HFM

artykulylista3

 

Nils Petter Molvaer - Baboon Moon

72 03 2012 nilsPetterMolvaer

Columbia 2011

Interpretacja: k4
Realizacja: k4

Norweski trębacz i kompozytor Nils Petter Molvaer (zwany NPM) to znacząca postać europejskiej sceny muzycznej. Uchodzi za współtwórcę i jednego z głównych przedstawicieli nu jazzu. Na początku lat 80. grał ze swoim kwartetem. W 1997 rozpoczął karierę solową.
Stylistyka „Baboon Moon” nawiązuje do debiutanckiej płyty Molvaera „Khmer”, gdzie artysta połączył jazzowe improwizacje i elektronikę. Jego najnowszy album jest dojrzalszy, a sama muzyka – będąca również fuzją współczesnych trendów – wydaje się bardziej spójna i skondensowana.
To nie tylko zasługa lidera, ale i jego nowych partnerów: gitarzysty Stiana Westerhusa i perkusisty Erlanda Dahlenda. Ich gra tworzy pulsujące, wielowymiarowe tło dla trąbki Molvaera. Całość, sytuująca się w nurcie muzyki ilustracyjno-filmowej, jest efektowna, pełna ekspresji (czasem gwałtownej) i skandynawskiego spleenu. Zastosowane tu środki są jednak proste (co pozostaje w zgodzie z koncepcją nu jazzu). Wrażenie bogactwa i złożoności powstaje z umiejętnego zagęszczania kolejnych „pięter” utworów, podrasowanych dodatkowo elektroniką. Molvaer jako trębacz pozostaje pod silnym wpływem Davisa; czasami chciałoby się, by jego granie było nowocześniejsze, a improwizacje bardziej finezyjne.
„Baboon Moon” jest debiutem NPM dla wytwórni Columbia i, miejmy nadzieję, początkiem nowego etapu jego artystycznej drogi.

Autor: Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 3/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Aga Zaryan - Księga olśnień

72 03 2012 agaZaryan

EMI 2011

Interpretacja: k4
Realizacja: k5

Rok 2011 był poświęcony twórczości Czesława Miłosza. Odbyło się wiele imprez „ku czci”. Powstały liczne eseje, analizy oraz obszerna biografia poety. Jego utwory inspirowały kompozytorów „poważnych” (m.in. Agatę Zubel, Pawła Mykietyna) i tych z kręgu jazzu: Marka Bałatę, Staszka Soykę, Agę Zaryan – dziś najwyżej ocenianą wokalistkę jazzową.
„Księga olśnień” zawiera muzyczne opracowania wierszy Miłosza, Anny Świrszczyńskiej oraz poetek amerykańskich (Denise Levertov i Jane Hirshfield) w przekładzie naszego noblisty. Twórcą oprawy dźwiękowej jest Michał Tokaj, ceniony pianista jazzowy, kompozytor i kierownik zespołu Agi Zaryan.
Cała propozycja, jakkolwiek interesująca, wymyka się jednoznacznej ocenie. Z jednej strony mamy piękny, zmysłowy głos wokalistki, jazzujące aranże (ze smyczkami) i oniryczną aurę; z drugiej – wrażenie lekkiego rozdźwięku między muzyką i słowem. Wygląda to trochę, jakby artyści nie mogli się zdecydować, czy ważniejsza jest dla nich wierność tekstom (o nieregularnej strukturze i akcentach), czy stworzenie atrakcyjnej muzyki. Wybrali kompromis, przez co płyta jest trochę nierówna. Obok fragmentów porywających zdarzają się miejsca, gdzie muzyka „nagina się” do wierszy, tracąc naturalną płynność. Najbardziej przekonująco wypada piosenka „To jedno” z udziałem Grzegorza Turnaua – prawdziwy hit.

Autor: Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 3/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Krzysztof Herdzin - Looking For Balance

72 03 2012 krzysztofHerdzin

Universal Music Polska 2011

Interpretacja: k4
Realizacja: k5

Krzysztof Herdzin to prawdziwy człowiek renesansu – komponuje, aranżuje, dyryguje, gra na fortepianie, ćwiczy na instrumentach dętych, produkuje nagrania popowych gwiazdek; ponoć w tych ostatnich sam dogrywa chórki. Chciałoby się powiedzieć, że jeszcze tańczy i stepuje... ale żarty na bok. Wszystko, czego Herdzin się podejmuje, robi w pełni profesjonalnie. Nie ma tu żadnej fuszerki; to fachowiec, jakich mało.
Pod koniec ubiegłego roku wydał dwie płyty. Druga z nich „Looking For Balance” umila mi dzisiejsze popołudnie. Nie bez kozery piszę „umila” – bo to muzyka, która poprawia nastrój. Znakomicie skomponowana, zaaranżowana, wykorzystująca patenty muzyki filmowej, klasycznej, jazz-rocka, a wreszcie delikatną folkową aurę – stanowi tło odpoczynku po ciężkiej pracy. Wszystko się tu zgadza – melodie, ich oprawa, wykonanie (czołówka polskich muzyków jazzowych: Piotr Baron, Marek Napiórkowski, Cezary Konrad, Robert Kubiszyn, orkiestra Sinfonia Viva i zagraniczny gość – harmonijkarz Gregoire Maret).
Że nie ma zakręconych improwizacji? A czy zawsze muszą być? Czy bez nich nie ma dobrej muzyki? Takiej, która niesie radość i dobry nastrój? Ta autorstwa Krzysztofa Herdzina taką jest i basta! I nie dajcie sobie wmówić, że Wam się nie podoba, skoro się podoba.

Autor: Marek Romański
Źródło: HFiM 3/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Theo Bleckmann - Hello Earth!

j theoBleckmann 04 2012

Winter & Winter 2011
Dystrybucja: GiGi

Interpretacja: k4
Realizacja: k5

Theo Bleckmanna trudno zaklasyfikować. Zwykle ląduje w szufladce „jazz” – głównie dlatego, że nagrywa dla jazzowych wytwórni z utożsamianymi z jazzem muzykami i ma dosyć otwarty stosunek do wykonywanych utworów. Niemiecki wokalista, spec od elektronikaliów i pianista, nijak się jednak nie mieści w najszerzej nawet rozumianym idiomie jazzowym.
Najlepszym tego potwierdzeniem jest album „Hello Earth!”, będący ni mniej, ni więcej tylko zbiorem interpretacji piosenek Kate Bush. Ktoś mógłby powiedzieć, że przecież nie są to zwykłe popowe piosenki, a i jazz jest sobie w stanie przyswoić niemal każdą muzykę. Racja, tyle że akurat jazzu jest tutaj najmniej.
Czy to źle? Absolutnie nie! Piosenki Bush to małe arcydziełka, łączące baśniowy klimat z przebojowością. Bleckmann przearanżował je gruntownie wraz z doborowym towarzystwem m.in. basisty Skuli Sverissona, perkusisty Johna Hollenbecka i klawiszowca Henry’ego Heya. Zrobił to niezwykle inteligentnie, każdy z utworów traktując inaczej. Dzięki temu nabrały nowego charakteru, nie tracąc jednocześnie piosenkowego uroku. Brawo Theo!

Autor: Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 4/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Amina Alaoui - Arco Iris

j AminaAlaoui 04 2012

ECM 2011

Interpretacja: k5
Realizacja: k5

ECM promuje nie tylko ambitny jazz, ale też projekty wielokulturowe, łączące muzykę różnych zakątków świata i dziedzictwo Zachodu. W ten nurt dobrze się wpisuje najnowszy album Aminy Alaoui.
Ta intrygująca wokalistka i kompozytorka urodziła się w Maroku. Uczyła się tradycyjnej muzyki regionu, studiowała klasyczny fortepian i filologię. Pracując nad „Arco Iris”, oparła się m.in. na pismach św. Teresy z Avila i XI-wiecznego władcy Sewilli Al-Mu’tamida Ibn Abbada oraz wierszach Ibrahima Ibn Khafaja (1058-1139). Teksty te najpierw samodzielnie opracowała, a później wzbogaciła dźwiękiem.
W swych kompozycjach Amina nawiązuje do dawnej muzyki Andaluzji z jej wpływami arabskimi. Wprowadza skale orientalne, improwizowane intra i sola instrumentalne, kunsztowną ornamentykę, dialogowanie między głosem a zespołem.
Drugi wątek repertuaru stanowią pieśni fado i flamenco – muzyka bliższa współczesności, oparta na prostych formach i harmonii dur-moll.
Głos Aminy jest zjawiskowy. Czyste, nasycone brzmienie i egzotyczna aura zniewalają słuchacza. Uwagę zwracają subtelne ozdobniki, melizmaty i niuanse intonacyjne. Wokalistce towarzyszą wybitni instrumentaliści: skrzypek Saifallah Ben Abderrazak, wirtuoz oudu Sofiane Negra, gitarzysta flamenco Jose Luis Montón, mandolinista Eduardo Miranda oraz syn wokalistki, perkusjonista i gitarzysta Idriss Agnel.

Autor: Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 4/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Keith Jarrett - Rio

j keithJarret 04 2012

ECM 2011

Interpretacja: k5
Realizacja: k5

Od pierwszego solowego albumu Keitha Jarretta „Facing You” minęło 40 lat! Wydany w 1975 roku „The Koln Concert” stał się wielkim przebojem wydawniczym i, obok „Kind of Blue” Davisa, najbardziej rozpoznawalną płytą w historii jazzu. Nie jest to najlepszy album Jarretta – obok fragmentów genialnych zdarzają się tam mielizny, okresy, gdy brakuje mu inwencji improwizatorskiej.
W późniejszych latach Jarrett dopracował koncepcję solowych recitali. Nabrał doświadczenia. Zaczął unikać mielizn, ale nie powtórzył sukcesu kolońskiego już nigdy.
Czy powtórzy teraz? Wątpię, chociaż „Rio” to znakomity album. Przeplatają się w nim gatunki – od pianistycznego ekspresjonizmu, przez całotonowe impresjonistyczne skale, po... stylizowany ragtime. Szeroki jest wachlarz i nastrojów – od dynamicznej gorączki nowojorskiej ulicy, przez rozmarzenie letniego popołudnia, melancholię samotnego wieczoru, po atmosferę zagrożenia.
Słychać wyraźnie, że pianista doskonale wie, co i jak chce wyrazić. Kompozycje, mimo że powstały w wyniku improwizacji, są zwarte i przemyślane (najdłuższe mają około 7 min.). Nie s brakuje w nich frapujących melodii i i intrygujących zwrotów akcji. Jeśli czegoś mogę jeszcze chcieć, to posłuchać wreszcie solowego koncertu Jarretta w Polsce.

Autor: Marek Romański
Źródło: HFiM 4/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF