fbpx

HFM

Nowe testy

czytajwszystkieaktualnosci2

 

Muzyczny survival

pexels cottonbro 6853295
Tak, 16 zł. Tyle będzie kosztować „Hi-Fi i Muzyka” od Nowego Roku, a co dalej, zobaczymy. Nie podnosiliśmy ceny chyba z 10 lat, o ile nie dłużej, a po drodze wszystko zdrożało: żywność, druk, energia i… sprzęt hi-fi.

Podwyżki kolumn i wzmacniaczy zobaczycie w pierwszych miesiącach 2022, bo importerzy dotąd pracowali na starych cennikach, kalkulowanych przy kursie dolara w okolicy 3,60 zł i niższych kosztach transportu. Nie podnosili cen do końca roku, żeby bez przeszkód i wojenek z konkurencją zebrać żniwa. Nawet dziecko wie, że „najlepszy” czas na zakup elektroniki to grudzień. Potem to już nowe zamówienia, nowy rozdział, nowe warunki, podobno. Przykra to wiadomość, a my na swoje usprawiedliwienie powiemy nie to, że papier zdrożał o połowę, tylko to, że zrobiliśmy ten konieczny ruch w momencie, kiedy inni mieli go już za sobą. Prenumeratę na razie pozostawiamy w starej cenie, bo nie oddajemy marży pośrednikom i – jak to mawiają – jest jeszcze przestrzeń. No chyba że poczta podniesie cenę wysyłki, która i tak jest droga – wtedy nie będzie wyjścia. Dlatego zachęcamy gorąco: skorzystajcie z okazji i wygody już teraz. Przy okazji dacie naszemu wydawnictwu przekonanie, że „jest dla kogo robić”. Co prawda, mamy także wydanie elektroniczne, ale nie ma to jak zapach papieru prosto z drukarni. Wystarczy wejść na www.hfm.pl, wybrać z menu pozycję „wejdź do sklepu Hi-Fi i Muzyki”, a następnie „Prenumerata”. Dodatkowo można sobie zawinszować płytę CD, którą dajemy w prezencie. Opłaca się? No przecież…


W numerze, który trzymacie w rękach, znajdziecie nagrody roku, czyli wybór urządzeń, które uznaliśmy za najlepsze z testowanych od stycznia 2021. Są rodzynki, są pralinki, a wszystkie warte uwagi. Nie ma natomiast kategorii, którą chcę polecić, a jednocześnie prosić, żebyście nie wybuchli gromkim śmiechem: radyjka na baterie. Jeżeli uważacie, że przerwy w dostawie prądu nie nastąpią, to nie nalegam. Ale jak już go wyłączą, będzie można posłuchać muzyki, kiedy nasze doskonałe systemy zamilkną.
Radyjka na baterie to z pozoru niepoważny temat, ale kiedy już go liźniemy, choćby po wierzchu, to okazuje się szeroki i najeżony uwarunkowaniami technicznymi, estetycznymi, a także wymaganiami, potrzebami i przeznaczeniem. Łatwo wpaść w pułapkę, nie mając podstawowej wiedzy, a zakładam, że doświadczenia nie ma obecnie nikt, poza entuzjastami. Na szczęście, błędy nie bolą. Najwyżej przepuścimy 70 zł czy nawet 150 zł. Cóż to jest w porównaniu z nietrafioną inwestycją w nóżki pod wzmacniacz?


Takie radyjko można po prostu wrzucić do koszyka w supermarkecie i to na początek wystarczy. Później jednak warto przemyśleć kilka spraw. Pierwszą mamy z głowy: do czego jest potrzebne. Do słuchania muzyki i wiadomości, kiedy zabraknie prądu albo w ogóle go nie ma tam, gdzie się wybieramy.
Druga rzecz: czego chcemy słuchać. O tyle skomplikowana, że nie chodzi o country czy klasykę, tylko o to, na jakich falach. Później: w jakich warunkach, jak długo itp. Na jak długo zabraknie prądu, co się stanie później i czego jeszcze poszukamy na falach, kiedy stacje FM i DAB zamilkną? Kolejne pytania to: jakie zasilanie? Że niby „bateryjne”? Wolne żarty. To tak, jakbyśmy w restauracji poprosili o jedzenie białkowo-węglowodanowe. Tym zamierzam się zająć w osobnym tekście.
Żeby jednak nie było, że się migam, na początek porada: zapomnijcie o bateriach. To przeżytek i marnotrawstwo surowców oraz pieniędzy. Zaśmiecanie. W ogóle: bezsens, pustka. Nowy rok zacznijcie od kupienia akumulatorów. Na początek AA i AAA. Potrzebujecie ich do wszystkiego: pilotów, myszek komputerowych, zabawek, latarek, trymerów, golarek i budzików. Obliczcie, ile ich używacie w domu, dodajcie 4-6 sztuk i macie komplet, bez prepersowskich zabezpieczeń na przyszłość. Wydatek na początek może spory, ale dobrze wybrane ogniwa posłużą nawet 4-7 lat, a przez ten czas wydacie z 10 razy więcej na baterie, które trafią do kosza. Jakie akumulatorki kupić? O tym za miesiąc. Podobnie, jak o ładowarkach, bo to równie istotne, zwłaszcza jak zabraknie prądu i nie ma ich do czego podłączyć. Nie, to nie żart.


Radyjka zostawię na koniec, bo to najfajniejsza kwestia. Teraz, żeby nie pozostawić Was jak Himilsbacha z angielskim, doradzę najkonkretniej, jak mogę, zaznaczając, że od wymienionych firm nie dostałem grosza. Chociaż… jeśli zechcą podziękować finansowo, to przyjmę bez mrugnięcia powieką. Panasonic RF-2400D i Elta Lena 5. Dlaczego – napiszę następnym razem. Spełniają różne potrzeby, ale jedną cechę mają wspólną: nie wyrzucicie pieniędzy w błoto.
A teraz od całej redakcji: wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, bo Święta już były. Piszę to przed nimi, więc i życzenia od Państwa przyjmę z radością.

 

Maciej Stryjecki