkowych interpretacji Helene Grimaud, których coraz rzadziej szukać na dzisiejszych wydawnictwach.

Płytę otwiera kompozycja Sylwestrowa, Bagatelle Op. 1/1, zwiewna, rzewna miniatura (która powraca raz jeszcze jako Bagatelle Op. 1/2)...a zaraz potem Debussy - Debussy nadzwyczajny, niesamowity (!) - co ciekawe Debussy zaplanowany w najdrobniejszym szczególne, czytelny, dosadny (!), "odpastelowiony", pozbawiony improwizacyjnej dowolności...a jednak nadal epatujący impresyjnym atrybutem, zdwojonym, ulotnym fluidem.
Fenomenalna interpretacja muzyki Debussego - mam nadzieję, że Helene Grimaud nagra i wyda obszerny zbiór utworów Debussego - to piekielna siła.
Erik Satie jest...prosty, a jednocześnie szalenie trudny do zagrania (jak dotąd, dla mojego postrzegania, to Bojan Gorisek nagrał "wykładnię" muzyki Satiego).
Grimaud przedstawia Satiego w interesujący, na pewno oryginalny sposób, chociaż moim zdaniem zanadto żongluje płynnością tempa, za bardzo wyhamowuje rytm (Gnosienne No. 1, Gymnopedie No. 1); właściwy klucz do muzyki Satiego znajduje w zmieniających się kaskadach tonacji Danse de Travers No. 1 i No. 2.
Chopinowskimi interpretacjami Helene Grimaud kolejny raz utarła nosa zapyziałym, skostniałym ortodoksom oraz chybotliwym w ocenach, konkursowym arbitrom.
Uwielbiam to "racjonalne wyłamanie" Grimaud, to stanowcze, zdecydowane przecięcie akademickich węzłów, które skutkuje ożywczym uwolnieniem naturalnych chopinowskich znaczeń, wyostrzeniem postrzegania tych fenomenalnych kompozycji (zwróćcie uwagę na album Grimaud "First Choice" z nieziemskim wykonaniem Drugiej Sonaty Fortepianowej Chopina (!) - przy okazji warto zaznajomić się z psychodeliczną Drugą Sonatą Fortepianową Rachmaninowa).
Na "Memory" Chopin przykuwa uwagę prostotą w Nokturnie e-moll, zaskakuje tanecznością w Mazurku a-moll oraz Walcu a-moll.
Album zamyka Breathing Light, nieznanego mi wcześniej Sawheneya - to mogłaby być dżezowa strawa od dżezowego pianisty...gdyby nie zmysł Grimaud, która odsłania głębsze znaczenie miniatury.

Mam coraz słabszy wzrok - nie mogę już odczytać tytułów utworów na płytach "białej serii" Sony z wykonaniami Glenna Goulda (które do tej pory były jawne i niezakamuflowane); z racji małej czcionki we wkładce płyty "Yes!" nie dane mi było przeczytać wywiadu ze Zbigniewem Namysłowskim (a starałem się ponad miarę); audiofilską cyną, nieporadnie i z największym trudem, przylutowałem zerwany chiński przewód do chińskiej płytki chińskiej golarki do ubrań - to tylko kilka wzrokowych upokorzeń z ostatnich tygodni (przydałoby się kupić w końcu lupę).
Nie wiem co / kogo ma w oczach Helene Grimaud na okładce "Memory", ale ja podczas słuchania tej płyty mam...

