HFM

artykulylista3

 

Rogue Audio RP-1/Stereo 100

4451102016 008

Rogue Audio to ambitna amerykańska firma, która koncentruje się na budowaniu urządzeń lampowych, ewentualnie hybrydowych. Mimo przyjęcia łobuzerskiej nazwy oraz logo smutnego kruka, w swoich deklaracjach nawiązuje do wyższych wartości, wśród których identyfikuję imperatyw kategoryczny Kanta. Otóż samonakazuje sobie nie projektować wzmacniaczy, których jej konstruktorzy sami by nie kupili. Proste? Tak. A ile można mieć wzmacniaczy?

 

ASR Emitter II Exclusive

6069092016 001

Niewielu producentów sprzętu hi-fi sprzedaje ten sam model przez wiele lat. Większe zainteresowanie klienta wzbudzają zazwyczaj nowości. Trzeba mieć odwagę i być pewnym własnej racji, aby iść pod prąd. Właściciel niemieckiej firmy ASR, Friedrich Schäfer, należy właśnie do takich wizjonerów. Wzmacniacz pod nazwą Emitter oferuje od 1982, a Emitter II – od 1991 roku.

Emitter I i Emitter II pozostają w katalogu do dziś. Oprócz nich znajdziemy tam jeszcze tylko przedwzmacniacze phono. Ale aby temu ekstremalnemu tradycjonalizmowi spuścić nieco powietrza, dodajmy, że każdy z Emitterów występuje aktualnie w trzech wersjach podstawowych (w dodatku można zamówić opcję niestandardową, z wybranymi przez siebie modułami), a po drodze, od lat 80. i 90. XX wieku, urządzenia przechodziły gruntowne „remonty” wewnętrzne. Zainteresowanych szczegółami odsyłam na stronę www ASR-a.

 

Mark Levinson No. 585

5259092016 008
W połowie lat 90. XX wieku nikt nie traktował wzmacniacza zintegrowanego jak rasowego urządzenia klasy high-end. Sprawa była prosta: chcesz mieć dobre waty, zainwestuj w dzielonkę. Integra to rozwiązanie dla niezbyt zamożnych albo początkujących.

Nawet wielkie koncerny, chcąc pokazać coś prestiżowego, decydowały się na zestawienia dzielone. Trudno powiedzieć, kto zmienił to podejście. Wiele wskazuje na Gryphona i jego pierwszy zintegrowany model Tabu. Mógł to być także McIntosh, chociaż MA6850 pojawił się później. W każdym razie przez uchylone drzwi szybko wpadł wiatr historii i otworzył je na oścież. Posypały się kolejne konstrukcje, a klienci zauważyli, że topowe integry niewiele ustępują droższym kombinacjom.

 

Creek Evolution 100 A

3439092016 003
Gdybym miał wymienić kilka marek, które darzę największym szacunkiem, na pewno nie pominąłbym Creeka. Brytyjska firma nigdy nie zgłaszała high-endowych pretensji i produkowała elektronikę w umiarkowanych cenach. I zawsze robiła to w wielkim stylu. Jej wzmacniacze i odtwarzacze CD świetnie wypadały na tle konkurencji, pasowały niemal do każdych kolumn, były dobrze zaprojektowane i uniwersalne. Stanowiły kwintesencję klasycznego stereo: minimum ekstrawagancji, maksimum muzyki, wzorcowy stosunek ceny do jakości. Powiecie, że znajdzie się kilku producentów z podobnym dorobkiem?


Być może, ale jeszcze jedna rzecz czyni brytyjską manufakturę wyjątkową. Przez ponad 30 lat nie miała ani jednej wpadki.

 


 

Unison Research Triode 25

6671062016 004
Nieopodal Wenecji, w Treviso, usadowił się Unison Research. Włoski producent sprzętu hi-fi cieszy się bardzo dobrą opinią po obu stronach Atlantyku i zwiększa sprzedaż na rynkach azjatyckich.

Za rok twórca idei firmy, Giovanni Maria Sacchetti, będzie świętował 30-lecie działalności. A ponieważ lubi takie okazje, zapewne uświetni je nowymi konstrukcjami. Unison Research Triode 25 podtrzymuje najlepsze tradycje lampowych wzmacniaczy włoskiej wytwórni. Recenzowany dwa lata temu model Simply Italy uczcił 150-lecie zjednoczenia Włoch.

 

 

 


 

Accustic Arts Power I MK 4

3237052016 005
Audiofilem stałem się jeszcze w ubiegłym wieku. Recenzentem jestem od dobrych kilkunastu lat. Mogę śmiało powiedzieć, że niejedno już widziałem i niejedno słyszałem. I ostatnio coraz częściej odnoszę wrażenie, że producenci urządzeń klasy hi-end stają się coraz bardziej ekscentryczni. Jakby czasem chcieli z muzyki zrobić spektakl wzornictwa i technologii.

Nie chcę nikogo wskazywać palcem, ale dwumetrowe kolumny, odlotowe projekty i ceny zbliżające się do miliona – to wszystko coraz bardziej oddala się od ducha prawdziwego audiofilizmu. Z tym większą radością witam każdy kontakt z produktem, który mnie do niego z powrotem zbliża. Tym razem radość dał mi Accustic Arts.