HFM

artykulylista3

 

Rafał Grząka / Atom String Quartet- Atom Accordion Quintet

cd032017 018

Requiem/Dux 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Tym razem Atom String Quartet słyszymy w towarzystwie akordeonu Rafała Grząki – wirtuoza i laureata wielu krajowych i zagranicznych konkursów, a zarazem pomysłodawcy projektu. Muzyk jest znany głównie ze specjalizującej się w muzyce klezmerskiej i bałkańskiej grupy Klezmafour, ale współpracuje również z orkiestrami klasycznymi. „Atom Accordion Quintet” jest bliska formule współczesnej muzyki poważnej, choć jej jednoznaczna klasyfikacja byłaby krzywdząca. Znajdziemy tu bowiem wiele rozwiązań właściwych jazzowi i estetyce ludowej. Poza tym forma wydaje się przystępna także dla odbiorcy na co dzień stroniącego od klasyki. Cztery rozbudowane kompozycje zostały przygotowane przez Mikołaja Majkusiaka, Piotra Wróbla, Nikolę Kołodziejczyka oraz Krzysztofa Lenczowskiego. Na tle smyczków Rafał Grząka w roli lidera okazuje się instrumentalistą błyskotliwym, który wykorzystuje możliwości akordeonu w sposób odbiegający od schematów. To album o spójnej koncepcji i wyjątkowym klimacie, którego zawartość wybiega poza ramy eksperymentu. Muzykom udało się wykreować oryginalną konwencję, którą, miejmy nadzieję, zechcą kontynuować.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 03/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Fryderyk Chopin - Pieśni/Songs

cd032017 016

DUX 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Młody pianista Błażej Kwiatkowski wymyślił i zrealizował ambitny projekt: rejestrację wszystkich pieśni Chopina na fortepianie z epoki, według tekstu (nuty i słowa) Wydania Narodowego Jana Ekiera. Nie byłoby w tym nic szczególnego, jako że takie nagrania już istnieją – choćby Hany Blažikowej z Katarzyną Drogosz przy fortepianie. Ale pomysł Kwiatkowskiego polegał na realizacji nagrania w zabytkowym pałacu w Chrzęsnem, we wnętrzu podobnym do tych, w których Chopin bywał i muzykował. W końcu jego pieśni były najczęściej spontanicznym owocem kameralnych spotkań towarzyskich. Kwiatkowski wybrał fortepian Broadwood z roku 1847, z kolekcji Andrzeja Włodarczyka. Do współpracy zaprosił nie jednego ani nie dwoje, lecz troje śpiewaków – dwa kobiece soprany (brzmiące świeżo i młodo) oraz barytona (głos dojrzały, stateczny). Utwory zostały ustawione w nieco innej kolejności niż w edycji kanonicznej, tak aby opowiadały historię o miłości i śmierci, radości i smutku, nadziei i rozczarowaniu – w perspektywie losów jednostek i ojczyzny. Bardzo ciekawa koncepcja. Wydaje się jednak, że nie do końca przeprowadzona. Głosy śpiewaczek w niewystarczającym stopniu różnią się od siebie barwą i charakterem, więc rozdzielenie kilkunastu tytułów między dwie wykonawczynie niewiele wnosi, co nie zmienia wysokiej oceny ogólnej za staranność i subtelność interpretacji. Nagrodę specjalną jury otrzymuje… Justyna Reczeniedi. Gratulacje!

Hanna i Andrzej Milewcy
Źródło: HFiM 03/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Andrzej Wojciechowski - A Tribute to Benny Goodman

cd022017 001

Dux 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 
Z radością i szeroko otwartymi uszami witamy każdą polską płytę z premierowymi nagraniami, z nowymi lub szerzej nieznanymi utworami, z młodymi kompozytorami i wykonawcami. Omawiany tu album nie zawiódł oczekiwań. Gdański wirtuoz Andrzej Wojciechowski składa hołd najsłynniejszemu XX-wiecznemu klarneciście – Benny’emu Goodmanowi. Napisany dla Goodmana przez Aarona Coplanda szalenie trudny i równie efektowny „Koncert na klarnet, orkiestrę smyczkową, fortepian i harfę” (1948) stwarza Wojciechowskiemu okazję do pokazania pełni możliwości technicznych (Cadenza), a zarazem wrażliwości na barwę dźwięku i rytm (somnambuliczny walc w części I). W świetnym „Koncercie na klarnet i orkiestrę kameralną”, napisanym specjalnie dla niego przez Beniamina Baczewskiego (ur. 1991!), Wojciechowski opowiada o jednej dobie z życia muzyka w portowym mieście. Szum morza i plusk fal (pięknie zrealizowana partia orkiestry) stanowią sonorystyczną ramę dla dwóch wyrazistych epizodów: występu w klubie jazzowym (cz. II, podtytuł „A Tribute to Benny Goodman”) i kołysanki (cz. III), utkanej z szarej mgły. Suita Artura Guzy (ur. 1982) „Przeklęty las” to istny horror na klarnet i orkiestrę. Solista znów musi odtańczyć upiornego walca (cz. III; tym razem w stylu Szostakowicza), złożyć wirtuozerskie zeznanie a cappella (cz. II), by w finale zostać rozstrzelanym przez perkusyjny pluton egzekucyjny. Klarnet Wojciechowskiego jest oczami słuchacza; wspaniałe wrażenie.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 02/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Andrzej Kwieciński - Umbrae

cd022017 003

Bôłt, Dux 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 
Rzadko się zdarza, by wstęp do płyty młodego polskiego kompozytora pisał taki autorytet, jak brytyjski muzykolog Adrian Thomas. Gorąco polecamy tekst, który wyjaśnia, ile zaszyfrowanych treści kryje twórczość Andrzeja Kwiecińskiego (ur. 1984). Aluzje do poezji renesansowej i współczesnej, cytaty z kompozytorów baroku i awangardy XX-wiecznej, przemyślne konstrukcje współbrzmień i łańcuchy przebiegów dynamiki. Zapewne nie każdy słuchacz dotrze na tak głęboki poziom misterności, ale utwory Kwiecińskiego i bez muzykologicznego oprzyrządowania przemawiają do wyobraźni. Formalnie album składa się z dwóch kwartetów („Luci nella nottet V”, „Contregambilles”) i dwóch kwintetów („Umbrae”, „Mural”) smyczkowych. Pod względem treści mamy do czynienia z poematem o świetle i cieniu. Zamiast ołówka, pędzla i farby muzycy używają smyczków, strun i dźwięków. Różna grubość kresek i kierunków pociągnięcia pędzlem, różne kształty i grubość plam kolorystycznych – odpowiedniki tych efektów osiągają instrumentaliści. Z monotonnej chropowatej szarości (utwór 1) stopniowo wyłaniają się smugi świateł (2), jak reflektory samochodów nadjeżdżających z oddali. Potem (3) burza koncepcji – szkicowanie i odrzucanie pomysłów (na szczęście dawno minęły czasy, gdy dziką, brutalną grę wioliniści określali „mordem na instrumentach”). I jeszcze instrukcja malowania muralu (4) – kontur i mozolne wypełnianie wielkich powierzchni. Wykonawcy nie oszczędzają siebie ani instrumentów. Dla tej muzyki warto.

 

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 02/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Christmas with Pavarotti

cd022017 007

Decca 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 
„Sezonowy” tytuł może zdezorientować, a nawet zniechęcić melomanów do choćby odwrócenia pudełka i zerknięcia na spis treści. Oczywiście, taki prezent gwiazdkowy ucieszyłby każdego, kto zna nazwisko Pavarotti, ale kolędy i pieśni kojarzone wyłącznie z Bożym Narodzeniem stanowią mniej niż 1/5 (8 na 34 utwory) prawie dwuipółgodzinnego programu. Oprócz nich album zawiera pieśni religijne (jak „Ave Maria” Schuberta i Bacha/Gounoda), kilka arii operowych (m.in. „M’appari” z „Marty” Flotowa) i piosenki (np. „The Magic of Love” z repertuaru Lionela Richie). Nagrania pochodzą z lat 1976-1999 i wszystkie były już publikowane. W skompilowanym na dwóch krążkach koncercie nad koncertami wystąpili, obok Pavarottiego, jego koledzy ze sławnego tercetu (Placido Domingo i José Carreras), a także gwiazdy muzyki pop, z którymi Luciano uwielbiał współpracować, od Zucchero, poprzez Steviego Wondera, do Stinga. Niezależnie od tego, co sądzimy o wycieczkach wokalistów operowych na tereny innych gatunków muzyki i nie bacząc na to, co myślimy o podobnych albumach, nasuwają się dwa wnioski. Nie ma dziś śpiewaka takiej klasy, a zarazem o takiej popularności, charyzmie i łatwości łączenia artystów, czy to w zbożnych celach charytatywnych, czy po prostu dla dobrej zabawy. Od śmierci Pavarottiego mija już dekada. Fundacja jego imienia dba nie tylko o pamięć patrona, lecz również wspiera młodych muzyków. Dochód z omawianej tu płyty pójdzie na ten cel.

 

Andrzej Milewski
Źródło: HFiM 02/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF