HFM

artykulylista3

 

Brahms - Klavierkonzert Nr. 1

81-83 02 2012 brahms

Maurizio Pollini
Staatskapelle Drezden/Christian Thielemann
Deutsche Grammophon 2011
Dystrybucja: Universal Music

Interpretacja: k5
Realizacja: k5

Młodość chętnie szuka nowych ścieżek i dzielnie znosi krytykę ze strony starego porządku. 24-letni Brahms, pisząc swój koncert, pewnie przypuszczał, że nie każdemu się on spodoba. Zamiast wysuwać na pierwszy plan pianistę-wirtuoza, zespolił go z orkiestrą w nierozerwalną całość.
Dzieło stawia najwyższe wymagania wszystkim wykonawcom. Nie ma tu orkiestrowego um-pa, um-pa, a pianista musi się wykazać wysokiej klasy techniką. Maurizio Pollini to jedna z wielkich postaci minionego stulecia. Christian Thielemann zdobywa sławę jako mistrz dzisiejszych czasów. Ich spotkanie przy udziale drezdeńskiej orkiestry było niczym wpłynięcie wulkanicznej lawy do spokojnej zatoki. Orkiestra to żywy ogień, potężne symfoniczne brzmienie, energia, błyskotliwość i fenomenalne zgranie. Solista podąża tym tropem, choć czyni to z elegancją ruchów starszego pana. Czasem zwalnia kroku, jakby chciał się przyjrzeć z bliska czemuś, co dla młodego jest tylko nieistotnym szczegółem. Jednak – co najważniejsze – mają dla siebie ogromny szacunek i zawsze się słuchają. Właśnie dlatego to spotkanie jest tak piękne i mądre. Orkiestra, choć grzmi i pędzi jak letnia burza, potrafi się wyciszyć i, szemrząc, wypełnić horyzont za fortepianem. Pianista nie stara się zaś na siłę wybić do publiczności.
Nagranie zrealizowano właśnie tak, aby ten dialog uchwycić, zachowując proporcje, oddając głębię i dramaturgię dzieła. I udało się to zrobić, mimo że przedsięwzięcie realizowano live, w czasie czerwcowego koncertu w Semperoper.
Znakomita płyta!

Autor: Maciej Łukasz Gołębiowski
Źródło: HFiM 2/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Chants et danses baroques de l’Amazonie

81-83 02 2012 chantsEtDansesBaroques

Ensamble Moxos/Raquel Maldonado
K617 2011
Dystrybucja: CMD

Interpretacja: k5
Realizacja: k4

Barokowa muzyka z jej charakterystycznym basso continuo jest dla Europejczyków chlebem powszednim. Wrośliśmy w jej tonalność i formę i nawet jeśli nie zawsze jest naszą ulubioną, potrafimy ją docenić i uznać za swoją. Kiedy jednak jedziemy do dalekich krajów, spodziewamy się zupełnie innej tradycji. Potrzeba chwili zastanowienia nad historią odległych miejsc, by opanować zadziwienie, że tam, w gęstych lasach Amazonii, obok trzcinowych bahones, do dziś rozbrzmiewają skrzypce, a ludzie z ochotą grają muzykę zaszczepioną im kilka wieków temu przez europejskich jezuitów.
Projekt zespołu Moxos pokazuje, jak dzisiejsi uczniowie boliwijskiej szkoły muzycznej interpretują nasze zabytki i jak śpiewają własne, nigdy nie spisane pieśni wychwalające chrześcijańskich świętych. A robią to pięknie. Nie zawsze czysto, nie zawsze precyzyjnie, za to z wielkim sercem oraz wiarą w sztukę i Boga. Prości młodzi ludzie, których codziennością jest łowienie ryb czy polowania, zbierają się, by razem muzykować, a ich głosy to cuda w nieskażonej formie.
Szkoda, że nagranie nie może pokazać tanecznego rytuału, który zawsze owym śpiewom towarzyszy. Ale nawet bez tego spotkanie z tą muzyką i tymi ludźmi to niezapomniana podróż w czasie i przestrzeni. Z rękopisami, które z pokolenia na pokolenie przepisywali, gdy oryginały zaczynały niszczeć z powodu pleśni czy upływającego czasu. Z oralną tradycją, która w naszym świecie zdecydowanie zbyt często jest spychana na margines. Płyta – skarb.

Autor: Maciej Łukasz Gołębiowski
Źródło: HFiM 2/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Richard Galliano - Nino Rota

81-83 02 2012 ninoRota

Richard Galliano (akordeon)
Deutsche Grammophon 2011
Dystrybucja: Universal Music Polska

Interpretacja: k4
Realizacja: k5

W roku 2011 obchodziliśmy setną rocznicę urodzin Nino Roty, kompozytora, którego ścieżki dźwiękowe znają wszyscy, choć najczęściej nie potrafiliby przypisać tytułu filmu do danej melodii. Hołd jego pamięci postanowił złożyć Richard Galliano, chyba najsławniejszy współczesny wirtuoz akordeonu. Galliano wspomina emocjonalny wstrząs, wywołany pierwszym kontaktem z muzyką Roty. Było to w kinie w jego rodzinnej Nicei, a on, kilkuletnie dziecko, obejrzał właśnie „La Stradę” Felliniego.
Na omawianym albumie znalazły się oczywiście tematy z filmów Felliniego („La Strada”, „Wałkonie”, „Osiem i pół”, „Giulietta i duchy”, „Amarcord”, „Noce Cabirii”, „Słodkie życie”) oraz „Ojca chrzestnego” Coppoli. O dziwo, motyw otwierający trylogię Coppoli (i płytę) słyszymy w wykonaniu Galliano nie na akordeonie, lecz na puzonie – na tym instrumencie uczył się grać w nicejskim konserwatorium.
Galliano ułożył program na kształt suity, w przemyślanej kolejności zestawiając fragmenty soundtracków. Wzorował się, jak wyjaśnia, na technice montażu sekwencji filmu. Na końcu zamieścił własną kompozycję „Nino”, pastisz stylu Roty. Zamiarem Galliano było zachowanie równowagi pomiędzy jazzową transformacją oryginalnej melodii a charakterystycznym ciepłym, nostalgicznym klimatem muzyki Roty. Efekt nie zachwyca, a nawet nie zadowala: letni kompromis i monotonia, jakby zatrzymanie akcji w pół drogi. Ciekawie współbrzmiący skład (akordeon, trąbka, saksofon sopranowy lub klarnet, kontrabas, perkusja), świetni muzycy, ale sukces – połowiczny.

Autorzy: Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 2/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

Fratres

81-83 02 2012 fratres

Szymon Krzeszowiec (skrzypce)
Niklas Sivelöv (fortepian)
Dux 2011

Interpretacja: k5
Realizacja: k5

„Fratres“ to tytuł słynnej kompozycji Arvo Pärta. To także tytuł płyty nagranej przez Szymona Krzeszowca i Niklasa Sivelöva i nazwa zgranego duetu polskiego skrzypka i szwedzkiego pianisty.
Szukając repertuaru do wykonania w tym składzie, z góry zrezygnowali z pozycji najoczywistszych, czyli sonat na skrzypce i fortepian. Wybrali pięć kompozycji XX-wiecznych, które również nie są hitami wiolinistyki, ale mają wspólny mianownik – są zakorzenione w klimacie muzyki barokowej, czerpią inspiracje z tematów mistrzów polifonii (Bacha, Tartiniego, Pergolesiego) oraz wzorują się na kontrapunktycznej biegłości.
Poza tytułowym „Fratres“ Pärta (w autorskiej aranżacji skrzypcowo-fortepianowej) pozostałe utwory mają formę suity. To „Tartiniana Seconda” Dallapiccoli, „Suite im alten Stil” Regera i tak samo nazwany utwór Schnittkego oraz „Suite d’après des thèmes, fragments et morceaux de Giambattista Pergolesi” Strawińskiego. Skomplikowane fakturalnie dzieła wymagają wielkiej precyzji artykulacyjnej, a równocześnie – wyobraźni kolorystycznej i wrażliwości na niuanse dynamiczne. Tymi przymiotami charakteryzują się Krzeszowiec i Sivelöv, indywidualnie i w duecie. Żelazna dyscyplina w prowadzeniu głosów (zwłaszcza realizacja misternych polifonicznych splotów w suicie Regera), niespieszne wybrzmiewanie akordów, pełne napięcia pauzy („Fratres”), perfekcyjnie zbalansowane brzmienie skrzypiec (wyborny instrument) i fortepianu, słowem: nagranie, z którym warto się zaprzyjaźnić.

Autor: Andrzej Milewski
Źródło: HFiM 2/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Lee Santana - Pentagram

81-83 02 2012 pentagram

Lee Santana (lutnia)
Deutsche Harmonia Mundi 2011
Dystrybucja: Sony Music Polska

Interpretacja: k4
Realizacja: k5

Amerykański lutnista i kompozytor Lee Santana od lat mieszka w Niemczech. Wykłada w tamtejszych uczelniach muzycznych, występuje i nagrywa. Płyta „Pentagram” odzwierciedla dwutorowość jego zainteresowań. Santana wykonuje dzieła z XVII (Nicolas Vallet) i XVIII (Jan Sebastian Bach) wieku oraz własne kompozycje, inspirowane dawną muzyką europejską; formami takimi jak passacaglia czy chaconne.
Album jest dedykowany żonie artysty, w której widzi on piękną Ginewrę z legend arturiańskich i którą chce, niczym rycerz, opiewać w kalejdoskopie „obrazów dźwiękowych”. Rzeczywiście, spod jego palców wychodzi muzyka zmiennych klimatów – mgły i półmroku, szeptu i kołysanki, pastelowych plam, a wszystkie te krajobrazy maluje zaledwie jeden instrument. Jedenastostrunna lutnia ma metaliczne brzmienie, upodabniające ją trochę do cytry, trochę do klawesynu. Możliwości oddawania niuansów dynamiki i artykulacji są tu jednak nieporównanie większe, co Santana doskonale wykorzystuje. Jest mistrzem tworzenia nastroju, ale również wirtuozem techniki gry. Lutnia staje się głównym bohaterem jego albumu; inaczej niż w przypadku „Labiryntu” Stinga – tam akompaniowała słowom pieśni.
Tytułowy utwór – „Pentagram” – to, według autorskiego komentarza, pięć scenek z życia małżeńskiego, jednak wyobraźnia słuchaczy nie powinna czuć się spętana tą wąską interpretacją.
Osobowością Lee Santany zainteresował się szef ECM-u. Ciekawe, co z tego wyniknie.

Autorzy: Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 2/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

English clarinet sonatas

81-83 02 2012 englishClarinetSonatas

Dawid Jarzyński (klarnet)
Anna Czaicka (fortepian)
Dux 2011

Interpretacja: k5
Realizacja: k5

Pod skromnym tytułem „Angielskie sonaty klarnetowe” kryje się oryginalny, starannie ułożony program o walorach muzycznych i poznawczych. Dwoje młodych (niespełna 30-letnich) instrumentalistów sięgnęło po dzieła kompozytorów brytyjskich XX wieku.
Najstarszy z nich to John Ireland (1879-1962), najmłodszy – Joseph Horovitz (ur. 1926), pozostali – Arnold Bax, Herbert Howells i Malcolm Arnold. Ci twórcy w ogóle rzadko goszczą na naszych scenach, a co dopiero ich utwory na klarnet i fortepian.
Klarnecista Dawid Jarzyński, absolwent liceum muzycznego w Katowicach i konserwatorium w Zurychu, wybrał sonaty napisane na przestrzeni półwiecza 1934-81 – kompozycje świadczące o wyśmienitym warsztacie i bogatej wyobraźni autorów. Postimpresjonistyczna nastrojowość współistnieje tu z żywiołowymi rytmami. Melodyjne liryczne tematy przeplatają się z palcołomnymi biegnikami. Sonata Irelanda brzmi jak soundtrack filmu z lat 50. Bax skupia się na wartkiej, płynnej narracji. Horovitz tryska humorem, Arnold – energią, a Howells ewokuje aurę tajemnicy.
Jarzyński dobrze się czuje w tym interpretacyjnym płodozmianie. Imponuje sprawnością i dokładnością, wrażliwością na barwę i odcienie dynamiki. Po mistrzowsku atakuje forte górne dźwięki; wydobywa ostre brzmienie na granicy przedęcia. Fortepian Anny Czaickiej w miarę potrzeby to dopełnia wieloplanowe pejzaże sonorystyczne, to znów z idealną precyzją wspomaga motorykę muzyki. Wartościowe nagranie.

Autorzy: Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 2/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF