fbpx

HFM

artykulylista3

 

Psychoakustyka 2 - Terapeutyczna rola muzyki

Ludzki mózg to fascynujący narząd. Nie tylko jest najbardziej złożoną częścią naszego ciała, ale odgrywa kluczową rolę w określaniu tego, kim jesteśmy. Nasza świadomość, wiedza, pamięć, zdolność komunikowania się ze światem zewnętrznym, odczuwanie przyjemności i wiele innych funkcji ma swoje centra dowodzenia w mózgu.

Procesy w nim zachodzące definiują naszą osobowość, zachowanie, upodobania, awersje i preferencje. Nie rozumiem, dlaczego mówiąc o sobie, starając się podkreślić swoją uczciwość, w naszej kulturze ludzie dotykają się w okolicach serca. Szczerość, lojalność, prawdomówność powinno się raczej akcentować, wskazując na organ odpowiedzialny za te zachowania. Przysięgi i ślubowania powinno się więc składać, dotykając głowy, a nie jakiegoś tam mięśnia pompującego krew. Większość tradycyjnych zachowań, które ukształtowały naszą kulturę, ma swoje wielowiekowe korzenie, często wyrastające z niewiedzy. Nie proponuję zmieniać starych nawyków; jedynie wskazać na wzruszające rytualne absurdy.

Dla jasności w sprawie

Czytając niektóre opinie o sprzęcie, zastanawiam się, gdzie leży granica akceptacji recenzenta i co trzeba zrobić, by ją przekroczyć. W teorii (i praktyce) granica jest dość łatwa do zlokalizowania: wystarczy, że urządzenie daje bardzo zły dźwięk. Jednak, mówiąc szczerze, nie jest dziś łatwo, po stu z hakiem latach rozwoju elektroakustyki, zaproponować sprzęt grający okropnie.

Nie mówię o telefonach służących również do odtwarzania muzyki albo o mikrowieżach, projektowanych do grania w toalecie, a używanych przez niektórych do nagłośnienia salonu. Mówię o sprzęcie z założenia zbudowanym jako normalny grający. Z recenzenckiego doświadczenia mogę powiedzieć, że autentyczne knoty trafiają się rzadko. Co jednak w sytuacji, gdy oceniane urządzenie w zasadzie nie służy do wydawania dźwięku, ewentualnie jeśli gra dobrze, nawet bardzo dobrze, ale zostało wycenione jak pięć podobnie grających sprzętów łącznie?

Antytelewizyjni nieposiadacze

Od jakiegoś czasu wśród ludzi tęskniących za elitarnością pojawił się nowy trend. Faktycznie, oryginalny, bo polegający na nieposiadaniu. Wszyscy chcemy mieć (przynajmniej teoretycznie) najnowsze zdobycze cywilizacji, co w wielu przypadkach nie prowadzi już do wygody, ale uzależnienia. A tamci mówią: nie mam i jestem z tego dumny.

Chodzi tu bynajmniej nie o najnowszy model iPhone’a, bo to by świadczyło o jego nieposiadaczu „miękko”. „Nie mam, może kupię, może nie – nie wiem. Poczekam, zobaczę, co ludzie mówią, a jak stary wytrzyma, to dotrwam do „szóstki” albo i dalej”. Taki „nieposiadacz” to człowiek rozsądny, a przynajmniej zajęty. Chronicznie brakuje mu czasu na takie tam, bo załatwia interesy albo go rodzina absorbuje. I przez „nieposiadanie” nie deklaruje swojej postawy ani filozofii życiowej; tyle tylko, że nie ma, bo nie ma.
Jeżeli ktoś Wam mówi, że nie ma telewizora i nie chce mieć, wyrzucił i jego życie stało się lepsze, to bądźcie czujni. Tak jak kiedy na głowie młodzieńca pojawia się żel, tak gdy z życia dorosłego osobnika znika telewizor, wiedzcie, że dzieje się coś złego. Bo to nie jest normalne.

Pożyczalscy

Around her neck she wore a yellow ribbon
She wore it in the springtime
In the merry month of May
And if you ask her why the heck she wore it
She wore it for her lover who was far far away
(popularna piosenka kawaleryjska)

Przeboje muzyczne to zjawisko zglobalizowane przynajmniej od czasów radia. Wcześniej zresztą też następowała wędrówka szlagwortów, tyle że w większym stopniu na własnych nogach, z różnymi lirnikami itp. wędrownymi muzykantami, a także z Haendlem, który powędrował aż do Anglii i stąd mamy muzykę królewskich fajerwerków. Motywy muzyczne łaziły tu i tam, i nikogo nie dziwiło, że po pewnym czasie na tę samą melodię pół kontynentu nuciło zupełnie inne kawałki. Teksty przemieszczały się w mniejszym stopniu, bo muzyka była bardziej komunikatywna, w każdym razie nie potrzebowała tłumacza.
Wiek XX z jego technicznymi możliwościami przenoszenia dźwięku na odległość, a także zapisu tego dźwięku (a następnie przewożenia w formie zapisanej) dał potężny impuls ruchliwości muzyki popularnej. Technika radiowa nie jest szczególnie droga ani skomplikowana, dzięki czemu już w latach 20. radioodbiornik mógł sobie zmajstrować niemal każdy.

102

W czasie II wojny światowej Beyerdynamic zaopatrywał armię niemiecką w słuchawki, mikrofony i inne gadżety, których obecnie używamy do słuchania muzyki i czynności związanych z przyjemnościami bądź komunikacją.

Jakość dźwięku jest dla nas w tej sytuacji wartością dodaną. Niestety, jak wskazują badania okołonaukowe i praktyka, dla przytłaczającej większości – nieistotną. W wielu przypadkach może być ona nawet środkiem do osiągnięcia celu i to niekoniecznie, gdy jest wysoka. Przy okazji powstawania jednego z albumów brytyjskiej legendy rocka przeprowadzono szeroką ankietę. Jako uczestników wybrano młodzież licealną i „wczesnostudiującą”, czyli przewidywanych odbiorców płyty. Dano im do posłuchania fragmenty utworów w trzech rozdzielczościach: najniższej – MP3, w miarę przyzwoitej – plik FLAC oraz wave 24 bity/196 kHz. Przytłaczająca większość wybrała podłą empetrójkę. I tak piosenki poszły w świat, zdobywać serca fanów i rozgłośnie radiowe.

Czemu jest tak tanio?

Może jesteście Państwo zaskoczeni tytułem dzisiejszego felietonu. W przypadku sprzętu grającego ceny wielu urządzeń są bowiem wywindowane do zadziwiających poziomów, a narzekania na drożyznę to już rutyna. Ale jest też i druga strona medalu, czyli ceny zaniżone, na które mało kto narzeka. A przecież tak samo jak kupujący jest stratny, kiedy płaci za drogo, tak i sprzedający nie jest szczęśliwy, gdy otrzymuje zbyt mało.

Zacznijmy od rynku wtórnego. Ceny sprzętu używanego zwykle są przyjmowane dość bezrefleksyjnie, jako owoc rynkowej równowagi popytu i podaży. Przyzwoicie trzymają wartość używane urządzenia cieszące się dobrą opinią wśród audiofilów. Ale kilkuletni sprzęt do kina domowego czy produkty marek słabo wypromowanych tracą na wartości zaskakująco dużo. Przy dokładniejszym sprawdzeniu okazuje się wówczas, że cena jest bardzo niska w zestawieniu z techniczną wartością urządzenia.