P.S.
Jedyna nadzieja, że ze słuchem u mnie wszystko w porządku (oczywiście nie myślę o słyszeniu audiofilskim - acha, jak to u Grimaud, realizacja jest wzorcowa, z naturalnym, klarownym brzmieniem fortepianu i obszernym, rzeczywistym pogłosem) i że po przesłuchaniu "Memory" podzielicie moje zdanie o wyjątkowości albumu.

helenegrimaud.com

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Fortepian i pękające baloniki 2019/02/12 17:35 #446236

  • bananamour
  • bananamour Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Guru
  • Guru
  • Posty: 1151
  • Otrzymane podziękowania: 13
Philip Glass "Complete Piano Etudes"

Zaskakujące są etiudy na fortepian Glassa, do tego stopnia, że słucha się ich z rozdziawioną gębą, czas mija niepostrzeżenie i w ogóle ma się ochotę krzyknąć prostackie łał.
Nie mam co prawda póki co porównania do innych wykonań, ale Jeroen Van Veen "robi to" na tyle dobrze, że trudno sobie wyobrazić, czy można cokolwiek poprawić.
Być może, właśnie za sprawą Van Veena jestem tak pozytywnie nastawiony do etiud Glassa.
Brzmienie (barwa i dynamika) fortepianu Holendra jest dociążone i gęste, a fraza niezwykle muzykalna, co w zasadzie całkowicie eliminuje minimalistyczną mechaniczność wypowiedzi, z której znany jest Philip Glass.
Można się zasłuchać...niczym w romantycznych etiudach.

www.discogs.com/Glass-Jeroen-van-Veen-Co...des/release/11452618

Friedrich Nietzsche "Complete Piano Music"

Druga twórcza natura Nietzschego zaowocowała niebanalną muzyką.
Oto inteligentne, jednorodne, kompozycje na fortepian, których można słuchać na okrągło.
Nie bez znaczenia pozostaje świetne wykonanie Jeroen Van Veena, który powściągliwie stopniuje napięcie, nie "promuje" na siłę (tanimi sztuczkami) swojej osoby...za to stapia się z przekazem muzycznym Nietzschego.

Without Music, Life Would Be A Mistake

www.discogs.com/Nietzsche-Jeroen-van-Vee...sic/release/11780473

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Fortepian i pękające baloniki 2019/02/13 18:01 #446244

  • bananamour
  • bananamour Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Guru
  • Guru
  • Posty: 1151
  • Otrzymane podziękowania: 13
Polecając powyższe, "anty-minimalistyczne" wykonania etiud Philipa Glassa, nie pomyślałem, że dla kogoś innego mogą być dyskwalifikujące; a może ktoś z Was poleci mi interpretacje, po wysłuchaniu których do uszu / do głowy pobiegnie "drucik, nie nerw"?

Moje kolejne propozycje fortepianowe warte posłuchania to:

Gabriel Faure "Complete Works For Piano"

Klasowe, eleganckie, szykowne, salonowe kompozycje, pięknie zagrane przez Jeana Hubeau.
Na szczególną uwagę zasługują nokturny oraz preludia.
Smaczne, fortepianowe mniam, mniam.

www.amazon.fr/Fauré-Intégrale-loeuvre-pour-piano/dp/B000QFBW56

Piotr Czajkowski "Complete Piano Works"

Niby w nagraniach fortepianowych Czajkowskiego nie ma nic wielkiego, to znaczy wielkoformatowego, a jednak za sprawą świetnego wykonania Michaela Pontiego z powodzeniem "łapią się do pierwszej ligi".
Gdybym miał scharakteryzować te kompozycje, porównując do twórczości fortepianowej innych kompozytorów, to napisałbym, że są wypadkową melodyjności wczesnego Scriabina, dostojności Brahmsa i rytmiczności (uwaga) Nancarrowa.

www.amazon.co.uk/Complete-Piano-Works-Il...kowsky/dp/B0018BWTLS

Zarówno fortepian Hubeau jak i Pontiego brzmi wytwornie, klasowo, klarownie, jednocześnie wskrzeszając treści epoki, w której żyli Czajkowski i Faure.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Fortepian i pękające baloniki 2019/02/15 14:45 #446247

  • bananamour
  • bananamour Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Guru
  • Guru
  • Posty: 1151
  • Otrzymane podziękowania: 13
Claude Debussy - zapewne każdy z Was obeznany jest w muzyce fortepianowej kompozytora, od lat słucha ulubionych interpretacji kompozycji mistrza, ma wyrobione zdanie na temat pianistów wykonujących jego muzykę, ale...
...ale od czasu do czasu, warto wychylić głowę i wsłuchać się w nieznane jeszcze propozycje płytowe, skonfrontować postrzeganie, a może i zmienić przyzwyczajenia.
W ostatnich tygodniach miałem okazję zaznajomić się z dwoma wykonaniami muzyki Debussego godnymi uwagi - spojrzeniem kobiecym i męskim.

Claude Debussy "13 Preludes, Book I / Suite Bergamasque"

Kobieca wizja powyższych utworów Debussego wcale nie jest ckliwa i kapryśna, wręcz przeciwnie, jest świadoma i precyzyjnie ułożona, z dokładnym, świetlistym brzmieniem, do pewnego stopnia wizjonerskim rytmem, czytelną frazą, "rozświetleniem"...a przede wszystkim wirtuozersko zagrana przez Vanessę Benelli Mosell.

Bardzo dobre wykonanie odsłaniające (przynajmniej dla mnie) nowe treści muzyki Debusego.

www.amazon.com/Debussy-Preludes-Book-Sui...masque/dp/B078T63CVL

Claude Debussy "The Piano Works"

Duży zbiór kompozycji Debussego (nie tylko tych "znanych i ogranych") w wykonaniu Philippe Cassarda, siłą rzeczy nie jest "równy" i jednakowo interesujący; wydaje mi się, że właśnie te mniej znane utwory wypadają b. przekonująco, klasowo i dostojnie.
Philippe Cassard ma swoją czytelną wizję muzyki fortepianowej Debussego i realizuje ją zapamiętale - rzeczywiście można by te interpretacje nazwać męskimi wprost - są dosadne, konkretne, przypominają stylowo nieco oschłą odmienność gry Samsona Francoisa (choć Cassard nikogo nie naśladuje).

Obfita dawka "porządnych" interpretacji twardo stąpającego po ziemi Phillipe Cassarda.

www.discogs.com/Debussy-Cassard-The-Piano-Works/release/3977781

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnio zmieniany: przez bananamour.

Fortepian i pękające baloniki 2019/02/17 09:51 #446251

  • Adam Szulc
  • Adam Szulc Avatar
  • Wylogowany
  • Hi-end
  • Hi-end
  • Posty: 7541
  • Oklaski: 6
  • Otrzymane podziękowania: 77
Wątek jest solowy w czym nie sposób nie doszukać się pewnej logiki. Zmienię to trochę, niczym Håkon Austbø interpretację "Mikrokosmosu" przez Claude'a Helffera:

www.discogs.com/Bart%C3%B3k-Claude-Helff...rale/release/3378709

Bela Bartok stworzył cykl miniaturek fortepianowych, które pierwotnie miały służyć jako wprawki dla jego syna ale w miarę pisania artystyczna natura brała górę i utwory stały się dostępne tylko dla wirtuozów. Za Bartokiem przepadam, za solistami mniej, bo jedną z najpiękniejszych rzeczy w muzycy jest komunikacja między jej wykonawcami. W fortepianie niby są dwie ręce ale sterowane przez ten sam ośrodek decyzyjny. "Mikrokosmos" Bartoka/Helffera jest jednak na tyle nietypowy, że tych ograniczeń się nie czuje. Nietypowy kompozytorsko, bo charakteryzuje się wręcz niebartokowską łagodnością i nietypowy wykonawczo, bo obie ręce Klaudiusza do pewnego stopnia żyją własnym życiem (w czym oczywiście i zasługa BB). A jak to wypada przy innych interpretacjach? Nie wiem, nie słyszałem.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Jerzy Gondol

Fortepian i pękające baloniki 2019/02/18 14:03 #446267

  • bananamour
  • bananamour Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Guru
  • Guru
  • Posty: 1151
  • Otrzymane podziękowania: 13
...być może ta samotność wykonawcza pianisty jest jeszcze bardziej wymagająca i odpowiedzialna, a komunikacja o której wspominasz, odbywa się pomiędzy dwoma / trzema płaszczyznami czasowymi / kilkoma wyobrażeniami (kompozytor, muzyk, słuchacz)?
Nie chodzi bowiem o to, by odtworzyć / odegrać, co w nutach zapisał kompozytor, a stworzyć nową wartość, która na tle innych interpretacji będzie oryginalna, tchnie w kompozycje nową wartość, w jakimś sensie stanie się wzorcem na lata, a przede wszystkim, do której będzie nam się chciało wracać.
To trochę tak jak z kolarstwem szosowym i wygraną w wielkim tourze - na sukces lidera pracuje cała drużyna, bez niej nie m a mowy o końcowej wygranej, ale pod gorę trzeba już wjechać w tempie samemu (podobnie rzecz ma się z wielkoformatową wspinaczką - patrz ostatnie próby wejścia na K2).

A wracając do muzyki (pianistyki), to prawdę powiedziawszy nie mam ochoty słuchać kolejnej płyty nagranej przez większość zwycięzców i uczestników konkursów pianistycznych (jak chce kontrakt w wielkiej firmie płytowej ); kto kupuje te wydawnictwa? - pewnie słabo zorientowana "korporacyjna klasa średnia" na prezent do nowego szklanego domu kolegi z biura.
Gdzie są ci japońscy, chińscy, koreańscy (i polscy) wykonawcy, którzy niedawno święcili triumfy, jaką muzykę dzisiaj nagrywają, jaką mają świadomość i otwartość na muzykę, jakie horyzonty, nauczycieli...a przede wszystkim czy mają charyzmę i nieprzejednaną chęć poszukiwania i eksperymentowania?...bo to wszystko rzutuje właśnie na końcowy "efekt", kiedy możemy powiedzieć - ten pianista jest ponadprzeciętnie utalentowany, wyrasta ponad średnią, z pewnością kupię jego następną płytę.

Co do interakcji w muzyce (pianistyce), można przecież posłuchać utworów skomponowanych na dwa fortepiany (he, he).

Ostatnio słucham sobie zbioru nagrań Igora Strawińskiego "The Complete Columbia Album Collection",

www.discogs.com/Igor-Stravinsky-The-Comp...tion/release/8582760

a z niego, dzisiaj, Koncertu na dwa fortepiany z 1935 roku.

Wyborne stare nagranie (!) - pianiści Witia Wronski oraz Wiktor Babin w obsesyjnych, jednorodnych rytmicznie kompozycjach, świetnie akcentowanych dynamicznie o powalającym brzmieniu.
Te fortepiany brzmią jakby całe były z drewna, z głośników nie tyle słychać, co fizycznie czuć drewniany stukot.

Zresztą, większość nagrań z boksu brzmi w staroświecki sposób, w mono, z niespotykaną obecnie emocjonalnością i namacalnością wypowiedzi.
Dzisiaj (w większości przypadków) co najwyżej można spodziewać się, że orkiestra wirtuozerskim podejściem zdławi dzieło, albo wyłoży się, odsłaniając swoje braki wykonawcze i estetyczne.

Kupcie sobie ten zestaw Strawińskiego, póki można go nabyć za w miarę rozsądne pieniądze - te nagrania przeniosą Was do innej epoki.

Sam przegapiłam "nowe" wykonania z "Complete Works", posiadając jedynie pojedyncze płyty ze "współczesnymi" wykonaniami plus jedyne w swoim rodzaju rozprawki Karajana (he, he)

www.discogs.com/Igor-Stravinsky-Complete...tion/release/8233529

ale po tym co słyszę z białego boksu, zastanawiam się czy jest sens polować na trzydziestopłytowy zbiór nagrań Strawińskiego...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnio zmieniany: przez bananamour.
  • Strona:
  • 1
Moderatorzy: Maciej StryjeckimlgredakcjaModerator