HFM

artykulylista3

 

Fratres

81-83 02 2012 fratres

Szymon Krzeszowiec (skrzypce)
Niklas Sivelöv (fortepian)
Dux 2011

Interpretacja: k5
Realizacja: k5

„Fratres“ to tytuł słynnej kompozycji Arvo Pärta. To także tytuł płyty nagranej przez Szymona Krzeszowca i Niklasa Sivelöva i nazwa zgranego duetu polskiego skrzypka i szwedzkiego pianisty.
Szukając repertuaru do wykonania w tym składzie, z góry zrezygnowali z pozycji najoczywistszych, czyli sonat na skrzypce i fortepian. Wybrali pięć kompozycji XX-wiecznych, które również nie są hitami wiolinistyki, ale mają wspólny mianownik – są zakorzenione w klimacie muzyki barokowej, czerpią inspiracje z tematów mistrzów polifonii (Bacha, Tartiniego, Pergolesiego) oraz wzorują się na kontrapunktycznej biegłości.
Poza tytułowym „Fratres“ Pärta (w autorskiej aranżacji skrzypcowo-fortepianowej) pozostałe utwory mają formę suity. To „Tartiniana Seconda” Dallapiccoli, „Suite im alten Stil” Regera i tak samo nazwany utwór Schnittkego oraz „Suite d’après des thèmes, fragments et morceaux de Giambattista Pergolesi” Strawińskiego. Skomplikowane fakturalnie dzieła wymagają wielkiej precyzji artykulacyjnej, a równocześnie – wyobraźni kolorystycznej i wrażliwości na niuanse dynamiczne. Tymi przymiotami charakteryzują się Krzeszowiec i Sivelöv, indywidualnie i w duecie. Żelazna dyscyplina w prowadzeniu głosów (zwłaszcza realizacja misternych polifonicznych splotów w suicie Regera), niespieszne wybrzmiewanie akordów, pełne napięcia pauzy („Fratres”), perfekcyjnie zbalansowane brzmienie skrzypiec (wyborny instrument) i fortepianu, słowem: nagranie, z którym warto się zaprzyjaźnić.

Autor: Andrzej Milewski
Źródło: HFiM 2/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Lee Santana - Pentagram

81-83 02 2012 pentagram

Lee Santana (lutnia)
Deutsche Harmonia Mundi 2011
Dystrybucja: Sony Music Polska

Interpretacja: k4
Realizacja: k5

Amerykański lutnista i kompozytor Lee Santana od lat mieszka w Niemczech. Wykłada w tamtejszych uczelniach muzycznych, występuje i nagrywa. Płyta „Pentagram” odzwierciedla dwutorowość jego zainteresowań. Santana wykonuje dzieła z XVII (Nicolas Vallet) i XVIII (Jan Sebastian Bach) wieku oraz własne kompozycje, inspirowane dawną muzyką europejską; formami takimi jak passacaglia czy chaconne.
Album jest dedykowany żonie artysty, w której widzi on piękną Ginewrę z legend arturiańskich i którą chce, niczym rycerz, opiewać w kalejdoskopie „obrazów dźwiękowych”. Rzeczywiście, spod jego palców wychodzi muzyka zmiennych klimatów – mgły i półmroku, szeptu i kołysanki, pastelowych plam, a wszystkie te krajobrazy maluje zaledwie jeden instrument. Jedenastostrunna lutnia ma metaliczne brzmienie, upodabniające ją trochę do cytry, trochę do klawesynu. Możliwości oddawania niuansów dynamiki i artykulacji są tu jednak nieporównanie większe, co Santana doskonale wykorzystuje. Jest mistrzem tworzenia nastroju, ale również wirtuozem techniki gry. Lutnia staje się głównym bohaterem jego albumu; inaczej niż w przypadku „Labiryntu” Stinga – tam akompaniowała słowom pieśni.
Tytułowy utwór – „Pentagram” – to, według autorskiego komentarza, pięć scenek z życia małżeńskiego, jednak wyobraźnia słuchaczy nie powinna czuć się spętana tą wąską interpretacją.
Osobowością Lee Santany zainteresował się szef ECM-u. Ciekawe, co z tego wyniknie.

Autorzy: Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 2/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

English clarinet sonatas

81-83 02 2012 englishClarinetSonatas

Dawid Jarzyński (klarnet)
Anna Czaicka (fortepian)
Dux 2011

Interpretacja: k5
Realizacja: k5

Pod skromnym tytułem „Angielskie sonaty klarnetowe” kryje się oryginalny, starannie ułożony program o walorach muzycznych i poznawczych. Dwoje młodych (niespełna 30-letnich) instrumentalistów sięgnęło po dzieła kompozytorów brytyjskich XX wieku.
Najstarszy z nich to John Ireland (1879-1962), najmłodszy – Joseph Horovitz (ur. 1926), pozostali – Arnold Bax, Herbert Howells i Malcolm Arnold. Ci twórcy w ogóle rzadko goszczą na naszych scenach, a co dopiero ich utwory na klarnet i fortepian.
Klarnecista Dawid Jarzyński, absolwent liceum muzycznego w Katowicach i konserwatorium w Zurychu, wybrał sonaty napisane na przestrzeni półwiecza 1934-81 – kompozycje świadczące o wyśmienitym warsztacie i bogatej wyobraźni autorów. Postimpresjonistyczna nastrojowość współistnieje tu z żywiołowymi rytmami. Melodyjne liryczne tematy przeplatają się z palcołomnymi biegnikami. Sonata Irelanda brzmi jak soundtrack filmu z lat 50. Bax skupia się na wartkiej, płynnej narracji. Horovitz tryska humorem, Arnold – energią, a Howells ewokuje aurę tajemnicy.
Jarzyński dobrze się czuje w tym interpretacyjnym płodozmianie. Imponuje sprawnością i dokładnością, wrażliwością na barwę i odcienie dynamiki. Po mistrzowsku atakuje forte górne dźwięki; wydobywa ostre brzmienie na granicy przedęcia. Fortepian Anny Czaickiej w miarę potrzeby to dopełnia wieloplanowe pejzaże sonorystyczne, to znów z idealną precyzją wspomaga motorykę muzyki. Wartościowe nagranie.

Autorzy: Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 2/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Bacewicz - Music for Chamber Orchestra vol. II

81-83 02 2012 bacewicz

Radom Chamber Orchestra/Maciej Żółtowski
Dux 2011

Interpretacja: k5
Realizacja: k4

Rok Grażyny Bacewicz (2009 – czyli stulecie urodzin) przyniósł owoce fonograficzne, które będą z nami przez wiele lat. Niektóre utwory Bacewiczówny nie były wykonywane od dawna lub nie miały szczęścia do nagrań. Radomska Orkiestra Kameralna pod prężną (artystycznie i organizacyjnie) batutą Macieja Żółtowskiego podjęła się rejestracji jej twórczości kameralnej, nie tylko tej pisanej na orkiestrę kameralną, lecz także na mniejsze składy. Drugi wolumin projektu obejmuje cztery kompozycje, po których poznaniu niejednemu słuchaczowi przyjdzie do głowy refleksja (skądinąd towarzysząca recepcji Bacewiczówny od zawsze), że to raczej „męska“ muzyka – cokolwiek przez to określenie rozumiemy. Kanciasta, zamaszysta, agresywna i ciemna. Nawet kiedy pojawia się urokliwy temat, zaraz słodycz zostaje wydrwiona, a pastelowa fraza – brutalnie ucięta i zastąpiona agresywnym ostinatem. Radomski zespół z pieczołowitością i zaangażowaniem oddaje te ambiwalencje Sinfonietty (1935) i Symfonii (1946), brzmiąc momentami jak wielka orkiestra symfoniczna – soczyście i wieloplanowo. Następnie wybrani muzycy formują i wykonują dwa nietypowe kwartety – na czworo skrzypiec (1949) i na cztery wiolonczele; oba bardzo ciekawe, ale ten wiolonczelowy przez samą autorkę był uważany za dzieło niezwykłe. Interpretacja radomskich kameralistów kładzie nacisk na dialog między instrumentami oraz kontrast między dwiema częściami utworu („Narrazione” i „Riflessioni”), aktywnością i zadumą. Porywające piękno.

Autor: Hanna Milewska
Źródło: HFiM 2/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Marcin Gumiela - Sacred Works

81-83 02 2012 marcinGumiela

Przemysław Kummer (bas)
Piotr Zaporowicz (recytator)
Chór i Orkiestra Opery i Filharmonii Podlaskiej/ Maciej Nałęcz-Niesiołowski
Dux 2011

Interpretacja: k4
Realizacja: k4

Zawsze z zaciekawieniem witamy kolejną płytę wydaną w ramach projektu „Młodzi Kompozytorzy w hołdzie Fryderykowi Chopinowi”. Stypendystą tego programu, promującego wschodzące polskie talenty kompozytorskie, jest m.in. Marcin Gumiela. O ile jego koledzy na swe debiutanckie autorskie albumy z reguły wybierają utwory według klucza obsadowego (muzyka symfoniczna lub kameralna), Gumiela postanowił zaprezentować pewien nurt tematyczny – muzykę sakralną, choć i kryterium obsadowe gra tu rolę – we wszystkich kompozycjach występuje chór. Ciekawa decyzja i zastanawiająco jak na tak młodego twórcę (rocznik 1980) zróżnicowany dorobek w tej dziedzinie.
Kompakt zawiera cztery chóralne pieśni oraz 40-minutowe oratorium „Apokalypsis”, z rozbudowaną obsadą instrumentalno-wokalną. Gumiela sięga do tradycyjnych łacińskich tekstów sakralnych, z jednym wyjątkiem. Jest nim pieśń do wiersza księdza Twardowskiego „Nie jak, ale dlaczego”.
Sacrum jest oprawione przez kompozytora w muzykę podniosłą, pełną powagi, zadumy, cierpienia i grozy. Gumiela nie dostrzegł radosnej ekstazy ofiarnej, opisanej w podwójnym haiku Twardowskiego. Wiara to ciężkie, ciemne współbrzmienia (pięknie realizowane przez białostocki chór), a apokalipsa – tuby dmące forte. Tym bardziej zaskakuje Epilogus dzieła „Apokalypsis” – idylliczny ambient z elementami jazzrockowymi. Ciekawe i na czasie.

Autor: Hanna Milewska
Źródło: HFiM 2/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Michał Szymanowski - Piano Recital (Paderewski, Chopin, Szymanowski)

71 03 2012 pianoRecital

CD Accord 2011
Dystrybucja: Universal Music Polska i Naxos

Interpretacja: k5
Realizacja: k5

Dwudziestotrzyletni Michał Szymanowski pochodzi z rodziny muzycznej, ma muzyczne nazwisko i drugie imię – Karol. Dostał od losu zdolności i, co nie mniej ważne, spotkał już na swojej drodze ludzi, których pomoc może się okazać bezcenna. Szymanowski jest studentem Akademii Muzycznej w Bydgoszczy w klasie fortepianu Katarzyny Popowej-Zydroń. Tę zacną uczelnię, pod kierunkiem tego samego pedagoga, ukończył Rafał Blechacz.
Szymanowski jest laureatem kilku krajowych konkursów pianistycznych. Zapewne doszedł jednak do wniosku, że wizytówką pianisty powinny być nie medale, a nagrania. I oto pojawił się sponsor ze Szwajcarii, nota bene ksiądz, rektor polskiej misji katolickiej, który wyłożył środki na wydanie płyty w dobrej wytwórni, z zapewnioną dystrybucją międzynarodową. Dodajmy dla porządku, że rejestracja ma bardzo dobrą jakość techniczną.
Szymanowski ułożył recital z dzieł trzech kompozytorów: Paderewskiego, Chopina i oczywiście Karola Szymanowskiego. Zaskakuje kolejność programu: zaczyna się od typowego bisu, menueta Paderewskiego, ale jak zinterpretowanego! Młody artysta wykonuje ten samograj jak najsubtelniejsze miniatury Schumanna, pochylając się nad każdą nutą, łuczkiem, pauzą, aż słuchacz przeciera uszy ze zdumienia. Podobne zauroczenie można przeżyć przy nokturnie Des-Dur op. 27 nr 2, otwierającym blok utworów Chopina. I przy etiudzie b-moll Szymanowskiego. Niepospolity talent, po którym można wiele oczekiwać.

Autor: Andrzej Milewski
Źródło: HFiM 3/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF