HFM

artykulylista3

 

The Chainsmokers - Memories Do Not Open

cd112017 013

Disruptor Records 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Nałogowi palacze w natarciu! Na szczęście nie chodzi o to, że wszędzie pełno dymu. Chainsmokers to nazwa bardzo modnego obecnie amerykańskiego duetu, powstałego w 2012 roku w Nowym Jorku. Tworzą go dwaj didżeje – Andrew Taggart i Alex Pall. Sporo zamieszania na muzycznym rynku w 2014 roku zrobił jeden z ich pierwszych utworów, zatytułowany „#Selfie”. Pisownia z hasztagiem sugerowała, że muzycy nadążają za modą; samodzielne robienie sobie zdjęć też było jeszcze wtedy na czasie. „Memories Do Not Open” to pierwszy album duetu. Nagrania są w dużej mierze oparte na syntetycznych rytmach i elektronice. Atrakcję stanowią harmonie wokalne. Jak na płytowych debiutantów, Taggartowi i Pallowi udało się ściągnąć do studia wyjątkowych gości. Śpiewają z nimi Emily Warren, duet Florida Georgia Line, a nawet Chris Martin, lider Coldplay. Wykonywany wspólnie z tym ostatnim utwór „Something Just Like This” pobił rekord oglądalności w kategorii teledysków z tekstami. W ciągu jednego dnia obejrzało go dziewięć milionów odbiorców. Piosenka godna uwagi, podobnie jak kilka innych na tym przyjemnym albumie.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 11/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Poświatowska/Radek - Kim Ty jesteś dla mnie

cd112017 021

Sony Music 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Kompozytor i wokalistka Janusz Radek oprawił muzyką wiersze Haliny Poświatowskiej, której 50. rocznica śmierci przypada właśnie w tym roku. Radek miał przed laty okazję zmierzyć się ze strofami m.in. Leśmiana, Staffa i E.E. Cummingsa. Bez względu na repertuar, wykonywane utwory zawsze nasycał swoją oryginalną osobowością. Nie inaczej stało się w przypadku twórczości Poświatowskiej, której teksty dzięki Radkowi zyskały nowy wymiar, a nie straciły nic ze swej magii. W warstwie muzycznej mamy do czynienia z produkcją bardzo nowoczesną, a jednocześnie śmiało czerpiącą z estetyki minionych dekad, z dużym naciskiem na stylowo archaiczne brzmienia instrumentów elektronicznych. Na uwagę zasługują wielogłosowe chórki, w dużej mierze decydujące o klimacie płyty. Dynamiczne, wręcz przebojowe utwory sąsiadują z balladami o lekko psychodelicznym wydźwięku i formami niemal teatralnymi. Płyta zdecydowanie zasługuje na upowszechnienie. Trudno się od niej oderwać nawet po kilkukrotnym wysłuchaniu.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 11/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Roger Waters - Is This the Life We Really Want?

cd112017 016

Sony Music 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Ależ nam się kazał naczekać! Całe 25 lat! Nie gniewajmy się jednak, bo Waters jest już niemłody, a mimo to się nie lenił. Pędził po całym świecie z coraz atrakcyjniej zainscenizowanym show „The Wall”. Po wysłuchaniu jego nowego albumu „Is This the Life We Really Want?” można powiedzieć, że w studiu także się nie oszczędzał. Nie wnikajmy więc, dlaczego przygotowanie nowego projektu trwało aż ćwierć wieku. Zamiast tego, posłuchajmy po prostu muzyki. Warto, ponieważ artysta kolejny raz nas nie zawiódł. Muzyka jest wyborną kontynuacją tej, którą znamy z poprzednich wydawnictw, zwłaszcza z „Amused To Death”. Podobieństwo dotyczy jednak tylko brzmienia. Melodie i inne sprawy są oczywiście premierowe. Słuchacze, zwłaszcza Ci, którzy znają dokonania Watersa, powinni być zadowoleni. Warto skupić się nad tekstami, bo muzyk porusza w nich ważne zagadnienia. „Czy to jest życie, którego chcemy?” – pyta w tytule płyty i takich rozważań na albumie jest więcej.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 11/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Mery Spolsky - Miło było pana poznać

cd112017 009

Kayax 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Nim weźmiemy się za słuchanie tej płyty, musimy wiedzieć, że piosenkarka nie jest przypadkową panią postawioną przed mikrofonem. Marysia ma stuprocentowo autorski i ugruntowany pomysł na siebie. Otrzymujemy zgrabną, inteligentnie dowcipną, przekorną i zwariowaną płytę, na której wszystko wręcz krzyczy, że kreatywności wystarczy jeszcze na kilka kolejnych dekad. Mery jest wiarygodna, pełna energii i błyskotliwych pomysłów. Jej debiut to nowoczesny i dynamiczny pop, podrasowany brzmieniami brutalnych i seksownych syntezatorów sprzed czterdziestu lat. Ale także bardzo staranna, współczesna produkcja, pełna aktualnych dźwięków i świeżości. Powinna się spodobać zarówno młodym słuchaczom, jak i fanom melodyjnej przestrzeni lat osiemdziesiątych. Tekstowo usadawia się świadomie pomiędzy wystudiowanym infantylizmem a porywającą poezją. Momentami staje się Marią Pawlikowską-Jasnorzewską epoki Iphone’a, by za chwilę beztrosko podriftować pod remizą metaforycznym BMW. Najlepsze jest to, że Maria nie usiłuje być modna. Ona modę tworzy i świetnie się przy tym bawi. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to Mery Spolsky będzie dla następnej dekady tym, kim Catherine Ringer była dla lat 80. XX wieku.

Michał Dziadosz
Źródło: HFiM 11/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Ayden - Identity

cd112017 002

Ayden 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Kto na hasło „polski rock progresywny” nie dostaje mdłości – ręka do góry! W ostatniej dekadzie płyt w tym gatunku powstało u nas tyle, że każda kolejna prowokuje pytanie: „po co?”. Dla tych dwudziestu osób, które przyjdą na koncert i kupią CD? Dla hobby? Po co zatem poświęcać środki o równowartości Skody Rapid, wydawać płyty i zasypywać nimi rynek? Ayden dobrze rozumie te wątpliwości i deklaruje granie „post rocka”. Jeżeli jednak sam miałbym określić, co to za muzyka, wskazałbym na coś z pogranicza rocka progresywnego i prog-metalu. Jest też trochę gitarowych brzmień w estetyce Robina Guthrie, choć na pewno do oniryczności Brytyjczyka jeszcze daleko. Podobnie jak do abstrakcyjności Porcupine Tree czy konsekwencji Manual. Ale skojarzenia błądzą właśnie w tamtych kierunkach. Oby się tylko nie okazało, że jest to twórczość dla nikogo. Bo dla metalowców za lekka, dla chilloutowców za ciężka, a w dodatku bez wokalu, co dla wielu osób jest zagwozdką nie do przejścia. Akurat dla mnie to atut. A tak poza wszystkim, to bardzo dobra płyta. Idealna na deszczową jesień czy do jazdy samochodem w zimowym krajobrazie

Michał Dziadosz
Źródło: HFiM 11/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Korpus - Respekt

cd112017 006

Korpus 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Człowiek widzi tę fatalną okładkę, pretensjonalne tytuły utworów i myśli sobie: „Matko… kolejny rozpaczliwy powrót ociężałych weteranów”. Na szczęście, po włożeniu CD do odtwarzacza, jest już znacznie lepiej. Otrzymujemy zaskakująco energetyczne wykonania melodyjnych kompozycji, które przyklejają się do ucha już za pierwszym razem. Korpus proponuje słuchaczom klasyczny hard rock, oparty na zdecydowanej, zeppelinopodobnej sekcji, pełnych werwy riffach i klawiszach à la Van Halen. Wokal jest dojrzały, emocjonalny, choć może zbyt matowy w barwie. Taką muzykę głos powinien podbijać, wznosić się nad nią i kręcić piruety. Niewykluczone jednak, że to nie kwestia wokalu, a jedynie realizacji. Jeśli jednak pogodzimy się z faktem, że pan Janusz „Johan” Stasiak pełni bardziej funkcję gawędziarza niż śpiewaka, to wszystko będzie w porządku. Swoje życiowe historie opowiada bowiem z wdziękiem. Zespół nie wziął się znikąd. W latach 80. XX wieku panowie dorównywali krajowej czołówce rockowo-metalowej. Dla wielu fanów takiej muzyki stanowią zatem klasykę. Ale pamiętajmy, że świat się resetuje z każdym pokoleniem. Nie wiadomo zatem, jak na dziadków zareagują młodzi. Miłośnicy Turbo, TSA, Banku, a nawet ostrzejszych kawałków Budki Suflera z całą pewnością powinni dać szansę Korpusowi. Najlepiej w samochodzie

Michał Dziadosz
Źródło: HFiM 11/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF