HFM

artykulylista3

 

Roberto Alagna - Pasión

k 71 06 2012 alagna

Yvan Cassar (aranżer, dyrygent) Deutsche Grammophon 2012
Dystrybucja: Universal Music Polska

Interpretacja: k5
Realizacja: k5

Niedawno na rynku pojawiła się płyta z piosenkami w rytmie tanga w wykonaniu uwodzicielskiego barytona Erwina Schrotta. Teraz album z latynoskimi szlagierami wydał tenor Roberto Alagna.
Schrott jest Urugwajczykiem i wychował się przy gorących południowoamerykańskich przebojach; Alagna, jak się okazuje, ma argentyńsko-hiszpańskie korzenie. Choć urodził się na Sycylii, a dorastał we Francji, zawsze fascynowała go muzyka z Meksyku, Kuby i tego rejonu świata; ma przecież w dorobku świetny kompakt z hitami Luisa Mariano.
„Pasión” to piętnaście utworów, w większości dobrze znanych z licznych opracowań wokalno-instrumentalnych i instrumentalnych. Nazwiska kompozytorów niejednemu słuchaczowi zabrzmią znajomo – wszak Augustin Lara, Ernesto Lecuona czy Carlos Gardel to klasycy XX-wiecznej rozrywki. Kierownikowi muzycznemu przedsięwzięcia, Yvanowi Cassarowi, zależało na aranżacjach zbliżonych do nagrań z epoki; także realizacja techniczna naśladuje archaiczne stereo ze sztucznie rozseparowanymi kanałami.
Alagna z zadziwiającą łatwością zapomina o operowym sznycie wokalnym i brawurowo wchodzi w rolę szansonisty z szemranego latynoskiego lokalu. Przedkłada wzruszenie nad perfekcję emisji, a nawet intonacji. Bezwstydnie szarżuje. Jest egzaltowany, a czasem wręcz histeryczny („La Cumparsita“, „Dos cruces“). Nade wszystko zaś – zmysłowo rozedrgany i rozkołysany (powalające „Bésame mucho”). Płyta doskonała i do słuchania, i do wykorzystania jako podkład taneczny.

Autorzy: Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 6/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Voice Band & Anita Lipnicka - W siódmym niebie

k 71 06 2012 Lipnicka

EMI 2012

Interpretacja: k5
Realizacja: k4

„Spędziłem dziesiątki godzin w archiwach Polskiego Radia, przesłuchując taśmowe kopie płyt winylowych oraz dźwiękowych pocztówek, które ocalały po wojnie. To była niezwykła podróż w czasie; pasjonujące odkrywanie kolejnych, nadwiślańskich przedstawicieli stylu ‚Barbershop‘ – takich jak Chór Dana, Chór Juranda, Eryana czy Cztery Asy...” – wspomina Arkadiusz Lipnicki, pomysłodawca i koordynator projektu fonograficznego „W siódmym niebie”. Sformował kwartet śpiewaków (dwóch tenorów – w tym sam Lipnicki, baryton i bas). Zaprosił też swoją siostrę, piosenkarkę Anitę Lipnicką, i grono cenionych muzyków. Wielu uczestników projektu łączą więzy rodzinne lub przyjacielskie; tym większą satysfakcję czerpali ze wspólnej pracy. A efekt? Wyśmienity.
Czternaście piosenek z lat 1929-39 pochodzi z polskich i amerykańskich filmów muzycznych i rewii. Aranżacje są proste, zręczne i dowcipne. Trzon zespołu instrumentalnego stanowią akordeon, gitara, kontrabas i perkusja, czasem wsparte przez fortepian, trąbkę, klarnet, mandolinę, skrzypce czy cały kwartet smyczkowy. Współcześni rewelersi śpiewają, nomen omen, rewelacyjnie: piękną barwą, z zapałem, czysto, rytmicznie i z uśmiechem.
„Zniewalający efekt „harmonii humoru” i współbrzmienia kilku męskich głosów potwierdził się raz jeszcze” – mówił Arkadiusz Lipnicki o swoich pierwszych spotkaniach z muzyką rewelersów. Teraz słuchacze mogą powtórzyć te słowa w odniesieniu do gotowego albumu. Polecamy!

Autorzy: Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 6/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Miklós Perenyi - Britten. Bach. Ligeti

Perenyi

Miklós Perenyi (wiolonczela)
ECM 2012
Dystrybucja: Universal Music Polska

Interpretacja: k5
Realizacja: k5

Zasadą projektu fonograficznego ECM New Series jest zestawianie na jednej płycie klasyki i muzyki współczesnej w wykonaniu jednego wykonawcy bądź grupy. Węgierski mistrz wiolonczeli Miklós Perenyi wybrał sonatę Györgi Ligetiego (1948-53) i III suitę Brittena (1971), a przedzielił je VI suitą Bacha. Wszystko to są kompozycje na wiolonczelę solo i ona staje się współbohaterką tego nagrania.
W dostępnych źródłach brak informacji, na czym gra Perenyi, ale brzmienie wskazuje na instrument wysokiej klasy, doskonale sprawdzający się w każdym repertuarze, posłusznie współpracujący z palcami wirtuoza, które czasem przebierają po strunach z zawrotną prędkością (część Moto perpetuo w suicie Brittena), a czasem wydobywają zaskakujące efekty glissandowo-wibratowe (oniryczna sonata Ligetiego).
Dla kolejnych utworów i części utworów Perenyi tworzy mikroklimat, kładąc nacisk na niuansowanie barwy dźwięku w odcieniach szarości – monotonii, smutku, zadumy, lamentu, zawieszenia. Elementem dodatkowo różnicującym nastrój jest rytm, pojmowany przez artystę z iście jazzowym feelingiem (rozkołysana suita Bacha), i stosowanie pauzy (Introduzione w Brittenie; Dialogo w sonacie Ligetiego).
Szarość potrafi zatem fascynująco brzmieć, a także wyglądać – o czym świadczy ostatni film krajana Perenyia, Beli Tarra – „Koń turyński”, do którego kompozycja Ligetiego w interpretacji węgierskiego wiolonczelisty pasowałaby nie gorzej niż muzyka Mihálya Viga.

Autorzy: Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 7-8/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

The Liszt Project - Pierre-Laurent Aimard

Liszt

Pierre-Laurent Aimard (fortepian)
Deutsche Grammophon 2011
Dystrybucja: Universal Music Polska

Interpretacja: k5
Realizacja: k5

Pod intrygującym tytułem „The Liszt Project” kryje się podwójny album, zawierający prawie dwie i pół godziny muzyki – nie tylko Liszta, lecz również takich kompozytorów, jak Wagner, Berg, Bartók, Ravel, Skriabin, Messiaen oraz, najmłodszy i najmniej z nich znany, Marco Stroppa (ur. 1959). Francuski pianista Pierre-Laurent Aimard przyzwyczaił słuchaczy do płodozmianu w swej dyskografii, przeskakując od Bacha do Bouleza. Tym razem zestawił program obszernego recitalu płytowego z utworów powstałych na przestrzeni 150 lat, ale nie ułożył ich chronologicznie. Elementem spajającym jest twórczość Liszta i jej wpływ na muzykę następnych epok – czy to w rozwiązaniach harmonicznych, kolorystyce, czy choćby tematyce. Sąsiadujące w programie utwory oświetlają się nawzajem, a właściwie – „ocieniają“, jako że dominuje klimat rozpaczy, mroku i śmierci, począwszy od otwierającej album upiornej barkaroli „La lugubre gondola” aż do finałowego krajobrazu alienacji w „Vallée d’Obermann” Liszta.
Aimard jest wszechwładnym demiurgiem projektu: scenarzystą, reżyserem i aktorem. W strumieniu fascynujących interpretacji potrafi organicznie połączyć miniatury fortepianowe Liszta z sonatą Berga, ptasim trelom Messiaena dać do wtóru śpiew ptaków Stroppy. „The Liszt Project“ Aimarda przypomina melomanom, jak silnie wewnętrznie zespoloną całość stanowi muzyka europejska i jak wiele każdy z kompozytorskich gigantów bierze od innych i zarazem innym daje.

Autor: Hanna Milewska
Źródło: HFiM 7-8/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Siewiński - Requiem

Siewiński

Zespół Śpiewaków Miasta Katowice „Camerata Silesia”/Anna Szostak
Zespół Instrumentów Historycznych „Parnasso”
Adam Myrczek (recytacja)
Dux 2011

Interpretacja: k4
Realizacja: k4

Jeśli ktoś chce wydać płytę okolicznościową, poświeconą problematyce „ideolo-martyrolo“, powinien wziąć przykład z pomysłodawców omawianego tu krążka. „Requiem“ dedykowano „[…] represjonowanym w okresie stanu wojennego. W hołdzie wszystkim jego ofiarom – w szczególności pomordowanym górnikom kopalni ‚Wujek‘ […]”.
W książeczce znalazł się obszerny, ciekawie napisany esej o wydarzeniach historycznych z lat 1981-82, natomiast właściwym hołdem jest niezwykła muzyka w niezwykłej konfiguracji, stanowiącej rekonstrukcję staropolskiej mszy żałobnej. Jej trzonem jest „Requiem” (na cztery głosy, dwoje skrzypiec, dwa oboje i basso continuo) Andrzeja Siewińskiego. O tym kompozytorze wiadomo tylko to, że zmarł przed 1726 i był związany z jezuitami. Oprawę muzyczną hipotetycznego barokowego nabożeństwa żałobnego rozszerzono o dwie antyfony i śpiewy chorału gregoriańskiego, a ponadto, co można nazwać strzałem w dziesiątkę, o fragmenty autentycznego kazania z epoki, wygłoszonego na pogrzebie pewnego szlachcica.
Na sugestywny efekt rekonstrukcji pracuje też akustyka wnętrza świątyni w Rychwałdzie, w której dokonano nagrania. Camerata Silesia prezentuje precyzyjną i skupioną, a jednocześnie nasyconą emocjami interpretację pięknego – aż dziw, że do dziś nieznanego – dzieła Siewińskiego i implementowanych utworów. Wzruszenie słuchaczy będzie najlepszym wyrazem pamięci o ofiarach politycznej zawieruchy sprzed trzydziestu lat.

Autor: Hanna Milewska
Źródło: HFiM 7-8/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Szabelski, Górecki, Knapik - Works for Orchestra

Works for Orchestra

Zbigniew Raubo (fortepian)
Adam Wagner (skrzypce)
Piotr Rurański (kontrabas)
Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Śląskiej / Mirosław Błaszczyk
Dux 2011

Interpretacja: k4
Realizacja: k4

Przed dwoma laty opisano na tych łamach płytę tej samej trójki autorów, w wykonaniu tej samej orkiestry pod batutą tego samego dyrygenta. Kluczem do koncepcji wydawniczej tamtego i omawianego teraz albumu jest pojęcie śląskiej szkoły kompozytorskiej. Otóż Bolesław Szabelski był studentem Karola Szymanowskiego, Henryk Mikołaj Górecki – studentem Szabelskiego, a Eugeniusz Knapik – Góreckiego. Orkiestra wykonująca ich dzieła ma siedzibę na Śląsku i tamże, w filharmonii w Katowicach, dokonano rejestracji.
Na kompakcie znalazły się trzy kompozycje: „Concertino” (1955) Szabelskiego, „Refrain for Orchestra” (1965) Góreckiego i „Islands” (1983) Knapika, ułożone w takiejż kolejności, według chronologii powstania, lecz również w kolejności rozluźniania formy i ocieplania klimatu – od ostrych, szybkich spięć, poprzez strategię repetytywną, aż do zastosowania ciągu długich nastrojowych odcinków i, nomen omen, wysp kolorystycznych. Kawał historii muzyki polskiej i zarazem świetnej muzyki.
Najcenniejsze i najbardziej atrakcyjne z punktu widzenia melomana z żyłką odkrywcy wydaje się tu dzieło najstarsze, zaskakująco świeże „Concertino” na fortepian (energiczny, precyzyjny Zbigniew Raubo) i orkiestrę. Przemyślnie ułożona antologia stylów orkiestrowych od neoromantyzmu do neoklasycyzmu jawi się współczesnemu słuchaczowi jako postmodernistyczna rafinada. Smakowita.

Autor: Hanna Milewska
Źródło: HFiM 7-8/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF