HFM

artykulylista3

 

Jazz na ludowo

JazzLudowość w jazzie można rozpatrywać albo bardzo szeroko, albo zakończyć prostym stwierdzeniem: jazz wywodzi się z muzyki ludowej. Obie drogi są dobre, ale tylko ta pierwsza gwarantuje poznanie egzotycznych hybryd międzygatunkowych, charakteryzujących rozwój gatunku właściwie od początku.

Muzyka mieszkańców Afryki sprowadzanych w charakterze niewolników na plantacje bawełny w południowych stanach USA mieszała się z ludową muzyką angielską i francuską, hymnami protestanckimi, orkiestrami dętymi i wieloma innymi stylami, które przynieśli ze sobą kolonizatorzy. Zalążkiem jazzu były pieśni plantacyjne, śpiewane w czasie pracy, religijne negro spirituals, taneczne ragtime’y czy wreszcie blues. Wszystkie te elementy, wzbogacone o europejską tradycję, stopiły się w niezwykle żywotny i otwarty na wpływy konglomerat zwany jazzem.

Poważnie na ludowo

PnL„Co wieś, to inna pieśń”

(przysłowie polskie)

Z chałupy do filharmonii
W definicjach pojęcia „muzyka ludowa” powtarzają się trzy cechy: anonimowe autorstwo; przekaz ustny; środowisko społeczne twórców i wykonawców (chłopstwo, biedota miejska). Muzyka ludowa staje się dziedzictwem kultury danego narodu, kiedy przekaz przekracza granice społeczne. Kiedy zostaje sporządzony zapis (nuty, nagrania) lub kiedy kompozytorzy muzyki „oficjalnej”, „dworskiej”, „poważnej” (każde określenie czysto umowne) włączą fragmenty muzyki ludowej do swoich utworów. Beethovena zauroczyły pieśni szkockie. Brahms podziwiał cygańskich muzykantów. Bartok zapisywał melodie chłopskich kapel węgierskich, rumuńskich i tureckich, a Gershwin uwielbiał afroamerykańskie jazzbandy.