HFM

artykulylista3

 

Steve Cole - Turn It Up

cd062016 017

Mack Avenue – Artistry Music 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Przez wiele lat amerykański saksofonista Steve Cole współpracował z takimi muzykami, jak: Buddy Guy, Freddie Cole czy Junior Wells. Wraz z Marcusem Andersonem i Jeffem Kashiwą współtworzył trio The Sax Pack. Zawsze jednak za najlepszy sposób wyrażenia siebie uważał autorskie albumy, w większości wypełnione własnymi kompozycjami. Taka właśnie jest też jego nowa płyta – „Turn It Up”, zawierająca mieszankę r’n’b, jazzu, bluesa i popu. Album Cole’a to zestaw 10 kunsztownie zagranych i zaaranżowanych utworów. W zdominowanym przez nowe kompozycje programie znajdziemy też przeróbkę tematu Bobby’ego Womacka „Woman’s Gotta Have It”. Trudno wyróżnić jakikolwiek utwór, bowiem cały album tworzy zgrabnie przyrządzoną dźwiękową miksturę. Może się ona niezobowiązująco sączyć w tle, nie wywołując większych emocji i uniesień. Nie ma tu porywających solówek czy zwracających uwagę partii instrumentalnych. Nawet wspomniana przeróbka przeboju mistrza rhythm and bluesa z 1972 roku, ozdobiona wokalem Keith Fluitt, mija niemal niepostrzeżenie. Perfekcyjne wykonanie, sterylne studyjne brzmienie i aranżacje sporządzone według doskonale sprawdzającego się przepisu mimo wszystko i tym razem mogą zachwycić miłośników smooth jazzu.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 06/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Szymon Mika Trio - Unseen

cd062016 020

2016 Hevhetia

Muzyka: k4
Realizacja: k4

„Unseen” to pierwszy autorski album gitarzysty Szymona Miki. Poza pięcioma własnymi kompozycjami zawiera również ciekawe interpretacje utworów Krzysztofa Komedy, Cole’a Portera i Clifforda Browna. Skład tria uzupełniają kontrabasista Max Mucha i izraelski perkusista Ziv Ravitz. Klamrę spinającą program stanowią dwie różne odsłony tytułowego tematu. Pierwsza wprowadza nas w klimat dźwiękami łkającej gitary i perkusyjnymi pasażami; druga emanuje energią i silnie zarysowaną rytmiką, podkreślaną pracą kontrabasu. Osią albumu jest temat „Dorf ”, wnoszący elementy progresji. Może również uchodzić za jazzową minisuitę. Szymon Mika gra zachowawczo, niejednokrotnie stosując zabieg polegający na kontrastach w brzmieniu poszczególnych fraz. Max Mucha zgrabnie łączy dyscyplinę ze sprytnym wplataniem w struktury utworów własnych, osobistych dźwięków. Z kolei widowiskowe i pełne ekspresji podejście Ziva Ravitza dopełnia subtelne dźwięki gitary. To bardzo inteligentnie skonstruowany album, mieniący się wirtuozerią każdego z instrumentalistów i spójnością składu, ale też elegancją i dostojeństwem. Miejmy nadzieję, że trio będzie dalej ze sobą współpracować i uraczy nas kolejnymi wspaniałymi albumami.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 06/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Michael Formanek - The Distance

cd052016 004

ECM Records 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Michael Formanek zwykle występuje w małych składach. Tym razem jednak postawił na bogatszą instrumentację. Ponadto skomponował wszystkie utwory i samodzielnie je zaaranżował. Najwyraźniej jednak nie czuł się już na siłach utrzymać w ryzach kilkunastoosobowy skład, grając równocześnie na kontrabasie, bo do roli dyrygenta zaangażował Marka Heliasa. Utwory, początkowo melancholijne, miejscami kojarzące się z klimatem amerykańskiej prerii, później zaś ostrzejsze, bardziej zadziorne – zgrabnie się wiążą, tworząc nastrojową całość. Album podzielono na sześć części. Otwierające nagranie tytułowe wprowadza słuchaczy w charakter całości. Drugi utwór to gratka dla miłośników kontrabasu. Zanim dołączą pozostali artyści, solówka Formanka trwa ponad minutę. Później lider także nie przestaje improwizować – stopniowo „zagęszcza” i uatrakcyjnia swój popis. W połowie krystalizuje się stały rytm, aby pod koniec znów rozpłynąć się w zbiorowej improwizacji. Mimo że jesteśmy już po kwadransie programu, to dopiero preludium. Dalej otrzymujemy atrakcyjne solówki Chrisa Speeda (saksofon tenorowy), Ralpha Alessi (trąbka), Tima Berne’a (saksofon barytonowy) oraz innych uczestników tego udanego przedsięwzięcia.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 05/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Mo’ Blow - Live in Berlin

cd052016 005

ACT Music 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Jazz na dyskotekę? Raczej nie, ale do tanecznego klubu dla amatorów funku, którzy nie stronią od jazzu – jak najbardziej. Niemiecki kwartet Mo’ Blow już nie z taką publicznością sobie radził, występując z efektownym jazz-funkiem nie tylko w Europie, ale w krajach tak odległych, jak Korea, Chiny czy Malezja. Na występ w Berlinie zaprosił znanych artystów. Utwór „Rolling in the Deep” z repertuaru Adele zaśpiewał szwedzki puzonista Nils Landgren. Jego miękki głos, czasami przechodzący w szept, nie sprawdza się w każdym repertuarze, ale akurat tutaj pasował. Natomiast zawsze popisowo gra on na swoim podstawowym instrumencie, czego kolejnym przykładem wykonana w tym utworze solówka. Puzon Landgrena słyszymy również w zamykającym album nagraniu „Gimme the Boots”. Wcześniej, w „No Particular Way”, śpiewa z Mo’ Blow kolejny gość, Pat Appleton. W „Along Came Mag” na wibrafonie gra Franz Bauer. To jeszcze nie koniec występów zaproszonych na berliński koncert gości. W dwóch numerach pojawiają się polscy instrumentaliści. W kompozycji „Ray” słychać solówkę Adama Bałdycha, natomiast we „Fried Chocolate” na harmonijce ustnej gra Kacper Smoliński.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 05/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Soren Gemmer - The Lark

cd042016 005

WhyPlayJazz

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Soren Gemmer jest młodym duńskim pianistą, który śmiało wkracza na międzynarodowe sceny. Jego debiutancki krążek „At First” zwracał uwagę szlachetnym liryzmem i naturalnym zmysłem lidera do tworzenia pięknych melodii. „The Lark” został nagrany w kwintecie znakomitych muzyków ze Skandynawii. Wszyscy są wrażliwymi artystami, którzy idealnie ze sobą współpracują. A że Gemmer ma własny świat dźwięków, to w efekcie otrzymujemy płytę brzmiącą niezwykle oryginalnie. Trębacz Mads La Cour tworzy wspaniałe, arabeskowe linie. Często – zwłaszcza na flugelhornie – brzmi jak kanadyjski mistrz Kenny Wheeler. Gemmer improwizuje z lekkością i polotem. Łączy przy tym język europejskiego romantyzmu z tradycją jazzową. Sekcja rytmiczna podkreśla urodę muzyki, nigdy jednak nie wysuwa się na pierwszy plan. Gitarzysta Per Mollehoj ma kilka solówek, w których jawi się jako spadkobierca takich sław jak Jim Hall czy Attila Zoller, najczęściej jednak wspomaga sekcję rytmiczną. Mimo że nie ma tu nic awangardowego, „The Lark” potrafi zaintrygować. Album często gości w moim odtwarzaczu i trudno mi się od niego oderwać. To dopiero drugie solowe dzieło Duńczyka. Strach pomyśleć, do czego dojdzie, jeżeli nadal będzie się rozwijał w tym tempie.

Marek Romański
Źródło: HFiM 04/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Anat Fort Trio - Birdwatching

cd042016 001

ACT Music 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Urodzona w Tel Awiwie Anat Fort studiowała pianistykę jazzową w USA, m.in. pod okiem wirtuoza tego instrumentu Paula Bleya. Jej specyficzny styl, znany z poprzednich płyt i goszczący również na najnowszym krążku, wiele zawdzięcza temu kanadyjskiemu pianiście (zmarłemu w styczniu 2016). Kiedy Fort zaczęła nagrywać dla ECM-u, współpracowała też z perkusistą Paulem Motianem. „Birdwatching” z początku ma w sobie sporo łagodności; pierwsza kompozycja jest wręcz liryczna. Jeżeli jednak się do niej ograniczymy, nie poznamy innego oblicza artystki. Kolejne utwory przynoszą zmianę nastroju. W utworze „Not the Perfect Storm” gwałtowna burza jest obecna nie tylko w tytule nagrania. Liderce towarzyszą pozostali członkowie tria, czyli grający na kontrabasie Gary Wang oraz perkusista Roland Schneider. W tym utworze występuje gościnnie także Gianluigi Trovesi, grający na klarnecie altowym. Muzyka jest dość trudna w odbiorze; raczej nie dla przypadkowych słuchaczy jazzu, ale dla sympatyków brzmień improwizowanych spod znaku „free”. Jedynie „It’s Your Song” nadaje się dla wszystkich. Dodatkową cechą krążka jest jego różnorodność. Sam fakt, że zawiera aż 12 nagrań, o czymś świadczy.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 04/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF