HFM

artykulyskrot3

Sceniczne powroty

8081042016 001Sezon koncertowy 2016 wkracza właśnie w najbardziej intensywną fazę. 29 lutego w Belfaście rozpoczęła go Adele, której album „25” bije rekordy popularności. Tournée wokalistki potrwa do 15 listopada i obejmie Europę oraz Amerykę Północną. W jego ramach przewidziano ponad sto koncertów.


 


Kiedy w listopadzie 2015 pojawiła się zapowiedź trasy, fani rzucili się na bilety w takim tempie, że organizatorzy postanowili dodać kilka nowych przystanków. Ale i tak wielu słuchaczy będzie musiało obejść się smakiem. Na koncert w sali widowiskowej w Glasgow, przygotowanej na przyjęcie 13 tysięcy widzów, bilety rozeszły się w dwie minuty.
8081042016 002
Trudno się dziwić. Brytyjska artystka jest u szczytu sławy. Jej ostatni, trzeci już album w ciągu zaledwie sześciu tygodni od premiery (20 listopada 2015) rozszedł się w ponad 15 mln egzemplarzy. Również w Polsce „25” okazała się sukcesem, podobnie jak „21” w roku 2011 (tytuły pochodzą od wieku piosenkarki w czasie prac nad materiałem). Niestety, na razie nie ma informacji o koncercie Adele w Polsce. Jeżeli sytuacja się nie zmieni, to pozostanie nam śledzić internetowe relacje z jej występów w innych krajach.
Opinie są, jak dotąd, wyjątkowo pochlebne. W Belfaście Adele rozpoczęła od „Hello”. W programie znalazł się także nagrodzony Oscarem bondowski „Skyfall”. Na bis zabrzmiał m.in. przebój „When We Were Young”.
Adele należy do młodego pokolenia muzyków. Ale sporą aktywność przejawiają obecnie starsi wykonawcy. Koncertują nawet ci, którzy największe sukcesy odnosili w złotej erze rocka, czyli w latach 60. i 70. XX wieku.
Za Atlantyk wyruszyła legendarna brytyjska formacja The Who. Na początku tworzyli ją czterej muzycy. Pete Townshend komponował piosenki, grał na gitarze, czasami śpiewał, a przede wszystkim wywijał ręką słynne gitarowe młynki. Roger Daltrey pełnił rolę głównego wokalisty, John Entwistle grał na basie, a Keith Moon – największy muzyczny błazen XX wieku, a zarazem najlepszy rockowy perkusista – wyczyniał cuda i demolował swój zestaw w finale.

Zespół nie cieszył się u nas specjalną popularnością, natomiast w swojej ojczyźnie i w USA był wychwalany pod niebiosa. Jego muzyka stanowiła kwintesencję rocka, przewyższając na pewnym etapie dokonania wielu innych przedstawicieli gatunku. Z oryginalnego składu grupy, znanej zwłaszcza z hitu „My Generation”, rock-opery „Tommy” i słynnej – wznowionej niedawno w oprawie symfonicznej – „Quadrophenii”, żyje tylko dwóch muzyków. Są nimi Townshend i Daltrey. Choć od dłuższego czasu nie wydają nowych płyt, nadal są podziwiani przez kolejne pokolenia fanów rocka.8081042016 002
Swoją pożegnalną trasę rozpoczęli niedawno muzycy Black Sabbath. Twórcy heavy-metalu występują w silnym składzie: Ozzy Osbourne (wokal), Tony Iommi (gitara) oraz Geezer Butler (bas). Z oryginalnej czwórki pozostało więc trzech muzyków. W latach 70. trzęśli światowymi scenami za sprawą przebojów, takich jak: „War Pigs”, „Paranoid” czy „Iron Man”. Brakuje jedynie Billa Warda, którego na perkusji zastąpił Tommy Clufetos, wcześniej towarzyszący m.in. Alice’owi Cooperowi, Tedowi Nugentowi czy Robowi Zombie. Clufetos grał też na solowym albumie Ozzy’ego Osbourne’a „Scream”. Czy tournée „The End” będzie rzeczywiście ostatnim w karierze grupy, trudno na razie stwierdzić. Znamy bowiem niejeden przypadek, kiedy wykonawca żegnał się ze sceną, by za jakiś czas na nią powrócić.
Za wygraną nie daje również Bruce Springsteen. W jego przypadku nie należy się dziwić. Wszak to jeszcze „młodzik” – ma dopiero 66 lat. Amerykański piosenkarz przebywa obecnie w Europie. Nie sam, jak w 1997 w Polsce, ale ze swoim zespołem E Street Band, którego wytrawni instrumentaliści są jednocześnie gwiazdami filmu i telewizji. Gitarzysta Steve Van Zandt grał jednego z bohaterów serialu „Rodzina Soprano”, zaś perkusista Max Weinberg towarzyszył kiedyś amerykańskiemu prezenterowi, Conanowi O’Brienowi, w jego znanym talk show.
Fani Springsteena albo już widzieli swojego idola, albo czekają, aż zawita do ich miast. Twórca hitów „Born To Run” i „Born in the USA” należy do artystów grających wyjątkowo długie koncerty. Rzadko kończy występ wcześniej niż po trzech godzinach. W 2012 roku w Helsinkach grał przez ponad cztery, wykonując 33 piosenki. Prawdziwy tytan występów na żywo.
8081042016 002
Fani, którym nie uda się zobaczyć Bossa na żywo, mają do dyspozycji płyty. W sprzedaży ukazał się zestaw 51 nagrań na kilku krążkach. Wszystkie powstały w czasie pracy nad dwupłytowym albumem „The River”, ale tylko część się na nim znalazła. Wydawnictwo nosi tytuł „The Ties That Bind” i zawiera nie tylko znane utwory, w remasterowanej wersji, ale przede wszystkim mnóstwo nagrań niepublikowanych. Boss był wówczas w doskonałej formie i to słychać.
Springsteen to artysta wielkiego formatu. Fakt, że jest laureatem aż dwudziestu nagród Grammy, mówi sam za siebie.
Trudno podważyć rangę powyższych wydarzeń, ale prawdziwym hitem okazała się wiadomość, że rusza długo oczekiwana trasa Guns N’ Roses. Serca fanów podbił w 1987 roku rewelacyjny album „Appetite For Destruction” z przebojami „Welcome to the Jungle” i „Paradise City”. Przez kilka lat informacje o wyczynach muzyków pod wodzą wokalisty, Axla Rose, i fenomenalnego gitarzysty, Saula Hudsona, znanego jako Slash, nie schodziły z łamów muzycznej prasy. Grupa osiągnęła szczyt popularności, kiedy wydała tego samego dnia dwa albumy – „Use Your Illusion I” i „Use Your Illusion II”. Znalazły się na nich m.in. ballada „November Rain” oraz dwa hity innych autorów: „Live and Let Die” Paula McCartneya oraz „Knockin’ On Heaven’s Door” Boba Dylana.
Jednak nie sama wiadomość o koncertach Guns N’ Roses wzbudziła entuzjazm fanów. Grupa przecież wcale nie przestała występować. Tyle że jeszcze do niedawna z oryginalnego składu pozostał w niej jedynie Axl Rose. W tym roku natomiast do Guns N’ Roses powrócili Slash – goszczący w ubiegłym roku w Polsce w roli solisty – oraz grający na basie Duff McKagan.
8081042016 002
Zapowiedź letnich występów Guns N’ Roses, opublikowana na stronie internetowej grupy, jest promocyjnym majstersztykiem. Nie zdradza szczegółów trasy, za to działa na wyobraźnię. Na reklamowym filmie widać jedynie publiczność, a w oddali scenę. Następnie pojawia się na krótko logo grupy, a po nim słowo „Patience” (cierpliwości), będące zarazem tytułem piosenki, którą słychać w tle. Na koniec pojawia się informacja o letnim terminie wydarzenia i lista kilkunastu amerykańskich miast. Świetne! Niekiedy, by powiedzieć dużo, wystarczy kilka słów.
Z listy bohaterów najpopularniejszych w tym roku tras koncertowych wynika, że czasy się zmieniają. Wraca moda na dawne brzmienia. Potwierdzają to statystyki sprzedaży płyt. Wznowienia zaczynają się rozchodzić szybciej niż premiery.

8081042016 006
Ponieważ tak jest, dawne sławy znów widzą szansę dla siebie. Są nawet kapele, które kontynuują występy pod oryginalną nazwą, chociaż w ich składzie pozostał tylko jeden z założycieli. Tak właśnie było do niedawna w Guns N’ Roses. Przykłady można mnożyć.
Do zespołów od lat utrzymujących się na szczycie zalicza się The Rolling Stones. Mimo że już nie raz zapowiadali koniec występów, wciąż pozostają aktywni. Niedawno dali bezpłatny koncert przed półmilionową widownią w Hawanie. Fani zapewne czekają teraz na kolejną nową płytę. Również miłośnicy innych zasłużonych grup i solistów nie mieliby nic przeciwko powrotowi swoich idoli. O ile w przypadku The Beatles trudno liczyć na trasę albo nowy album, o tyle w przypadku wielu starszych rockowych sław jeszcze różnie może być.

 

Grzegorz Walenda
Pobierz ten artykuł jako PDF