HFM

artykulylista3

 

Fallujah - Drealmess

cd072016 009

Nuclear Blast 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Mimo że już od debiutu było wiadomo, że Fallujah wyraźnie wybija się ponad przeciętność, to dopiero „The Flesh Prevails” ukazało, z jak wyjątkowym zespołem mamy do czynienia. Niespotykane, progresywno-nastrojowe brzmienie urzekło społeczność metalową. „Dreamless” powtarza ten sukces. Fallujah to mistrzowie przeplatania fragmentów melodyjnych agresją ekstremalnego metalu. Potężnej sekcji rytmicznej oraz głębokim growlom towarzyszą niespieszne partie gitarowe bądź elektroniczne, a między tym wszystkim przewijają się żeńskie wokale, gitarowe popisy, a także nietypowe metra perkusyjne. Gitary z jednej strony wgniatają w fotel; z drugiej – głaszczą słuchacza łagodnymi motywami, w obu przypadkach ukazując wirtuozerię muzyków. Kompozycje przypominają składną mieszankę, a nie ciąg sztucznie połączonych, kontrastujących ze sobą urywków, co często się zdarza w przypadku zespołów łączących skrajności. Dzięki temu łatwo się wczuć w koncept albumu i dać się pochłonąć jego atmosferze. „Dreamless” to niepowtarzalna płyta, której nastrojowe fragmenty zachwycają. Martwi jedynie brak innowacji względem poprzedniczki, co jednak nie odbiera przyjemności słuchania.

Karol Wunsch
Źródło: HFiM 07-08/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

3 Doors Down - Us and the Night

cd072016 004

Republic Records

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Klasyczny amerykański rock, poprawny, choć bez rewelacji. Jest tu wszystko, z czym taka muzyka powinna się kojarzyć. Sporo gitar, często z zastosowaniem coraz rzadziej spotykanego efektu „wah-wah” (nagranie „In the Dark”). Dużo ostrej, przetworzonej elektronicznie, szorstkiej gitary (wstęp do „Still Alive”). Do tego zgrabnie prowadzony wokal Brada Arnolda. Również nie jakoś wyjątkowo oryginalny, ale poprawny i pasujący do stylu grupy. Jedynie rytm pulsuje nieco szybciej niż na płytach amerykańskich gwiazd, takich jak Springsteen czy mniej u nas znany, za to popularny w USA John Mellencamp. Oni często zwalniają, wplatają w rockowe brzmienia folk czy nawet elementy country. Tutaj natomiast niemal od początku do końca jest szybko i głośno, choć zdarzają się melodyjne przerywniki. Najpierw „Inside of Me” z klasycznym fortepianem na wstępie i orkiestrą w refrenie. Później odpoczynek przy „Pieces of Me”, gdzie słychać dwie przyjemnie brzmiące gitary akustyczne. Wreszcie, na zakończenie – „Fell from the Moon”. To już całkowity relaks po szybkim tempie pozostałych nagrań. Znów na pierwszym planie słychać fortepian i melodyjny, choć nie pozbawiony ekspresji, śpiew. Piosenka idealna przed snem.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 07-08/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Nada Surf - You Know Who You Are

cd072016 005

City Slang 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

„You Know Who You Are” to już siódma autorska płyta zespołu Nada Surf; w 2010 wydali jeszcze album „If I Had a Hi-Fi” z coverami. Są przedstawicielami amerykańskiego rocka alternatywnego. Takie określenie ich stylu pojawia się najczęściej, ale słuchając otwierającego płytę nagrania „Cold To See Clear” można podejrzewać, że bardziej niż z rockiem z ojczyzny Alice’a Coopera grupa ma do czynienia z brit-popem. Niektóre z pozostałych utworów także przypominają ten styl, chociaż muzycy działają nie w Anglii, a w Nowym Jorku. Na płycie znajdziemy kilka interesujących kompozycji. Przyjemnie pulsuje „Friend Hospital”. Gitary w „Out Of The Dark” i w „Animal” przypominają te z nagrań angielskich kapel z epoki Beatlesów; pojawia się zatem okazja do wspomnień. Również wokale zostały zgrabnie zaaranżowane. Mimo to nie sądzę, by materiał z „You Know Who You Are” zapadł melomanom w pamięć. Ot, poprawnie zrealizowana płyta z pop-rockowym repertuarem dla wszystkich. Niewykluczone, że latem niektóre utwory zabrzmią przy basenach lub na klubowych potańcówkach, ale czy ktoś będzie je znał na tyle, by zanucić słowa? Na razie nie stały się światowymi przebojami, ale w czasie jazdy samochodem można posłuchać.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 07-08/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

P.J. Harvey - The Hope Six Demolition Project

cd072016 006

Island Records 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Angielska piosenkarka opowiada o swoich podróżach. Była ostatnio w różnych miejscach: Kosowie, Afganistanie i w stolicy USA. Nie są to rejony szczególnie trudno dostępne dla obywatelki Wielkiej Brytanii; pewnie dlatego w muzycznych opowieściach bohaterki nie ma nic specjalnie odkrywczego. Nie zaszkodzi jednak posłuchać. Muzyka wydaje się nieco uproszczona. Piosenki są prowadzone w jednostajnych rytmach, sprawiając trochę wrażenie szkolnych wyliczanek. Przykładem utwór „A Line in the Sand”, kończący się melodyjnym powtórzeniem kilkanaście razy litery „o”. Dzieci mogłyby przy tym radośnie podskakiwać na spacerze w parku. Nastrój zmienia się dopiero w nagraniu „River Anacostia”. Zaczyna być bardziej orientalnie, przynajmniej na wstępie. Później znów powraca skoczny rytm. Druga połowa płyty jest zdecydowanie lepsza od pierwszej – bardziej zróżnicowana pod względem nastroju i, co warte podkreślenia, oryginalna. W nagraniu „The Ministry of Social Affairs” pojawia się nawet klasyczny blues.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 07-08/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Haken - Affinity

cd072016 012

Inside Out Music 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Czasami pojawiają się albumy, które stanowczo przeczą tezie, jakoby „dzisiejsza muzyka to już nie to, co kiedyś”. „Affinity” łączy oldskulową progresywną stylistykę z elementami współczesnego metalu. Panowie z Hakena stanęli na wysokości zadania i dostarczyli nam kolejne progresywne arcydzieło, które długo będziemy wspominać. Przywołują dawne brzmienia, używając sampli oraz charakterystycznych dźwięków klawiszy i mieszają je ze specyficzną barwą gitar o poszerzonej skali, elektronicznymi akcentami czy gościnnymi growlami Einara Soldberga z Leprous. Nie zabrakło też harmonii wokalnych, zapierających dech w piersiach popisów instrumentalnych, rozbudowanych kompozycji, chwytliwych motywów, a nawet fragmentów nastrojowych. Do samego nagrania nie można zgłosić zastrzeżeń. Mamy do czynienia z czystym, przestrzennym brzmieniem. Haken w wielkim stylu pokazuje, jak łączyć przeszłość z teraźniejszością. Najnowsze dzieło grupy to bez wątpienia jedna z najlepszych płyt tego roku. Powinien po nią sięgnąć każdy szanujący się fan progresywnego rocka.

Karol Wunsch
Źródło: HFiM 07-08/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Cult Of Luna/Julie Christmas - Mariner

cd072016 018

Indie 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Cult Of Luna trafiło w dziesiątkę, zapraszając na swój nowy album wokalistkę Julie Christmas. Jej agresywny, nieco skrzekliwy głos wprowadza do całości nutę niepokoju i świetnie współgra z ciężkimi, nastrojowymi kompozycjami. Pojawienie się wokali nie odjęło brzmieniu masywności. Wzbogaciło je natomiast o melodyjne motywy, dzięki którym płyta łatwo zapada w pamięć. Oczywiście, jak przystało na album postmetalowy, muzyka urzeka atmosferą. Przygniata potężnymi riffami gitarowymi oraz growlami, a jednocześnie nie stroni od brzmień klawiszowych i elektronicznych. Tworząc typowe dla gatunku utwory, zespół zadbał o to, by nie znudzić słuchaczy. Trzeba jednak zaznaczyć, że niektóre fragmenty wydają się rozciągnięte, przez co czasem trudno utrzymać skupienie. „Mariner” to z pewnością jeden z najciekawszych albumów postmetalowych ostatnich lat i choć jego twórcom nie udało się uniknąć błędów, to zdecydowanie warto po niego sięgnąć. Mam nadzieję, że kobiece wokale usłyszymy również na kolejnych tytułach Cult Of Luna. Ostatnio bowiem postmetal desperacko potrzebuje podobnych urozmaiceń.

Karol Wunsch
Źródło: HFiM 07-08/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF