fbpx

HFM

artykulylista3

 

Muzyka jak biała laska

93-95 10 2012 01Kiedy któryś z ludzkich zmysłów szwankuje, pozostałe starają się zastąpić jego funkcje tak, by suma wiadomości docierających na bieżąco z rzeczywistości nie uległa drastycznemu ograniczeniu. Osoby niewidome i niedowidzące, zwłaszcza niewidome od urodzenia, mają wyostrzony słuch, dotyk, węch i smak, przy czym na słuchu spoczywa główna odpowiedzialność za zbieranie i odczytywanie bodźców płynących z zewnątrz. Jeśli niewidomy ma uzdolnienia muzyczne – słuch wysokościowy i harmoniczny, poczucie rytmu, sprawność palców, wrażliwość estetyczną – muzyka może otworzyć przed nim nowe drzwi do świata widzących. Na swój sposób może zastąpić białą laskę.

Niewidomi muzycy śpiewają, grają na instrumentach, komponują, nauczają. Tak jak w przypadku ludzi widzących, dla niewidomych muzyka jest czymś więcej niż profesją. Jako profesjonaliści często wybijają się ponad przeciętność (kariera Raya Charlesa, Stevie Wondera), choć ile ten sukces kosztuje, tylko oni wiedzą. Niekiedy, podobnie jak ich widzący koledzy, ulegają złym doradcom i zapuszczają się na grząski grunt. To

Pan Błękitne Niebo, czyli Jeff Lynne na czele ELO

90-92 10 2012 01Rzadko się zdarza, aby jeden muzyk miał wyłączny wpływ na repertuar i artystyczne oblicze zespołu. Światowa scena zna jednak takie przypadki. Jest Ian Anderson, kierujący grupą Jethro Tull. Przed nim mieliśmy Marca Bolana, stojącego na czele T. Rex. I na tym prawie koniec. Innych wszechwładnych liderów – przynajmniej w rockowej czołówce – trudno znaleźć. Ale jest jeszcze ktoś – Jeff Lynne (ur. 3.12.1947), kierujący Electric Light Orchestra.

Nie bez powodu akurat teraz warto poświęcić zespołowi z Birmingham parę słów. Niedawno ukazały się winylowe wznowienia najpopularniejszych albumów – „Eldorado” i „Out of the Blue” – a na dniach do sklepów trafi płyta „Mr. Blue Sky”, będąca zbiorem znanych hitów, na nowo zarejestrowanych przez Jeffa Lynne’a – kompozytora niemal wszystkich utworów grupy, a zarazem wokalistę, gitarzystę i producenta.
Poza nagraniem nowych wersji przebojów ELO, Lynne wyprodukował ostatnio najnowszy krążek Joe’ego Walsha („Analog Man”). Jego koledzy z zespołu też nie próżnowali. Pod szyldem The Orchestra (wyłączność na nazwę Electric Light Orchestra ma Lynne), po spłaceniu dawnego współpracownika, Beva Bevana, dotarli z koncertami do Polski. Wprawdzie bez słynnego lidera, ale za to z programem wypełnionym jego kompozycjami. „Ticket to the Moon” jest jedną z nich:

Django Reinhardt

88-89 10 2012 01W kulturze europejskiej zjawisko cygańskiego jazzu jest prężnym nurtem, wciąż zasilanym utalentowanymi muzykami. Jeśli jednak cofnąć się do początków tej muzyki – lat 30. XX wieku – znajdujemy właściwie tylko jedno nazwisko – Django Reinhardt.

Django Baptiste Reinhardt był pierwszym wielkim jazzmanem pochodzącym z Europy. Choć jego głównym instrumentem była gitara, grał także na banjo i skrzypcach. Był prawdziwym pionierem, przecierającym gitarze szlak w muzyce jazzowej, a jego wpływ na kolejne pokolenia gitarzystów po obu stronach Atlantyku jest nie do przecenienia.
Reinhardt to także jeden z najwybitniejszych w historii artystów romskiego pochodzenia, postać barwna, choć także naznaczona tragedią.
Urodził się 23 stycznia 1910 roku w belgijskim miasteczku Liberchies. Wychowywał się w taborze cygańskim w Choisy, niedaleko Paryża.
Nie chodził do szkoły. Jako dorosły podpisywał się krzyżykiem. W wieku 12 lat dostał pierwszy instrument. Od razu było jasne, że jest stworzony do muzyki. Już rok później grał w paryskich kawiarniach i salach balowych. Wkrótce stał się sławny w stolicy Francji, zapraszany do najlepszych lokali. Na jego występy przychodziła śmietanka artystycznych kręgów Paryża. I wtedy nastąpiło zdarzenie, które mogło zakończyć znakomicie się rozwijającą karierę.

Michaela Ursuleasa – Wybrana by być legendą

70-72 09 2012 01Tegoroczne lato było wyjątkowo smutne dla muzycznego świata. Odeszli wielcy ludzie, których sztuka przez długi czas cieszyła i wzbogacała nas wszystkich – Stefan Stuligrosz, Tomasz Szukalski, John Lord, Marvin Hamlisch i Ruggiero Ricci. Z tragicznym wyrokiem losu dołączyła do nich piękna, fenomenalnie zdolna i wciąż bardzo młoda Mihaela Ursuleasa. Ta przedwczesna śmierć musiała poruszyć każdego, kto o niej usłyszał.

Mihaela Ursuleasa przyszła na świat 27 września 1978 roku w rumuńskim Braszowie. Rodzina była mocno związana z muzyką. Jej matka była wokalistką jazzową, a ojciec pianistą. To on posadził pięcioletnią córkę przy fortepianie i nauczył, jak przesuwać palce po klawiaturze i dobrze się przy tym bawić. Niestety wkrótce potem zmarł i mała Mihaela, chcąc się dalej uczyć, musiała iść do zawodowych nauczycieli. Ci szybko poznali się na talencie dziewczynki, robiąc z niej cudowne dziecko Rumunii. Zamiast się bawić z koleżankami, Mihaela po 10-12 godzin dziennie spędzała przy klawiaturze, co nawet dla dorosłych jest ciężką pracą. Ćwiczenia przyniosły pierwsze znaczące efekty, gdy Ursuleasa zajęła drugie miejsce na konkursie we włoskiej Senigallii. Gdy po upadku komunistycznego reżimu do Rumunii powrócił Radu Lupu, 11-letnia Mihaela odwiedziła go w

Alison Balsom - Piękna i trąbka

92-93 07-08 2009 01W dzisiejszym świecie wygląd liczy się na równi z umiejętnościami. Media chętnie pokazują pięknych ludzi; dotyczy to także świata muzyki klasycznej. Skrzypce mają swoją Anne Sophie Mutter, fortepian nabiera blasku pod palcami Helene Grimaud, a klarnet ożywa dzięki Sharon Kam. I choć instrumenty dęte blaszane stanowią domenę mężczyzn, także tu znalazł się miły dla oka wyjątek – Alison Balsom.

Mając w pamięci sylwetki najwybitniejszych klasycznych trębaczy ostatnich lat, na czele z Maurice’em Andre, Davidem Hickmanem, Hakanem Hardenbergerem czy Siergiejem Nakariakowem, trudno się pozbyć wrażenia, że to instrument dla silnych facetów. Zresztą były w historii czasy, gdy na trąbkach mogli grać tylko wybrańcy, wśród których nie widywano kobiet. Dziś panie coraz częściej łamią kanony. Prowadzą miejskie autobusy, latają za sterami myśliwców, służą w elitarnych jednostkach wojskowych. Coraz częściej można je też zobaczyć w orkiestrach symfonicznych i to nie tylko za pulpitami fletów, klarnetów czy wiolonczel, lecz także w sekcji instrumentów dętych blaszanych. Okazuje się, że z pozoru delikatne kobiece ciało radzi sobie fantastycznie nawet z tak wymagającym instrumentem jak trąbka. Przykładem może być zdobywczyni tegorocznej nagrody Brit Classical Award w kategorii „Best Female Artist” – Alison Balsom.

Keith Jarrett

84-86 09 2009 01Keith Jarrett to jeden z twórców rozpoznawanych niemal przez każdego melomana. Z grona muzyków, którzy wyszli ze stajni Milesa Davisa, to właśnie jemu przypadła w udziale największa sława i to jego uznaje się dziś za megagwiazdę.

To niezwykłe tym bardziej, że w elitarnym otoczeniu słynnego trębacza da się wskazać takie osobistości, jak Herbie Hancock, Wayne Shorter czy Chick Corea. Ale to właśnie Jarrett i wszelkie zdarzenia z nim związane stają się tematem salonowych rozmów, zaś wizja uczestnictwa w jego koncercie – przedmiotem pożądania.
A na żywo usłyszeć Jarretta niełatwo, jeżeli nie mieszka się w Japonii czy europejskich stolicach krajów śródziemnomorskich. U nas, gdzie pada śnieg, a zimy bywają srogie, szansę przypomnienia sobie, jak to jest, kiedy przy fortepianie zasiada ten pianista, mieliśmy dwukrotnie. Pierwszy raz w latach 80. na Jazz Jamboree, gdy jego słynne trio rozpoczynało muzyczną drogę. Drugi, po prawie 20 latach, znów w tym samym składzie, ale już owianym splendorem najwspanialszego i bodaj najdłużej działającego jazzowego zespołu świata.