HFM

artykulylista3

 

Muzyka – sztuka przemijania

image 3W słynnym XVIII-wiecznym traktacie estetycznym „Laokoon, czyli o granicach malarstwa i poezji” Gotthold Ephraim Lessing podzielił sztuki na przestrzenne i czasowe. Muzykę zaliczył do drugiej kategorii, w której dzieła sztuki rozwijają się w czasie – zajmują pewien jego odcinek.

Na przykład pieśń „Prząśniczka” Stanisława Moniuszki w wykonaniu śpiewaczki AA i pianisty KR w sali XYZ w mieście B w dniu 18 maja 1986 trwała od godziny 19. minut 45 do godziny 19. minut 46 sekund 30. Muzyka rozbrzmiewała przez 90 sekund.

Muzyka nie-muzyków

01CondoleezzaMuzyka nie jest dziedziną tajemną, ukrytą, elitarną. Każdy może się nią zajmować – jako wykonawca lub słuchacz. Każdy też może się o niej wypowiadać. Oseski grają na bębenkach i cymbałkach, nastolatkowie dyskutują o ulubionych piosenkarzach lub sami tworzą zespoły rockowe. Melomani na forach internetowych kłócą się o najlepsze interpretacje danej arii. Filozofowie próbują wpisać muzykę w kontekst ontologii i eschatologii. Właściwie każdy człowiek ma jakiś punkt styczny z muzyką, lecz, przy całym szacunku dla zapału i wiedzy jednostek, nie każde otarcie się o temat muzyki zasługuje na refleksję.



Oczywiście najwięcej pisze się i mówi o dokonaniach profesjonalistów – wirtuozów, primadonn, muzykologów, ale warto poświęcić uwagę muzyce w życiu nie-muzyków.

Jedyna opera Czajkowskiego

hifi1214008Treść erraty dołączonej do programu teatralnego: „W programie na str. 30 omyłkowo zamieszczono zdjęcie Piotra Czajkowskiego”.




Czajkowski i Tchaikowsky
W kontekście muzycznym nazwisko „Czajkowski” kojarzy się automatycznie z osobą Piotra Czajkowskiego, XIX-wiecznego kompozytora rosyjskiego. Andrzej Czajkowski (1935-1982) nie lubił twórczości Piotra i jako pianista odżegnywał się od jej wykonywania, mimo że jego amerykańskiemu menadżerowi marzył się na afiszu wielki napis: „Czajkowski gra Czajkowskiego”. Tenże menadżer zmienił imię i nazwisko swojemu gwiazdorowi i tak Andrzej Czajkowski (laureat VIII nagrody na Konkursie Chopinowskim 1955 i III nagrody na Konkursie Królowej Belgijskiej 1958) stał się André Tchaikowskym.

Tyłem do publiczności

drygenci003„…dlaczego zawód dyrygenta tak mi się zawsze podobał: otóż dlatego, że można go uprawiać do samej śmierci, a nawet im jest się starszym, tym robi się to lepiej. Jest w tym zatem pochwała życia samego w jego całej rozciągłości, jego niewyczerpania, które możemy przeciwstawić szybkiemu wyczerpywaniu się talentów gwiazd rocka, sportowców i innych tego typu „młodzieżowych” zawodów. Jestem stary i właśnie dlatego jestem świetny, mówią nam dyrygenci, i to w nich właśnie najbardziej podziwiam, tego im wręcz zazdroszczę.”

Adam Wiedemann, „Dwutygodnik” 130/2014

 

Wdzięk czy stare pudła?

piano hfm072014001Z okładek płyt dowiemy się, że pianiści grywają na fortepianie oraz na pianoforte, fortepiano, na hammerflügelu lub hammerklawirze, fortepianie tangentowym, a nawet „klawesynie piano i forte”.

Fryderyk Chopin, donosząc 12 grudnia 1831 o swych pierwszych występach w Paryżu, pisał Tytusowi Woyciechowskiemu: „prócz tego gram z Kalkbrennerem na 2 fortepiany z akompaniamentem 4 innych jego Marsza suivie d’une Polonaise. Jest to szalona myśl. Jeden jest ogromny pantalion, który się Kalkbrennerowi należy, a drugi malutki monokordny, ale donośny jak dzwoneczki żyrafek, co do mnie należy, a tamte cztery duże jak orkiestra”.

Niech zawsze ktoś na nich gra

82-84 01 2014 01Zadany nam na dziś temat brzmi: „zapomniane instrumenty”. Ale cóż to właściwie znaczy? Czy chodzi o instrumenty z wykopalisk, na przykład w Afryce czy Ameryce Południowej? Proste instrumenty używane w dawnych rytuałach religijnych, uroczystościach i zabawach? Instrumenty, które odeszły do historii wraz z kulturą, której służyły?

Przyjrzyjmy się choćby jednemu z najpopularniejszych instrumentów starożytnej Grecji – aulosowi. To dwie piszczałki połączone u góry, dzięki czemu można jednocześnie dmuchać w oba stroiki, ale przebierać palcami na każdej z piszczałek niezależnie. Czy ktoś produkuje dziś aulosy, gra na nich? Na pewno znajdą się specjaliści muzykolodzy czy miłośnicy cywilizacji antycznej, ale czy aulos stale gości na estradach koncertowych, w kanałach orkiestrowych, programach szkół muzycznych, nagraniach? Nie. Słowo „aulos” występujące w nazwach formacji muzycznych (Kameralny Zespół Muzyki Dawnej „Aulos” z Białegostoku, Kwartet Aulos z Poznania) jest mylące.
Jak brzmiał aulos w czasach Homera? Jak brzmiał epigonion? A jak salpinks? Historycy, muzykolodzy, inżynierowie i informatycy (m.in. ze słynnego europejskiego ośrodka badawczego CERN) połączyli siły, aby to zbadać, a odtworzywszy dźwięki całej grupy antycznych instrumentów, pragną sformować Orkiestrę Zagubionych Dźwięków. Od pomysłu do realizacji projektu upłynęło czterdzieści lat – lat oczekiwania na szybsze komputery.
Aulos podzielił los wielu instrumentów, które wypadły z głównego nurtu kolejnych epok w dziejach muzyki. Psałterium, gemshorn, basethorn, fidel kolanowa, teorban, flet traverso, portatyw, wirginał, harmonika, baryton, cynk, sackbut… Nazwy można mnożyć – były używane w kapelach dworskich i klasztornych w wieku XIV, XV oraz XVI, ale do połowy XIX, do czasu ustalenia współczesnego składu orkiestry symfonicznej, słuch o nich zaginął. Ostatnie kilkadziesiąt lat to rosnące zainteresowanie muzyką dawną, a więc także zmartwychwstanie instrumentów – budowanie kopii zabytkowych okazów lub nowych egzemplarzy na podstawie rycin i opisów.