HFM

artykulylista3

 

A Polish Kaleidoscope - Ravel Piano Duo

cd062016 016

Dux 2015

Muzyka: k4
Realizacja: k4

W szkołach muzycznych utwory na cztery ręce są dla małych pianistów pierwszą próbą gry zespołowej. W salonach XIX-wiecznej Europy gra na cztery ręce służyła integracji rodzinnej i towarzyskiej. Czasem stwarzała okazję dla nauczyciela muzyki, aby poflirtować z nastoletnią uczennicą; czasem – stanowiła element zalotów i narzeczeńskiej nauki bliskości. Popyt na „czteroręczne” kompozycje był wielki, a tworzyli je niemal wszyscy. Wśród dostępnej literatury są też dzieła wybitne, a co najmniej ciekawe. Na płycie duetu Ravel Piano znalazły się dokonania polskich kompozytorów z lat 1827-1940. „Rondo alla polacca” Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego (czteroręczna wersja utworu orkiestrowego) i siedmioczęściowy cykl „Kalejdoskop” Maurycego Moszkowskiego to efektowne kompozycje, wymagające biegłości technicznej, ale i dające pole do wirtuozerskich popisów. Juliusz Zarębski w „Deux morceaux en forme de mazurka” daje „fowistyczną” wersję mazurka – jaskrawego, głośnego, dzikiego. Sonatina Palestra i jej „ekspresjonistyczna polifonia” to prawdziwa rewelacja! Agnieszka Kozło i Katarzyna Ewa Sokołowska występują w duecie od kilkunastu lat – chwalebna stałość i specjalizacja. Rozumieją się doskonale; bezbłędnie ustawiają proporcje dynamiczne i brzmieniowe między, w sumie, czterema grającymi dłońmi, a miejscami ich wieloplanowa, barwna interpretacja sprawia wrażenie, że słyszymy więcej rąk, więcej instrumentów. Duet z Ravelem w nazwie odkrywa skarby muzyki polskiej.

Andrzej Milewski
Źródło: HFiM 06/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

The Fifth Element - Cezariusz Gadzina/ /Atom String Quartet

cd062016 019

Tak Records 2015

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Od pierwszych dźwięków płyta brzmi, jakby grał nie kwartet z saksofonistą, lecz cały big band. Siła rażenia jakości nagrania jest wielka – zarówno jakości technicznej, jak i wartości artystycznej. Siedem na jedenaście utworów skomponował saksofonista Cezariusz Gadzina. Pozostałe wyszły spod pióra członków kwartetu smyczkowego Atom, ale klimatycznie i stylistycznie album jest jednorodny, a tematyka, zgodnie z tytułem, ogniskuje się wokół piątego żywiołu – tajemnicy życia. Muzycy opowiadają o niej sugestywnymi obrazami, na przykład szaleńczego tańca („Krzesany”), cudów przyrody („Wywoływanie korzeni”, „Kruchość kwiatów”) czy zjawisk optycznych („Zagubiony w bieli”). Skrzypce, altówka i wiolonczela dają z siebie wszystko – ten kompakt jest katalogiem wszelkich technik artykulacyjnych, jak choćby glissanda i perkusyjne traktowanie pudeł rezonansowych (ilustracja nurtu „Strumieni”), flażolety (rozpaczliwie wzruszające kwilenie w „Przemianach liści”), pizzicato i jeté („Kruchość kwiatów”). W sonorystycznym „chaosie kontrolowanym” saksofon dialoguje ze smyczkami. Przemawia donośnym i stanowczym, chropawym i słodkim, groźnym bądź uwodzicielskim głosem demiurga – stwórcy. Słuchacze będą przypuszczalnie mieć czasem skojarzenia z muzyką Wschodu („Daraja”) lub Dzikiego Zachodu („Krzesany”). Czasem ulegną czarowi ambientu, lecz z pewnością nie pożałują frapującej przygody, do której przeżycia zaprasza album Cezariusza Gadziny i pierwszego polskiego kwartetu jazzowego.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 06/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Beethoven, Brahms, Massenet - Aleksandra Kuls (skrzypce) Justyna Danczowska (fortepian)

cd052016 001

Dux 2015

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Beethoven (sonata A-dur op. 47 „Kreutzerowska”) i Brahms (sonata d-moll op. 108) skomponowali utwory na skrzypce i fortepian, w których fortepian, paradoksalnie, miał grać pierwsze skrzypce, ale w praktyce role obu instrumentów są równorzędne. Aleksandra Kuls jest studentką Kai Danczowskiej, a tutaj towarzyszy jej córka Kai, Justyna Danczowska, wybitna kameralistka. Tworzą doskonale rozumiejący się duet, realizujący wspólną koncepcję interpretacyjną. To gra energiczna, wręcz zadzierzysta, ostra, zdecydowana; w natarciu na to, co będzie – nie zaś rozpamiętująca dźwięki zostawiane w tyle. Sonata Beethovena w ujęciu Kuls i Danczowskiej brzmi chropawo, dziko, zaczepnie. Tak też jawi się sonata d-moll Brahmsa w części I, III i IV. Na tym tle część II robi wrażenie oazy spokoju i liryzmu. Obrazy sonorystyczne przepływają jak w zwolnionym tempie, jakby kapitał czasu zaoszczędzony na szybkich tempach w pozostałych fragmentach mógł być teraz rozkosznie trwoniony. Wisienką na torcie jest popularny bis skrzypcowy – słodko-refleksyjna „Medytacja” z „Thaïs” Masseneta. Wzorowo zbalansowane, soczyste nagranie zarejestrowano w Europejskim Centrum Muzyki w Lusławicach. Na koniec refleksja osobista. Pamiętam Olę, przepraszam, Aleksandrę Kuls z jej dziecięcych lat, kiedy to zapowiadała się na świetną skrzypaczkę, pianistkę i kompozytorkę. Postawiła na skrzypce, ale wszechstronność zainteresowań z pewnością czyni ją pełniejszym muzykiem

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 05/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Chopin, Szymanowski, Mykietyn - Szymon Nehring

cd052016 002

Dux 2015

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Ta płyta ukazała się na rynku w październiku 2015, tuż przed Konkursem Chopinowskim. Nikt wtedy nie mógł przewidzieć, że Szymon Nehring będzie jedynym Polakiem, który dotrze do finału, świetnie się zaprezentuje i, oprócz wyróżnienia, zdobędzie nagrodę publiczności. Pierwszy solowy album miał nobilitować 20-letniego pianistę jako uczestnika dojrzałego, z dorobkiem oraz przedstawić go publiczności. Niezależnie od dokonań Nehringa na szopenowskiej niwie, jawi się on jako pianista o szerokich zainteresowaniach, starannie wybierający repertuar. Na program debiutanckiego krążka złożył się komplet etiud Chopina z op. 25 (artysta zagrał je także w konkursowym III etapie), cykl „Wariacji” e-moll op. 3 Karola Szymanowskiego i cykl preludiów na fortepian Pawła Mykietyna. Trzy obszerne „bloki tematyczne” z trzech epok, skomponowane przez wybitnych twórców swoich czasów. Trzy style, trzy podejścia do faktury i techniki fortepianowej i trzy interpretacje, zaproponowane przez wykonawcę. W etiudach z precyzją i wrażliwością wyeksponował bogactwo melodii (np. nr 4), nastrojów (nr 5) czy linii narracyjnych (nr 6, 7). W wariacjach Szymanowskiego jednocześnie podkreślił spójność całego cyklu i mikrokosmos każdej jego części. W miniaturach Mykietyna znalazł przestrzeń do zabawy z dźwiękiem i rytmem. We wszystkich konwencjach Nehring czuje się swobodnie. Z taką techniką i z taką otwartością na muzykę może wiele osiągnąć.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 05/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Poulenc, Ibert, Milhaud, Françaix - Gruppo di Tempera

