fbpx

HFM

artykulylista3

 

Nazareth: głośni i dumni

062 065 Hifi 05 2018 001
Nigdy nie zdobyli popularności porównywalnej z Deep Purple czy Led Zeppelin. Mimo to mieli swoje mocne momenty. Zaprezentowali melomanom ponad dwieście nagrań na 23 studyjnych albumach i występują do dziś. Niedawno dali trzy koncerty w Polsce, po czym ruszyli w dalszą międzynarodową trasę.




The Shadettes
Nazwa The Shadettes raczej nie wyda się melomanom znajoma, ale właśnie ona mogłaby widnieć na okładkach płyt „Razamanaz” czy „Hair of the Dog”. „Najbliższa była nam muzyka The Shadows i dlatego nazwaliśmy się The Shadettes” – opowiada Pete Agnew, obecnie 71-latek – jedyny członek z pierwszego składu pozostający w zespole do dziś. The Shadows to cienie, a The Shadettes to takie… mniejsze cienie. „Zaczęliśmy razem grać w 1962 roku, jeszcze w szkole. Później występowaliśmy na potańcówkach. Musieliśmy znać repertuar modnych wówczas grup, jak The Hollies, The Searchers i oczywiście The Beatles. Bez tego nikt by nas nie słuchał. To była dobra szkoła, bo uczyliśmy się różnych stylów.”

 

062 065 Hifi 05 2018 002

 


Skład Nazareth kika razy ulegał zmianie. Dopiero kiedy w 1968 roku do Pete’a Agnew, grającego na basie (zaczynał jako śpiewający gitarzysta) oraz Dana McCafferty’ego na wokalu i Darrella Sweeta na perkusji, dołączył Manuel „Manny” Charlton na gitarze, formacja ostatecznie się skrystalizowała.
W 2008 roku grupa obchodziła 40-lecie działalności, potwierdzając tym samym, że właśnie tamten moment uznaje za swój prawdziwy debiut. A dlaczego zmieniła nazwę? Podobno kiedy muzycy byli w trasie, często w samochodzie słuchali piosenki „The Weight” zespołu The Band. Pada w niej nazwa miasteczka Nazareth w stanie Pensylwania. A ponieważ utwór bardzo się muzykom podobał, zamiast The Shadettes nazwali się Nazareth. „Później przez dwa lata musieliśmy wszystkim tłumaczyć, że nie jesteśmy zespołem muzyki sakralnej” – opowiada McCafferty.

062 065 Hifi 05 2018 002

Początki
Członkowie Tha Shadettes grali głównie utwory wykonawców angielskich i amerykańskich. Pierwszą piosenką, którą McCafferty z kolegami zaśpiewali na scenie, był przebój Tommy’ego Tuckera „Hi-Heel Sneakers” z 1963 roku. Zanim to zrobili, musieli przezwyciężyć tremę. „Kiedy zagraliśmy wstęp i miał wejść Dan, strach odebrał mu głos – wspomina Pete Agnew. – Musieliśmy przerwać, żeby się pozbierał. Dopiero po dłuższej chwili, która ciągnęła się jak wieczność, zaśpiewał.”

062 065 Hifi 05 2018 002

Później poszło już gładko. Zafascynowani repertuarem takich amerykańskich sław, jak Solomon Burke, Otis Redding czy duet Sam & Dave, muzycy zaczęli tworzyć własny. Mogli się nim podzielić z publicznością w czasie pierwszych tras koncertowych. Jedną z nich odbyli razem z Deep Purple. To właśnie wtedy ich kompozycjami zainteresował się Roger Glover, który później wyprodukował kilka ich płyt.

062 065 Hifi 05 2018 002

Dwie pierwsze – debiutancka, oznaczona jedynie nazwą grupy oraz druga, pt. „Exercises” – nie cieszyły się dużym powodzeniem. Ta ostatnia odstaje zresztą od repertuaru, z jakiego słyną Nazareth. Przeważają na niej akustyczne aranżacje, miejscami z udziałem orkiestry, a kilka piosenek powstało w stylu country („Cat’s Eye, „Apple Pie” czy „Fool About You”). Z kolei w utworze „1962 (Glencoe Massacre)” słychać motywy nawiązujące do ludowej muzyki ze Szkocji, skąd muzycy się wywodzą. Płyta rzadko pojawia się wśród istotnych dokonań grupy, ale i tak warto jej posłuchać. Zwłaszcza że oprócz spokojniejszych piosenek zawiera zaczątki energicznego grania, zapowiedzianego numerem „Woke Up This Morning”.

