HFM

artykulylista3

 

SoundArt Rock II

Mag 14-17 06 2012 01Rock jest najmniejszym dotąd wzmacniaczem SoundArtu. W tym przypadku "najmniejszym" oznacza, że jest wielkości zwykłego sporego piecyka zintegrowanego.

To już drugie wcielenie tej konstrukcji. Pierwszy Rock sprzed kilku lat był świetnie grającym urządzeniem wystylizowanym trochę w manierze sir Gilesa Gilberta. Faktycznie przypominał nieco elektrownię w Battersea, od której różnił się głównie mniejszą liczbą kominów. Jednak czas płynie i oto na Audio Show 2011 firma panów Lewandowskiego i Witkowskiego przedstawiła odnowioną wersję. Przy zachowaniu zbliżonej, choć zmodernizowanej konstrukcji podwojono moc nominalną, a całość umieszczono w eleganckiej, prostopadłościennej obudowie.

Heed Obelisk SI

Mag 04-07 06 2012 01Jak mawiał Zbigniew Waydyk, nowość, nie zawsze jest nowatorska. Ale też nie zawsze o nowatorstwo chodzi. Istotną cechą producentów hi-fi jest również samodoskonalenie, a w przypadku Heeda efektem takiego doskonalenia jest niewątpliwie Obelisk Si.

O statni wzmacniacz węgierskiej manufaktury z nowatorstwem ma niewiele wspólnego, bo stanowi ulepszoną wersję modelu Obelisk z lat 90., zaprojektowanego oryginalnie przez Richarda Haya – konstruktora ION Systems. Wzmacniacz odniósł wówczas sukces i narobił na rynku trochę zamieszania.

Mark Levinson No.326S + No.531H

44-50 06 2012 01Początek lat 70. zwiastował nadejście nowej epoki w hi-fi. Dopiero wtedy wzmacniacze tranzystorowe zaczęto traktować jako sprzęt wysokiej jakości, a nie zabawki dla miłośników nowinek technicznych. Stało się to za sprawą kilku firm, które stworzyły wzorzec mocnego pieca.

Wtedy rozpoczął się także wyścig zbrojeń, polegający na mnożeniu watów. Jak na złote czasy przystało, nie miały one jednak wiele wspólnego z dzisiejszymi energooszczędnymi erzacami oraz impulsowymi zasilaczami, przypominającymi żywność „light”.

Octave V 70 SE

26-35 06 2012 01Mimo że Octave działa od 25 lat, korzenie firmy sięgają roku 1968. Wtedy to ojciec Andreasa Hofmanna założył wytwórnię specjalizującą się w nawijaniu transformatorów. Trudno o lepszy początek lampowej manufaktury.

Hofmann junior dorastał wśród drutów, rdzeni i maszyn do nawijania. W konsekwencji szybko zgłębił tajniki budowy traf. Dziedzina dla większości ludzi hermetyczna albo zwyczajnie nudna, dla niego okazała się fascynująca. Miał też tę istotną przewagę nad teoretykami, że każde spostrzeżenie albo pomysł mógł sprawdzić w praktyce.