cd052016 003

Dux 2015

Muzyka: k4
Realizacja: k4

„Jesteśmy grupą przyjaciół, których łączy muzyczna pasja i pragnienie podejmowania nowych, artystycznych wyzwań” – to hasło zespołu instrumentów dętych Gruppo di Tempera, który powstał w 2007 roku. Na co dzień zakotwiczeni w różnych orkiestrach i instytucjach, muzycy spotykają się, by wykonywać utwory kameralne, najczęściej kompozycje na kwintet dęty. W nagraniu prezentowanej tu płyty brali udział: flecistka Agata Igras-Sawicka, oboista Sebastian Aleksandrowicz, klarnecista Adrian Janda, fagocista Artur Kasperek i waltornista Tomasz Bińkowski, a do „dęciaków” dołączyła pianistka Agnieszka Kopacka- Aleksandrowicz. Artyści ułożyli program albumu z dzieł muzyki francuskiej, napisanych w latach 30. i 40. XX wieku. Ich autorzy łączą świetny warsztat kompozytorski ze zdobyczami estetyki impresjonizmu i neoklasycyzmu (Sekstet op. 100 Francisa Poulenka), z fascynacją jazzem i kabaretem („L’heure du Berger” Jeana Françaix), ale i z ukłonem dla mistrzów renesansu („La cheminée du Roi René” Dariusa Milhaud) oraz baroku („Trois pièces brèves” Jacques’a Iberta). Żonglerka konwencjami bardzo odpowiada wykonawcom. Grają ze swobodą, polotem i poczuciem humoru, bawiąc się narracją i efektowną ornamentacją. Z zapałem dialogują i malują nastroje oraz pejzaże. Żywe, barwne są portrety postaci (zwłaszcza w utworze Françaix). Brawurowy początek płyty i sekstetu Poulenka sprawi szczególną radość słuchaczom z pokolenia, które pamięta telewizyjną „Kobrę”. n

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 05/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Lutosławski - Piano Concerto. Symphony No. 2

cd052016 007

Deutsche Grammophon 2015

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Rok 2013 był Rokiem Lutosławskiego. Wśród kilkuset wydarzeń na obu półkulach, imprez wspieranych przez Instytut Mickiewicza w ramach programu Polska Music, znalazło się wykonanie i nagranie „Koncertu fortepianowego” i II symfonii przez Berlińskich Filharmoników pod batutą Simona Rattle’a. Solistą w koncercie był Krystian Zimerman. Dwa lata później ukazała się płyta, która zebrała wiele pochwał. Zimerman, ćwierć wieku po prawykonaniu i pierwszym nagraniu (pod dyrekcją kompozytora), znów mierzy się z dziełem sobie dedykowanym, dziełem najeżonym trudnościami (nieustające zmiany tempa i artykulacji, palcołomne pasaże i akcenty, kontrasty dynamiczne). Gra z wielką precyzją, cyzelując siłę i barwę każdego dźwięku. Przy całej dbałości o niuanse, jest to interpretacja pełna energii, miejscami – wręcz dzikiej energii. Podczas 22-minutowego, czteroczęściowego utworu, fortepian niemal nie milknie, a napięcie nie słabnie; solista wykazuje się żelazną kondycją. Orkiestra też nie ma czasu odetchnąć. Lutosławski maksymalnie nasyca każdą sekundę treścią muzyczną, a instrumenty są traktowane indywidualnie. Każda „mikrosolówka” ma znaczenie w misternej konstrukcji. W II symfonii (1967), w której kompozytor zastosował aleatoryzm kontrolowany, w ramach pewnych fragmentów instrumentaliści improwizują, a zadaniem kompozytora jest pilnowanie stabilności szkieletu symfonicznej budowli. Brawo Zimerman, Rattle i, zwłaszcza, dęciaki Berliner Philharmoniker.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 05/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF