fbpx

HFM

artykulylista3

 

Phil Collins – perkusista o magicznym głosie

072 077 Hifi 10 2019 001
Znany z energetycznych występów Phil Collins wyszedł na scenę o lasce i z trudem usiadł na krześle ustawionym przy mikrofonie. „Dzisiaj będę siedział” – zakomunikował po angielsku, po czym przeczytał z kartki po polsku: „Miałem operację pleców i jestem spierdolony”.

Po wydaniu w 2016 roku książki „Not Dead Yet: The Memoir” 68-letni Phil Collins miał dłuższą przerwę w muzycznej aktywności. Zapytany, co robił, kiedy nie koncertował, odpowiedział: „zupełnie nic”. Ale niedawno znów wyruszył w trasę. Odwiedził też Polskę.


Muzyczne początki
Urodzony 30 stycznia 1951 roku w Londynie Philip David Charles Collins dość szybko zainteresował się działalnością artystyczną. Jego mama zajmowała się promocją dziecięcych talentów, więc już jako sześciolatek Phil zaczął występować w telewizyjnych reklamach. Pierwsze lekcje gry na perkusji pobierał w wieku zaledwie pięciu lat. Niedługo później zagrał w kilku przedstawieniach, m.in. rolę kieszonkowca w musicalu „Oliver!” – adaptacji powieści „Oliver Twist” Dickensa w londyńskim West End Theatre. Widać go też w tłumie nastolatków goniących Beatlesów w filmie „A Hard Day’s Night”. Znajdował się wtedy pod wpływem czwórki z Liverpoolu, więc występ w tym filmie był dla niego wydarzeniem. Zawodowe muzykowanie rozpoczął w zespole Hickory, który zmienił później nazwę na Flaming Youth. W 1969 roku grupa wydała pierwszy singiel – „Green Light/The Key” – oraz album „Ark 2”. Później ukazał się już tylko jeden krążek, z utworem „Man, Woman, and Child”. Niewielkie zainteresowanie spowodowało, że w 1970 roku zespół zakończył działalność.

072 077 Hifi 10 2019 002

Genesis
Wydaje się, że Collins grał w Genesis od początku działalności grupy, ale to nieprawda. Dołączył do niej, kiedy nagrywała trzeci studyjny album, zatytułowany „Nursery Cryme”. Ciekawostką jest tytuł płyty, brzmiący niemal jak „dziecięca rymowanka” („nursery rhyme”). Zmiana drugiego słowa czyni z niego „dziecięcą zbrodnię”. Adekwatna do tytułu jest szata graficzna okładki, na której dziewczynka gra w polo odciętymi głowami.
Zanim zespół przystąpił do pracy nad „Nursery Cryme”, opuścili go John Mayhew (perkusja) i Anthony Phillips (gitara). Pozostali członkowie szukali ich następców. Przesłuchania odbywały się w domu rodziców Petera Gabriela. Wokalista dał Collinsowi do przesłuchania fragment płyty „Trespass” i poprosił o powtórzenie partii perkusji. Występ Collinsa bardzo mu przypadł do gustu, więc zaprosił kandydata do zespołu.

072 077 Hifi 10 2019 002

Rola Collinsa w Genesis nie ograniczała się do wybijania rytmu. Już na „Nursery Crime” słychać, że był jednym ze współtwórców oryginalnego brzmienia. Nie tylko grał na bębnach i śpiewał chórki, ale też czasem przejmował funkcję drugiego wokalisty. Pozwolono mu np. wykonać główną partię wokalną w kompozycji „For Absent Friends”, chociaż nie zaznaczono tego na okładce. Podobnie było na kolejnych wydawnictwach zespołu. Peter Gabriel był głównym wokalistą i frontmanem, ale Collinsowi udawało się tu i ówdzie zaśpiewać.
Członkowie Genesis długo nie dostrzegali w nim wokalnego lidera. Trudno zrozumieć, dlaczego, bo głos ma iście anielski. Kiedy w 1975 roku Gabriel opuścił zespół, pozostali muzycy nie od razu pozwolili perkusiście go zastąpić. Przesłuchiwali najpierw kilku innych kandydatów, by ostatecznie dać szansę Collinsowi.
„A Trick of the Tail” to pierwszy album Genesis z Collinsem jako wokalistą. „Nie chciałem być piosenkarzem, ale wiedziałem, że muszę, abyśmy mogli grać dalej” – stwierdził. Decyzja o jego wyborze na frontmana okazała się wyjątkowo trafna. Potwierdził to kolejny krążek grupy – „Wind & Wuthering”. Ballada „Your Own Special Way” to perełka w dorobku zespołu, z ciepłym, choć nie pozbawionym energii głosem Collinsa na pierwszym planie. Atrakcją na tym i poprzednich krążkach są udane solowe partie Steve’a Hacketta. Niestety, utalentowany muzyk był kolejnym, który – po Mayhew, Phillipsie i Gabrielu – opuścił zespół.
„…i zostało ich trzech”

072 077 Hifi 10 2019 002

„And Then There Were Three” – taki tytuł nosi jedna z najlepszych płyt Genesis. Wszystkie kompozycje są wyśmienite i po mistrzowsku wykonane. W programie znalazł się m.in. przebój „Follow You, Follow Me” – idealna kompozycja na moment, kiedy młoda para wychodzi z kościoła po ceremonii zaślubin, a goście obsypują ich ryżem na szczęście. „Pójdę za tobą, ale czy ty pójdziesz za mną? – pyta w refrenie Collins. – Przez wszystkie dni i noce, które są przed nami. Zostanę przy tobie, ale czy ty zostaniesz ze mną? Każdego roku uronimy razem tylko jedną łzę”. Świetna melodia, mądry tekst i porywające wykonanie.
Właśnie w tej piosence Collins w pełni ukazuje swój potencjał artystyczny. Zarówno jako autor, jak i wszechstronny wykonawca. Ten album nie ma słabych punktów. Mimo że w sesji uczestniczyło zaledwie trzech muzyków, wszystkie utwory cechuje aranżacyjny rozmach, znany z wcześniejszych płyt Genesis.
Krótko po wydaniu krążka muzycy wyruszyli w długą, bo obejmującą ponad 100 koncertów trasę promocyjną, która zaprowadziła ich aż do Japonii.
Później już tylko album „Duke” cechowała porównywalna magia. Od skąpanego w elektronice krążka „Abacab” zaczął się słabszy okres w działalności zespołu. Zdarzały się jednak udane nagrania, jak choćby „Mama”, z kolejnym wielkim popisem wokalnego talentu Collinsa, czy przebojowy „Land of Confusion” (z LP „Invisible Touch”), promowany efektownym teledyskiem.

072 077 Hifi 10 2019 002

Kariera solowa
Działalność pod własnym nazwiskiem Collins rozpoczął na początku lat 80. XX wieku, a więc kiedy jeszcze regularnie współpracował z Genesis. Oficjalnie zadebiutował jako solista w 1981 roku. Ukazał się wtedy longplay „Face Value” z przebojem „In the Air Tonight”, do dziś regularnie prezentowanym na koncertach.
Premiera płyty zbiegła się z debiutem stacji MTV, w której często gościł teledysk do tej kompozycji. Piosenka była jedną z kilku, które Collins zaprezentował w czasie Live Aid w 1985 roku. Najpierw wystąpił na Wembley w Londynie, gdzie się pomylił, przygrywając sobie na fortepianie, co prześladuje go ponoć do dziś. Następnie wsiadł do ponaddźwiękowego Concorde’a, by zaśpiewać w Filadelfii, gdzie niemal równocześnie odbywała się amerykańska część dobroczynnego widowiska na rzecz głodujących w Afryce. Collins grał wtedy również na perkusji, wspierając Erica Claptona i członków Led Zeppelin. Warto zaznaczyć, że był jedynym uczestnikiem obu odsłon Live Aid.
Miał już wówczas na koncie trzy solowe longplaye. Oprócz debiutanckiego, były to „Hello, I Must Be Going!” (1982) i „No Jacket Required” (1985). Na tym ostatnim znalazły się jego hity „Sussudio” oraz ballada „One More Night”. Płyta przyniosła Collinsowi aż trzy nagrody Grammy, w tym w prestiżowej kategorii „album roku”.
Do 2010 nagrał pięć kolejnych płyt. Wszystkie rozeszły się w nakładzie blisko 100 mln egz. Jeżeli dodamy do tego krążki wydane z Genesis, to osiągną one zawrotną liczbę ponad 200 milionów. Oznacza to, że pod względem liczby sprzedanych płyt Collins dołączył do takich artystów, jak Paul McCartney i Michael Jackson.
W programie solowych albumów Collinsa przeważają kompozycje autorskie. Tylko ostatni – jak dotąd – krążek „Going Back” (2010) składa się wyłącznie ze standardów. Do pracy nad wspominkową płytą artysta zaprosił wielu utalentowanych muzyków. Sam zagrał nie tylko na perkusji, ale też na fortepianie, organach i gitarze.
To nie pierwszy raz, kiedy Collins interpretuje znane tematy. Na „Face Value” zaśpiewał po swojemu „Tomorrow Never Knows” Lennona i McCartneya, a na jego drugą płytę trafił hit wytwórni Motown autorstwa kompozytorskiego tria Holland/Dozier/Holland pt. „You Can’t Hurry Love”, który w interpretacji Collinsa dotarł w 1983 roku na szczyt brytyjskiej listy przebojów.

072 077 Hifi 10 2019 002

072 077 Hifi 10 2019 002

Równolegle z działalnością rockową – głównie w czasach współpracy z Genesis – Collins zajmował się jazzem. Zainteresował się nim, kiedy uczył się gry na perkusji. Inspirował go zwłaszcza perkusista Buddy Rich. W 1998 Collins zebrał specjalistów od muzyki improwizowanej i odbył z nimi trasę „Big Band Jazz Tour”. W klimatach jazzowych utrzymane są też longplaye wydane w ramach formacji Brand X.
Collins często współpracuje z innymi muzykami. Z byłym członkiem Earth Wind & Fire, Philipem Baileyem, nagrał płytę „Chinese Wall”. Słychać go w utworze „Easy Lover”, którego jest współautorem. Artysta zagrał również na kilku instrumentach, w tym oczywiście na perkusji, oraz wyprodukował całość.
Lista muzyków, z którymi Collins pracował, jest długa. To m.in. Eric Clapton, David Crosby (śpiewa z nim utwór „Hero” na jego albumie „Thousand Roads”) oraz George Harrison. U eks-Beatlesa zagrał na instrumentach perkusyjnych w utworze „Art of Dying”, wydanym na trzypłytowym albumie „All Things Must Pass” (1970). Jako współproducent, wokalista i perkusista Collins nagrał płytę „Something’s Going On” z Fridą – byłą członkinią szwedzkiej grupy Abba. Próbował też nawiązać współpracę z Adele, której głos mu się podoba, ale ostatecznie do nagrania ich wspólnego albumu nie doszło.
Niedawno jego solowe albumy doczekały się reedycji z nowymi miksami. Co ciekawe, ich okładki przedstawiają go tak, jak wygląda obecnie, co wymagało powtórzenia sesji zdjęciowych i sfotografowania go w takich samych ujęciach, jak dawniej.

072 077 Hifi 10 2019 002

W 2006 roku Collins ponownie połączył siły z kolegami z Genesis – Tonym Banksem i Mikiem Rutherfordem. Obaj kilka lat wcześniej zakończyli krótkotrwałą współpracę z Rayem Wilsonem (ostatni album Genesis, zatytułowany „Calling All Stations” z 1997). Płyta została chłodno przyjęta zarówno przez krytyków, jak i fanów, a część promujących ją koncertów – z powodu słabej sprzedaży biletów – trzeba było odwołać.
Dla odmiany trasa „Turn It On Again: The Tour”, w czasie której Collins znów grał na perkusji i śpiewał, okazała się olbrzymim sukcesem. Członkom Genesis  towarzyszyli wówczas na scenie Chester Thompson (perkusja) i Daryl Stuermer (bas). Tournée, które odbyło się latem 2007, objęło swoim zasięgiem 12 krajów europejskich oraz Amerykę Północną.

072 077 Hifi 10 2019 002

Film
Collins się nie obija i nawet teraz, pomimo problemów zdrowotnych, często koncertuje. Wystąpił również w kilku obrazach fabularnych, wśród których najbardziej znana jest komedia kryminalna „Buster” (1988). Nagranie „Two Hearts” (muzyka: Lamont Dozier, tekst: Phil Collins) pochodzące ze ścieżki dźwiękowej do tego filmu, otrzymało nominację do Oscara.
Muzyk zagrał też w kilku serialach telewizyjnych oraz podkładał głos w animacjach (m.in. „Księga dżungli 2”). Nie sposób także nie wspomnieć o Oscarze, którego otrzymał za utwór „You’ll Be in My Heart”, pochodzący z kreskówki „Tarzan” (1999).

072 077 Hifi 10 2019 002

Spójrzcie na mnie
Piosenka „Take A Look At Me Now” otworzyła w lipcu 2019 warszawski koncert Collinsa na Stadionie Narodowym. Wykonawca wybrał ją na początek prawdopodobnie dlatego, że jego obecny stan fizyczny niewiele ma wspólnego z tym, do którego nas przyzwyczaił. Nie jest już wirtuozem rockowej perkusji; daleko mu też do porywającego publiczność frontmana z czasów Genesis. Po operacji pleców ma częściowo bezwładną nogę. I mimo że w piosence z filmu „Bez szans” (1984), która kandydowała do nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej, chodziło o rozterki miłosne, a nie o problemy zdrowotne, to jej tekst idealnie pasował do sytuacji. „Spójrzcie na mnie teraz!” – śpiewał w refrenie, a słowo „teraz” na Narodowym brzmiało aż nadto wymownie.

072 077 Hifi 10 2019 002

072 077 Hifi 10 2019 002

Na szczęście, głos Collinsa nie utracił swej magii. „Jeszcze nie umarłem” – głosi tytuł aktualnej trasy artysty. W czasie występu łatwo było zapomnieć o jego nie najlepszej formie, bo na trzech telebimach przewijały się scenki z przeszłości. Oglądaliśmy młodziutkiego muzyka z uśmiechem grającego na perkusji i śpiewającego lub żartującego ze współpracownikami.
Po utworze otwierającym pojawiło się kilka innych solowych hitów, w tym „Another Day In Paradise”. Później Collins przeniósł nas w „daleką przeszłość”, jak określił czasy współpracy z Genesis. Zaczął od „Throwing It All Away”, a zaraz po niej przyszła pora na wspomniany „Follow You, Follow Me” – jeden z najpopularniejszych w repertuarze Genesis.

072 077 Hifi 10 2019 002

072 077 Hifi 10 2019 002

Bohaterowi wieczoru towarzyszyła na Narodowym liczna grupa instrumentalistów i wokalistów. Po kompozycji „Who Said I Would” Collins przerwał śpiewanie, żeby wszystkich przedstawić. Na końcu wymienił perkusistę, którym jest jego 18-letni syn – Nicholas Collins. O tym, że gra prawie tak dobrze jak ojciec w czasach Genesis, mogliśmy się przekonać w czasie kilkunastominutowej solówki. W finale do Nicolasa dołączył drugi perkusista z zespołu, a na koniec także Collins senior. Ostatni wystukiwał rytm palcami na drewnianym pudełku.
Po solówce bębniarzy zespół zagrał „Something Happened on the Way to Heaven”, po niej zaś wystąpił rodzinny duet. „Kiedy planowaliśmy trasę koncertową, na której Nicholas miał zagrać na perkusji – zapowiadał kolejny utwór Collins – zaczął słuchać moich starych płyt i wynalazł na nich jedną piosenkę, którą pokochał. Spodobała mu się na tyle, że nauczył się ją grać na pianinie. Z kolei ja nauczyłem się ją z nim śpiewać.”. Po tych słowach usłyszeliśmy kompozycję „You Know What I Mean” z albumu „Face Value”. Na scenie tylko ojciec i syn. Rodzinny duet wypadł na Narodowym uroczo.

072 077 Hifi 10 2019 002

W dalszej części koncertu utwory solowe Collinsa przeplatały się z kompozycjami Genesis („Invisible Touch”) oraz pochodzącymi z repertuaru innych wykonawców, np. „You Can’t Hurry Love”, wylansowanym przez The Supremes). Kiedy Collins go zaintonował, mało kto na Narodowym pozostał na miejscu. Nawet na płycie boiska, gdzie ochrona przez większość występu dzielnie starała się utemperować wszelkie przejawy spontanicznej aktywności słuchaczy, nastąpiło poluzowanie dyscypliny. Członkowie ekipy porządkowej, widząc, że mogą sobie nie poradzić z fanami, odpuścili. Wówczas publiczność ruszyła do tańca. Na zakończenie głównej części Collins zaprezentował „Sussudio”, a na bis zaśpiewał „Take Me Home”. Idealny temat na finał.
Czy pożegnalne tournée oznacza, że Phil Collins przechodzi na emeryturę? „Mam jeszcze kilka niedokończonych piosenek, które może kiedyś opublikuję” – powiedział w jednym z wywiadów. Trzymamy za słowo!

Dyskografia
Albumy solowe:
1.    Face Value (1981)    
2.    Hello, I Must Be Going! (1982)
3.    No Jacket Required (1985)
4.    ...But Seriously (1989)
5.    Both Sides (1993)
6.    Dance into the Light (1996)
7.    Testify (2002)
8.    Going Back (2010)
Z Genesis:
1.    Nursery Cryme (1971)
2.    Foxtrot (1972)
3.    Selling England by the Pound (1973)
4.    The Lamb Lies Down on Broadway (1974)
5.    A Trick of the Tail (1976)
6.    Wind & Wuthering (1976)
7.    ...And Then There Were Three... (1978)
8.    Duke (1980)
9.    Abacab (1981)
10.    Genesis (1983)
11.    Invisible Touch (1986)
12.    We Can’t Dance (1991)
Z Brand X:
1.    Unorthodox Behaviour (1976)
2.    Moroccan Roll (1977)
3.    Product (1979)
4.    Do They Hurt? (1980)
5.    Is There Anything About? (1982)

 

 

Grzegorz Walenda
Źródło: HFM 10/2019