HFM

artykulylista3

 

High End 2018 Monachium

monachium2018 001Jak co roku w Monachium odbyła się wystawa High End. Przestronne hale centrum wystawienniczego M.O.C. gościły zwiedzających pomiędzy 10 a 13 maja 2018.


Tekst i zdjęcia: Jacek Kłos


To już 15. edycja High Endu w Monachium i 37. w historii imprezy. Z lokalnego wydarzenia, zorganizowanego w 1982 roku przez grupkę zapaleńców, przekształciła się w profesjonalną machinę o światowej renomie i rozpoznawalnym logo. Po raz pierwszy w halach M.O.C. High End odbył się w 2004 roku. Wtedy decyzja o przeniesieniu wystawy z kameralnego hotelu Kempinski pod Frankfurtem budziła wątpliwości i niepokój o jej charakter. Dziś wiemy, że była słuszna, a większy obiekt przyciągnął swą przestrzennością i udogodnieniami zarówno więcej wystawców, jak i zwiedzających. Piszę o tym, ponieważ w tym roku znów pojawiły się pogłoski, że High End ma zostać przeniesiony do nowej lokalizacji. Organizatorzy dementowali podobne sensacje na ubiegłorocznej edycji i tym razem zrobili to znowu. W dającej się przewidzieć przyszłości miejscem imprezy pozostanie M.O.C. Owszem, High End Society miało na oku inną nieruchomość, ale w związku z faktem, że znajduje się ona po sąsiedzku, chodziło po prostu o ewentualne zwiększenie powierzchni, a nie radykalną przeprowadzkę. Problemem okazało się jednak tempo powstawania obiektu, a raczej jego brak. Wygląda na to, że inwestor o nim zapomniał albo nie pozyskał finansowania na kolejne etapy, wskutek czego na terenie budowy hula wiatr, a status przedsięwzięcia pozostaje nieokreślony. Na razie więc wszystko zostaje po staremu, a gdyby coś miało się zmienić, będzie oficjalnie ogłoszone.

monachium2018 002

To już 37. edycja wystawy
i 15. w halach M.O.C. w Monachium.

 

High End to aktualnie największa wystawa sprzętu hi-fi na świecie. Co roku odwiedzają ją nie tylko audiofile i melomani, ale także importerzy, handlowcy i dziennikarze. Profesjonalistom Monachium daje okazję wyłapania nowości i ciekawostek, poszerzenia perspektyw, prognozowania nowych tendencji i nawiązania bądź ugruntowania relacji handlowych. Amatorzy dobrego dźwięku mogą się zaś zapoznać z bardzo bogatą ofertą urządzeń, zgromadzonych pod jednym dachem. Jeżeli chodzi o statystyki, to w 2018 roku High End odwiedziło łącznie 19899 osób – 12342 zwiedzających i 7557 uczestników z branży. Liczba ta nie obejmuje 519 akredytacji dziennikarskich ani 3113 dodatkowych wejściówek dla wystawców. Tegoroczne statystyki są sumarycznie zbliżone do roku 2016 – 12436 zwiedzających, 7053 producentów i handlowców oraz 516 dziennikarzy – ale w każdej kategorii niższe od frekwencji w 2017. Wtedy High End przyciągnął 13410 uczestników indywidualnych, 8002 przedstawicieli firm i 541 dziennikarzy. Spadki o 4 do 8 procent to korekta, a nie krach, ale na razie 20000 uczestników stanowi trudną do pokonania barierę.

monachium2018 002

Duża przestrzeń zapewnia
przyjemniejsze zwiedzanie.

 

Na pierwszy rzut oka martwi trochę, że największy, ośmioprocentowy spadek nastąpił wśród publiczności, ale daje się to dosyć prosto uzasadnić. W tym roku w Monachium było bardzo ładnie; nie padało, nie wiało, za to przyjemnie świeciło słońce. A jak wiemy, dla każdego organizatora imprezy pod dachem nie ma nic gorszego niż ładna wiosna. Ludzie mają dość zimy i są spragnieni zwykłego wyjścia do parku czy z dziećmi na plac zabaw. Widać to było wyraźnie w Warszawie i widać było w Monachium. Organizator może się dwoić i troić, ale wygrać z dobrą pogodą naprawdę nie jest łatwo. Kilka ciekawostek pojawi się w przedstawionej na kolejnych stronach relacji zdjęciowej. Rewolucji nie widać, można za to wskazać kilka tendencji na różnym etapie rozwoju. Pierwsza, jeszcze raczkująca, to próby powrotu do stylistyki dużych monitorów, sięgającej lat 70. XX wieku. Już nie tylko Harbeth, Spendor czy Graham proponują obudowy o nietypowych, „profesjonalych” proporcjach. Do ich grona nieśmiało dołączył Wharfedale i z pełną pompą – JBL. Ten ostatni zresztą swoją prezentacją zrobił ogromne wrażenie. Stojące tuż nad ziemią monitory L100 za 5000 euro podłączył do elektroniki Mark Levinsona za kilkadziesiąt tysięcy.

Z tego zestawienia popłynął najlepszy dźwięk, jaki kiedykolwiek słyszałem w pokoju JBL-a. Obiektywnie i bez względu na cenę. Lepszego grania w pomieszczeniu koncernu Harmana nie pamiętam. Cechowały je czystość, dynamika i swoboda, uzupełnione wyraźnym i całkiem głęboko schodzącym basem. Czuło się naturalną energię, żywość, ale też spójność. Chciało się po prostu usiąść i słuchać. Najwyraźniej nie byłem w swych odczuciach osamotniony. Rzadko się zdarzało, żeby ktoś, kto zajrzał do pokoju JBL-a i Mark Levinsona, nie pozostał w nim dłużej. Nawet jeżeli z początku jego uwagę przyciągnęły pomarańczowe maskownice, to zatrzymywał go rasowy dźwięk. Seryjna produkcja L100 ma się rozpocząć w wakacje, a pierwsze egzemplarze trafią do sprzedaży w okolicach września na wystawie, to JBL ma szansę walnie się przyczynić do spektakularnego powrotu mody na studyjne monitory i ukroić dla siebie duży, tuczący kawał tego tortu. Życzymy smacznego. Podobną stylistykę, choć w innej realizacji, zaproponował Harbeth. Tutaj akurat obyło się bez niespodzianek, ponieważ brytyjska manufaktura produkuje tylko monitory o starodawnych proporcjach.

 

 

monachium2018 002

Spektakularny powrót do stylistyki
retro – nowa odsłona klasycznego monitora JBL L100. W latach 70. w USA sprzedano ponad 100000 egzemplarzy.

 

Szczytowy Monitor 40.2 w edy- cji jubileuszowej, wprowadzonej z okazji 40. rocznicy działalności firmy, pozytywnie wyróżniał się na wystawie. Słyszałem Harbetha dziesiątki razy w różnych okolicznościach. Jeżeli jednak chodzi o wystawy, to dopiero od kilku lat firma utrzymuje stabilny, wysoki poziom. Wcześniej prezentacje wypadały w najlepszym razie przypadkowo, chociaż przeważnie źle. Gdyby nie fakt, że przez około dekadę używałem modelu Super HL5, zraziłbym się niechybnie. Na High Endzie Monitory 40.2 grały z relatywnie niedrogim wzmacniaczem Magnum Dynalab MD 309 (8200 euro) i odtwarzaczem Creek Evolution CD100. Zasilanie drogich ko- lumn (w Polsce aktualnie 68900 zł) elektroniką z niższej półki to ryzykowny pomysł. Może się skończyć tak, że zamiast pokazać swoje zalety, wyeksponują niedostatki reszty systemu. Na szczęście, tym razem tak się nie stało. Dźwiękowi niczego nie brakowało. Był bardzo muzykalny, nasycony i naturalny. Bez silenia się na wyczynowe osiągi. Bez subwoo- ferowych pomruków, których można by oczekiwać, widząc wielką skrzynię i 30-cm woofer. Za to barwny i wyjątkowo przyjemny w odbiorze.

 

monachium2018 002

Do wyboru przewidziano
trzy kolory maskownic.

 

 

Średnica pasma jest prawdopodobnie najlepsza w branży, więc nie wymaga dodatkowych komplementów. Prezentacje JBL-a i Harbetha nie były jedynymi, które zapadły mi w pamięć, ale na pewno jednymi z tańszych. Jeżeli system kosztuje kilkaset tysięcy euro, to idziemy na prezentację z nastawieniem, że łaski nie robi. Ale jeżeli za ułamek cen widywanych w innych pokojach robi na nas jednoznacznie pozytywne wrażenie, to z całą pewnością zasługuje na to, by go umieścić w ścisłym gronie faworytów.

Kto jeszcze się w nim znalazł – o tym w fotorelacji. Wśród tendencji, które fazę raczkowania mają dawno za sobą, należy wymienić gramofony. Obecnie stanowią tak naturalny element systemów, że używa się ich jak każdego innego źródła. Część wystawców gra z CD i winylu. Inni – z plików i czarnych płyt. Jeszcze inni mają tylko jedno źródło, ale nie jest to silenie się na oryginalność, lecz mniej lub bardziej uzasadnione przekonanie o wyższości czy przydatności wybranego rozwiązania. Paradoksalnie, za najmniej stabilne uważane są streamery. Ten świat, zwłaszcza dla prezenterów nie poruszających się swobodnie w zagadnieniach z pogranicza informatyki, pozostaje nieco tajemniczy i pełen niespodzianek. Nigdy nie wiadomo, czy system się nie zbiesi i nie odmówi posłuszeństwa. Nośniki mechaniczne, jakkolwiek nie dorównują plikowym pojemnością, szybkością dostępu ani wygodą obsługi, dają niemal całkowitą pewność, że utwór zostanie odtworzony do końca. Oczywiście, czasem się zdarzy, że winyl trzaśnie, ale poza tym nic złego się nie dzieje. Z CD nie ma nawet tego problemu. Nie jest może równie nowoczesny co odtwarzacz plikowy, ale przewidywalny.

 

monachium2018 002

Można też słuchać bez przykrycia.

 

 

Dla prowadzącego prezentację to ważne. Ostatnią tendencją, która zdążyła okrzepnąć, jest ułańska fantazja producentów w dziedzinie kalkulacji cen. Chwilowo nic na to nie poradzimy. Specyfika rynków dalekowschodnich jest taka, że klientów kochających muzykę albo po prostu chcących się pochwalić dobrym sprzętem, jest wielu. Sporą ich część stać na realizację marzeń albo zwykłych zachcianek. Europejska siła nabywcza jest na to za słaba, więc najgroźniejsze, co możemy zrobić, to nie kupować rzeczy, które uznamy za absurdalnie drogie. Można też podejść do tematu bardziej konstruktywnie i poszukiwać producentów, oferujących wyjątkowo korzystną relację jakości do ceny. Wynajdując takie rodzynki i umiejętnie składając z nich system, jesteśmy w stanie uzyskać dobry dźwięk, zachowując kontrolę nad wydatkami. Wybierając tę drogę, warto jednak mieć świadomość, że gdzieś jest granica, której prawdopodobnie przekroczyć się nie uda. Innymi słowy: nie otrzymamy takiej samej jakości dźwięku co w przypadku renomowanego wytwórcy, który aktualnie przebywa w cenowej stratosferze i nie wiadomo, kiedy wróci. Nie ma szans dostać przejrzystości Soulution, nasycenia Engstroma czy przestrzeni Avalona za grosik.

 

 

monachium2018 002

Maluch to Wharfedale Denton 85 – nowe wcielenie modelu Denton 2
z lat 70. XX wieku.

 

 

Nawet z „głupimi” kablami jest problem, bo okazuje się, że Jorma Statement czy Tara Labs Grand Master Evolution to nie tylko marketing cenowy, ale też wybitny dźwięk, który nie udał się przez przypadek. Że ceny są z kosmosu? Są. Że producenci chcą dużo zarabiać? To oczywiste. Nie zmienia to jednak faktu, że wybitne urządzenia grają cudownie. A pomiędzy „cudownie” a „bardzo dobrze w swojej klasie cenowej” jest różnica. Na pocieszenie i zakończenie tego wstępu przytoczę zdanie, które przyszło mi do głowy w czasie rozmowy z jednym z moich przyjaciół. Rozmawialiśmy akurat o rowerach, ale jako że problematyka audiofilska również jest nam bliska, odnosi się ono do obu światów. Hi-end jest wtedy, kiedy mamy pełną świadomość, że przepłaciliśmy, ale od pierwszej chwili używania cieszymy się jak dzieci. Właśnie takiej dziecięcej radości użytkowania potrzebujemy najbardziej. Żeby się zachwycić, zanurzyć w czystym dźwięku; zrelaksować albo wzruszyć przy pięknej muzyce. Przedsmak tych wrażeń i możliwość wytypowania urządzeń do spokojniejszych odsłuchów dają właśnie wystawy. A jako że High End w Monachium jest największy, to i prawdopodobieństwo znalezienia czegoś wyjątkowego rośnie.

monachium2018 002

Clearaudio Delta – tym razem z epoki. Rok 1978.

 

monachium2018 002

Jak najbardziej współczesne
Harbethy Monitor 40.2 w specjalnej wersji Anniversary Edition,
opracowanej na 40. urodziny firmy.

 

monachium2018 002

Oficjalne otwarcie wystawy, czyli konferencja prasowa.
Tematyka części głównej jest generalnie znana: jesteśmy
najwięksi, ludzie używają streamingu oraz smartfonów
i tym podobne zagadnienia. Ciekawsze są wystąpienia gości.

monachium2018 002

High End 2018 promowała norweska wokalistka Kari Bremnes.
Tematem jej wystąpienia na konferencji była „Reprodukcja nagrań w systemie high-end z perspektywy profesjonalnego muzyka”, jednak Kari mówiła głównie o wyrażaniu emocji. Poruszała
zagadnienia wrażliwości autora tekstów na słowo, język oraz jego osadzenie w historii i kulturze. Temat jakości brzmienia
i sprzętu hi-fi przewinął się o tyle, że skoro melomani mają w domach zaawansowane systemy, to i płyty powinny brzmieć dobrze. Dla Kari priorytetem pozostaje jednak przekazanie emocji, oparte na świadomym użyciu każdego słowa. Troskę o jakość realizacji pozostawia swemu zaufanemu producentowi.

 

monachium2018 002

Bengt E. Hanssen – producent albumów Kari Bremnes
i jej „złote ucho”.

monachium2018 002

Po konferencji czas zacząć zwiedzanie. Pierwsze ujęcie
i od razu trzęsienie ziemi. Flagowy gramofon niemieckiej
wytwórni Acoustic Signature – Invictus – w luksusowym
wykończeniu czarno-złotym, z wykorzystaną opcją montażu
czterech ramion. Wersja bez ekstrasów kosztuje 126500 euro.
W tej cenie nabywca otrzymuje stolik, zaprojektowany specjalnie do tego modelu.

 

monachium2018 002

Skromność, byle nie fałszywa, jest cnotą. Acoustic Signature o tym wie i pewnie deklaruje, że Invictus to najlepszy gramofon na świecie. Ciekawe, co na to Acoustical Systems, producent Apolyta?

 

monachium2018 002

Najnowsza propozycja Acoustic Signature – Invictus Junior. Gramofon bazuje na konstrukcji szczytowego modelu,
ale jest od niego wyraźnie mniejszy i tańszy.
Nadal jednak nie tani. Cena bez ramienia: 69500 euro.

 

monachium2018 002

Portugalczycy z Artnoviona nie próżnują. W czasie High Endu 2018 zaprezentowali nowy absorber-dyfuzor Avalon Flow.
W zasadzie to cały system, zawierający pięć modułów o różnym kształcie. Łączy się je w kompozycje, na przykład takie, jak widoczna na zdjęciu. W ten sposób powstaje nie tylko element adaptacji akustycznej, ale także wystroju pomieszczenia.
Na żywo wygląda to niezwykle gustownie i efektownie.
Na katalog Artnoviona łaskawym okiem spoglądają nawet
projektanci wnętrz, którzy zwykle ignorują audiofilskie potrzeby.

 

monachium2018 002

Dyfuzor Alps W w trzech przykładowych wykończeniach.
Łącznie do wyboru jest dziesięć, ale na małej próbce
się nie zmieściły.

monachium2018 002

Znana głównie z zestawów profesjonalnych firma Adam Audio kontynuuje flirt z rynkiem amatorskim. Prezentacja monitorów odbywała się w niewielkiej „budce” na parterze, ale wystawca starał się oswoić niesprzyjającą akustykę.

monachium2018 002

Algra Group ze Szwajcarii specjalizuje się w produkcji wysokiej klasy elementów aluminiowych. W ofercie znajdują się zarówno precyzyjnie wykonane tablice i tabliczki z trwałymi nadrukami, dotykowe panele sterujące, jak i najbardziej
nas interesujące obudowy do sprzętu hi-end.

monachium2018 002

Klientami Algra Group są m.in. EMT i Nagra.

monachium2018 002

W obudowy Algry zaopatruje się także, niemal zupełnie
nieznany, szwajcarski HSE Swiss. Firma produkuje sprzęt
studyjny oraz ultra high-endowy przedwzmacniacz korekcyjny
Phono Preamp Masterline 7. Wybór impedancji uwzględnia
specyfikacje uznanych wytwórców, jak Benz Micro, Lyra,
ZYX czy Ortophon. W tabeli danych technicznych, w pozycji THD pojawia się określenie: „niemierzalne”.