fbpx

HFM

artykulylista3

 

Słowa i decyzje

084 087 Hifi 11 2018 001
Kiedy liczna grupa melomańskiej inteligencji niezmotoryzowanej zmierzała autobusem 146 na koncert w odległym od centrum ATM Studio, z głośnika zapowiedziano nagle: „Następny przystanek – ulica Narodowa”.

Ktoś wyraził zdziwienie: „To jest taka ulica?”. Wyjrzeliśmy przez okno: las ekranów dźwiękochłonnych chronił mieszkańców Narodowej przed zgiełkiem świata. A my, pasażerowie, zmierzaliśmy właśnie ku dźwiękom, które wydaje muzyka współczesna.


 
Główny nurt festiwalu Warszawska Jesień AD 2018 mógłby mieć podtytuł „Przystanek: Narodowa”, natomiast organizatorzy dali: „Res Publica”, podkreślając, że odbywa się on w roku stulecia odzyskania niepodległości i: „Spogląda na muzykę jako medium wspólnotowe i obywatelskie, jako wyraz tożsamości osobistej i społecznej. Festiwal będzie miejscem artystycznej debaty i wsłuchiwania się w różne tezy muzyczne o nas i o świecie”. Refleksja o nadwiślańskiej Rzeczypospolitej splatała się z rozważaniami o historii Europy i filozofii państwa, a dyskutowały głosy i instrumenty, aktorzy i tancerze, słowa i obrazy.

084 087 Hifi 11 2018 002


Od instalacji do inwokacji
Socrealistyczne ścienne malowidło – tak wiekowa estetycznie wypowiedź stworzyła tło dla festiwalowych wydarzeń. Odsłonięty niedawno (2013) w podziemiach Muzeum Warszawy fresk Wojciecha Fangora „Kucie kos” (1954) zyskał teraz oprawę dźwiękową. Mocarni kowale, przygotowujący broń dla powstańców styczniowych, niczym aktorzy kina niemego wreszcie przemówili, a to za sprawą muzyki Andrzeja Bieżana, Mikołaja Majkusiaka, Marii Pokrzywińskiej, Elżbiety Sikory i… Louisa Andriessena. Akustyczne ożywienie dzieła plastycznego, brawurowy bajpas 150 lat dziejów ojczyzny, instalacja pytająca: skąd przychodzimy?
Odpowiedź znalazł Paweł Mykietyn w inwokacji „Pana Tadeusza”, wokół której osnuł swoją najnowszą kompozycję: „Herr Thaddäus”. Jak to u Mykietyna, nie ma mowy o nadęciu i tromtadracji. Utwór wokalno-orkiestrowy został oparty na jednym dźwięku, występującym w różnych wartościach rytmicznych i w różnych oktawach. Urozmaicenie wnoszą też zmiany tempa, dynamiki i ekspresji.
Wyobraźnia słuchaczy mogłaby ułożyć taką oto narrację: pociągiem przez Polskę i Litwę jedzie grupa niemieckich turystów. Przewodniczka (głos z taśmy: Barbara Sieroslawski) w języku Goethego zwraca uwagę na piękno krajobrazu (świerzop, gryka, dzięcielina), zabytki (Ostra Brama), patriotyzm zabarwiony katolicyzmem i oparty na emocjach („pod Twoją opiekę…”) – mówi to mechanicznie, jak typowy pilot wycieczki, choć przecież używa fragmentu najpiękniejszej naszej poezji, czyli Inwokacji do „Pana Tadeusza” w niemieckim tłumaczeniu. Aby lepiej wytłumaczyć gościom znaczenie oglądanych miejsc, odwołuje się do ich przyzwyczajeń muzycznych, do oper Wagnera. Odtwarza (głos z taśmy) arię basową do tych samych słów Mickiewicza; Łukasz Konieczny przepysznie wczuwa się w wagnerowską manierę.
Narodowy anturaż zostaje dopełniony przez biało-czerwone snopy światła. To część scenografii Mirosława Bałki. Drugim jej składnikiem są płachty folii termicznej, rozdane na widowni; owinięcie w folię – nieobowiązkowe. Najprostsza interpretacja tego pomysłu: Mickiewicz był jednym z emigrantów z ziem polskich, a my, okrywając się metaliczną opończą, solidaryzujemy się z wyłowionymi u brzegów Europy afrykańskimi uchodźcami. Do tonu zarysowanej powyżej narracji bardziej pasowałoby jednak inne skojarzenie: z happeningiem Pawła Althamera, który zabrał kilkudziesięciu warszawiaków, odzianych w złote kombinezony, na wycieczkę do Brukseli. Cudaczne błyszczące pelerynki są symbolem tego, jak egzotycznie jawimy się przybyszom z Zachodu.084 087 Hifi 11 2018 002


Słowo ważniejsze
Hasło do rozpoczęcia festiwalu dał „Przedtakt” Rafała Augustyna i Cezarego Duchnowskiego, wykorzystujących archiwalne nagrania fragmentów przemówień Paderewskiego i Piłsudskiego z epoki wskrzeszania polskiej państwowości. Utwór muzyczny, zbudowany z ocalonych słów. Respekt dla słowa, zanurzenie w słowach, szukanie odpowiednich słów, oparcie w słowie – to charakterystyczna cecha najciekawszych dzieł w programie tegorocznej Warszawskiej Jesieni. Okazuje się, że muzyka współczesna nie może istnieć bez słów, często z nich się rodzi, a czasem ta werbalna geneza okazuje się bardziej intrygująca niż skończony artefakt dźwiękowy.
Przykładem jest utwór Aleksandra Nowaka „do słów”, na chór i orkiestrę, wykonany na koncercie inauguracyjnym, zaraz po hymnie (nota bene fantastycznie zadyrygowanym przez Johannesa Kalitzkego). Kompozytor przyjmuje tu postawę minimalistycznego poety, budującego wiersz z kilku rzeczowników: słonie, statki, osioł, wytwarzanie, podróże, deszcz, przekonanie, fala. Każde słowo w innym języku. Ale Nowaka nie urzeka melodia języka ani tworzenie muzycznych ilustracji dla kolejnych wyrazów. W programie podaje on tytuł tekstu, w którym pojawiło się dane słowo lub okoliczności, w których ono padło. Tym tropem powinien pójść dociekliwy słuchacz, jeśli chce zrozumieć przesłanie kompozycji.084 087 Hifi 11 2018 002


„Podróże” u Nowaka nie znaczą, bynajmniej, radosnej wędrówki. O podróżach mówiła w 1974 roku francuska parlamentarzystka Simone Veil w kontekście debaty o prawie do aborcji. W 2011 roku, przemawiając w Bundestagu, papież Benedykt XVI wyraził „przekonanie”, że prawo nazistowskie nie miało prawa być przestrzegane. Słowo „fala” pochodzi z wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego przy pomniku Wielkiej Synagogi w Białymstoku w 2016; chodzi o „falę antysemityzmu”. Osiem ważkich słów do rozważenia po koncercie. Muzyka zapewnia rusztowanie, opakowanie dla poruszonych problemów. Zadaje odbiorcom pracę domową, a sama usuwa się w cień i znika z pamięci.
Bez słów nie powstałby multimedialny traktacik „The Artist’s Way” Piotra Peszata, na orkiestrę symfoniczną, audio playback i wideo. Młody (ur. 1990) kompozytor próbuje nakreślić portret współczesnego artysty, zwłaszcza muzyka. To człowiek rozdarty między awangardą a tradycją, uwikłany w relacje z mecenatem państwowym i władzą polityczną, silący się na oryginalność i łatwo ulegający środowiskowym modom. Z wielkiego ekranu spogląda hermafrodytyczna twarz o smętnym wyrazie; co rusz spływają po niej łzy. Z głośników płynie wielojęzyczny potok fragmentów wypowiedzi artystów, a z orkiestry równolegle wypływa potok cytatów z Mahlera, Chopina, Barbera i innych klasyków.
Puenta jest mocna, gorzka, ale czy zasadna? Otóż słyszymy pytanie (spreparowane zapewne z autentycznego wywiadu), z którym hipotetycznie mógł spotkać się autor „Trenu ofiarom Hiroshimy”, gdyby skomponował go po roku 2010: „A co, gdyby twój «Tren» nazwać «Ofiarom…» [tu chwila ciszy], Krzysztofie?”. Bez trudu można odgadnąć, o jakie ofiary chodzi. Później słychać bowiem głos pilota tupolewa. Odpowiedzi Pendereckiego nie przewidziano.084 087 Hifi 11 2018 002


Prawie na scenie
61. Warszawska Jesień faworyzowała słowo w różnej postaci, także scenicznej. Napisana w 1977 roku opera w 20 obrazach – „Audycja V” Andrzeja Krzanowskiego – miała na festiwalu drugie w dziejach pełne wykonanie; pierwsze odbyło się dwa tygodnie wcześniej w sali NOSPR-u. Nieodżałowanej pamięci kompozytor, w swej młodzieńczej zuchwałości i kreatywności, wymyślił dzieło angażujące wszystkie zmysły odbiorcy: słuch (muzyka na żywo i z taśmy), wzrok (pantomima, taniec, działania aktorskie chórzystów, scenografia, projekcje filmowe), węch (rozpylanie zapachów), dotyk i smak (rozdawanie cukierków). Powstała opowieść o wrażliwym człowieku poszukującym miłości i wolności, desperacko marzącym o emigracji, a zniszczonym przez opresyjną rzeczywistość. Krzanowski wybrał teksty, które oddawały atmosferę absurdu i beznadziei peerelowskiego życia. Które wyrażały stan ducha ówczesnej młodej inteligencji, a przy tym posługiwały się metaforą i były też dobrą literaturą. Dzięki temu tak wielkie wrażenie wciąż robią wiersze Jacka Bierezina czy Zbigniewa Doleckiego oraz proza Mrożka i Bierezina.
Pokazana 40 lat temu w pełnym kształcie „Audycja V” olśniłaby nowatorstwem, bogactwem performensu. Dziś najlepiej broni się warstwa tekstowa i muzyczna – szczególnie chóralna antyfona w hieratycznej interpretacji Cameraty Silesii. Efekty dźwiękowe, zapachowe etc. zbladły i, dosłownie, zwietrzały.
Dwoje czołowych kompozytorów pokolenia średniomłodego sięgnęło po teksty niemieckojęzyczne: austriackiej noblistki Elfriede Jelinek i Niemca Heinera Müllera.084 087 Hifi 11 2018 002


Wojciecha Blecharza zainspirował dramat „Rechnitz (Anioł zagłady)”. Jelinek opisuje tam nocny mord dwustu żydowskich robotników, dokonany przez arystokratów i esesmanów w czasie przyjęcia na zamku Rechnitz w Austrii wiosną 1945 roku i echa prasowe tamtych wydarzeń pół wieku później. Znakomita tłumaczka, a zarazem autorka libretta Monika Muskała rozpisała monolog tytułowego Anioła-posłańca złej nowiny na głosy kilkorga postaci, już to aktorów, już to komentatorów masakry. Przemawiają one językiem, który zaciemnia problem i rozmywa odpowiedzialność, a wplecione cytaty z Nietzschego, Celana czy Eliota dodatkowo utrudniają dotarcie do prawdy, odnalezienie grobu ofiar, ukaranie sprawców i rozliczenie się z przeszłością. Przeszłością Austrii? Europy? I nagle jeden z protagonistów mówi po angielsku: „Oczywiście, nie będzie to karane czy postrzegane jako działalność przestępcza, jeśli ktoś powie, że byli polscy sprawcy Holokaustu. Tak jak byli żydowscy sprawcy, tak jak byli rosyjscy sprawcy czy ukraińscy – nie tylko niemieccy”. To cytat z pamiętnego wystąpienia premiera Morawieckiego na konferencji w Monachium w lutym 2018. Wklejony w tekst Jelinek – pasuje jak ulał; niestety.
Słowa w „Rechnitz. Opera” mają taką wagę, że nakładanie im bagażu melodii i harmonii byłoby nieludzkie. Lekkie rytmizowanie w podawaniu tekstu, czasem Sprechstimme lub pół frazy zaśpiewane unisono – oto cała dekoracja strony wokalnej. Kreacje aktorskie Magdaleny Kuty i Lecha Łotockiego wbijają w fotel. Ascetyczne partie czterech wiolonczel (kwiat polskich wirtuozów pod szyldem Cellonet) i sporadyczne efekty perkusyjne stanowią akompaniament; zastępują scenografię i kostiumy. Nic więcej nie trzeba.
Nawet jeśli twórcy twierdzą, że oglądaliśmy wykonanie niesceniczne, a właściwa premiera odbędzie się za parę miesięcy, nie wierzymy, że do tej wstrząsającej skromnej wersji można by coś dodać.084 087 Hifi 11 2018 002


Słowodźwięki
O ile opera Blecharza dotyczy pamięci zbiorowej o faktach historycznych, „forma operowa” (określenie kompozytorki) Agaty Zubel analizuje pamięć jednostki o intymnych przeżyciach. Punktem wyjścia również jest monolit narracyjny, który w libretcie również zostaje rozbity na głosy.
„Bildbeschreibung” czyli „Opis obrazu” sporządził Müller w 1984 jako odpowiedź na pytanie, co widać na rysunku Bułgarki Emilii Kolewej, początkującej studentki wydziału scenografii. Wyobraźnia podsunęła pisarzowi opowieść o namiętności, kłótni i morderstwie na tarasie domu, w pełnym słońcu. Zubel widziała rysunek-zaczyn dramatu Müllera, lecz nie chciała się nim sugerować. Nie zamierzała też dezaktywować wyobraźni melomanów poprzez wydrukowanie obrazka w programie lub wyświetlenie na ekranie. To, co Müller przedstawia językiem, ona przekłada na brzmienia. Znosi granicę między ludzkim głosem a dźwiękiem instrumentu; ośmiu muzyków w solowych partiach instrumentalnych raz po raz odrywa twarze od ustników, a dłonie od strun i klawiszy, aby pospiesznie wypowiedzieć jedno, dwa, kilka słów. I tak na przykład flet kontrabasowy wespół z flecistką wcielają się w rolę ptaka. Role kobiety i mężczyzny wykonują śpiewacy, sama Agata Zubel i Frank Wörner, ale bohaterami i gwiazdami interpretacji są niezwykli artyści orkiestry Klangforum Wien. Współpracująca z nimi od dawna Zubel chciała skomponować utwór, który dałby upust ich niezmierzonej kreatywności. Rozstawieni na podestach wzdłuż widowni, zachwycili skalą ekspresji, biegłością techniczną, refleksem i, co nie bez znaczenia, kondycją. Była to również okazja, by obejrzeć w akcji tak rzadko używane instrumenty, jak trąbka z podwójnym roztrąbem, flet basowy i kontrabasowy, klarnet kontrabasowy i tubax (krzyżówka saksofonu z tubą).
W subiektywnym rankingu festiwalowych atrakcji „Bildbeschreibung” zajmuje pierwsze miejsce.084 087 Hifi 11 2018 002


Artyzm wyboru
55 wydarzeń (koncertów, instalacji, warsztatów, spotkań, projekcji) w 19 miejscach; program klubowy i propozycje dla dzieci – nie sposób uczestniczyć we wszystkim, więc zastosowaliśmy filtr: nowe dzieła polskich kompozytorów, ze słowem w roli głównej. Finałowe dzieło nie spełnia kryterium polskiej proweniencji, lecz w czasach trudnych wyborów trzeba sięgać do ksiąg starożytnych mędrców i klasyki muzyki współczesnej.
W „De Staat” (1972-76) na cztery głosy kobiece i duży zespół holenderski mistrz Louis Andriessen, odwołując się do treści dialogu filozoficznego „Państwo”, wyraża żal, że Platon się mylił. Zastosowanie konkretnych skal muzycznych nie może podważyć porządku społecznego. Artysta – w zderzeniu z władzą – stoi na straconej pozycji. Co nie znaczy, że nie ma racji. Estetycznej. Etycznej. Z tego powodu warto czekać na następną Warszawską Jesień. To już za rok.084 087 Hifi 11 2018 002



61. Międzynarodowy Festiwal Muzyki Współczesnej Warszawska Jesień, 21-29 września 2018, Warszawa (Muzeum Warszawy, Filharmonia Narodowa, ATM Studio, TR Warszawa i inne miejsca)

„Kucie kos” (instalacja akusmatyczna inspirowana obrazem Wojciecha Fangora „Kucie kos”)
Mikołaj Majkusiak: „Mirrors”
Andrzej Bieżan: „Isn’t it?”
Maria Pokrzywińska: „Reglamentoso”
Elżbieta Sikora: „Janek Wiśniewski, grudzień, Polska”
Louis Andriessen: „Il Duce”

Rafał Augustyn, Cezary Duchnowski: „Przedtakt”
Mazurek Dąbrowskiego
Aleksander Nowak: „do słów”
Chór i Orkiestra Filharmonii Narodowej
Johannes Kalitzke – dyrygent

Andrzej Krzanowski: „Audycja V” **
Joanna Freszel – sopran
Jerzy Głybin – aktor
Przemysław Stippa – aktor
Karol Urbański – mim
Paweł Hendrich – realizacja partii taśm
Soliści Zespołu Śpiewaków Miasta Katowice Camerata Silesia
Anna Szostak – przygotowanie chóru
Balet Opery Na Zamku w Szczecinie
Orkiestra Muzyki Nowej
Szymon Bywalec dyrygent, kierownictwo artystyczne
Natalia Babińska – reżyseria
Karol Urbański – choreografia
Klaudia Klimka – scenografia, kostiumy

Piotr Peszat: „The Artist’s Way”
Paweł Mykietyn: „Herr Thaddäus”
Orkiestra Akademii Beethovenowskiej
Wiktor Kociuban – dyrygent, kierownictwo artystyczne
Grzegorz Mart – wideo w utworze Piotra Peszata (Bartosz Bielenia – aktor)
Mirosław Bałka – scenografia w utworze Pawła Mykietyna
głosy z taśmy:
Łukasz Konieczny – bas
Barbara Sieroslawski – recytacja

Wojciech Blecharz: „Rechnitz. Opera (Anioł Zagłady)”
Cezary Kosiński, Magdalena Kuta, Lech Łotocki, Tomasz Tyndyk, Justyna Wasilewska – aktorzy
muzycy Warszawskiej Grupy Cellonet (Andrzej Bauer, Magdalena Bojanowicz, Bartosz Koziak, Marcin Zdunik – wiolonczele)
Katarzyna Kalwat – reżyseria
Monika Muskała – tłumaczenie, adaptacja, dramaturgia
Andrzej Bauer, Wojciech Blecharz, Katarzyna Kalwat – opieka artystyczna nad aktorami i muzycznymi improwizacjami

Agata Zubel: „Bildbeschreibung” (wersja koncertowa)
Agata Zubel – sopran
Frank Wörner – baryton
Klangforum Wien
Titus Engel – dyrygent

Louis Andriessen: „De Staat”
proModern (Marta Czarkowska, Katarzyna Bienias, Ewa Puchalska, Ewelina Rzezińska – soprany)
Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach
Etienne Siebens – dyrygent


 

Hanna Milewska
Źródło: HFM 11/2018


Pobierz ten artykuł jako PDF