fbpx

HFM

artykulylista3

 

Selah Sue skłoniła do refleksji

9697 2015 06 01Koncert piosenkarki o pseudonimie Selah Sue w łódzkiej Wytwórni był jednym z siedmiu zaplanowanych w Polsce. Odbył się w ramach trasy promującej album „Reason”. Pozwolił nie tylko wsłuchać się dokładniej w repertuar i docenić umiejętności piosenkarki, ale był też swoistym znakiem czasu.

Pokazał, czym jest współczesna reklama. Potwierdził, w jaki sposób dzisiejsi odbiorcy docierają do muzyki. Wreszcie, dał pogląd na lingwistyczne umiejętności polskiego społeczeństwa. Zacznijmy od reklamy. Występy popularnych artystów w spotach reklamowych są dziś na porządku dziennym. Zdarza się, że aktorzy lub piosenkarze rezygnują z koncertów na rzecz promowania rozmaitych produktów. Bywają też przypadki odwrotne. Czasami debiutujący wykonawcy zdobywają sławę właśnie po udziale w reklamie albo po użyczeniu swego nagrania twórcom filmu promocyjnego. Tak było w przypadku Belgijki Selah Sue (prawdziwe nazwisko: Sanne Putseys). Jej kompozycja „This World”, wydana na debiutanckim albumie, trafiła do reklamy batonika (tej z wampirem, jeśli ktoś nie wie). I tak się zaczęło. To zresztą nie jedyna przygoda 26-letniej artystki z reklamą. Standard „Spoonfull” w jej wykonaniu promował lody.

9697 2015 06 02

Jadł je w reklamie sam Bradley Cooper – jeden z najlepiej zarabiających ostatnio aktorów. Pierwszy album Sue z 2011 roku odniósł sukces w wielu krajach, otwierając jej drogę do międzynarodowej kariery. Jej talent dostrzegł sam Prince, zapraszając ją, by otworzyła jego koncert. W Łodzi Selah Sue pokazała się z jak najlepszej strony. Już sam fakt, że rozpoczęła koncert od spokojnego bluesa „Always Home”, który wykonała bez zespołu, akompaniując sobie na akustycznej gitarze, świadczy, że mimo młodego wieku piosenkarka ma obycie ze sceną i nie czuje tremy. To jej własna kompozycja, pochodząca z nowego albumu, więc nie bardzo jeszcze słuchaczom znana. Artystka mogła zacząć na pewniaka od jakiegoś hitu, ale postąpiła inaczej.

9697 2015 06 02

To dowód na to, że nie boi się zaskakiwać. „Lubię skrajności w muzyce.” – stwierdziła niedawno w wywiadzie. Z jednej strony, fascynuje ją akustyczna płyta Lauryn Hill („MTV Unplugged No. 2.0”); z drugiej – pociągają ją bogate aranżacje. Dlatego ceni twórczość Taylora McFerrina. Swoje upodobania stylistyczne Selah Sue z sukcesem ożywia na estradzie. Po „Always Home” nawiązała do obchodzonego niedawno Dnia Matki i zaśpiewała utwór „Mommy”. Znów bez zespołu i znów została entuzjastyczne przyjęta przez publiczność. Dopiero w trzecim utworze dołączyli do niej akompaniatorzy i rozpoczęła się bardziej żywiołowa część występu. W przerwie miedzy piosenkami Selah Sue zdradziła, że jej ojciec był zazdrosny o kompozycję „Mommy”.

9697 2015 06 02

Musiała więc i jemu zadedykować piosenkę. Tak powstał utwór „Daddy”, również zaprezentowany w programie wieczoru. Wokalistka często oddawała głos publiczności i wszyscy chętnie śpiewali, zresztą całkiem niezłą angielszczyzną. Jeszcze przed koncertem, w kolejce po napoje, usłyszałem, jak jakiś mężczyzna poprosił swoją towarzyszkę o tłumaczenie słowa „brakujący”. Kobieta zapytała go o kontekst. Kiedy powiedział polskie zdanie, od razu stwierdziła: „missing”. Znak czasu. Wracając do występu, atmosfera najbardziej zagęściła się, gdy ze sceny popłynął hit „This World”. Ale również na inne piosenki słuchacze reagowali entuzjastycznie. Chyba najwięcej osób śpiewało refren do „I Won’t Go For More”.

9697 2015 06 02

Zastanawiałem się, skąd publiczność zgromadzona w Wytwórni tak dobrze zna wszystkie piosenki. Czyżby wszyscy mieli płyty artystki? Zapytałem o to po koncercie kilka osób. Okazało się, że większość z nich nie miała żadnej. Repertuar poznali z internetu. Po występie można było kupić płyty, ale widzów najwyraźniej odstraszały ceny, choć wcale nie były wyższe od tych w sklepach muzycznych. Najwyraźniej nawet melomani rzadko tam zaglądają. Kolejny znak czasu. Nic dziwnego, że stoiska płytowe w supermarketach są coraz skromniejsze. Ale trochę krążków się sprzedało, bo była okazja, aby otrzymać na nich podpis piosenkarki. Selah Sue najwyraźniej dobrze czuła się w Łodzi.

9697 2015 06 02

Ma w Polsce sporo fanów. Już w czasie poprzedniego pobytu sale koncertowe były zapełnione. Wówczas prawie wszyscy znali piosenkarkę wyłącznie z reklamy batonów. Tymczasem minęły trzy lata, a Belgijka ma na swoim koncie drugi longplay z udanymi piosenkami i jest pełna zapału do dalszej pracy.

 

 


 

Grzegorz Walenda
Źródło: HFM 06/2015

Pobierz ten artykuł jako PDF