fbpx

HFM

artykulylista3

 

Paderewski – wzdłuż pięciolinii

061 065 Hifi 10 2019 001
„Przepis na artystę: jeden procent talentu, dziewięć procent szczęścia i dziewięćdziesiąt procent pracy.”
Ignacy Jan Paderewski

Jednym z bohaterów ubiegłorocznych obchodów stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości był Ignacy Jan Paderewski (1860-1941). Wystawy i publikacje przypomniały go głównie jako międzynarodowego lobbystę sprawy polskiej i jednego z pierwszych premierów II Rzeczypospolitej. Głównym wydarzeniem oddającym hołd Paderewskiemu-kompozytorowi była nowa inscenizacja opery „Manru” na scenach Warszawy i Poznania.



Rocznicowy szum ewokował postać Paderewskiego jako byt o trzech obliczach: eleganckiego lwa salonowego, pianisty-gwiazdora i polityka-patrioty. A gdzie synteza? Który z elementów scalał tę niezwykłą osobowość? Twierdzimy, że muzyka. Jakie cechy, nabyte i rozwinięte dzięki karierze muzycznej, okazały się istotne dla całej życiowej aktywności Paderewskiego? W jaki sposób kariera zawodowego muzyka umożliwiła bądź ułatwiła działalność na niwie społecznej i politycznej?
Przed kilku laty na łamach „Hi-Fi i Muzyki” (nr 4/2011) zamieściliśmy szkic Macieja Łukasza Gołębiowskiego „Ignacy Jan Paderewski: wielki artysta, wielki Polak” – obszerną, pełną ciekawych szczegółów opowieść biograficzną. Polecamy tamten tekst jako świetny punkt wyjścia do poszukiwania odpowiedzi na zadane pytania.

061 065 Hifi 10 2019 002

Upór
Jeśli porównać drogę życia Paderewskiego do pięciolinii, to każdej z linii składowych można przypisać cechę lub grupę cech, dzięki którym mógł on zdobyć staranne wykształcenie muzyczne, a później wieść życie profesjonalnego muzyka.
Niczego nie osiągnąłby bez pracy, a do pracy napędzał go upór. Kiedy jako dwunastolatek przyjechał z ojcem do Warszawy na przesłuchanie w Instytucie Muzycznym, miał za sobą kilka lat dość niesystematycznej edukacji domowej (lekcje fortepianu i przedmiotów ogólnych) na rodzinnym Podolu. Łatwość w eksperymentowaniu na klawiaturze i dobra pamięć muzyczna, nie mówiąc o pewności siebie, nie zachwyciły wszystkich profesorów. Ale kąśliwe uwagi na temat braków technicznych i luk w wiedzy teoretycznej nie zniechęciły chłopca, lecz dodatkowo zmotywowały do pracy. Kiedy musiał obowiązkowo wybrać dodatkowy instrument (dęty), wypróbował ich kilka, zanim zdecydował się na puzon i szybko osiągnął w grze taki poziom, że stał się jednym z filarów szkolnej orkiestry. Z drugiej strony, kiedy okazało się, że próby orkiestry ograniczają mu czas przeznaczony na ćwiczenie na ukochanym fortepianie, samowolnie zaczął je opuszczać. Wtedy po raz pierwszy został skreślony z listy uczniów.
Dyrektor Instytutu, znany skrzypek Apolinary Kątski, ulitował się nad krnąbrnym, lecz niewątpliwie zdolnym dzieciakiem i przyjął go ponownie. Po pewnym czasie Paderewski wpadł w nowe kłopoty – podpisał protest przeciwko przerwaniu publicznego koncertu orkiestry szkolnej przez ceremonię ofiarowania prezentu dyrektorowi Instytutu. I znów wyrzucono go z uczelni. Piętnastoletni buntownik postanowił dalej radzić sobie sam. Uczył dzieci gry na fortepianie i opłacał własne lekcje. Ruszył nawet w swoje pierwsze trasy koncertowe po miastach prowincjonalnych. Po roku ojciec napisał podanie o wznowienie edukacji syna w Instytucie. Rada pedagogiczna zgodziła się i już do egzaminów końcowych Paderewski dotrwał bez większych problemów. Wspominał: „Pracowałem tak gorliwie, że w ciągu sześciu miesięcy przerobiłem normalne dwa lata studiów. Uczyłem się dniem i nocą, nic innego nie istniało wtedy dla mnie”. Dzięki uporowi i pracowitości ukończył szkołę. Z muzyką wiązał dalsze plany.
Osiemnastolatek stał się dyplomowanym nauczycielem muzyki i otrzymał etat w uczelni, której był świeżym absolwentem. Harował jako opiekun najliczniejszej klasy – 23 uczennic tzw. „średniego” fortepianu. Mógł na tym poprzestać, zwłaszcza że w wieku lat 20 ożenił się, a dziewięć miesięcy później został ojcem i, niemal równocześnie, wdowcem. Upór kazał mu piąć się wyżej, zgodnie z talentem i zainteresowaniami.

061 065 Hifi 10 2019 002

Konsekwencja
Paderewski zdawał sobie sprawę, że jeśli chce zostać prawdziwym artystą, musi się rozwijać. Jako pianista – szlifować kunszt codziennymi żmudnymi ćwiczeniami. Jako kompozytor – poznawać dzieła innych i poprzez ich analizę dążyć do stworzenia własnego języka. Rozwój to konsekwentna praca nad sobą i wykorzystywanie wszystkich możliwości, które się pojawiają. Umierająca w połogu młodziutka żona Antonina, także adeptka pianistyki, poznana w Instytucie Muzycznym, na łożu śmierci poprosiła, aby Ignacy przeznaczył jej niewielki posag na dalsze studia.
Paderewski pragnął zgłębiać tajniki kompozycji w Berlinie. Tam szlifował warsztat pod okiem Friedricha Kiela i Heinricha Urbana i tam znalazł wydawców pierwszych utworów. Jednocześnie konsekwentnie doskonalił technikę pianistyczną; dużo ćwiczył. Wiedział doskonale, że zamówienia kompozytorskie nie dają regularnych i szybkich dochodów. Podobnie ma się rzecz z publikacją dzieł i tantiemami od ich wykonań. Początkującemu twórcy trudno byłoby utrzymywać się wyłącznie z komponowania.
Jego występy pianistyczne spotykały się z dobrymi, lecz nie entuzjastycznymi recenzjami. Potrzebował lekcji mistrzowskich i stałego poszerzania repertuaru. Marzył o studiach w Wiedniu, u Teodora Leszetyckiego, ale była to kosztowna inwestycja. Traf chciał, że gra młodego, energicznego i wrażliwego pianisty zachwyciła sławną aktorkę Helenę Modrzejewską (zetknęła się z muzykiem w Zakopanem). Aby go wspomóc, zaproponowała wspólny koncert. Udział gwiazdy teatru i jej deklamacje przyciągnęły tłum publiczności, a dochód z biletów otrzymał młody instrumentalista. Nie zmarnował szansy.

061 065 Hifi 10 2019 002

Nigdy nie zabrakło mu konsekwencji w ćwiczeniu. Kiedy zdarzały się dłuższe przerwy w aktywności muzycznej (chociażby związane ze sprawowaniem funkcji premiera rządu polskiego i ministra spraw zagranicznych – od stycznia do grudnia 1919 roku), nadrabiał później zaległości, siedząc przy klawiaturze nawet 12 godzin dziennie. Wykorzystywał każdą chwilę na opracowywanie repertuaru, także tam, gdzie nie było dostępu do fortepianu. Rozwijał wtedy podręczną klawiaturę papierową. Twierdził: „(…) dobre i trwałe wyniki osiągnąć można jedynie drogą krótkich, lecz ciągłych, codziennych wysiłków. Jednorazowy wysiłek jest kompletnie jałowy. Prawdziwą umiejętność zarówno w nauce i w sztuce, jak i w każdych innych zajęciach, zdobyć można tylko codzienną pracą i codziennym wysiłkiem. I to jest bezwzględnie pewne”.
Konsekwencja w ćwiczeniu, w komponowaniu zaplanowanych utworów (a taka praca mogła się ciągnąć i kilka lat, jak w przypadku opery „Manru”) znajdowała swe odbicie we wszystkich przedsięwzięciach Paderewskiego. Nie kierował się słomianym zapałem; nie rzucał słów na wiatr. Inicjował i przeprowadzał akcje charytatywne na wielką skalę, czuwając, aby przekazane przez niego środki rzeczywiście trafiały do celu. Zabiegi o poparcie niepodległości Polski przez USA w roku 1918 nie przyniosłyby rezultatów, gdyby nie konsekwencja Paderewskiego w podtrzymywaniu kontaktów z kolejnymi amerykańskimi prezydentami (Rooseveltem, Taftem, Hooverem i Wilsonem) oraz sporządzenie i dostarczenie Wilsonowi memoriału o sytuacji ziem polskich, a potem osobisty udział w Konferencji Wersalskiej. Konsekwentnie popierał demokrację i wolność. Potępiał faszyzm. Po wybuchu II wojny światowej, mimo podeszłego wieku i zaawansowanej choroby nowotworowej (zbyt późno zdiagnozowany rak jelita grubego), zaangażował się w organizowanie polskich władz emigracyjnych, a nawet pojechał do USA, by przez radio informować Amerykanów o sytuacji w okupowanych krajach Europy. Ignacy Jan był swoistą instytucją artystyczno-społeczno-polityczną, która działała energicznie i skutecznie dzięki konsekwencji.

061 065 Hifi 10 2019 002

Odpowiedzialność
Muzyka to sztuka zespołowa. Od duetu do wielkiej orkiestry symfonicznej – efekt artystyczny zależy od dobrej współpracy, od pilnych prób, punktualności i zaangażowania we wspólny projekt. Wszyscy wykonawcy ponoszą współodpowiedzialność wobec siebie i publiczności. Solista (a Paderewski dawał głównie recitale solowe) jest szczególnie surowo rozliczany za sumienne przygotowanie się do występu; każdy błąd kole w uszy. Jest odpowiedzialny wobec słuchaczy, wobec organizatorów koncertu, firmy płytowej i osobistego agenta. Jego forma artystyczna przekłada się na zarobki wszystkich osób w jakikolwiek sposób związanych z danym muzycznym wydarzeniem. Sukces finansowy zapewnia stabilność i spokojne przygotowywanie się do dalszych występów. I oczywiście daje poczucie bezpieczeństwa rodzinie artysty.

061 065 Hifi 10 2019 002

Dla Paderewskiego muzyka oznaczała być albo nie być. Spoczywała na nim odpowiedzialność za syna. Alfred (1880-1901) urodził się z dziecięcym porażeniem mózgowym. Był chorowity i słaby. Poruszał się na wózku inwalidzkim. Paderewski nigdy nie stracił nadziei, że chłopcu uda się pomóc. Otaczał go lekarzami i pielęgniarkami. Zasięgał konsultacji renomowanych europejskich ortopedów. Zatrudniał prywatnych nauczycieli; dbał o to, by chłopiec przebywał w korzystnych warunkach klimatycznych i mając to na uwadze, kupił najpierw dworek w malowniczej podtarnowskiej Kąśnej Dolnej, a później – posiadłość Riond-Bosson koło Morges w Szwajcarii. Przebywający w nieustannych podróżach Paderewski nie mógł na co dzień zajmować się Alfredem. Dzieckiem opiekowała się najpierw matka zmarłej żony, potem ojciec Ignacego Jana, a od dziewiątego roku życia – zaprzyjaźnione małżeństwo Górskich: skrzypek Władysław i jego żona Helena, którzy mieli syna w podobnym wieku. Alfred uważał Helenę za matkę; Helena pokochała jego ojca. Odpowiedzialność kazała Paderewskiemu uporządkować sprawy rodzinne. Poczekał na konsystorskie unieważnienie małżeństwa Górskich (powodem okazał się fakt, iż nieletnia Helena wzięła ślub z Władysławem bez zgody ojca) i poprowadził partnerkę do ołtarza.
Alfred zmarł w wieku 21 lat z powodu niewydolności krążenia. Zrozpaczony Paderewski przerwał tournée i zajął się pochówkiem syna na paryskim cmentarzu Montmorency. Wbrew przypuszczeniom impresariów i krytyków, zaraz po pogrzebie dziecka wirtuoz wrócił na zaplanowaną trasę koncertową. Oznajmił: „Błogosławieństwem okazała się teraz dla mnie konieczność pracy”.
Paderewski czuł się również odpowiedzialny wobec dziedzictwa muzyki polskiej, zwłaszcza Chopina. Sięgając do rękopisów i pierwodruków, zredagował wszystkie dzieła Fryderyka; z tej edycji pianiści korzystają do dziś.
Kierował się zasadą: „Najważniejszą rzeczą w życiu jest świadomość spełnienia obowiązku”. Umierał z czystym sumieniem.

061 065 Hifi 10 2019 002

Otwartość
Otwartość na nowe wyzwania, miejsca i ludzi jest warunkiem sine qua non funkcjonowania muzyka, na każdym etapie edukacji i kariery profesjonalisty. Instrumentaliści nieustannie poszukują utworów, w których będą mogli dać upust wyobraźni i popis biegłości, a przy okazji – odkryć dla melomanów nowe nazwiska i zjawiska. Kompozytorzy poszukują źródeł inspiracji, czy to wśród dokonań kolegów, czy w dziełach innych sztuk, czy wreszcie – w ważnych wydarzeniach współczesnych i historycznych.
Paderewski nie zżymał się na wirtuozów-konkurentów, jak choćby Antoni Rubinstein (wschodzącej polskiej gwiazdy pianistycznej nie wpuszczono na koncert rosyjskiego tytana fortepianu). Uważał, że podziwiając ich grę, sam może się czegoś nauczyć. Z drugiej strony, widział pożytek w dzieleniu się umiejętnościami i doświadczeniem z młodymi pianistami i czerpaniu od nich nowych dawek entuzjazmu dla muzyki. Działalność pedagogiczna nie ograniczyła się do krótkiego epizodu tuż po ukończeniu Instytutu Muzycznego. Kiedy terminarz zajęć mu na to pozwalał, przyjmował uczniów; nie na jednorazowe konsultacje, lecz na kilkumiesięczne czy nawet kilkuletnie kursy. Do jego najsłynniejszych podopiecznych należeli m.in. Witold Małcużyński, Stanisław Szpinalski i Henryk Sztompka, laureaci przedwojennych edycji Konkursu Chopinowskiego.

061 065 Hifi 10 2019 002

Jako kompozytor Paderewski inspirował się duchem muzyki Chopina, Moniuszki i polskim folklorem (zwłaszcza góralskim), pozostając zafascynowanym nowatorskimi pomysłami harmonicznymi Wagnera, Richarda Straussa i Debussy’ego. Wybierając teksty do kompozycji wokalnych, poświęcał uwagę zarówno rodzimej poezji (pieśni do słów Mickiewicza i Asnyka) i prozie (motywy z powieści Józefa Ignacego Kraszewskiego w libretcie „Manru”), jak i liryce francuskiej (Catulle Mendes).
Kiedy niósł pomoc materialną, nie patrzył na narodowość obdarowywanych, czy są to weterani polscy czy amerykańscy. Kiedy podejmował się misji politycznych, rozmawiał z każdym, kto szanował demokrację i konstytucję. Rząd Rzeczypospolitej, któremu premierował w 1919 roku, miał szyld bezpartyjny. Swary i ambicyjki poszczególnych ugrupowań na długo zraziły Paderewskiego od krajowej polityki, ale nadal otwierał się na mądre, szlachetne idee.
Znajomości i przyjaźnie nawiązywał tym łatwiej, że mówił w siedmiu językach. To podróże związane z muzyką uczyniły z niego poliglotę.

061 065 Hifi 10 2019 002

Kreatywność
Kreatywność jest miarą artyzmu. Olbrzymia popularność Paderewskiego jako pianisty (w USA ukuto nawet termin „Paddymania”) i obecność jego dorobku kompozytorskiego na estradach koncertowych stanowią najlepszy dowód twórczej natury Ignacego Jana.
Zachwycał rozpiętością dynamiki i artykulacji. Miał potężne uderzenie, a zarazem umiał wydobywać z instrumentu dźwięki tkliwe i miękkie. Precyzyjnie realizując tekst nutowy, doskonale określał fragmenty, w których może zaszaleć z tempem oraz miejsca, z których wydobywał magię czułości i delikatności. Znakomicie układał programy recitali, tak by kolejność i sąsiedztwo utworów przydawały im dramaturgii. Bezbłędnie wykorzystywał narzędzie panowania nad publicznością, jakim są bisy. Zdarzało się, że część bisów trwała godzinę i obejmowała aż sześć utworów.
Jego kompozycje orkiestrowe („Fantazja polska”, symfonia „Polonia”, Koncert fortepianowy a-moll) zdobyły międzynarodową popularność wśród filharmoników i publiczności ze względu na ubranie pięknych, melodyjnych tematów w szatę nowoczesnej instrumentacji, bogatej w odważne, czasem chropawe współbrzmienia.
Paderewski stosował twórcze, niestandardowe rozwiązania w muzyce i tak też poruszał się w świecie polityki. Nie zajmował się mozolnym i długotrwałym organizowaniem „oddolnych” ruchów i struktur. Nie pisał programów ani artykułów. Interesował go finał procesu historycznego i był przekonany, że ostateczny skutek zależy od decyzji najważniejszych aktorów światowej sceny politycznej – od ich decyzji podjętych w sprzyjających warunkach. Jako wielki muzyk osiągnął status równy królom i prezydentom, to zresztą oni zabiegali o jego przyjaźń.
Pełną pasji grą porywał publiczność. Potrafił też porwać tłumy płomiennym przemówieniem, był jednak zwolennikiem panowania nad emocjami. Nie chciał stać się trybunem ludowym lub Tyrteuszem. Po przybyciu do kraju w grudniu 1918 roku, gdy wzruszony dziękował tłumom poznaniaków za gorące powitanie, nie spodziewał się, że wiwatujące masy natychmiast ruszą do walki w Powstaniu Wielkopolskim. Jak uczeń czarnoksiężnika w balladzie Goethego, Paderewski przeraził się sił, które uwolnił. Zamknął się w pokoju hotelowym i myślał tylko o natychmiastowym opuszczeniu Poznania.
To było jedyne wygrane powstanie w polskich dziejach. I jedyny moment, gdy kreatywność wymknęła się spod kontroli artysty.

 


 
Hanna Milewska
Źródło: HFM 09/2019