fbpx

HFM

artykulylista3

 

Wielcy producenci - Stock, Aitken, Waterman

7681052019 001Mike Stock, Matt Aitken i Pete Waterman znani jako Stock, Aitken, Waterman, a także SAW, nie są wymieniani jednym tchem obok największych producentów w historii muzyki. Stanowią jednak zjawisko na tyle ciekawe, że warto o nich opowiedzieć. Że nie znacie ich nagrań? Znacie i to bardzo dobrze.

Jako spółka producencka działali w latach 1984-1993, a pasmo ich największych sukcesów przypadło na drugą połowę lat osiemdziesiątych. Specjalizowali się w popie, ale nie bali się elementów synthpopu, dance oraz Hi-NRG. Wylansowali wiele hitów. W samej Wielkiej Brytanii mieli aż jedenaście singli na pierwszych miejscach list przebojów, ale zwrócili także uwagę reszty świata.


Mówi się, że tamten czas był powrotem do męskiego rocka, mającego stanowić odpowiedź na androgeniczne new romantic. Po części to prawda, ale pamiętajmy, że oprócz Bruce’a Springsteena, Dire Straits, Bon Jovi, Van Halen, Europe czy U2 świat zachwycał się Kylie Minogue, Rickiem Astleyem, Jasonem Donovanem, Bananaramą, Dead or Alive czy Mel and Kim. Były to gwiazdy wylansowane właśnie przez trzech omawianych dziś producentów.
Ponadto współpracowali z nimi inni znani artyści: Big Fun, Cliff Richard, Debbie Harry, Divine, Donna Summer, Elton John, Gloria Gaynor, Holly Johnson, Judas Priest, Kakko, La Toya Jackson, Laura Branigan, Malcolm McLaren, Mandy Smith, Michael Davidson, The Mint Juleps, Paul McCartney, Pepsi & Shirlie, Rin Tin Tin, Samantha Fox, Sandra, Same Difference, Splash, Steve Walsh i The Twins.


Kontuzyjna rozgrzewka
Mike Stock urodził się w 1951 roku. Od dzieciństwa fascynowała go przebojowość w muzyce; szczególnie upodobał sobie The Beatles. Bardzo wcześnie zaczął grać na gitarze i na gitarze basowej, postrzegając siebie bardziej jako twórcę niż wirtuoza. Marzył o pisaniu hitów i na długo przed wielką karierą, jeszcze w wieku 19 lat, podpisał kontrakt z bankiem muzyki jako autor piosenek. Na przełomie lat 70. i 80. XX wieku grywał po hotelach z przeróżnymi składami. W jednym z nich poznał, występującego m.in. na statkach, Matta Aitkena. W roku 1983 obaj postanowili rzucić chałtury i wziąć się za pisanie własnych hitów.
Matt Aitken przyszedł na świat w roku 1956. Od młodości grał na gitarze i starał się to robić bardzo rzetelnie. Później będzie to słychać w produkcjach, w których to właśnie solówki Aitkena odgrywają niebagatelną rolę.
Pete Waterman był najstarszy. Urodził się w roku 1947. Na przełomie lat 70. i 80. dał się poznać publiczności jako didżej, prezenter radiowy i telewizyjny. W początkowej fazie działalności SAW był więc najbardziej znany. Miał także wyrobione znajomości w środowisku i łatwiejszy dostęp do sprzętu. Zresztą, to właśnie jego nazwisko nosiła wytwórnia PWL (Pete Waterman Limited) oraz agencja rozrywkowa, do której należała, czyli PWE (Pete Waterman Entertainment).
Wszyscy trzej panowie nieźle się znali i postanowili zrobić coś razem. Początki nie były usłane różami. Nieudany start na Eurowizji w roku 1984 dał im dopiero 15. miejsce. Ale utwór wykonywany przez Andy’ego Paula (reprezentanta Cypru) też był żenujący, więc wynik trudno uznać za niesprawiedliwy. A wtedy i tak było łatwiej, choćby ze względu na znacznie mniejszą liczbę wykonawców, biorących udział w konkursie.
Historia pokaże, że nie zawsze aktualny „vox populi” będzie w przyszłości „voxem Dei”, a panowie błyskawicznie nauczą się wyciągać wnioski. Już w 1985 roku świat zaszokował „You Spin Me Round (Like A Record) zespołu Dead or Alive, który był skrajnym przeciwieństwem słodkiej balladki z Eurowizji.
7681052019 002
Dom cudów
W tamtych czasach sampler kosztował tyle co przyzwoita posiadłość na przedmieściach. Niewielu muzyków mogło sobie pozwolić na korzystanie z tego urządzenia. Jean Michel Jarre, Peter Gabriel, Trevor Horn? Trudno byłoby wskazać kogoś poza tym gronem. Stock, Aitken i Waterman doskonale o tym wiedzieli i postanowili nie oszczędzać owego wynalazku w swojej muzyce. Uczynili jej brzmienie oryginalnym i drogim. Nie na samym sprzęcie oparli jednak swój sukces.
Pete Burns z Dead or Alive wspomina: „Stock, Aitken i Waterman byli niezwykle utalentowanymi producentami. (…) Mieli magiczny słuch i byli genialnymi tekściarzami. Stali się fabryką kiełbasek, produkującą hit za hitem. Jednak, by oddać sprawiedliwość, trzeba przyznać, że niektóre z nich były doskonałej jakości. Wszyscy trzej byli bardzo kreatywni, ale nie pozwalali na kreatywność artystom. Kiedy do nich należałeś, nie miałeś nic do gadania. Napisałeś piosenkę, śpiewałeś ją tak, jak ci powiedzieli i w nic nie mogłeś się wtrącać. Za to miałeś zagwarantowany hit, zwykle plasujący się bardzo wysoko na listach przebojów”.
Istotnie, metoda pracy nad utworami nie przypominała wielkiej sztuki, co nie zmienia faktu, że komercyjnie była niesłychanie skuteczna. Genezę takiego podejścia tłumaczy fakt, że przez całe lata wszyscy trzej producenci byli muzykami sesyjnymi i didżejami. Doskonale zdawali sobie sprawę, jaki rodzaj dźwięku i jaki rytm wypycha ludzi na parkiet. W ich piosenkach jest coś niezwykle komunikatywnego i słychać to nawet dziś.


7681052019 002


Pete Waterman wspomina, że magiczna fabryka przebojów znajdowała się w najmniej atrakcyjnej, południowej części Londynu. Mieściło się tam aż pięć studiów nagraniowych. Na ścianach wisiały złote płyty, a jako ozdoby stały gdzieniegdzie luksusowe sportowe samochody. Pracowali do 23:00. Przez kilka następnych godzin ich współpracownik Pete Hammond miksował nagranie. W tym czasie Waterman spał w pokoju do nagrywania wokali. Wstawał o 3:00 nad ranem, aby dokonać ostatnich szlifów i zwykle około piątej kolejny hit był gotowy. Budynek obrósł legendą. Ludzie wierzyli, że już stojąc na zewnątrz, dotykają czegoś magicznego i zaczynają należeć do panteonu ówczesnych gwiazd.


7681052019 002


Zmierzch tytanów
W momencie szczytowego powodzenia SAW zatrudniali 120 (!) osób, a intensywna robota „szła z gazem” non stop. Pete przyznaje, że w pewnym momencie ich to przerosło. Praca bez dnia urlopu skutecznie zabiła kreatywność. Pozbawiła ich też niezależności i możliwości decydowania o tym, co dalej. Produkowali kolejne hity nie dlatego, że chcieli, tylko dlatego, że musieli.
Zupełnie inną sprawą były konflikty z artystami. Niektórzy czuli się zniewoleni taką formą współpracy. Przykład Ricka Astleya, który marzył o tym, by wyrwać się z układu, najlepiej świadczy o klimacie kooperacji.
W 1993 roku panowie rozwiązali producenckie trio. Czy musiało do tego dojść? Skoro doszło, to widocznie musiało. Zmieniły się także czasy, a na lata osiemdziesiąte patrzono raczej z pogardą. Kolorowa epoka, zwłaszcza oglądana z perspektywy sukcesów sceny grunge, zdawała się sztuczna i kiczowata.
Zdarzały się jednak symboliczne próby powrotu tria. W 2005 roku panowie wydali retrospekcyjną składankę „Stock Aitken Waterman Gold”, jednak Aitken szybko wymiksował się z układu. Dwa lata później Stock i Waterman wyprodukowali pierwszy od 14 lat wspólny singiel „(I’m so) Happy Happy (You’re Mine)” dziewczęcej grupy The Sheilas. Dotarł on jednak zaledwie do 97. pozycji na brytyjskiej liście przebojów.
W lipcu 2012 w londyńskim Hyde Parku odbył się wspominkowy koncert największych gwiazd wylansowanych przez SAW. Wystąpili Jason Donovan, Rick Astley, Bananarama oraz Kylie Minogue. Impreza przyciągnęła ogromną publiczność i udowodniła, że duch muzyki lat 80. pozostaje żywy w sercach odbiorców.
7681052019 002


 
Piękni dwudziestoletni
Pięć gwiazd wylansowanych dzięki spółce producenckiej Stock, Aitken, Waterman.
Kylie Minogue
7681052019 002


Kylie Minogue urodziła się w Melbourne w roku 1968. W drugiej połowie lat osiemdziesiątych związała się z Wielką Brytanią i jako piosenkarka działa tam do dziś. W epoce, kiedy Gorbaczow forsował pierestrojkę, Kylie była lubiana nawet po naszej stronie żelaznej kurtyny. Nie pokazywała biustu, w przeciwieństwie do Samanthy Fox czy Sabriny, więc nawet dzieci mogły jej słuchać. „Zgnilizna Zachodu”, oficjalnie krytykowana, a chętnie konsumowana potajemnie, przybierała niekiedy postać bardziej niewinną. U schyłku dekady Kylie stała się ikoną młodzieżowego stylu: panienką grzeczną, romantyczną, ale i pełną energii. W rodzimej Australii zajmowała się także aktorstwem, grając w popularnej telenoweli „Sąsiedzi”.
To jedna z niewielu gwiazd, które zaczynały karierę pod skrzydłami producenckiego tria, a które utrzymały popularność do naszych czasów. W latach 90. powróciła z bardzo ciekawymi, choć niedocenionymi płytami „Kylie Minogue” (1994) czy „Impossible Princess” (1997). Dopiero kiedy nagrała klimatyczny singiel „Where The Wild Roses Grow” z Nickiem Cave’em, świat zaczął patrzeć na nią jak na wiarygodną artystkę, a nie tylko gwiazdkę przebrzmiałej dekady.
W XXI wieku z przytupem wróciła na listy przebojów, wydając przebojowy album „Light Years”. Zawierał elementy klasycznego disco, przekonwertowanego na nowoczesne barwy i rytmy. Sprzedała w sumie 80 mln płyt. Największe hity z czasów współpracy z SAW to: „Locomotion” (cover, oryginalnie wykonywany przez Little Evę), „I Should Be So Lucky”, „Je ne sais pas pourquoi”, „It’s No Secret”, „Never Too Late”, „Hand On Your Heart” czy znany duet z Jasonem Donovanem „Especially For You”.
Rick Astley
7681052019 002


Urodził się w 1966 roku w Anglii. Na początku lat 80. śpiewał w brytyjskiej grupie FBI. Pete Waterman dostrzegł wówczas jego potencjał solowy i zaprosił do współpracy. Rick Astley bardzo szybko stał się międzynarodową gwiazdą tanecznego popu. Postawiono na głęboki, aksamitny baryton wokalisty, stanowiący centralny punkt aranżacji. Wizerunek Ricka nawiązywał do lat 50. XX wieku. Fryzura trochę na Elvisa Presleya, marynarki (czasem z krawatem) i doskonale skrojony image eleganckiego, ale normalnego chłopaka, który miał być idolem grzeczniejszych dziewczynek i „idealnym zięciem”.
Mimo ogromnych sukcesów, dość szybko doszło do konfliktu artysty z producentami. Na początku lat 90. Rick zapuścił włosy i z cukierkowego chłopca stał się poważnym muzykiem, wypuszczając – już niezależnie – album pod znaczącym tytułem „Free”. Właśnie z niego pochodzi znakomity singiel „Cry For Help”. Artysta osiągnął wówczas spory sukces, proponując dojrzały, uwrażliwiony pop-soul.
Z różnymi rezultatami komercyjnymi, ale z pewnością ciekawie pod względem artystycznym, Rick Astley działa do dziś. W roku 2016 wydał album „50”, na swoje 50. urodziny. Znalazł się na nim świetny singiel „Angels In My Side”, którym zachwycamy się w redakcji. Największe hity z czasów współpracy ze spółką Stock, Aitken, Waterman to „Never Gonna Give You Up”, „Whenever You Need Somebody”, „Together Forever”, „She Wants to Dance with Me” czy „Take Me to Your Heart”.
Jason Donovan
7681052019 002


Jason Donovan urodził się w Australii, w roku 1966. Kylie Minogue poznał jeszcze w krainie kangurów i misia koali. Razem występowali we wspomnianej telenoweli „Sąsiedzi”. W 1972 roku jego rodzice się rozwiedli i od tamtej pory nie miał kontaktu z matką.
Wychowany przez ojca, wyrósł na umiarkowanego twardziela, co w zderzeniu ze słodkim image’em narzuconym przez wytwórnię, musiało stanowić atrakcyjną mieszankę dla nastolatek schyłkowej epoki Margaret Thatcher. Rzeczywiście, Jasona ubierano czasem w modne kombinezony i kapelusik, ale przede wszystkim starał się on lansować wzorzec uśmiechniętego chłopaka w dżinsach i z gitarą w ręku. Jeżeli dodamy do tego niedbale narzuconą ramoneskę i dynamiczne, melodyjne piosenki, to otrzymamy blond-antytezę Ricka Astleya. Panowie nie konkurowali jednak ze sobą, a ich single promocyjne często łączono.
Pod opieką artystyczną SAW Donovan nagrał dwie świetne płyty: „Ten Good Reasons” i „Between The Lines”. Przez ostatnie trzy dekady Jason nie odniósł większych sukcesów, ale głównie dlatego, że nie próbował; zarzucił działalność artystyczną już na początku lat 90. XX wieku.
Największe hity, jakie powstały pod skrzydłami producenckiej spółki, to: „Nothing Can Divide Us”, „Especially For You” (duet z Kylie Minogue), „Too Many Broken Hearts”, „Sealed With A Kiss” (cover utworu śpiewanego przez Briana Hylanda), „Every Day (I Love You More)”, „When You Come Back To Me”, „Hang On to Your Love” i „Another Night”.
Bananarama
7681052019 002


Brytyjskie żeńskie trio powstało w 1979 roku. Przez lata skład ulegał delikatnym fluktuacjom, ale od 2017 Siobhan Fahey, Sara Dallin i Keren Woodwar znów występują razem.
Największe sukcesy odnosiły w latach współpracy z SAW. Szerokiej publiczności są znane przede wszystkim z coveru „Venus”, który oryginalnie wykonywała grupa Shocking Blue. Wizerunek Bananaramy to trzy drapieżne panienki w podartych dżinsach i skórach. Ostre makijaże, tapiry i groźne miny sprawiały, że niejedna nastolatka chciała być taka jak one. Zespół proponował melodyjny pop, trochę w stylu Madonny, ale podrasowany ostrym, syntetycznym basem i ciekawymi harmoniami wokalnymi. Choć z tymi ostatnimi specjalnie nie przesadzał, stawiając na prostotę.
Największe hity z czasów współpracy ze spółką Stock, Aitken, Waterman to oczywiście wspomniana „Venus”, a poza tym „Cruel Summer” , „I Want You Back” i „Love In The First Degree”.
Dead or Alive
7681052019 002


Dead or Alive powstał w 1980 roku. Wizerunek brytyjskiej grupy zdominował kontrowersyjny wokalista Pete Burns, który swą androgenicznością szokował nawet w tamtych kolorowych czasach. Współpraca zespołu z producenckim triem okazała się strzałem w dziesiątkę. To właśnie dzięki SAW grupa dorobiła się największego hitu „You Spin Me Round (Like A Record)”, który nawet w naszej epoce ma na Youtubie 116 mln wyświetleń. Kompozycja utrzymana w stylistyce ówczesnego Depeche Mode, była jednak o wiele bardziej szalona. Ci, którzy kojarzą twórczość trzech producentów z wykonań Kylie Minogue, mogą być nieco zdziwieni surowością i dynamiką aranżacji.
Prócz wyżej wymienionego hitu grupa wylansowała jeszcze: „Something In My House”, „Brand New Lover” czy „Lover Come Back (To Me)”.

Pięć charakterystycznych cech stylu Stock Aitken Waterman
1.    Porywające refreny, wsparte „niewidzialnymi” chórkami i dzwonkami
O ile zwrotki same w sobie są już bardzo atrakcyjne, o tyle refreny startują pionowo w kierunku stratosfery. Patent był sprawdzony i często wykorzystywany. Główny wokal wspierano zdyscyplinowanymi żeńskimi chórkami, które niczym symboliczna dawka przyprawy podkreślały linię melodyczną. Często dodawano do tego dzwoneczki z Yamahy DX7 i zagraną unisono lub prawie nuta w nutę partię klawiszy. Wszystko było zmiksowane tak zgrabnie, że owe wzbogacenia zauważało się dopiero po chwili. Najważniejszy był główny wokal, dlatego panowie dobierali solistów z dobrze osadzonymi głosami. Dodatkowo umieli dobrać do nich dźwiękową oprawę, która sprawiała, że brzmiały jeszcze bardziej magicznie.
2.    Bogate, ale dynamiczne aranżacje
Producenci doskonale wiedzieli, co ludzie lubią, a czego nie. Sceniczno-didżejskie doświadczenie okazało się niezwykle pomocne. Dlatego aranżacje nawet dzisiaj odbieramy jako rześkie, mimo nieco już archaicznego charakteru niektórych brzmień. Należy jednak podkreślić, że wszystko tu jest higieniczne i uporządkowane. Bogactwo kolejnych warstw nie wprowadza chaosu, a każda z nich jest idealnie wkomponowana w strukturę.
3.    Zgrabne teksty o uniwersalnym przesłaniu
Nawet za teksty dostawali nagrody! Choćby prestiżową, zwłaszcza z brytyjskiej perspektywy, im. Ivora Novello. Znany producent Simon Napier-Bell wspomina jedną z ceremonii „Kompletnie nie rozumiałem faktu, że SAW zostali wygwizdani, gdy drugi raz odbierali „Ivora”. Przecież wszyscy wiedzieli, że nie są to artyści siedzący w garażu i piszący teksty o filozoficznych przemyśleniach, a panowie, którzy wykorzystują określoną formułę”.
Dziś te liryki mogą się wydawać kliszami, ale z literackiego punktu widzenia nie rażą. W porównaniu ze współczesnymi „Baby, baby, crazy, crazy” stanowią zgrabną, niekiedy nawet wzniosłą literaturę dla młodego odbiorcy.
4.    Drogi sprzęt
Trudno było podrobić brzmienie SAW, mimo że wielu próbowało. Często wychodziło to jednak żałośnie, bo prosty efekt nie będzie kiczowaty, o ile zostanie uzyskany szlachetnymi środkami. Nie wszyscy to rozumieli. Natomiast Stocka, Aitkena i Watermana specjalnie to nie obchodziło. Szczególnie, że w swojej twórczości mieszali brzmienia drogie (legendarny stół SSL i samplery) z ogólnodostępnymi (Yamaha DX7).
5.    Refleksyjny oddech
Panowie często stosowali zabieg albo spowolnienia akcji i wpuszczenia powietrza, albo wzbogacania harmonii nostalgicznymi frazami, umiejętnie mieszając akordy durowe z molowymi. Nawet radosny utwór będzie piękniejszy, gdy wprowadzi się do niego balans. Nie wszyscy kompozytorzy to rozumieją.
7681052019 002


Szczęśliwa trzynastka – zestawienie najwyżej notowanych przebojów Stock Aitken Waterman:
„You Spin Me Round (Like A Record)” – Dead Or Alive (1985, pierwsze miejsce na brytyjskiej liście przebojów)
„Venus” – Bananarama (1986, pierwsze miejsce na amerykańskiej liście przebojów)
„Respectable” – Mel and Kim (1987, pierwsze miejsce w UK)
„Together Forever” – Rick Astley (1987, pierwsze miejsce w USA)
„Let It Be” (cover The Beatles) – Ferry Aid (1987, pierwsze miejsce w UK)
„I Should Be So Lucky” – Kylie Minogue (1988, pierwsze miejsce w UK)
„Especially For You” – duet Kylie Minogue z Jasonem Donovanem (1989, pierwsze miejsce w UK)
„Too Many Broken Hearts” – Jason Donovan (1989, pierwsze miejsce w UK)
„Hand on Your Heart” – Kylie Minogue (1989, pierwsze miejsce w UK)
„Ferry Cross the Mersey” (cover Gerry and the Peacemakers) – w nagraniu udział wzięli: Christians, Holly Johnson, Gerry Marsden oraz Stock, Aitken i Waterman (1989, pierwsze miejsce w UK)
„Sealed with a Kiss” – Jason Donovan (1989, pierwsze miejsce w UK)
„Do They Know It’s Christmas” – Band Aid II (1989, pierwsze miejsce w UK)
„Tears On My Pillow” – cover Kylie Minogue (1990, pierwsze miejsce w UK). Oryginalna wersja wykonywana przez Little Anthony and the Imperials w roku 1958.

 

 

Michał Dziadosz
Źródło: HFM 05/2019


Pobierz ten artykuł jako PDF