fbpx

HFM

Nowe testy

czytajwszystkieaktualnosci2

 

Clapton gra i krytykuje

084 087 Hifi 11 2021 001
„Anglik grający bluesa – to nie do przyjęcia – mówił w latach 60. ubiegłego wieku Eric Clapton, który rozpoczynał sceniczną karierę właśnie od muzyki czarnych Amerykanów. – To po prostu nie pasuje.”

Były to czasy, kiedy blues dopiero torował sobie drogę do szerokiego grona słuchaczy. Wkrótce muzyk zainteresował się rockiem. Gdy wchodził do studia, aby nagrać debiutancki album solowy, był już jednym z najbardziej znanych rockmanów.


Dziś Clapton jest uznawany za jednego z mistrzów gitary. Ostatnio znowu zrobiło się o nim głośno. Pierwszym z powodów jest jego nowy utwór. Drugim – opinia o obostrzeniach wprowadzonych w trakcie pandemii, a także o chroniących przed zarażeniem szczepieniach.


Pierwsza gitara
Żeby zostać wytrawnym instrumentalistą, trzeba wcześnie rozpocząć naukę. Jeśli ktoś nie zacznie grać na skrzypcach przed podstawówką, to ma słabe szanse, by odnieść sukces. W przypadku gitary aż tak wczesny start nie jest konieczny, ale nadal obowiązuje zasada, że im wcześniej, tym lepiej.
Eric Clapton, urodzony 30 marca 1945 roku we wsi Ripley, położonej w angielskim hrabstwie Surrey, swój pierwszy instrument – niemiecką gitarę akustyczną Hoyer – otrzymał w prezencie od dziadka na 13. urodziny. Nie było łatwo na niej grać, więc chłopak nie od razu złapał bakcyla. Jednak dwa lata później, pod wpływem bluesa, ponownie wziął instrument do ręki i nigdy już się z nim nie rozstał.


084 087 Hifi 11 2021 002

 

 

Cream
Występy rozpoczął na ulicach Londynu, a następnie koncertował w pubach Surrey razem z innym sympatykiem bluesa – Davidem Brockiem, późniejszym członkiem formacji Hawkwind.
W 1963 roku dołączył do legendarnej formacji The Yardbirds, znanej z hitu „For Your Love” (debiutowało w niej również dwóch innych gitarzystów – Jimmy Page i Jeff Beck). Następnie grał z Johnem Mayallem w jego kapeli The Bluesbreakers, a w 1966 roku – z Gingerem Bakerem (perkusja) i Jackiem Bruce’em (bas) –  założył grupę Cream. Nazwę tej ostatniej wybrano nie bez przyczyny. Chodziło o podkreślenie talentu tworzących ją muzyków.
Hity formacji, takie jak „Sunshine of Your Love” i „White Room” czy „Crossroads” Roberta Johnsona w aranżacji Claptona, przeszły do historii. W czasach Cream trudno było w Anglii o lepszego blues-rockowego gitarzystę niż Clapton. Nazywano go bogiem sześciu strun. „Byłem oburzony i wdzięczny – wspomina artysta słowa uwielbienia. – Zdarza się, że jestem zarozumiały, ale jednocześnie mam kompleks niższości. Lubię, kiedy się na mnie zwraca uwagę, a czasem tego nie lubię.”
Nie mniej utalentowani od Claptona byli dwaj pozostali członkowie Cream. Baker i Bruce również perfekcyjnie opanowali grę na instrumentach; zwłaszcza perkusista cieszył się uznaniem. Śmiało konkurował z inną ówczesną gwiazdą –  Keithem Moonem z The Who. Gra Bakera miała w sobie więcej elementów jazzowych i bluesowych. Moon natomiast specjalizował się w dynamicznym rocku. Jeżeli chodzi o Bruce’a, to wcześniej współpracował z Bakerem w rhythm and bluesowym zespole Graham Bond Organization.
Grupa Cream wydała tylko cztery albumy studyjne (w tym jeden – „Wheels of Fire” – podwójny, z dodatkowym krążkiem zawierającym nagrania zarejestrowane w czasie koncertu). Mimo relatywnie skromnego dorobku fonograficznego wciąż jest uznawana za jedną z ciekawszych formacji ze złotego okresu rocka. Jej muzycy po mistrzowsku łączyli go z bluesem, a improwizacje Bakera ocierały się o jazz.
Sympatycy zespołu szczególnie upodobali sobie jednak gitarzystę. Hasło „Clapton jest bogiem” cytowano w mediach, a fani wypisywali je na ścianach londyńskich budynków.
Kiedy w 1968 roku grupa zakończyła działalność, Clapton rozpoczął karierę solową. Okazjonalnie współpracował też z innymi gwiazdami, w tym z Beatlesami. Nie ma chyba fana rocka, który by nie znał „While My Guitar Gently Weeps” z podwójnego „Białego albumu”. To właśnie tam słychać gitarę Claptona.


084 087 Hifi 11 2021 002

 

 

Działalność solowa
W 1970 roku Clapton wydał swoją pierwszą płytę solową. Nie miała tytułu i zawierała 11 utworów, które gitarzysta napisał wspólnie z Delaneyem Bramlettem – założycielem formacji Delanay & Bonnie and Friends – oraz Leonem Russellem i Stevenem Cropperem. Wśród nagrań znalazła się też kompozycja JJ Cale’a „After Midnight”.
Clapton dobrze wspomina swój solowy debiut, chociaż nie bardzo podoba mu się na nim jego głos. Warto wspomnieć, że również Hendrix nie miał zaufania do swoich umiejętności wokalnych. I choć fani nie podzielali tej rezerwy, to faktycznie przy instrumentalnych popisach obu artystów ich śpiew istotnie pozostawał w cieniu.
Clapton firmował swoim nazwiskiem 21 albumów. Ostatni jak dotąd, zatytułowany „Happy Xmas”, ukazał się w 2018 roku i zawiera tradycyjne piosenki świąteczne. Jest to pierwsza płyta artysty o takim charakterze. Dwa lata wcześniej nagrał „I Still Do” z utworami rockowymi, wzbogaconymi o elementy bluesa, folku, a nawet popu.
Artysta ma również na koncie kilka płyt koncertowych. Najbardziej znana to „Unplugged” z 1992 roku, zawierająca materiał z akustycznego występu w ramach słynnego cyklu MTV. Clapton wykonał wtedy kilkanaście piosenek, w tym melancholijny przebój „Tears In Heaven”, dedykowany tragicznie zmarłemu synowi, a także akustyczną wersję hitu „Layla”. Płyta rozeszła się w nakładzie ponad 26 mln egzemplarzy.


084 087 Hifi 11 2021 002

 

 

Okazjonalna współpraca
Prowadząc działalność solową, Clapton nie przestał grywać z innymi artystami. Jego gitarę słychać nie tylko na wspomnianym „Białym albumie” The Beatles, ale też na trzypłytowym wydawnictwie George’a Harrisona –„All Things Must Pass” z 1970 roku (w sierpniu 2021 wznowiono je z pokaźną porcją niepublikowanych wcześniej nagrań demonstracyjnych – na najbogatszej wersji jest ich blisko 100).
Warto wspomnieć o jeszcze jednej ważnej płycie Claptona z tego samego roku, ale nie wydanej pod jego nazwiskiem. Zaraz po solowym debiucie artysty do sklepów trafiła „Layla and Other Assorted Love Songs”, firmowana przez zespół Derek and the Dominos. Gitarzysta był jego liderem. To właśnie na tym longplayu znalazła się kompozycja „Layla”, jedna z najpopularniejszych w dorobku Claptona. Były członek Cream pojawia się też na albumie „The Pros and Cons Of Hitch Hiking” (1984) Rogera Watersa (Pink Floyd).


084 087 Hifi 11 2021 002

 

 

Z płyt koncertowych z udziałem artysty trudno pominąć nagranie z występu na rzecz Bangladeszu („The Concert for Bangladesh”) 1 sierpnia 1971 roku. Clapton był, obok George’a Harrisona, organizatorem tego wydarzenia w nowojorskim Madison Square Garden. Jednego dnia odbyły się tam dwa koncerty, które zgromadziły 40000 widzów. Zagrali wtedy m.in. Bob Dylan, Ringo Starr, Ravi Shankar, Klaus Voormann oraz inni artyści z rockowej czołówki.
Popularnością cieszyły się także dwa specjalne krążki Claptona: duety z B.B. Kingiem („Riding With the King”) i z JJ Cale’em („The Road to Escondido”). Temu drugiemu gitarzysta poświęcił też album „The Breeze: An Appreciation of JJ Cale”, wydany w 2014 roku.


084 087 Hifi 11 2021 002

 

 

Dowody uznania
„Wziął gitarę Gibson i podłączył ją do marshalla. To wystarczyło. Od prostych kawałków, do bluesa. Jego solówki były melodyjne i łatwe do zapamiętania. Takie, jakie powinny być. Stanowiły nieodłączną część piosenek. Mógłbym je zanucić.” Tak o sztuce Claptona, zwłaszcza z czasów Cream, mówił Eddie Van Halen, uzasadniając umieszczenie Claptona na drugim miejscu listy „100 najlepszych gitarzystów”, opublikowanej w 2015 roku przez magazyn „Rolling Stone”. Pierwszą pozycję na niej zajmuje wspomniany Jimi Hendrix.
Za swoje dokonania Clapton otrzymał 17 nagród Grammy oraz 37 nominacji do tego trofeum. Jest jedynym muzykiem, którego aż trzykrotnie przyjęto do Rockandrollowej Izby Sławy. Po raz pierwszy w 1992 roku jako byłego członka The Yardbirds. Następnie doceniono jego działalność w Cream (1993), a w 2000 roku – osiągnięcia w roli solisty.
Do tego prestiżowego grona rockmanów można być włączonym najwcześniej 25 lat od wydania pierwszej płyty. Już nawet nieco więcej czasu upłynęło od debiutanckich wydawnictw formacji The Bluesbreakers, Blind Faith, Delaney & Bonnie and Friends, a także Derek and the Dominos. Clapton był członkiem wszystkich tych grup, więc teoretycznie może zostać przyjęty do Izby jeszcze czterokrotnie.


084 087 Hifi 11 2021 002

 

 

Kiedy stawał się jej członkiem jako solista, mowę pochwalną wygłosił Robbie Robertson: „Poznałem go w 1968 roku – powiedział były lider formacji The Band. –  Później przyjechał do Woodstock, gdzie mieszkałem z muzykami z mojej grupy. Podobno miał plan, żeby z nami współpracować. Nie wiedziałem, czy zamierza mnie zastąpić, czy mi towarzyszyć na scenie, ale sam fakt, że w ogóle myślał o graniu z The Band, był dla mnie swoistym komplementem. Jestem pełen uznania dla jego talentu. Ostatnio podziwiam go za sposób, w jaki sobie poradził z rodzinną tragedią, którą była śmierć jego syna, i cenię go za to, że wyzwolił się od nałogów”.
„Dziękuję artystom, których podziwiałem, kiedy dorastałem – powiedział Clapton z mównicy. – Byli to Robert Johnson, Howard James, Howlin’ Wolf, Muddy Waters i Freddie King.”


084 087 Hifi 11 2021 002

 

 

Clapton a Covid-19
Muzyk ciężko przeżył najgorszy okres pandemii, przede wszystkim z uwagi na powtarzające się lockdowny oraz obowiązujące w tym czasie obostrzenia. Jest zdecydowanym przeciwnikiem tych ostatnich, tak samo jak irlandzki piosenkarz Van Morrison. Ten napisał niedawno cztery utwory, w których protestuje przeciwko zamykaniu ludzi w domach. Ukazały się one we wrześniu i październiku 2020 roku. Są to „Born To Be Free”, „As I Walked Out” i „No More Lockdown”. W pierwszej piosence Morrison śpiewa, że czasy pandemii nie były normalne, w drugiej opowiada o wrażeniu, jakie robiły puste ulice. Tytuł trzeciego utworu mówi sam za siebie.
„Ten facet niczego się nie boi” – stwierdził Clapton po wysłuchaniu nagrań i dodał: „Nie jestem aż tak odważny, ale po namyśle zaryzykowałem i wziąłem utwór Morrisona na warsztat, bo boję się o moje dzieci. Nie chcę, żeby po latach coś się stało z ich zdrowiem z powodu szczepień.”
Kompozycja Claptona nosi tytuł „Stand and Deliver” i krytykuje pandemiczne przepisy, które – zdaniem autora – ograniczają wolność. Oto fragment tekstu: „Czy chcesz być wolny, czy chcesz być niewolnikiem? Czy chcesz być do śmierci zakuty w łańcuchy?”.


084 087 Hifi 11 2021 002

 

 

Clapton jest nie tylko przeciwny covidowym obostrzeniom, ale też sceptyczny względem samych szczepień, choć i on sam, i jego bliscy są zaszczepieni. Każda z dwóch przyjętych dawek AstraZeneki odbiła się bowiem na jego zdrowiu.
„Przygotowywałem się do nowego projektu, w czasie którego zamierzałem grać na gitarze akustycznej z kilkoma innymi muzykami – mówi artysta. – Mieliśmy sfilmować występy. Ale szczepionka mnie znokautowała na parę dni i trzeba było wszystko odłożyć.”
Druga dawka okazała się jeszcze bardziej uciążliwa. „Myślałem, że już nigdy więcej nie zagram na gitarze. Moje ręce i nogi były bezużyteczne przez dwa tygodnie.” Lekarze podejrzewają, że dolegliwości Claptona mogła nasilić neuropatia obwodowa, na którą cierpi. Jest to choroba układu nerwowego, powodująca zaburzenia czucia, osłabienie mięśni, a nawet trudności z utrzymaniem równowagi. Dla gitarzysty to katastrofa. Bóle powodują, że gra na instrumencie staje się trudna, wręcz bolesna.
Na szczęście dokuczliwe symptomy ustąpiły. Akurat wtedy zaczęto znowu organizować koncerty, choć przy ograniczonej widowni i w reżimie sanitarnym. W niektórych obiektach tylko połowa miejsc mogła być zajęta, a publiczność musiała zasłaniać usta i nos. To również się Claptonowi nie podobało, zwłaszcza jeśli w koncercie mogli uczestniczyć tylko widzowie zaszczepieni. Muzyk uznał ten przepis za przejaw dyskryminacji i oznajmił, że nie weźmie udziału w imprezach organizowanych pod takim warunkiem.


084 087 Hifi 11 2021 002

 

 

Nie zawsze z rozwagą
Stanowisko Claptona w sprawie sposobów walki z epidemią nie dziwi jego fanów. Muzyk znany jest bowiem z kontrowersyjnych wypowiedzi i to na różne tematy. Portal „Los Angeles Times” przypomina, że w 1976 roku gitarzysta poprosił ze sceny, żeby obecni na koncercie „obcokrajowcy” – miał na myśli ciemnoskórych – podnieśli ręce i opuścili widownię. W późniejszych latach przeprosił za te słowa, przypisując je uzależnieniu od alkoholu i narkotyków.
Teraz muzyk żyje w trzeźwości, ale nadal lubi mieć własne zdanie w różnych sprawach. Jego poglądom na temat szczepień i pandemicznych obostrzeń sprzeciwił się kolega po fachu, Brian May z Queen. „Clapton jest moim bohaterem – powiedział May. – Jednak nasze opinie w wielu kwestiach się różnią (…). Jest wiele dowodów na to, że szczepienia pomagają i są w sumie bezpieczne.”
Niedawno Clapton wypowiadał się na temat Brexitu i okazało się, że także w tej sprawie nie pochwala niektórych politycznych zagrywek. „Mam zastrzeżenia do sposobu, w jaki rząd wszystko organizował – twierdzi muzyk. – Jestem czuły na nieprawidłowości i widziałem, że to zmierza w złym kierunku. A kiedy doszła pandemia, powstał kompletny chaos.”
Clapton śledził opinie na temat szczepień i sposobów walki z pandemią, które publikowano w internecie. Pomysły z sieci wydały mu się często lepsze niż te, które wprowadzał brytyjski rząd. „Wiem, że zaczęto ostatnio mówić o trzeciej dawce szczepionki, ale mam teraz zaświadczenie lekarskie, że nie mogę jej przyjąć. Wierzę, że każdy powinien samodzielnie decydować o tym, co chce robić w życiu. Czasami jestem zdezorientowany, bo nie mam wiedzy na tematy medyczne, ale też nie chcę grać tylko dla ludzi szczepionych czy przestrzegających obostrzeń. Nie można z tego powodu ludzi segregować. Wierzę, że muzyka potrafi łączyć, a teraz jest czas, abyśmy byli razem. Segregacja w niczym nie pomoże.”


084 087 Hifi 11 2021 002

 

 

Wciąż się trzyma
W 2000 roku Clapton zaskoczył fanów wspólnymi koncertami z Jeffem Beckiem. Wcześniej, w 1983 roku, dołączył do nich nawet Jimmy Page. Z kolei w 2013 roku widzieliśmy artystę na scenie łódzkiej Atlas Areny. Clapton grał w Polsce kilka razy, ale akurat ten łódzki występ zbiegł się z obchodami półwiecza jego estradowej aktywności. Było to krótko po premierze płyty „Old Sock”. Muzyk wydawał się w pełni sił, ale już wtedy zaczynały go dręczyć problemy zdrowotne. Narzekał na bóle pleców i z tego powodu odwołał kilka występów w innych krajach. Jednak nie zrezygnował ze sceny. Często też nagrywał. Od wizyty w Polsce wydał dwie płyty.
Tegoroczna sytuacja trochę go podłamała, ale nadal nie zamierza przejść na emeryturę. Mimo swoich 76 lat pozostaje na fali, a o jego udział w sesjach nagraniowych zabiegają najlepsi. Czy zobaczymy go ponownie w Polsce – czas pokaże.


 

Grzegorz Walenda
Hi-Fi i Muzyka - 11.2021