fbpx

HFM

artykulylista3

 

Brinkmann Nyquist mkII

news032020 0005

Mimo że firma Brinkmann Audio jest kojarzona głównie z techniką analogową, a trzon oferty stanowią gramofony, to jednak w katalogu znajdziemy także przetwornik c/a. Jeden – za to nie byle jaki.

Pomysłodawcą i współtwórcą DAC-a Brinkmanna jest Matthias Lück. Jeszcze będąc klientem niemieckiej wytwórni, w latach 80. XX wieku, używał jej pierwszego przetwornika o nazwie Zenith. Z biegiem czasu zauważył jednak, że chociaż świat cyfrowy pędzi do przodu, u Brinkmanna nic się w tym segmencie nie dzieje. Firma skoncentrowała się na winylu, całkowicie ignorując rosnącą popularność różnorodnych formatów cyfrowych i odsłuchu plików w streamingu. Matthias klientem był wiernym i przekonującym, namówił więc Helmuta Brinkmanna do wejścia w segment najnowocześniejszych urządzeń i zbudowanie źródła cyfrowego, które sam chciałby kupić. Zaoferował przy tym swoją pomoc w projektowaniu części cyfrowej i zadeklarował, że jeżeli Brinkmann przystanie na jego propozycję, zrezygnuje z dotychczasowej posady w korporacji Harmana i dołączy do małej niemieckiej manufaktury. Tak też się stało. W 2015 roku Matthias stał się członkiem Brinkmann Design Team i, zgodnie z ustaleniami, wziął na siebie zawiłości techniki cyfrowej. Helmut Brinkmann zajął się tym, na czym zna się najlepiej i opracował część analogową. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Rok później, na wystawie High End 2016 w Monachium, niemiecka wytwórnia zaprezentowała swój nowy przetwornik cyfrowo-analogowy z odtwarzaczem strumieniowym Nyquist. Jako że zmiany na tym rynku następują niezwykle szybko, w 2018 roku, również w Monachium, pokazano Nyquista mk2. W nowej wersji dokonano zmian w ob- wodach sygnałowych. Zoptymalizowano je pod kątem najnowszych formatów cyfrowych, w tym streamingu i odtwarzania plików MQA (Master Quality Authenticated), PCM do 32 bitów/384 kHz (w tym DXD), a także DSD64, DSD128 i DSD256.

 

news032020 0006

Warto od razu zaznaczyć, że zarówno format PCM, jak i DSD są konwertowane osobno, w postaci oryginalnej, to znaczy bez zamieniania jednego na drugi. Zdaniem konstruktora, taka architektura pozwala zachować nie tylko integralność i charakterystykę każdego z formatów, ale również przyczynia się do uzyskania większej brzmieniowej różnorodności i przeźroczystości. Urządzenie ma niczego nie uśredniać i nie ingerować w oryginalny sygnał bardziej niż to konieczne. DSD zostaje najpierw przetaktowane, a następnie trafia do prostego DAC-a, zbudowanego z elementów dyskretnych. Na końcu przechodzi przez łagodny filtr analogowy, oparty na transformatorze Lundahla, i trafia do wyjścia. Z PCM-em i MQA jest więcej zabawy. Najpierw następuje ośmiokrotny upsampling w procesorze o dużej mocy obliczeniowej, który przy okazji dekoduje MQA. Następnie odbywa się przetaktowanie i dopiero po nim sygnał trafia do właściwego przetwornika. Podobnie jak w pierwszej wersji, zastosowano tu ośmiokanałowe chipy ESS Technology ES9018S, po jednym na kanał. Wybrano je ze względu na możliwość pominięcia filtrowania cyfrowego, które odbywa się we wspomnianym procesorze, oraz „obudowania” zewnętrznymi stabilizatorami napięcia.

Opcja dodania własnych stabilizatorów przynosi bardzo wymierne korzyści. Zdaniem Matthiasa – i nie jest to pierwszy specjalista od techniki cyfrowej, wyrażający tę opinię – brzmienie przetwornika mniej zależy od samego układu scalonego, a znacznie bardziej od jakości jego zasilania. Im lepsze, im mniej tętnień, szumów i zakłóceń się do niego przedostanie, tym dźwięk będzie bardziej naturalny i rozdzielczy. W porównaniu z pierwszym Nyquistem poprawiono zasilanie części analogowej i stopnia wyjściowego. Wykorzystano firmową technikę wysokonapięciową, praktycznie niestosowaną w komponentach cyfrowych. Zamiast jednego, w nowym Nyquiscie jest sześć stabilizatorów wysokonapięciowych. Do tego dochodzi sześć standardowych. Łącznie jest ich dwanaście, o jeden więcej niż u poprzednika. Ten dodatkowy dedykowano wyłącznie zegarowi taktującemu, co przynosi korzyści zwłaszcza przy odtwarzaniu z wejść USB i LAN. Brinkmann nie byłby sobą, gdyby w to- rze sygnałowym nie umieścił lamp. Podobnie jak w pierwszej wersji, na wyjściu pracują Telefunkeny NOS (fabrycznie nowe, ze starych zapasów). Co ciekawe, pomimo zastosowania szklanych baniek, deklarowana impedancja wyjściowa jest bardzo niska i wynosi zaledwie 10 omów. To wartość typowa dla układów półprzewodnikowych. Gwarantuje kompatybilność z dowolnym urządzeniem, niezależnie od tego, czy będzie to lampa, czy tranzystor. Zestaw wejść cyfrowych obejmuje wspomniane USB i Ethernet, a także koaksjalne, AES/EBU (XLR) i optyczne. Sygnał analogowy wyprowadza wyjście XLR i RCA. Przewidziano także możliwość podłączenia słuchawek. Na przedniej ściance znajduje się gniazdo 6,3 mm, zasilane z głównego wyjścia lampowego. Dzięki temu Nyquist będzie w stanie wysterować znakomitą większość słuchawek, nie wyłączając bardzo opornych. Nyquist mkII współpracuje z rozmaitymi źródłami cyfrowymi – napędami CD, komputerami, serwerami NAS i serwisami strea-mingowymi Tidal, Deezer i Qobuz. Jest też kompatybilny z aplikacją Roon, co wydatnie ułatwia korzystanie z cyfrowych bibliotek. Zgodnie z polityką Brinkmanna, użytkownicy starszej wersji mogą ją ulepszyć do najnowszej specyfikacji.

Upgrade wyceniono na 3500 zł. Natomiast cały DAC/streamer Nyquist mkII kosztuje 64000 zł.

Jacek Kłos