fbpx

HFM

artykulylista3

 

Hegel V10

news042021 001

 W katalogu Hegla pojawił się pierwszy w historii tej norweskiej manufaktury przedwzmacniacz korekcyjny. Firma podsuwa tym samym rozwiązanie swoim wiernym fanom, którzy korzystając z gramofonu, byli dotąd zmuszeni kupować phono stage u konkurencji.

Okazuje się, że w przypadku Hegla pomysł na przedwzmacniacz korekcyjny wcale nie jest nowy. Główny konstruktor firmy, Bent Holter, pracował nad podobnym urządzeniem już w połowie lat 90. XX wieku. Zawsze jednak pojawiały się ważniejsze projekty i opracowanie phono stage'a odłożono na później. Kiedy więc pomysł uzupełnienia oferty niezbędnym akcesorium gramofonowym w końcu powrócił, Holter od razu mu przyklasnął. Pierwotny plan zakładał stworzenie czegoś prostego i niedrogiego. Tyle że z budżetówki nie ma wiele radości, trzeba za to iść na sporo kompromisów. Bent tego nie chciał, więc projekt się rozrastał; stawał się coraz lepszy, ale też droższy. To ustawiło konstruktora na kursie kolizyjnym z działem księgowości, ale na szczęście jego entuzjazm udzielił się reszcie współpracowników i szybka potyczka w obronie złożonego projektu zakończyła się zwycięstwem Benta. Jak deklaruje Hegel, w przypadku V10 nie kopiowano starych podręcznikowych rozwiązań ani nie korzystano z wcześniej opracowanych układów. V10 został zbudowany od podstaw, na bazie doświadczeń z wcześniejszymi układami wzmacniającymi norweskiej firmy. Obudowę podzielono na dwie komory, fizycznie oddzielając zasilanie od części sygnałowej. To proste rozwiązanie pozwala uniknąć niepożądanych interferencji i sprzyja redukcji zniekształceń. Na wejściu zastosowano niskoszumowe tranzystory JFET, przy czym w sekcji MC wykorzystano cztery tego typu tranzystory połączone równolegle, co pozwoliło uzyskać jeszcze niższy poziom szumu, szczególnie istotny przy współpracy z wkładkami o bardzo niskim poziomie napięcia.

Z wejścia sygnał trafia do stopni wzmocnienia MM i MC, zbudowanych z niskoszumnych tranzystorów bipolarnych. Analogowy zasilacz oparto na specjalnie zaprojektowanym transformatorze z rdzeniem E, umieszczonym w ekranującej i wyciszającej obudowie. Sygnał z ramienia można podłączyć do gniazd RCA (osobne dla wkładek MM i MC), a masę – do zakręcanego zacisku. Do wyboru właściwego wejścia służy mikroprzełącznik na tylnej ściance. Nie jest to może wygodne, ale użyjemy go dopiero przy wymianie wkładki, a ta i tak najczęściej wymaga ustawienia pozostałych parametrów. Wyjście zrealizowano na złączach XLR i RCA. Wszystkie gniazda, nawet uziemienie, mają złocone powierzchnie styku. Hegel V10 oferuje szeroką gamę ustawień, dzięki którym można zoptymalizować parametry przedwzmacniacza pod kątem aktualnie używanego przetwornika. Pojemność dla MM można ustawić na 100, 147, 220, 247, 320, 420 i 467 pF przy 47 kΩ. Impedancję dla MC – pomiędzy 33 a 550 Ω lub ustalić na 47 kΩ. Wzmocnienie dla MM może wynieść: 34, 39, 44 albo 46 dB; dla MC: 54, 59, 64 albo 66 dB. W przypadku wyjścia XLR w każdym przypadku będzie o 6 dB więcej. Pierwszy phono stage Hegla został też wyposażony w przełączalny filtr subsoniczny (-3 dB/20 Hz i spadek 18 dB na oktawę) oraz regulowany tryb automatycznego uśpienia. Precyzja realizacji krzywej RIAA wynosi +/-0,2 dB, przesłuch pomiędzy kanałami: -84 dB, a pasmo przenoszenia: 2 Hz – 20 kHz. Hegel V10 ma wymiary 6/21/28 cm (w/s/g) i waży 2,2 kg.

Powinien trafić do polskich sklepów pod koniec pierwszego kwartału 2021. Wtedy też poznamy jego cenę.