HFM

artykulylista3

 

Maksymiuk & Sinfonia Varsovia - Nagrania z lat 1975-79 i 2015

cd092017 004

Warner Music Poland 2015

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 

Osobisty, wzruszający tekst krytyka Adama Rozlacha w książeczce przypomina, jakim wydarzeniem w krajowym życiu muzycznym połowy lat 70. było powstanie i działalność Polskiej Orkiestry Kameralnej. Dyrygent Jerzy Maksymiuk i grupa młodych instrumentalistów chcieli stworzyć zespół, który dorównałby poziomem tak sławnym orkiestrom, jak Academy of St. Martin in the Fields Neville’a Marrinera. Zapał plus systematyczna praca i perfekcjonizm lidera dały wspaniałe rezultaty. W 1984 roku smyczkowy skład podstawowy rozszerzono. Dodano instrumenty dęte i tak powstała Sinfonia Varsovia, której marki przedstawiać nie trzeba. Jerzy Maksymiuk zostawił swe dziecko, by żyło własnym życiem, ale nie stracił z nim kontaktu. Omawiany tu podwójny album zawiera nagrania Maksymiuka z początkowym i z najnowszym składem orkiestry. Na pierwszej płycie zamieszczono legendarne już rejestracje z lat 1975-1979, w tym wizytówkę zespołu – „Tamburettę” Jarzębskiego i Divertimento D-dur KV 136 Mozarta. Na drugim krążku znalazły się dzieła Debussy’ego, Strawińskiego, Prokofiewa, Bairda i samego Maksymiuka. Zestawiono zwarte partytury, oparte na smyczkowym kwintecie, z rozbudowanym, wieloplanowym brzmieniem pełnej orkiestry, a charakterystyczne dla „młodego” Maksymiuka szalone tempa – ze zmiennym, przemyślnie regulowanym pulsem. Pięknie wyważone są interpretacje z 2015 roku (wspaniała „Elegeia” Bairda), ale dawne nagrania wciąż wywołują gęsią skórkę.

Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 09/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Mieczysław Weinberg - Chamber Symphonies, Piano Quintet

cd092017 011

ECM 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 

Gidon Kremer wyznaje, że „odkrycie” Mieczysława Weinberga stało się dla niego niewyczerpalnym źródłem inspiracji i żaden inny kompozytor nie wkroczył tak intensywnie do repertuaru orkiestry Kremerata Baltica. Na kolejnej płycie Kremeraty poświęconej Weinbergowi znalazły się jego cztery symfonie kameralne i kwintet fortepianowy, zaaranżowany (przez Kremera i jego perkusistę, Puszkariewa) na orkiestrę kameralną. Pierwsze trzy symfonie były autorskimi przepracowaniami młodzieńczych kwartetów, zaś symfonia czwarta okazała się ostatnim ukończonym dziełem Weinberga. Tak oto w treści przedstawianego tu krążka zamknął się twórczy dorobek artysty o polsko-żydowskich korzeniach. To także osobista opowieść o biografii Weinberga od momentu, gdy, uciekłszy na Białoruś przed niemiecką okupacją, podjął studia w Mińsku; potem zaś osiadł w Moskwie i doświadczył wszystkich uroków egzystencji radzieckiego kompozytora... Słychać w tej muzyce mrok, rozpacz i walkę o przetrwanie. Gdy przez ścianę posępnych brzmień przebije się jakiś ognik nadziei, natychmiast ginie zduszony. Lament, marsz na kaźń, procesja widm – to określenia, które podsuwa słuchaczowi dźwiękowa wyobraźnia. Ale piękna, szczerości, wzruszenia nikt tym utworom nie odmówi – ani wspaniałej, żarliwej interpretacji Kremeracie Kremera.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 09/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Karłowicz. Philharmonic. Szczecin - Bartłomiej Nizioł

cd07082017 013

Dux 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 

Za utwory najbardziej charakterystyczne dla twórczości Mieczysława Karłowicza powszechnie uważa się poematy symfoniczne. Dwa z nich oraz koncert skrzypcowy A-dur op. 8 znajdziemy na płycie Bartłomieja Nizioła – jednego z najznakomitszych polskich skrzypków – oraz Orkiestry Symfonicznej Filharmonii w Szczecinie pod dyrekcją Łukasza Borowicza. Przesycony słowiańskim liryzmem, a jednocześnie młodzieńczą werwą wirtuozowski koncert to sztandarowe dzieło przedwcześnie zmarłego kompozytora. To także jeden z ostatnich pogodnych i optymistycznych utworów w dorobku Karłowicza. O tym, jak odmienny przekaz miała jego twórczość w kolejnych latach, możemy się przekonać, słuchając drugiej części płyty. „Smutna opowieść” dotyczy emocji towarzyszących ostatnim chwilom życia samobójcy. W punkcie kulminacyjnym Karłowicz zaplanował głośny wystrzał z pistoletu. Żal, smutek i tęsknota dochodzą do głosu w trakcie złożonej z trzech motywów melodycznych „Rapsodii litewskiej”. Opartą na wątkach ludowych suitę wieńczy skomplikowany harmonicznie fragment, po którym melodyka powraca do początkowego motywu. Album był nominowany do tegorocznego Fryderyka w kategorii „album roku – muzyka symfoniczna i koncertująca”. Warto go poznać

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 07-08/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Wojtek Szczepanik - Instinct

cd07082017 005

432 Hz 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 

Kompozytor i pianista Wojtek Szczepanik w swej twórczości zaciera granice między gatunkami. „Instinct” to rodzaj eksperymentu brzmieniowo-akustycznego. Całość nagrano w XVIII-wiecznej drewnianej kaplicy. Aby osiągnąć zamierzony efekt, pianista obniżył strój instrumentu o 8 Hz, do 432 Hz wobec przyjętych obecnie za standard 440 Hz. Wokół rozstawiono siedem mikrofonów. Pod względem muzycznym mamy do czynienia z utworem o charakterze ilustracyjnym. Minimalistycznym, a jednocześnie ujmującym melodyką i pięknymi harmoniami. Sześcioczęściowa suita skupia się na barwie dźwięku, a jej estetyka i konstrukcja nawiązują do nurtu neoklasyki, zdefiniowanego w XX wieku. W nagrania nie ingerowano elektronicznie, pozostawiając brzmienie maksymalnie czystym i naturalnym. Poza wartością artystyczną, płyta może służyć do testowania sprzętu. Jej cechą charakterystyczną jest naturalność nagrania oraz wrażenie odsłuchu w specyficznej akustyce drewnianego wnętrza. Uważnym uszom nie umknie też wiele cichych pozamuzycznych dźwięków, jak ruch pedałów fortepianu czy szum powietrza.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 07-08/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Maciej Staszewski - Fantasia Iberica

cd07082017 009

Dux 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 

Maciej Staszewski to wyśmienity gitarzysta klasyczny, kompozytor, a także pedagog, związany z Akademią Muzyczną w Łodzi. Jego album „Fantasia Iberica” wypełnia muzyka inspirowana kulturą Półwyspu Iberyjskiego. Artysta gra na 6- i 10-strunowych instrumentach, wykonanych specjalnie dla niego przez cenionego lutnika z Walencji, Amalio Bourgeta. Poza trzema własnymi, Staszewski sięgnął po utwory kompozytorów hiszpańskich i portugalskich, takich jak: Antón Garcia Abril, Carlos Surinach, Joan Manén, Fernando Lopes-Graça i Regino Sainz de la Maza. Kameralna sesja nagraniowa odbyła się we wrześniu 2016 roku w Studiu S-2 Polskiego Radia, pod czujnym uchem reżysera dźwięku Michała Szostakowskiego. W czasie licznych podróży po Półwyspie Iberyjskim Staszewski chłonął tamtejszy klimat, kulturę i obyczajowość. Zdecydowanie odnajdziemy je na tej płycie. Wykonawca korzysta z rozmaitych strojów gitarowych, za każdym razem dopasowując instrument do charakteru kompozycji. Mamy okazję zasłuchać się zarówno w specyficznej melodyce, jak i wyjątkowym brzmieniu instrumentu. Staszewski dysponuje znakomitą techniką, a wykorzystany repertuar czyni płytę bardzo przystępną i komunikatywną.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 07-08/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Szymanowski - We mgłach. Songs opp. 2, 5, 7, 11

cd062017001

Dux 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 

Dorobek pieśniarski Karola Szymanowskiego jest tak obfity, że można z niego ułożyć kilka recitali. Ogromna większość pieśni może być wykonywana i przez głos męski, i żeński. Rafał Majzner wybrał trzy pełne cykle i jedną pieśń z lat 1900-1905 – z okresu, w którym młody Szymanowski był zafascynowany najnowszymi prądami literackimi. Autorami umuzycznionych wierszy, składających się na omawiany tu album, są wyborni pisarze młodopolscy: Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Jan Kasprowicz, Tadeusz Miciński i Wacław Berent. Bohater liryczny tych pieśni to człowiek samotny i smutny, przytłoczony groźnym pięknem przyrody i surowością Absolutu. Bezradność wyraża to szeptem, to krzykiem, a skala falowania odcieni nastrojów, między błogością a rozpaczą, jest olbrzymia. Majzner ma głos tenorowy o dość jasnym, przyjemnym brzmieniu. Cechuje go dobra dykcja i wysoka kultura śpiewu. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że ten ceniony solista Opery Wrocławskiej lepiej się czuje w świecie muzyki operowej niż w kameralistyce. Podchodzi do pieśni Szymanowskiego z rewerencją i pewną nieśmiałością. Interpretacje lokuje w bezpiecznej strefie średnich temperatur emocji; po piana, a tym bardziej po forte, sięga sporadycznie; niechętnie eksperymentuje z barwą głosu. Tam, gdzie daje się ponieść słowom i melodii, efekt jest imponujący (zwłaszcza w „Mojej pieśni wieczornej” i „Łabędziu”). Warto poznać ten album.

Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 06/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF