fbpx

HFM

artykulylista3

 

Marten – 20 lat po Mingusie

010 019 HIFI 04 2018 001
Północ Europy, chłodne marcowe dni – to niekoniecznie zachęcająca perspektywa podróży. Tymczasem właściciele szwedzkiej firmy Marten dołożyli wszelkich starań, aby czas spędzony w ich wytwórni upłynął gościom w przyjemnej, a momentami uroczystej atmosferze.

W 2018 roku Marten obchodzi 20. rocznicę działalności. Z tej okazji w Göteborgu odbyły się uroczystości urodzinowe. Ale nie tylko. Goście z mediów specjalistycznych mieli okazję zwiedzić zakład produkcyjny w towarzystwie głównego konstruktora i dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o funkcjonowaniu firmy. Punktem kulminacyjnym były dwa kameralne koncerty, w których na żywo i na wyciągnięcie ręki wystąpili muzycy nagrywający dla należącej do Martena wytwórni płytowej. Wydarzenia trwały dwa dni i był to czas spędzony intensywnie, ale też wyjątkowo miło.

 

Na początek kilka faktów. Nazwa Marten (do niedawna Marten Design) pochodzi od imienia dziadka założycieli firmy. To również drugie imię głównego konstruktora – Leifa. Oryginalnie imię Marten pisze się przez „a” z kółeczkiem i wymawia „Morten”. Dopóki firma działała głównie na rynku lokalnym, była kojarzona właśnie z takim brzmieniem nazwy. Wszystko zaczęło się zmieniać wraz z wyjściem w świat, zapoczątkowanym międzynarodową prezentacją na wystawie CES w 2006 roku. Od tamtej pory wymowa stawała się bardziej międzynarodowa i dziś już nawet pracownicy firmy używają nazwy „Marten”. Przynajmniej w obecności przyjezdnych.

010 019 HIFI 04 2018 002

Siedziba Martena w Mölndal
na obrzeżach Göteborga.

 


Marten działa od 1998 roku i pozostaje niewielką firmą rodzinną. Powstał z inicjatywy braci Olofsson: Leifa – głównego konstruktora, Jörgena – pełniącego obowiązki prezesa oraz Larsa – dyrektora artystycznego. Nad bieżącym funkcjonowaniem przedsiębiorstwa, kontaktem z odbiorcami, koordynacją dostaw i kwestiami ekonomicznymi pieczę sprawuje Jörgen. Odciąża tym samym Leifa, który może się w pełni poświęcić temu, co lubi najbardziej, a więc stawianiu sobie coraz trudniejszych wyzwań i znajdowaniu rozwiązań konstrukcyjnych. Najmłodszy z rodzeństwa Lars na stałe mieszka w Londynie, ale to właśnie spod jego ręki wychodzą projekty materiałów marketingowych, prezentacje i identyfikacja graficzna. Wszyscy aktywnie działają w firmie i znają ją od podszewki. Podział zadań jest czytelny, a komunikacja bardzo dobra. Widać też coś jeszcze – bracia dobrze się czują w swoim towarzystwie i odnoszą się do siebie ze szczerą sympatią.

010 019 HIFI 04 2018 002

Leif Olofsson – główny konstruktor.

 


Ta sympatia promieniuje na całą firmę. Każdy wie, co ma robić i stara się pracować sumiennie, ale nie wyczuwa się presji ani akcentowania hierarchii. Niewykluczone, że właśnie dzięki temu w Martenie praktycznie nie zachodzi „rotacja personelu”. Jedyną osobą, która w ostatnich latach zmieniła pracę, była miła dziewczyna z księgowości. Przepracowała w firmie kilkanaście lat i została przejęta przez dużą korporację. Żartowaliśmy w kuluarach, że ją podkupili, ale to niekoniecznie musiał być główny powód. Może po prostu chciała sprawdzić, czy sobie poradzi w znacznie większej skali.

010 019 HIFI 04 2018 002

Założyciele Martena – bracia
Olofsson. Od lewej: Leif, Jörgen i Lars.

 


O dobrych relacjach z Martenem świadczy fakt, że na urodzinach czuła się jak u siebie. Technicy także nie wyglądali na zestresowanych. W godzinach pracy montowali kolumny. W trakcie imprezy urodzinowej siedzieli z właścicielami przy jednym stoliku i przekomarzali się jak z kolegami.

010 019 HIFI 04 2018 002

 Zwrotnice i przetworniki
– „zwykłe” oraz Accutony Cell.

 



Dobre relacje między ludźmi nie kłócą się z bardzo wysokimi standardami produkcji i restrykcyjną kontrolą jakości. Bracia Olofsson zdają sobie sprawę, że sprzedając tak kosztowne kolumny, muszą dbać o każdy detal. Leif wspomniał o sytuacji, w której odesłał do stolarni parę drogich obudów:
– Dostaliśmy od was przesyłkę. Oglądamy i nie rozumiemy, o co wam chodzi – usłyszał w słuchawce zdenerwowany głos.
– Spójrz na tylną ściankę pod kątem. W okolicach terminali widać niewielki odprysk – odpowiedział spokojnie Leif.
– Jaki odprysk? Nic tu nie ma. Poza tym to jest z tyłu, a tam nikt nie patrzy! – ripostował coraz bardziej poirytowany dostawca.
– My patrzymy i zapewniam cię, że nasi klienci również – zakończył dyskusję Leif i poprosił o przysłanie skrzynek, gdy będą wyglądały tak, jak powinny.

 

010 019 HIFI 04 2018 002

 Ewolucja – od pierwszego Mingusa z roku 1998 do współczesnej edycji jubileuszowego Twenty.

 


Marten ceni się wysoko, ale też trzeba przyznać, że używa elementów i podzespołów z najwyższej półki. Leif nie włoży do kolumny za kilkadziesiąt tysięcy euro zwrotnicy z byle czego; nie używa też tanich głośników. Jego ulubionym dostawcą jest Thiel & Partner – właściciel marki Accuton. Jej przetworniki znajdziemy we wszystkich modelach szwedzkiej wytwórni.

010 019 HIFI 04 2018 002

 Mingus Twenty prezentuje się
okazale. Przy cenie 58000 euro
za parę to pożądana cecha.

 



Zwrotnice powstają z komponentów Mundorfa i AudynCapa, montowanych techniką przestrzenną, czyli punkt do punktu. Obudowy to nierzadko kanapki z kilku materiałów albo jednolita skorupa z włókna węglowego. Do wykończenia używa się fornirów albo czarnego lakieru, zaś warstwy zewnętrzne zawsze są szlifowane na wysoki połysk.

010 019 HIFI 04 2018 002

 Mingusa Twenty łatwo poznać
po czapeczce z egzotycznego
drewna zebrano.

 


W samym Martenie pracuje łącznie 11 osób. Resztę zadań firma zleca zewnętrznym dostawcom, wytwarzającym części według otrzymanej specyfikacji. Na marginesie można zauważyć, że taka liczba etatowych pracowników to sporo jak na manufakturę z branży hi-fi. Zwykle jest ich poniżej dziesięciu.
W siedzibie Martena w Mölndal na obrzeżach Göteborga odbywa się wygrzewanie komponentów, montaż, pakowanie i kontrola jakości na różnych etapach produkcji. Obudowy drewniane do podstawowych serii Heritage i Django dostarcza stolarnia z Estonii. Skrzynki do wyższych modeli pochodzą ze Szwecji. Jednolite skorupy z włókna węglowego są dziełem wytwórni zaopatrującej producentów luksusowych łodzi motorowych i przemysł lotniczy.

010 019 HIFI 04 2018 002

Wygrzewanie wooferów.

 


To najdroższe rozwiązanie, zarezerwowane dla serii Coltrane. Winduje koszty, ale – zdaniem konstruktora – daje na tyle istotne korzyści brzmieniowe, że nie warto z niego rezygnować. Większość oferty powstaje z bardziej tradycyjnych materiałów, nierzadko łączonych w struktury kanapkowe o pożądanych właściwościach.
Zwrotnice przyjeżdżają od mieszkającego w pobliżu technika. Mają od razu przylutowane okablowanie, aby łatwiej było je instalować w kolumnach.

010 019 HIFI 04 2018 002

Przed montażem każdy głośnik
jest fabrycznie wygrzewany
przez około 100 godzin.

 



Cell i pierwszy rząd
Leif jest ambitnym konstruktorem. Lubi wyzwania, więc pracuje nad określonym problemem tak długo, aż go rozwiąże. Kiedy w 2012 roku Dirk Vaehsen zachęcał go do połączenia najnowszej serii Cell Accutona ze zwrotnicami pierwszego rzędu, konstruktor Martena początkowo nie chciał nawet o tym słyszeć. Przeczuwał – i słusznie – poważne kłopoty. „Przynajmniej spróbuj” – namawiał go Dirk i kiedy po kilku miesiącach Leif posłuchał pierwszych efektów swoich starań, wiedział, że nie ma już odwrotu.

010 019 HIFI 04 2018 002

 Montaż modelu Miles 5
z serii Heritage.

 


Nową technologię Accutona oswajał przez kolejnych kilkanaście miesięcy. Jak wspominał, bywały momenty tak trudne, że miał ochotę wszystko rzucić i zająć się gotowaniem – to jego druga pasja. Kiedy jednak osiągnął swój cel, uznał, że opracowana konfiguracja jest tak dobra, że powinna znaleźć zastosowanie w nowym modelu flagowym. Tak, w 2014 roku, w katalogu pojawił się Coltrane Supreme 2, który na razie pozostaje szczytową kolumną Martena. Po nim nowe Accutony, łączone zwrotnicą 1. rzędu, zaczęły się stopniowo pojawiać w kolejnych zestawach serii Coltrane.

010 019 HIFI 04 2018 002

 Wykończenie otworu na terminale taśmą tłumiącą drgania.

 


Idea łączenia filtrów pierwszego rządu z przetwornikami Cell jest obecnie oczkiem w głowie Leifa. Jego zdaniem pozwala uzyskać idealną spójność czasową przetworników. Dzieje się tak za sprawą umieszczenia ich centrów akustycznych dokładnie w jednej linii na przedniej ściance kolumny. Centra pozostają stabilne niezależnie od częstotliwości i natężenia sygnału, ponieważ cewki są bardzo duże – niemal takie jak membrana, a magnesy mają kształt pierścienia umieszczonego na obrysie, a nie w centrum głośnika. W ten sposób uzyskuje się pełną kontrolę nad pracą układu drgającego, który dodatkowo jest bardzo sztywny – Accuton to diament i ceramika, a w przypadku wooferów – sandwicz aluminiowy. Wszystkie przetworniki reagują na impuls w tym samym momencie, dzięki czemu promieniowane przez nie pasma docierają do miejsca odsłuchowego w jednym czasie.

010 019 HIFI 04 2018 002

Jednolita skorupa z włókien
węglowych do modelu
Coltrane Tenor 2.

 


Według Leifa słuchanie głośników Cell ze zwrotnicą 1. rzędu daje dźwięk o wyjątkowo realistycznej przestrzeni. Głowa wokalistki nie lewituje w oderwaniu od ciała, ale pozostaje z nim zespolona tak, że słuchacz widzi całą postać. To samo dotyczy instrumentów, które są spójne i stabilnie osadzone. Dźwięk jest ponadto czysty i szczegółowy, a przy tym wyjątkowo relaksujący. Dzieje się tak za sprawą niezwykle niskiego poziomu zniekształceń, który pozwala odwzorować w sposób niezaburzony charakterystykę harmoniczną instrumentów oraz detale akustyki. Takiej konfiguracji można słuchać długo i z niezmienną przyjemnością, ponieważ odbiorca przy niej odpoczywa. Jej wykonanie przysparza wielu trudności technicznych, ale kiedy uda się je pokonać, trudno jest wrócić do mniej wyrafinowanych rozwiązań. Słychać za dużo niedociągnięć i chodzenia na skróty.

010 019 HIFI 04 2018 002

 Fragment obudowy flagowego Coltrane’a Supreme 2.

 


Katalog
Aktualna oferta Martena dzieli się na cztery serie. Wszystkie modele zawdzięczają nazwy legendarnym muzykom jazzowym, co nie znaczy, że firma produkuje kolumny, które nadają się tylko do jazzu. W Göteborgu słuchaliśmy repertuaru od Bartoka, przez Szostakowicza i Led Zeppelin, na Röyksopp kończąc i kolumny prezentowały wyrównany, bardzo wysoki poziom w każdym z nich. Nazewnictwo to wyraz szacunku właścicieli dla twórczości legendarnych artystów, a także podkreślenie emocjonalnych związków braci Olofsson z muzyką. Jörgen gra na perkusji w zespole bluesowym, a obaj z Leifem bardzo dużo słuchają i zbierają najciekawsze wydania. Inwestują także we własną wytwórnię płytową i promocję rodzimych instrumentalistów. Z pewnością nie dlatego, że upatrują w tym źródła niepospolitych zysków.

010 019 HIFI 04 2018 002

 Montowane techniką przestrzenną zwrotnice czekają na podłączenie.

 


Wracając do katalogu – na szczycie stoi seria Coltrane, składająca się z czterech modeli: Tenora 2, Coltrane’a 3, najnowszego Momento 2 oraz wspomnianego wcześniej Supreme 2. Dwa pierwsze mają jednolite obudowy z włókna węglowego; w pozostałych węglowe panele zdobią boki.
Flagowy Supreme 2 to imponująca, rozbudowana, pięciodrożna kolumna, wyposażona w 10 głośników aktywnych i sześć membran biernych. Bas przetwarza siedem 20-cm wooferów, zaś moduł średnio-wysokotonowy (dwie kopułki diamentowe – 20 i 50 mm plus 12,5-cm odwrócony stożek z ceramiki) jest zamknięty w osobnej, kanapkowej obudowie z Corianu, stali i drewna.

010 019 HIFI 04 2018 002

 Miedziany kondensator AudynCap wyraźnie przypadł do gustu Leifowi. Używa go m.in. w Mingusie Twenty.

 


Pasmo dzieli ogromna, bo aż 130-elementowa zwrotnica pierwszego rzędu, rozmieszczona na dwóch podstawach montażowych. Zbudowano ją z komponentów Mundorfa i AudynCapa, a połączenia wewnętrzne poprowadzono przewodem Jorma Design Statement. Zużywa się go tutaj aż 60 metrów.
W fazie koncepcyjnej znajduje się jeszcze jeden Coltrane – powyżej szczytowego – ale pomysł jest tak ekstremalny, że nawet odważny zwykle Leif wypowiada się o nim wstrzemięźliwie. Wiadomo, że zakres tonów średnich ma w nim pokrywać nie 12,5-cm głośnik ceramiczny, ale 9-cm diamentowy. Na razie problemy są dwa: ten ostatni, jak dotąd, nie istnieje, a kiedy się pojawi, nie wiadomo, jak absurdalnie będzie drogi. Leif buduje w myślach abstrakcyjny model, ale twarde fakty mówią, że w dającej się przewidzieć przyszłości szczytowa pozycja Supreme 2 pozostanie niezagrożona.

010 019 HIFI 04 2018 002

Półki ze zwrotnicami są czytelnie opisane. Nic nie może się pomylić.

 


Poniżej Coltrane’a stoi Mingus Quintet, od którego prostej, skromnej wersji wszystko się zaczęło, a który teraz doczekał się edycji jubileuszowej. Ostatnie miejsce na podium przypadło linii Heritage, znów z czterema modelami, wśród których znalazł się jedyny w katalogu monitor Duke 2. Poziom podstawowy to Django. Zawiera podłogowe kolumny L i XL.

010 019 HIFI 04 2018 002

Okablowane zwrotnice łatwiej podłączyć.

 


Pokazy przedpremierowe
20. rocznicę działalności Marten postanowił uczcić dwoma modelami. Pierwszy – Mingus Twenty – to ilustracja postępu, jaki dokonał się w firmie od jej pierwszej konstrukcji aż do dziś. Drugi – Coltrane Momento 2 – to już rozbudowany układ, przeznaczony dla majętnych posiadaczy dużych salonów odsłuchowych.

010 019 HIFI 04 2018 002

We wszystkich kolumnach Marten stosuje przewody Jormy. W wybranych – szczytowy model Statement.

 


Mingus Twenty
Mingusa Twenty z oryginalnym Mingusem z 1998 roku łączy tylko nazwa. Tamten był skromną, dwudrożną i dwugłośnikową kolumienką, przypominającą trochę Audio Physica Tempo 2. Współczesny jest luksusową wersją znacznie bardziej rozbudowanego Mingusa Quintet z roku 2016. Podobnie jak on, Twenty to trójdrożny, pięciogłośnikowy zestaw wolnostojący z obudową bas-refleks wentylowaną od dołu. Wysokie tony odtwarza 20-mm kopułka diamentowa, średnie – 12,5-cm wklęsły stożek ceramiczny, zaś bas – trzy połączone równolegle 17,5-cm wypukłe stożki z sandwicza aluminiowego. Wszystkie przetworniki pochodzą z serii Cell Accutona, a pasmo rozdziela teoretycznie prosta, a w praktyce rozbudowana zwrotnica pierwszego rzędu.

010 019 HIFI 04 2018 002

Bernt Jansson – jedyny człowiek, który wie, jak wytwarzać kable Jormy.

 


W porównaniu z bazową wersją Quintet, w Mingusie Twenty zmieniają się detale, wpływające zarówno na wygląd, jak i brzmienie. Szczyt obudowy zdobi element z egzotycznego drewna zebrano. Od wibracji podłoża izolują masywne i pięknie wykończone nóżki, pochodzące z droższej serii Coltane. W zmodyfikowanej zwrotnicy zastosowano lepsze kondensatory – miedziane AudynCapy, o których Leif mówi, że brzmią najlepiej ze wszystkich, jakie słyszał. Wisienką na torcie są połączenia wewnętrzne, zrealizowane przewodem Jorma Statement.
Mingus Twenty kosztuje 58000 euro za parę i jest od Quinteta droższy o 10000 euro. Powstanie zaledwie dwadzieścia par i na tym produkcja zostanie zakończona.

010 019 HIFI 04 2018 002

 Montaż wtyków Neutrika
na łączówce XLR.

 


Kolumna wygląda bardzo dobrze i jest dopieszczona w każdym szczególe. Bez problemu nagłośni pomieszczenie rzędu 40-60 metrów². I tutaj pojawia się problem dla… Coltrane’a Tenor 2. Co prawda, wyposażono go w obudowę z jednolitej skorupy z włókna węglowego, ale czy w konfrontacji z jubileuszowym Mingusem zapewni mu ona wystarczającą przewagę? Twenty jest większy i ma trzy, a nie dwa głośniki basowe. Jego wartość postrzegana wydaje się wyższa od Tenora 2, który kosztuje 79000 euro i jest przeznaczony do pomieszczeń rzędu 35-40 m². Lepiej, żeby 20 par Mingusa z limitowanej edycji szybko się sprzedało, bo dopóki się to nie stanie, jej obecność w katalogu może stanowić dla Tenora 2 spore zagrożenie.

010 019 HIFI 04 2018 002

 Warsztat Jormy.

 


Coltrane Momento 2
Drugą z prezentowanych nowości był Coltrane Momento 2. W firmowej hierarchii zajmuje drugą pozycję od góry i kosztuje 310000 euro. Wyróżnia go wysokotonowa sekcja złożona z dwóch diamentowych kopułek Accutona – 20- i 50-mm. Większa pracuje w zakresie 3,5-8 kHz. Mniejsza reprodukuje najwyższy skraj pasma, aż do katalogowych 100 kHz (ze spadkiem 2 dB). Średnica pasma należy do 17,5-cm odwróconego stożka z ceramiki, zaś bas to domena sześciu 20-cm wooferów z sandwicza aluminiowego, wspomaganych  przez cztery bierne membrany o średnicy 27,5 cm, umieszczone z tyłu. Jedna kolumna waży 230 kg i – według deklaracji producenta – schodzi z basem do 20 Hz (-2 dB). Efektywność wynosi 90 dB/2,83 V, zaś impedancja – 6 omów (z minimum przy 3,7 Ω). Okablowanie wewnętrzne poprowadzono przewodami Jorma Design Prime. Obudowa to połączenie boków z włókna węglowego z pozostałymi ściankami drewnianymi.

010 019 HIFI 04 2018 002

 Trochę gotowych kabli dla
niecierpliwych odbiorców. Większość produkcji powstaje na zamówienie.

 


Pomieszczenie
Coltrane’ów Momento 2 słuchaliśmy w pomieszczeniu Martena, zaprojektowanym przez szwedzką firmę SMT i strojonym akustycznie jej rozwiązaniami. Pierwotna powierzchnia około 90 m² po adaptacji zmniejszyła się do niecałych 70 m². Różnicę zjadły pułapki basowe, niezbędne do wychwycenia rezonansu przy 17-18 Hz, który w postaci harmonicznych mógłby on podbarwiać resztę pasma. Obok pułapek, na ścianach zastosowano ruchome ustroje rozpraszająco-odbijające, dzięki którym można regulować czas pogłosu i dostosować go do aktualnych potrzeb. Referencyjna sala odsłuchowa spełnia bowiem także funkcję studia nagraniowego. Jeżeli ma się odbyć rejestracja nowego materiału, pogłos jest nieco większy; do odsłuchu sprzętu się go zmniejsza.

010 019 HIFI 04 2018 002

 Przewody i otuliny zewnętrzne.

 


Adaptowany jest również sufit, do którego całej powierzchni przymocowano ustroje o kształcie półkulistym. Między nimi dyskretnie rozmieszczono szczeliny rezonatorów Helmholtza. Wysokość, zależnie od miejsca, wynosi od 2,8 do 3,2 m.
Efekt jest fantastyczny! Pomieszczenie brzmi równo, a przy tym naturalnie i niesamowicie przyjemnie. Nie jest przetłumione, dzięki czemu dźwięk żyje. Na scenie panuje porządek, a ilość detali jest tak duża, że wystarczy kilkadziesiąt sekund, by zdefiniować różnice wynikające ze zmiany nośnika dźwięku czy wzmacniacza. Coltrane Momento 2 radziły sobie z nagłośnieniem około 200 metrów sześciennych śpiewająco nawet wtedy, kiedy mocarną końcówkę mocy Vitus Audio MP-S201 (700 W/8 Ω) zastąpiliśmy najnowszymi lampowymi monoblokami Engstrom Eric.

010 019 HIFI 04 2018 002

Wytwarzany na zamówienie
przewód zasilający to punkt wyjścia do produkcji sieciówek.

 


Bez cienia przesady należy stwierdzić, że ten odsłuch był prawdziwym wydarzeniem. Niezmiernie rzadko spotyka się systemy brzmiące tak czysto, szczegółowo, a zarazem relaksująco. Z nośników najbardziej dynamicznie zagrał magnetofon szpulowy duńskiej firmy Lyrec z 1993 roku. Organiczne ciepło i spójność były dziełem portugalskiego gramofonu Rui Borges ze szwedzkim ramieniem SAT, wkładką ZYX Premium Omega i monofonicznymi przedwzmacniaczami Whest. Czysto, ale już nieco sterylnie zagrały pliki. Tutaj nawet znakomity MSB Select DAC nie zdziałał cudów. Dopóki nie porównało się ich z nośnikami analogowymi, dźwięk mógł się podobać, ale pierwszy kontakt z taśmą i winylem wystarczył, by docenić większą muzykalność analogu. Nie zmienia to faktu, że pomieszczenie i zainstalowany w nim system, czy to ze wzmacniaczem tranzystorowym, czy referencyjnymi lampowymi monoblokami, obiektywnie startowały z bardzo wysokiego poziomu. Kolejne zmiany formatów zapisu przynosiły jeszcze więcej satysfakcji ze słuchania, ale też apetyt rośnie w miarę jedzenia. Jednak już wyjściowo było to brzmienie marzeń większości audiofilów, zarówno tych początkujących, jak i zaawansowanych.

010 019 HIFI 04 2018 002

 Przewody, koszulki i drewniane tuleje.

 


Prezentacje Mingusa Twenty i Coltrane’a Momento 2 były ekskluzywnymi pokazami przedpremierowymi, zorganizowanymi dla garstki dziennikarzy i przyjaciół firmy z całego świata. Oficjalną premierę obu modeli zaplanowano na majową wystawę High End 2018 w Monachium. Jako pierwsi mieliśmy zatem możliwość zapoznania się z najnowszymi konstrukcjami high-endowej wytwórni w idealnych warunkach. Jak zagrają w trudnych do okiełznania  pomieszczeniach MOC, przekonamy się już niedługo. Odsłuch w miejscu ich powstawania dowodzi, że są to bardzo udane konstrukcje, na które warto zwrócić baczną uwagę.

010 019 HIFI 04 2018 002

Gotowe kable spędzają tydzień
w wygrzewarce Nordost Vidar.

 


Jorma Design
Drugim filarem działalności Martena jest produkcja okablowania pod marką Jorma Design. Firmę w 2002 roku założył Jorma Koski, a produkowanych przez niego przewodów Marten używa w swoich kolumnach od 2005. W 2016 roku Jorma przegrał walkę z chorobą nowotworową, ale zanim odszedł, odsprzedał całość przedsiębiorstwa braciom Olofsson.

010 019 HIFI 04 2018 002

Referencyjne pomieszczenie
Martena, przygotowane
przez szwedzką firmę SMT.

 


Wspominają go jako bardzo pogodnego i rozrywkowego człowieka, który potrafił się cieszyć życiem i którego poczucie humoru nie opuszczało praktycznie do ostatniego dnia. Tuż przed podpisaniem umowy sprzedaży miał powiedzieć: „Czas, żebyście w końcu i wy coś zarobili”.
Przed śmiercią Jorma zdążył przekazać tajniki produkcji swojemu następcy. Wiedzę na temat konstrukcji, geometrii, dostawców komponentów, sposobów montażu i filozofii projektowania odziedziczył Bernt Jansson. Oficjalne przejęcie Jormy nastąpiło w 2017 roku. Od tego czasu Bernt jest pracownikiem Martena i jako jedyny w firmie wie, jak montować każdy z modeli Jormy i jak projektować nowe, zgodnie z pierwotnymi wytycznymi konstruktora.

010 019 HIFI 04 2018 002

 Mniejszy pokój odsłuchowy
z kolumnami Mingus Twenty
i ustrojami akustycznymi SMT.

 


Bernt jest mężczyzną w sile wieku i pracuje sam. Jako realista zdaje sobie sprawę, że pewnego dnia przejdzie na emeryturę. Do tego czasu obiecuje wykształcić następcę.
Kable Jormy powstają z gotowych przewodów i komponentów, dostarczanych przez renomowanych podwykonawców, głównie z Europy i Japonii. Drut miedziany pochodzi z wytwórni zlokalizowanej w samej Szwecji, podobnie jak drewniane tuleje, które, w zależności od modelu, pełnią funkcję ozdobną albo zawierają akcesoria Bybee Purifier. Wtyki to WBT Nextgen w przypadku kabli sygnałowych i głośnikowych oraz Oyaide do sieciówek. Niedawno firma przeprowadziła testy z Furutechem NFC i zamierza go montować w nowoprojektowanym przewodzie zasilającym z topowej serii Statement.

010 019 HIFI 04 2018 002

 Jedno ze źródeł sygnału
w referencyjnym systemie fabrycznym – magnetofon duńskiej firmy Lyrec
z 1993 roku. Niski przebieg,
stan idealny.

 


Bernt zajmuje niewielki pokoik w głównej siedzibie firmy. Zgromadzono tu największy majątek w przeliczeniu na metr kwadratowy. Na jednej ścianie wiszą gotowe przewody, których firma utrzymuje niewielki stan magazynowy. W szufladach i na półkach znajdują się różnego typu wtyki. W czasie naszej wizyty na stole montażowym stała akurat kosztowna maszyna (według informacji Bernta – 10000 euro) do precyzyjnego cięcia przewodów cyfrowych.

010 019 HIFI 04 2018 002

 Portugalski gramofon Rui Borges
ze szwedzkim ramieniem SAT
i japońską wkładką ZYX Premium Omega.

 


Ponoć jest to szczególnie istotne właśnie w tym zastosowaniu, ponieważ pomaga zredukować wahania impedancji na styku przewodnika i wtyczki. Cyfrowe kable Jormy są projektowane w taki sposób, aby razem z wtykiem miały określoną przez standard impedancję – 75 omów w przypadku koaksjalnego i 110 omów dla AES/EBU.

010 019 HIFI 04 2018 002

 Coltrane Momento 2 bez trudu
nagłośniły 70 m². Na suficie
– dyfuzory i rezonatory Helmholtza.

 


Ciekawostkę stanowi fakt, że łączówki Jormy są poddawane tygodniowemu fabrycznemu wygrzewaniu w urządzeniu Nordost Vidar. Antykablarze uznają to za czary-mary, ale jego wpływ na brzmienie jest ponoć jednoznacznie pozytywny.
Jorma oferuje aktualnie analogowe kable głośnikowe, zasilające oraz łączówki XLR i RCA.

010 019 HIFI 04 2018 002

 Czterodrożny układ
z ceramiczno-diamentową sekcją średnio-wysokotonową. Za bas
odpowiada sześć wooferów
z aluminiowego sandwicza.

 


Nie wszystkie serie są kompletne – w topowej Statement brakuje na przykład sieciówki. Osobną grupę stanowią przewody cyfrowe i te są tylko dwa – wspomniane AES/EBU i koaksjalny. Obecnie trwają prace nad USB. Nowością jest seria Duality, bazująca na rozwiązaniach stosowanych w serii Statement, choć z oczywistych przyczyn – uproszczona. Zawiera łączówki RCA i XLR oraz przewód głośnikowy.

010 019 HIFI 04 2018 002

 Efektywność niskich tonów
poprawiają cztery 27,5-cm
membrany bierne.

 


Wydawnictwo
Deklaracje miłości do muzyki padają z ust praktycznie wszystkich producentów sprzętu grającego. Marten wychodzi poza sferę deklaracji i finansuje wydawanie płyt, nagrywanych przez lokalnych muzyków. Warunki do rejestracji kameralnych składów są – z jednej strony – wymarzone ze względu na fantastyczną akustykę pomieszczenia. Z drugiej – stanowią ogromne wyzwanie dla wykonawców.

010 019 HIFI 04 2018 002

 Elementy z włókna węglowego zarezerwowano dla najwyższej serii Coltrane.

 


Marten Recordings stosuje bardzo prosty tor rejestracji, a to przedkłada się na znikome możliwości edycji. Do nagrywania wykorzystuje się tylko dwa mikrofony, co pozwala uzyskać dźwięk o maksymalnej energii, dynamice i naturalności. Szkopuł w tym, że tak uproszczony tor wymusza perfekcję wykonania. Najlepiej wejść do studia i nagrać utwór bez poprawek.

010 019 HIFI 04 2018 002

Granmo Berg Duo, czyli skrzypce
i marimba.

 


W czasie urodzin Martena miała miejsce oficjalna premiera dwóch nowych albumów: „Corousel” duetu Rhythm Art oraz „Violin and Marimba” duetu Granmo Berg. Gwoździem programu były jednak nie odsłuchy muzyki z płyt, ale trzy koncerty na żywo. W referencyjnym pomieszczeniu mieliśmy okazję posłuchać najpierw duetu marimby i wibrafonu, później zaś marimby i skrzypiec. Nie zabrakło także brzmień elektronicznych, będących elementem dzieł kompozytorów współczesnych.

010 019 HIFI 04 2018 002

Rhythm Art Duo – marimba
i wibrafon.

 


Druga część występów była już znacznie bardziej klubowa. W mniejszym pomieszczeniu wystąpiło trio jazzowego pianisty Matti Ollikainena. Złożony z kompozycji własnych i standardów set wzbudził prawdziwy entuzjazm publiczności. Sekcja rytmiczna grała jak zahipnotyzowana, swobodnie żonglując technikami wydobywania dźwięków, ale nie tracąc ani na chwilę kontroli nad rytmem. Pianista budował kameralny, stonowany nastrój, ale sposobem gry potrafił i przykuć uwagę, i wciągnąć w opowiadane improwizacjami historie. Nastrój stworzony przez trio Ollikainena tak się wszystkim spodobał, że muzycy zostali wypuszczeni z sali dopiero po czterech bisach.
To był naprawdę piękny wieczór. Z wyczuciem zaplanowany i zrealizowany. Czasem się słyszy, że w jakimś miejscu jest dobra energia. W siedzibie Martena czuje się ją wyraźnie i nie ma wątpliwości, że to zasługa braci Olofsson. Mam nadzieję, że czeka ich jeszcze wiele sukcesów. Sto lat!

010 019 HIFI 04 2018 002

 Matti Ollikainen Trio.

 


 

 

Jacek Kłos
Źródło: HFM 04/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF