HFM

artykulylista3

 

Sara Águeda - El Teatro del Arpa

cd122017 011

Dux 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Od połowy XVI do połowy XVIII wieku jednym z najpopularniejszych instrumentów na Półwyspie Iberyjskim była harfa podwójna (chromatyczna). Miała aż 70 strun, napiętych w dwóch rzędach. Mówiąc w skrócie, jeden rząd odpowiadał dźwiękom białych klawiszy fortepianu, a drugi – czarnych. Instrument ów był trudny technicznie (do danego rzędu strun palce miały dostęp tylko z jednej strony), toteż wyszedł z użycia po wynalezieniu mechanizmu pedałowego do szybkiego przestrajania. Współczesna harfa ma 47 strun (w jednym rzędzie) i 7 pedałów. Sara Águeda jest wirtuozem harfy podwójnej. Czasy, gdy instrument ten święcił swe największe triumfy, pokrywają się ze złotym okresem dramatu hiszpańskiego, toteż gdy dziś wystawiane są dzieła Lope de Vegi, Calderona de la Barki czy Tirsa de Moliny, ze sceny rozbrzmiewają też utwory muzyczne z epoki. Águeda brała udział w licznych inscenizacjach klasyki. Stąd zrodził się w jej głowie pomysł, by z miniatur instrumentalnych i wokalnych ułożyć własną opowieść w trzech aktach: „Teatr harfy”. Są tu muzyczne portrety dworzan i służących. Są namiętności, intrygi, czary i zdrady. Czego nie wyśpiewają usta (mezzosopran o androgynicznym brzmieniu i tenor o „fircykowatym” zabarwieniu głosu), to dograją zręczne palce harfistki i jej kameralnego zespołu. Warto zauważyć, że starannie opracowany album nagrano w Segovii, hiszpańskimi siłami, ale wydawcą i międzynarodowym dystrybutorem jest nasz Dux.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 12/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Paweł Łosakiewicz Georg - Philip Telemann – 12 fantazji na skrzypce solo

cd122017 002

Chopin University Press 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Paweł Łosakiewicz nagrał komplet „12 fantazji” Telemanna w oparciu o manuskrypt z 1735 roku. To przedsięwzięcie wyjątkowe, ponieważ dotąd żaden polski wykonawca nie zarejestrował całego cyklu, a ponadto do omawianego wykonania wykorzystano zabytkowe skrzypce Antonius & Hieronymus. Fantazje łączą elementy barokowej polifonii z lekkością właściwą Mozartowi i Bachowską techniką. To również zbiór pięknych motywów melodycznych, stanowiących wypadkową niemieckiego i włoskiego stylu w muzyce tego okresu. W grze Łosakiewicza docenimy nie tylko technikę, ale i miłość do instrumentu, którą słychać w każdym dźwięku. Artyzm i swego rodzaju uduchowienie sprawiają, że od albumu trudno się oderwać. Poza 12 fantazjami na skrzypce solo, Telemann pozostawił po sobie wiele innych solowych kompozycji, w tym 36 utworów na klawesyn i 12 fantazji na violę da gamba. Miejmy nadzieję, że także one doczekają się w Polsce równie znakomitych interpretacji, uwiecznionych na równie dobrze zrealizowanych i starannie wydanych płytach.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 12/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Palestrina - Missa Papae Marcelli/ /Motets

cd122017 005

Deutsche Grammophon 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Polifonia jest wspaniałą techniką kompozytorską. Kiedy kilka, kilkanaście, a nawet więcej „wątków” głosowych wije się i precyzyjnie splata, tworząc cudowne współbrzmienia – uszy robią się okrągłe z zachwytu. Wraz z rozwojem polifonii w dziejach muzyki europejskiej, im bardziej skomplikowane konstrukcje powstawały, tym większe budziły podejrzenia, że nie o przekaz śpiewanych treści tu chodzi, a o sam podziw dla kunsztu kompozytora. A przecież muzyka sakralna ma być służebna wobec głoszenia prawd wiary i przebiegu liturgii. Przypomniał to fascynatom polifonii m.in. papież Marcelin II w połowie XVI wieku. Z pokorą odpowiedział na apel papieża Giovanni Pierluigi da Palestrina, komponując słynną mszę „Missa Papae Marcelli”. To dzieło krystalicznie przejrzyste. Każdą z sześciu nitek wokalnych można bez trudu wypreparować słuchem, a podawany niespiesznie tekst jest doskonale zrozumiały. Intencję Palestriny realizują chórzyści Kaplicy Sykstyńskiej już 460 lat. Dzisiejsi interpretatorzy wykonują partyturę zgodną z pierwodrukiem utworu z roku 1567 – to pierwsze nagranie tej wersji. Dopełniają je rejestracje kilku motetów. W kaplicy-sercu Watykanu śpiewaków ustawiono przed ołtarzem, uzyskując świetny efekt akustyczny. Dla porównania można posłuchać, jak brzmi nagranie zespołu ustawionego na chórze, z tyłu wnętrza – w utworze finałowym, motecie „Ave Maria

Andrzej Milewski
Źródło: HFiM 12/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Made in Poland - Atom String Quartet / NFM Leopoldinum Chamber Orchestra / Christian Danowicz

cd122017 009

Dux 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Tę płytę zaplanowano bardzo pomysłowo. Patrząc (czyli słuchając) pod różnymi kątami, widzimy różnych jej bohaterów. Po pierwsze, są to instrumenty smyczkowe w różnych konfiguracjach: skrzypce na tle orkiestry smyczkowej, kwartet smyczkowy na tle orkiestry smyczkowej i sama orkiestra smyczkowa, bez tła. Dodatkowo niektórzy z powyższych bohaterów (skrzypek Dawid Lubowicz i wiolonczelista Krzysztof Lenczowski) występują w podwójnej roli kompozytora i wykonawcy, co podkreśla nietuzinkowość projektu. Drugim bohaterem jest żywioł improwizacji. W trzech utworach („Ballada o śmierci Janosika” oraz „Iława” i „Namysłowiak”) mamy do czynienia z improwizacją solisty na tle orkiestry, z tym że solista to czterogłowy organizm kwartetu Atom. Atomowi smyczkowcy cierpią na kreatywne ADHD; zachwycają wirtuozerią i inwencją. Po trzecie wreszcie, tematem przewodnim kompaktu jest muzyka polska ostatniego stulecia. Koncerty na orkiestrę smyczkową Bacewiczówny i Mikołaja Góreckiego słyszymy w ich oryginalnej postaci, w barwnej, wieloplanowej interpretacji orkiestry Leopoldinum. Muzyka Szymanowskiego, inspirowana folklorem Podhala, rozbrzmiewa w aranżacjach na orkiestrę kameralną. Bez muzyki góralskiej nie byłoby utworu Lubowicza. Wczesny styl Kilara i „kujawiakowe” oblicze jazzmana Namysłowskiego to źródła kompozycji Lenczowskiego. A gdzie meloman? Wpadł w tę gęsto utkaną sieć muzycznych wpływów i jest zadowolony, że dał się złapać.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 12/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Atsuko Koga / Georgiy Lomakov / Radosław Kurek - Works for Flute, Cello and Piano

cd112017 018

Dux 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Muzyka nie zna granic – tę jakże fundamentalną prawdę ilustruje płyta wydana przez młodą polską firmę fonograficzną Anagram. Na krążku spotkali się artyści trzech narodowości: Japonka, Ukrainiec i Polak. Każdy z nich gra na innym instrumencie (flet, wiolonczela, fortepian), a program albumu ułożyli z utworów napisanych w XX wieku przez kompozytorów trzech narodowości: dwóch Francuzów, szwajcarskiego Żyda i Japonkę. Wspólnym mianownikiem tych dzieł jest obrazowość – sugestywne opisywanie dźwiękiem klimatów i sytuacji. Słuchając „Prélude, Récitatif et Variations” Maurice’a Duruflé, można sobie wyobrazić spacer i ożywione rozmowy trzech postaci. „Trois Aquarelles” Philippe’a Gauberta to postimpresjonistyczne malunki trzech pór dnia: rześkiego jasnego poranka, posępnego jesiennego wieczoru i parnej letniej nocy w ogrodzie. Ernest Bloch w swoim „Concertino” ucieka się do klasycystycznej i barokowej stylizacji, aby nakreślić muzyczny wykres melancholii. Dojrzałe stadium osiąga ona w środkowej części utworu – Andante. Natomiast Rika Suzuki w „Palingenesis II” (na flet i wiolonczelę) tworzy ilustrację do potencjalnego filmu przyrodniczego o fazach rozwoju organizmu, na przykład motyla. Odgłosy natury są naśladowane przez liczne flażolety i niekonwencjonalne traktowanie strun. Kalejdoskopem barw i kształtów operują muzycy o wielkiej wrażliwości i biegłości technicznej, umiejętności słuchania partnerów i pięknego dialogowania.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 11/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Paweł Hendrich - Metaforma

cd112017 019

Dux 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Elementem wysmakowanej szaty graficznej albumu są fotoportrety kompozytora, stylizowane na ożywające twarze posągów antycznych. Twórczość Pawła Hendricha jest zanurzona w estetyce starożytnej Grecji i głoszonej wtedy analogii muzyki i matematyki, dźwięku i liczby. Muzykolog Krzysztof Stefański w znakomitym, treściwym eseju o Hendrichu, z maksymalną przystępnością objaśnia szereg pojęć związanych z jego utworami. To na przykład heterochronia (różne operowanie czasem w różnych warstwach), fleksybilność dźwięku (płynne zmienianie takich parametrów jak dynamika, barwa czy wysokość), okresowość (przenoszenie zawartości danego fragmentu o wysokość zadanego interwału). Melomanom przybliżona została koncepcja metaformy (stąd nazwa krążka) – budowania kolejnych kompozycji z cegieł-form poprzednich dzieł. Ale nie czujmy się odstraszeni ani zniechęceni. Wszystko to jest bardzo ciekawe i poszerza naszą wiedzę o muzyce Hendricha, lecz nie jest niezbędne do jej odbioru. Można uszami wyobraźni opowiedzieć sobie własną interpretację sonorystycznych wydarzeń. Choćby otwierającego płytę „Emergonu αβ”. To zapętlona w czasie chwila, w której członkowie orkiestry stroją instrumenty przed występem, a odbiorca przyjmuje punkt słyszenia różnych protagonistów. Finałowe „Alopopulo” jest natomiast subiektywną, z wnętrza głowy, relacją skrzypka, który wykonuje solową partię w wirtuozerskim koncercie. Może tak właśnie percypował muzykę Erich Zann w słynnym opowiadaniu Lovecrafta?

Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 11/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF