HFM

artykulylista3

 

Emmylou Harris - Hard Bargain

87-88 09 2011 emmylouHarris

Nonesuch 2011

Interpretacja: k4
Realizacja: k4

„Są legendarne piosenkarki country i jest Emmylou...”. To fragment cytatu z „Time Out New York”, zdobiącego okładkę najnowszego krążka amerykańskiej artystki.
Jeśli ktoś chciałby przeczytać, co piszą dalej, odsyłam do obwoluty „Hard Bargain”. Warto płytę kupić, bo zasługuje na uwagę. Nagrana została w skromnym, bo zaledwie trzyosobowym składzie. Słyszymy tu Emmylou, śpiewającą i grającą na gitarze akustycznej, Jaya Joyce’a, odpowiedzialnego za pozostałe gitary, syntezatory i klawisze, oraz Gilesa Reavesa – perkusistę, a czasami pianistę.
Wydawać by się mogło, że tak niewielki skład zaprezentuje kameralną muzykę, z gitarą akustyczną na pierwszym planie. I czasem tak jest, ale na przykład otwierające nagranie mogłoby z powodzeniem gościć na płycie rockowej formacji z Kalifornii.
Rockowa jest nie tylko aranżacja, ale również tekst: „Pamiętam każdą piosenkę, którą grałeś. Dawno temu, gdy byliśmy młodsi i szaleliśmy nocami”. Artystka ma już swoje lata i zapewne chciałaby cofnąć czas. Ale trzeba przyznać, że i teraz dobrze sobie radzi. „Hard Bargain” jest nawet bardziej dynamiczny niż jej albumy sprzed lat; tam królowała nuta country. Dzisiejsze nagrania Emmylou dedykuje liczebniejszej, popowo-rockowej publiczności, choć miłośnicy brzmień folkowych też znajdą w nich coś dla siebie.

Autor: Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 09/2011

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Joan As Police Woman - The Deep Field

87-88 09 2011 JoanAsPoliceWoman

Play It Again Sam 2011

Interpretacja: k5
Realizacja: k3

„Joanna w roli policjantki” to dość niecodzienny pseudonim dla rockowej wokalistki. Nie znam jej powiązań ze stróżami prawa, ale niewątpliwie Joan Wasser – bo tak brzmi prawdziwe nazwisko autorki płyty – śpiewać umie.
Do tego komponuje całkiem przyzwoite piosenki; wszystkie utwory na płycie „The Deep Field” są jej autorstwa. Gra też na gitarze oraz klawiszach, a w nagraniu „The Magic” odpowiada nawet za instrumenty smyczkowe.
Pochwały należą jej się za talent kompozytorski. Pod tym względem na pierwszym miejscu stawiam wspomniany „The Magic”, który tak przyjemnie pulsuje, że aż chce się rytmicznie potupać albo ruszyć do tańca. Z kolei „Run for Love” przyciąga uwagę nisko schodzącym basem, dodającym energii motorycznemu rytmowi. Bas jest jeszcze wyraźniejszy w melancholijnym „Flash”. I tu uwaga dla audiofilów: nagranie to nie tylko się wyróżnia, ale może stanowić dobry test dla kolumn. Jeśli nie przekażą najniższych dźwięków czysto i zaczną drżeć, to znaczy, że płyta właśnie ukazała ich ograniczenia.
A jeśli kogoś kawałki z niskim basem jeszcze do policjantki Joasi nie przekonają, to już na pewno zrobi to utwór „Chemmie”. Tam wszystkie składniki – melodia, aranżacje i wykonanie – są na medal. Naprawdę bomba!

Autor: Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 09/2011

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Maja Sikorowska & Kroke - Avra

94-95 10 2011 majaSikorowskaKroke

EMI Music Poland 2011

Interpretacja: k5
Realizacja: k5

Maja Sikorowska, mimo młodego wieku, jest już w pełni ukształtowaną artystką. Muzyczny staż odbyła w zespole swojego ojca Andrzeja, znanego krakowskiego barda i lidera grupy Pod Budą (nagrali wspólnie trzy płyty).
„Avra” jest samodzielnym albumem Mai, choć nad konstruowaniem repertuaru pracowała cała rodzina (zwłaszcza od strony matki, która jest rodowitą Greczynką).
Wszystkie utwory są wykonywane właśnie po grecku, co nie stanowi dla dwujęzycznej Mai problemu. Na płycie znalazły się popularne przeboje oraz tzw. „originals”. Całość to nowoczesna synteza motywów greckich, bałkańskich i orientalnych (skale, nieparzyste metra).
Maja Sikorowska śpiewa naturalnie, lekko, Nie epatuje ekspresją, koncentrując się na muzyce. Jej głos wyróżnia się niewiarygodnie czystą intonacją, piękną barwą i brakiem manieryzmów.
Na osobne słowa uznania zasługuje towarzyszący jej zespół Kroke, grający na światowym poziomie. Uwagę zwraca zwłaszcza altowiolista (i multiinstrumentalista) Tomasz Kukurba. Jego instrument opowiada, śpiewa, łka.
Z repertuaru albumu polecam szczególnie: „To fengari kami volta”, z narastającą dramaturgią i rockową wstawką Kukurby, „Dimitroula mou” oraz przepiękny nastrojowy „Petaxes”.
Doskonała płyta, pełna kolorów, rytmów i emocji Posłuchajcie koniecznie!

Autor: Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 10/2011

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Ben Harper - Give Till It’s Gone

94-95 10 2011 benHarper

Virgin 2011

Interpretacja: k4
Realizacja: k4

Ben Harper wydaje się skarbem z minionej złotej epoki muzyki rockowej, który jakimś cudem dotrwał do naszych czasów. To utalentowany kompozytor, ceniony gitarzysta i wokalista oraz czynny aktywista społeczny. Na dokładkę jeszcze przystojny, jak trzeba.
Jeśli ten krótki opis brzmi jak wyliczanka cech idealnego rockmana, to podobnie można podsumować ostatnią płytę Harpera. „Give Till It’s Gone” jest skrojona na wzór perfekcyjnego poprockowego krążka.
Otwiera ją wpadająca w ucho, lekko melancholijna piosenka, której refren próbujemy podśpiewywać już przy pierwszym przesłuchaniu. Potem Amerykanin serwuje kolejno: poruszające wyznanie z hałaśliwą solową partią gitary, rock’n’rollowy song w stylu „Rockin’ in the Free Word”, balladę, mocniejsze uderzenie i rockowe jam session z Ringo Starrem na bębnach. Wszystko jest tu idealnie dopracowane i jeśli można wytknąć chociaż jedną wadę, to... właśnie ten perfekcjonizm. Ciut brakuje bluesowej surowości, którą muzyk zaprezentował na swoim ostatnim albumie z Relentless7. Z pewnością jednak nie brakuje bluesowej nastrojowości. Przynajmniej w kilku piosenkach z „Give Till It’s Gone” słychać echa małżeńskiego kryzysu Harpera. Wiadomo nie od dziś: gdy rozpada się małżeństwo idealnego rockmana, nagrywa on świetną płytę.

Autor: Bartosz Szurik
Źródło: HFiM 10/2011

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Iron Maiden - From Fear To Eternity. The Best Of 1990-2010

94-95 10 2011 ironMaiden

EMI 2011

Interpretacja: k3
Realizacja: k3

Trzy lata minęły, odkąd Iron Maiden wydał kompilację swoich najlepszych utworów z lat 1980-1989. „From Fear To Eternity” to kontynuacja i zwieńczenie tego projektu.
Na, tym razem podwójny, album trafiły utwory z ostatnich dwóch dekad działalności Brytyjczyków – od „No Prayer for the Dying” po „The Final Frontier”. Tak jak w przypadku poprzedniej składanki, zestaw piosenek z „From Fear To Eternity” nie pozostawia wiele do życzenia. Znalazły się w nim i dłuższe, i nowsze kompozycje, jak „When the Wild Wind Blows”, jak i znane z radia starsze single pokroju „Bring Your Daughter... To The Slaughter”. Zaopatrując się więc w obie części „The Best of...” można niewielkim kosztem otrzymać „Iron Maiden w pigułce”.
Niestety, takie rozwiązanie nie do końca odzwierciedla rzeczywistą historię grupy. W kompilacjach nie usłyszymy bowiem wokalisty innego niż Bruce Dickinson. Owszem, w Maiden śpiewał najdłużej i najlepiej, ale przecież nie wyłącznie. Tymczasem na omawianej składance wykonywane w oryginale przez Blaze’a Bayleya piosenki z „The X Factor” i „Virtual XI” pojawiają się wyłącznie w koncertowych interpretacjach Dickinsona. Zabieg mieszania nagrań koncertowych i studyjnych zaburza spójność albumu, a wycięcie z biografii Maiden Blaze’a znacząco ją fałszuje.

Autor: Bartosz Szurik
Źródło: HFiM 10/2011

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Baaba Kulka - Baaba Kulka

94-95 10 2011 baabaKulka

Mystic 2011

Interpretacja: k4
Realizacja: k4

Już od kilku lat piosenkarka Gaba Kulka oraz panowie z jazzowej grupy Baaba łączą siły, by prezentować własne wersje utworów heavy metalowej formacji Iron Maiden. Ostatnio ta mieszanka muzycznych światów ukazała się na płycie kompaktowej oraz... na kasecie magnetofonowej! Retro nośnik nie jest tu zwykłą fanaberią: w końcu dla członków Baaby Kulki ten projekt to powrót do twórczości idoli z lat szkolnych i brzmień z czasów przenośnych odtwarzaczy.
Ale powrót bez nadmiaru nabożnej czci. Dziesięć, wcale nie najbardziej znanych piosenek Anglików posłużyło jako podstawa do zabawy i eksperymentów z formą. Album wypełnia mieszanka stylistyk (funky, dub, reggae, soul, jazz, rock, pop), bogate instrumentarium (gitary, syntezatory, dęciaki) oraz techniczny kunszt i poczucie humoru muzyków.
Oczywiście, sama myśl, by repertuar sędziwej heavy metalowej grupy zaaranżować zupełnie inaczej, nie jest szczególnie nowatorska. Sęk w tym, że zwykle bywa realizowana jako tzw. „muzyczny dowcip”, a tak określane projekty przeważnie nie są ani szczególnie dowcipne, ani ciekawe muzycznie. Baaba Kulka to zupełnie inna bajka! Kwintet daje upust swojej młodzieńczej fascynacji. Zaskakuje pomysłowością, a przy tym przednio się bawi. Tak powstają świetne płyty, a nie jedynie ciekawostki czy dowcipy muzyczne.

Autor: Bartosz Szurik
Źródło: HFiM 10/2011

Pobierz ten artykuł jako PDF