062 065 Hifi 05 2018 002

Głośno do celu
Roger Gover doradził zespołowi zmianę sposobu grania. Kolejne płyty, zrealizowane pod jego kierunkiem, są bardziej dynamiczne, z wokalem McCafferty’ego i gitarą Charltona na pierwszym planie. Na „Razamanaz” grupa umieściła nową wersję „Woke Up This Morning”, która tym razem zaczyna się od bluesowej przygrywki techniką slide, a riffy są mocniejsze. Także sekcja rytmiczna poczyna sobie odważniej. Równocześnie głos McCafferty’ego rozkwita. Jego wokal na „Razamanaz” jest już w pełni hard rockowy. To właśnie głównie dzięki niemu nagrania grupy łatwo rozpoznać.
Głos McCafferty’ego – charkliwy i grzmiący niczym silnik bolidu Formuły 1 – stał się wizytówką Nazareth. Jest na tyle niecodzienny, a przy tym dojrzały, że w czasach „Razamanaz” aż nie pasował do sylwetki 26-latka. Dopiero teraz, kiedy 71-letni McCafferty wykonuje hity Nazareth na koncertach, barwa głosu przystaje do jego aparycji. Tyle że zdarza się to niezmiernie rzadko. Zdrowie nie pozwoliło mu kontynuować intensywnej pracy i w 2013 odszedł z Nazareth.

062 065 Hifi 05 2018 002

Nagrania z „Razamanz” podbiły świat i do dziś są grane na koncertach. W czasie ostatniej wizyty w Polsce muzycy zaprezentowali utwór tytułowy oraz „Night Woman”.
Pierwsza płyta wyprodukowana przez Glovera to dopiero przedsmak tego, co fani mieli otrzymać na krążku „Loud ‘n’ Proud”, również zarejestrowanym pod jego okiem. „Głośny i dumny” lub „Bezkompromisowo do celu” – jak by nie tłumaczyć tytułu, chodziło o pełnię hard rockowych brzmień w popisowym wydaniu.

062 065 Hifi 05 2018 002

Obok kilku dynamicznych numerów z efektownymi riffami i ryczącym wokalem McCafferty’ego znalazła się tam urocza ballada „This Flight Tonight” z repertuaru Joni Mitchell. Utwór, w oryginalnej wersji folkowy, w wykonaniu Nazareth nabrał werwy, choć melancholijny nastrój pozostał. Połączenie tak odmiennych, zdawałoby się, stylów okazało się strzałem w dziesiątkę. Nie była to zresztą jedyna ballada w repertuarze zespołu. Na kolejnych płytach pojawiały się inne, zarówno autorskie, z których największym powodzeniem cieszy się „Dream On”, jak i obce. Przykładem tych ostatnich jest piosenka „Love Hurts”. Skomponował ją Boudleaux Bryant i była ona interpretowana przez różnych artystów, w tym Roya Orbisona, The Everly Brothers, a nawet Jima Capaldiego z grupy Traffic. Jednak to wersja Nazareth zyskała największą popularność, docierając w 1975 roku do pierwszej dziesiątki amerykańskiego zestawienia bestsellerów i zajmując pierwsze miejsce na listach przebojów w Norwegii i Holandii.

062 065 Hifi 05 2018 002

Jeszcze głośniej
Kiedy się wydawało, że muzycy nie wymyślą już nic lepszego, a struny głosowe McCafferty’ego nie będą w stanie znieść większego wysiłku, ukazały się krążki „Rampant” i „Hair of the Dog”. Utwór tytułowy z tego drugiego najpierw zaskoczył bulwersującymi słowami refrenu „son of a bitch”, a później stał się jednym z najpopularniejszych w dorobku grupy. Koncert bez niego nie byłby pełny.

062 065 Hifi 05 2018 002

„Hair of the Dog” rozszedł się w nakładzie ponad 2 mln egz., a zamieszczona na nim piosenka „Love Hurts” uzupełniła listę największych przebojów grupy. Warto podkreślić, że album wyprodukował Manny Charlton, który od początku działalności zespołu odgrywał w nim ważną rolę. Jego grzmiąca efektownymi przesterami gitara z bluesowymi stylizacjami to – obok głosu McCafferty’ego – nieodłączna cecha początkowego repertuaru Nazareth.
Glover pożegnał się z zespołem krążkiem „Rampant”, z którego kilka hitów można do dziś usłyszeć w radiu. Program aktualnej trasy zawiera aż trzy tytuły z tego albumu. Koncerty otwiera „Silver Dollar Forger”, a później muzycy grają „Sunshine” i „Shanghai’d in Shanghai”.
Longplay „Rampant” nie był jednak aż takim bestsellerem, jak „Hair of the Dog”.

062 065 Hifi 05 2018 002

Pomyślna kontynuacja
Po „Hair of the Dog” ukazało się jeszcze 17 płyt Nazareth, na których znalazło się wiele przebojów. Melomani mieli więc w czym przebierać.
Trudno nie wymienić „Expect No Mercy” z albumu pod tym samym tytułem. Sporym powodzeniem cieszył się „This Month’s Messiah” z longplaya „The Catch” (również do tej pory grany na koncertach). Na swej piętnastej płycie studyjnej – a więc właśnie „The Catch” – Nazareth wzięli nawet na warsztat hit „Ruby Tuesday” Stonesów i zinterpretowali go po swojemu.

062 065 Hifi 05 2018 002

Z biegiem lat zespół rozszerzał instrumentarium. W studiu coraz częściej pojawiały się klawisze, w tym również syntezatory. Na tych ostatnich na płycie „Malice in Wonderland” zagrali Zal Cleminson oraz producent albumu Jeff Baxter (były współpracownik grup Steely Dan i The Doobie Brothers). To zresztą nie jedyne odstępstwa od hard rockowej stylistyki, bo w nagraniu „Fallen Angel” odzywają się smyczki. Większość materiału zarejestrowano na Bahamach, a wokale i dodatkowe partie gitarowe powstały w Los Angeles.

062 065 Hifi 05 2018 002

W miarę rozszerzania palety barw, zmieniało się podejście Nazareth do procesu twórczego. „Nie zamierzamy wciąż nagrywać kolejnej wersji ‘Razamanaz’ – stwierdził McCafferty. O ile wcześniej, przygotowując materiał na płyty, muzycy koncentrowali wysiłki na repertuarze dynamicznym, a łagodniejsze kawałki brali od innych kompozytorów, o tyle na albumie „2xS” umieścili własną balladę „Dream On”, która dziś jest już klasykiem.
Nie znaczy to, że zespół przestał korzystać z cudzej twórczości. Na przykład na „Snakes and Ladder” znalazła się piosenka „Helpless” Neila Younga.

062 065 Hifi 05 2018 002

Przetasowania kadrowe
Wraz z upływem lat skład zespołu ulegał wielu zmianom. W 1990 roku zespół opuścił Charlton. Zajął się karierą solową, a później przeniósł do Teksasu, gdzie powołał do życia krótko działający zespół Manny Charlton Band. Po jego rozwiązaniu nagrywał płyty z innymi muzykami pod swoim nazwiskiem. W Nazareth zastąpił go Billy Rankin, a po nim obowiązki gitarzysty przejął Jimmy Murrison (w zespole od 1994 roku). Zadebiutował na płycie „Boogaloo”. Nagrał z grupą cztery albumy i występuje z nią do dziś.

062 065 Hifi 05 2018 002

Perkusista z pierwszego składu, Darrell Sweet, zmarł w 1999 roku. Jego miejsce zajął syn basisty, Lee Agnew, który współpracuje z zespołem do dziś.
Nazareth ma też nowego wokalistę. Znaleźć zastępstwo dla McCafferty’ego nie było łatwo. Przed odejściem zdążył jeszcze nagrać z grupą jej ostatni, jak dotąd, album „Rock ‘n’ Roll Telephone”. Udany, choć w typowym dla współczesnego Nazareth stylu. Bliższy raczej repertuarowi z początków działalności.

062 065 Hifi 05 2018 002

Historia grupy jest wyjątkowo długa. Gdyby liczyć czasy działalności The Shadettes, zbliży się do 56 lat. Jeśli natomiast wziąć pod uwagę tylko okres od dołączenia do grupy Charltona, to i tak jest to pół wieku. Niewiele zespołów istniało taki szmat czasu.
McCafferty śpiewa na wszystkich płytach Nazareth. Kłopoty zdrowotne zmusiły go do rezygnacji z długich tras i w konsekwencji odszedł z zespołu. Nie porzucił jednak muzyki. Twierdzi, że nadal może pracować w studiu i okazjonalnie koncertuje jako solista.

062 065 Hifi 05 2018 002

Jego miejsce zajął Carl Sentance, przedtem pracujący m.in. w solowych projektach Geezera Butlera z Black Sabbath i Paula Chapmana z UFO. Nagrywał też z Donem Aireyem, klawiszowcem Deep Purple.
Sentance ma głos podobny McCafferty’ego, tyle że mniej gardłowy i charkliwy. Otwarcie przyznaje, że nie potrafi dorównać poprzednikowi.

062 065 Hifi 05 2018 002

Przyszłość
Trudno dziś powiedzieć, jak się potoczą dalsze losy grupy. Mając w pamięci ostatnie występy Nazareth, można stwierdzić, że w czasie koncertów muzycy skupiają się na starszych kompozycjach i nie zamierzają z nich rezygnować. Ale fakt, że pozostają bardzo aktywni, może oznaczać, że prędzej czy później wrócą do studia. W zespole pozostaje jeden z jego założycieli, a Murrison i Sentance kontynuują tradycje swych utalentowanych poprzedników. Można więc mieć nadzieję, że 24. album Nazareth jeszcze się ukaże.

062 065 Hifi 05 2018 002


Dyskografia studyjna:
1. Nazareth (1971)
2. Exercises (1972)
3. Razamanaz (1973)
4. Loud 'n' Proud (1973)
5. Rampant (1974)
6. Hair of the Dog (1975)
7. Close Enough for Rock 'n' Roll (1976)
8. Play 'n' the Game (1976)
9. Expect No Mercy (1977)
10. No Mean City (1979)
11. Malice in Wonderland (1980)
12. The Fool Circle (1981)
13. 2XS (1982)
14. Sound Elixir (1983)
15. The Catch (1984)
16. Cinema (1986)
17. Snakes 'n' Ladders (1989)
18. No Jive (1991)
19. Move Me (1994)
20. Boogaloo (1998)
21. The Newz (2008)
22. Big Dogz (2011)
23. Rock 'n' Roll Telephone (2014)

062 065 Hifi 05 2018 002



Grzegorz Walenda
Źródło: HFM 05/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF