fbpx

HFM

artykulylista3

 

Sto na sto

1 100

W poprzednim miesiącu przepraszałem Czytelników, teraz wyjaśnię, dlaczego.
Polskie Wydawnictwo Muzyczne zwróciło się do mnie z prośbą o ocenę jakości technicznej masterów, czyli gotowych matryc do tłoczenia płyt, przygotowanych pod kątem specjalnego projektu, upamiętniającego 100-lecie niepodległości Polski.


Robota jak znalazł, bo przez lata prowadziłem wydawnictwo płytowe. W studiu spędziłem setki godzin, słuchając ścieżek, składając je w całość i zastanawiając się, dlaczego nie brzmią tak, jak trzeba. Znalezienie odpowiedzi na ostatnie pytanie to lata praktyki, ale też walki z autorytetami. Ale jak widać, było warto, skoro szacowna państwowa instytucja postanowiła mnie zaprosić do współpracy.
Z początku się opierałem. Mowa była o 36 krążkach w dwa tygodnie, a to praca na dwa etaty. Każdą płytę trzeba bowiem przesłuchać uważnie przynajmniej trzy razy, zanotować uwagi i zaproponować rozwiązanie ewentualnych problemów. Jeżeli trafi się wyjątkowo oporna pozycja, to lekarstwo jest niejednoznaczne i niejednokrotnie konieczne do przetestowania na żywym organizmie. Na szczęście, okazało się, że nie muszę siedzieć w studiu i dłubać przy suwakach. Zrobi to za mnie Ewa Guziołek.
Słysząc to nazwisko, pozbyłem się wątpliwości – z Ewą miałem przyjemność współpracować przy realizacji „Grand Piano” Pawlika. Do dzisiaj pozostało mi przekonanie, że to najlepszy specjalista od mikrofonów i hebli, jakiego spotkałem w swojej skromnej karierze producenta muzycznego. Udział Ewy oznaczał, że… będzie mało roboty. Dawał też pewność, że na etapie konsultacji zrozumiemy się nawet między wierszami.

2 100
Nie pomyliłem się. Całość utrzymuje wysoki poziom, a niektóre realizacje zasługują na miano audiofilskich. Większość jest dobra i bardzo dobra. Średnich jest znacznie mniej, a słabsze stanowią niewielki ułamek. Drobna ingerencja powinna im pomóc. W kontekście rozmachu projektu to duże osiągnięcie, tym bardziej że nagrania pochodziły z różnych lat, miejsc i źródeł. Wśród nich znalazły się współczesne, archiwalne, licencyjne, a także wykonane skromnymi środkami. Wyobrażam sobie, jaki wysiłek musiał włożyć realizator w ich „uzdatnienie”. Dość powiedzieć, że w moim odczuciu odświeżenie niektórych staroci wyszło… aż za dobrze.
O samym projekcie wiem niezbyt wiele. Szczegółowo opisze go ktoś inny, lepiej zorientowany w kuchni. To już w listopadowym numerze. Całość ułożono logicznie i przejrzyście. Specjaliści z PWM wybrali najlepsze kompozycje z lat 1918-2018, po jednej na każdy rok. Od miniatur fortepianowych, po symfonie. Od Szymanowskiego do Pendereckiego. Niektóre słyszałem po raz pierwszy. Zdarzyło mi się też natknąć na twórczość kompozytora, którego znałem ze studiów, ale jakoś nie było okazji bliżej się jej przyjrzeć. Można powiedzieć, że przesłuchanie całości to jak rok zajęć z literatury muzycznej. Teraz każdy (o ile nakład nie będzie limitowany) będzie miał okazję posłuchać dorobku polskich kompozytorów; spojrzeć z perspektywy na sto lat polskiej kultury muzycznej. To doskonała okazja, która się raczej nie powtórzy. Box zapewne nie będzie tani, ale skoro wydaliście niemało na sprzęt, to wypada go czymś wartościowym nakarmić. Tym bardziej, że „Harnasie” Szymanowskiego (oraz kilka innych pozycji) z powodzeniem zastąpią piosenki ograne na wystawach.
Wydawnictwu będzie towarzyszyć seria koncertów na całym świecie, multimedia (filmy edukacyjne o każdym utworze, gry itp.). Jeżeli uda się Wam ogarnąć choć połowę tego monumentalnego wydawnictwa, to zdobędziecie wiedzę doktoranta muzykologii. O osłuchaniu nie wspomnę.
Raz do roku mogę zaproponować jakiś projekt muzyczny, więc w 2018 polecam właśnie ten. Żaden inny nie wytrzymuje porównania pod względem ciężaru gatunkowego, doniosłości, wartości artystycznej i walorów edukacyjnych. Dotarło to do mnie w połowie odsłuchów, wraz z dumą, że mogę dołożyć skromną cegiełkę do dokumentu o ponadczasowym znaczeniu.
Napiszę wprost: musicie mieć ten zestaw, bo przegapienie takiego wydarzenia to po prostu wstyd.
Zachęcam też do kupna kolejnego wydania „Hi-Fi i Muzyki”. Opublikujemy w nim szczegółowe informacje. Data jego wydania powinna się pokryć z premierą PWM-owskiej „cegły”.


Maciej Stryjecki
Źródło: HFM 10/2018


Pobierz ten artykuł jako PDF