HFM

artykulylista3

 

Anat Fort Trio Gianluigi Trovesi - Birdwatching

cd112016 013

ECM 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Bardzo udany album izraelskiej pianistki i kompozytorki Anat Fort. Artystka zaprosiła do współpracy wybitnego klarnecistę Gianluigi Trovesiego, którego gra znacznie poszerzyła brzmienie i ekspresję utworów. Całość wpisuje się w nurt nazywany jazzem europejskim – muzykę bez śladów bluesa i typowych form z tematem i solówkami. Płytę rozpoczyna zwiewne intro (fortepian solo); kolejny utwór, już z udziałem Trovesiego, stanowi niejako jego rozwinięcie. Największym zaskoczeniem okazał się utwór trzeci, „Not The Perfect Storm”, w którym muzyka nieoczekiwanie wkracza na obszar kontrolowanego free. To jeden z kluczowych momentów płyty, rzucający nowe światło na cały projekt. Nieco podobny klimat panuje w „Jumpin’ In”. Jednak efekt zaskoczenia stopniowo zanika. Kolejne utwory są utrzymane w konwencji lirycznej ballady – muzyka płynie niespiesznie, często poza metrum i stałym pulsem. Ma introwertyczny, wyciszony charakter. Postaciami pierwszego planu są Fort i Trovesi. Pianistka może nie imponuje techniką, ale tworzy ciekawy klimat, przypominający nieco dźwiękowy świat Keitha Jarretta. Trovesi okazał się jej idealnym partnerem. Doskonale się odnalazł zarówno w balladach, jak i w utworach bardziej ekspresyjnych. Sekcja (basista Gary Wang, perkusista Roland Schneider) działa nieco w tle. Jej rola zyskuje na znaczeniu w kompozycjach o swobodnej strukturze.ianluigi Trovesi - Birdwatching

Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 11/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Vijay Iyer Wadada Leo Smith - A Cosmic Rhythm With Each Stroke

cd112016 014

ECM 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Inspiracją do powstania albumu, a dokładniej tytułowej suity, były prace indyjskiej malarki Nasreen Mohamedi. Kolejne części cyklu są próbą przełożenia wrażeń wizualnych na język jazzu z okolic free. Spotkanie charyzmatycznego trębacza z kręgu awangardy z jednym z najbardziej obiecujących pianistów współczesnej sceny jazzowej zaowocowało płytą skierowaną do wytrawnych fanów. Główną zasadą budowy utworów jest kontrast – brzmieniowy, fakturalny, dynamiczny – pomiędzy grą pianisty a improwizacjami Smitha. Iyer tworzy bazę dźwiękową (fortepian akustyczny plus szczypta elektroniki), która pozwala Smithowi na swobodne wycieczki we wszystkich kierunkach. To dość oryginalny pomysł, choć w kilku utworach można odczuć lekki dysonans między zbyt poukładaną i nieco schematyczną grą Iyera a rozwichrzonymi, pełnymi łamiących się dźwięków i efektów sonorystycznych eskapadami Smitha. Chciałoby się, aby również Iyer wszedł na podobny poziom. I tak się dzieje od quasi-punktualistycznego „Uncut Emeralds”, gdzie partie muzyków zaczynają pulsować własnym życiem. W nagraniach zabrakło mi trochę dialogowania, wzajemnej inspiracji i wymiany myśli między artystami, które w muzyce improwizowanej odgrywają znaczącą rolę. Tak czy inaczej, płyta godna polecenia.

Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 11/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Dick Oatts/Mats Holmquist New York Jazz Orchestra - A Tribute To Herbie +1

cd122016 012

Mama Records 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Nagranie najpopularniejszych utworów Herbiego Hancocka w nowych wersjach zdaje się przedsięwzięciem z góry skazanym na niepowodzenie. Jednak to, co zrobili Dick Oatts i Mats Holmquist wraz z New York Jazz Orchestra, dalece wybiega poza próbę zwykłego odtworzenia znanych utworów. Panowie przearanżowali wszystkie kompozycje na 14-osobową sekcję dętą, nadając im zupełnie nowe brzmienie. Szefowi big bandu, kompozytorowi i aranżerowi szwedzkiego pochodzenia Matsowi Holmquistowi udało się zebrać grono najlepszych nowojorskich sidemanów. Wybitni amerykańscy instrumentaliści złożyli tym samym hołd pianiście i kompozytorowi, którego kariera trwa od... ponad 60 lat. Hancock zadebiutował bowiem w wieku 11 lat, grając z Chicago Symphony Orchestra utwory Mozarta. Kto wie, czy jego późniejsza kariera nie potoczyłaby się w kierunku muzyki klasycznej, gdyby nie przeprowadził się 10 lat później do Nowego Jorku, gdzie poznał ludzi związanych z wytwórnią Blue Note. Innowacyjne aranżacje, w większym stopniu niż dynamikę, eksponują kolorystykę i tonację. Mimo potężnego brzmienia, muzykom udało się zachować pierwotną delikatność i subtelny charakter kompozycji. Doskonale, że tematy stanowiące dziś klasykę jazzu doczekały się tak starannego orkiestrowego opracowania.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 10/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Ches Smith - The Bell

cd122016 009

Mama Records 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

„The Bell” to pierwszy autorski krążek perkusisty i wibrafonisty Chesa Smitha – muzyka działającego w kręgu eksperymentalnego jazzu i rocka (współpracował m.in. z Markiem Ribotem, Timem Bernem i grupą Xiu Xiu). Stylistyka albumu wymyka się prostym kategoryzacjom. Można by ją sklasyfikować jako współczesną muzykę kameralną, opartą na improwizacji, elementach jazzu oraz pewnych zapożyczeniach z technik i stylów muzyki XX wieku, takich jak repetytywizm, punktualizm, sonoryzm i aleatoryzm. Tym, co poza nietypowym składem (altówka, fortepian, instrumenty perkusyjne) może zaskoczyć słuchacza, jest minimalizm środków, widoczny zwłaszcza na poziomie materiału dźwiękowego, faktury, dynamiki i ekspresji. Ta asceza, połączona z dużą ilością rozproszonych, a niekiedy dość błahych pomysłów, oraz nieco beznamiętne interpretacje powodują, że muzyka średnio „zasysa” słuchacza. Zdarzają się jednak wyjątki – na przykład w końcówce „I`ll See You On The Dark Side Of The Earth” następuje stabilizacja pulsu rytmicznego, a Maneri gra kapitalne solo na altówce, wspierane powtarzaną przez Taborna figurą fortepianu. Podobną sytuację mamy w drugim segmencie „I Think”, gdzie elementy układanki ulegają silniejszej integracji, przez co muzyka nabiera bardziej jazzowego charakteru. Na uwagę zasługują też „Wacken Open Air” oraz „It`s Always Winter”. Ciekawy, aczkolwiek nierówny projekt.

Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 10/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Christian Weidner - Every Hour of the Light and Dark

cd122016 008

Pirouet 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Niemiecki saksofonista i kompozytor Christian Weidner to muzyk aktywny od 25 lat. Współpracuje z rozmaitymi artystami i prowadzi własne składy. Nowy album alcisty to trzy kwadranse muzyki przepojonej osobliwą magią i specyficznym nastrojem. Ów klimat wykreowano dzięki ciekawym improwizacjom i sprawnemu operowaniu ciszą i pauzami. Każdy dźwięk stanowi logiczną kontynuację całości. Muzyczna intuicja oraz brzmienie nasuwają skojarzenia z nagraniami Jana Garbarka dla ECM-u. Jednak Weidner, w przeciwieństwie do norweskiego mistrza, szerzej wykorzystuje potencjał pozostałych instrumentów. Saksofoniście udało się zaangażować do projektu skład muzyków o silnych osobowościach. Pianista Achim Kaufmann, który daje nowy impuls zachodnioeuropejskiej muzyce improwizowanej, Samuel Rohrer – najbardziej melodyjny wśród europejskich perkusistów, a także kontrabasista Henning Sieverts tworzą z liderem team, dla którego trudno znaleźć alternatywę. Eklektyzm, obejmujący z jednej strony inspiracje Shorterem i Colemanem, z drugiej – klasyków, jak Bach czy Strawiński, idzie w parze z wyobraźnią i zdolnością ofiarowania odbiorcy nieprzeciętnej muzycznej przyjemności.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 10/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Elisabeth Lohninger - Eleven Promises

cd122016 007

JazzSick Records 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Elisabeth Lohninger – amerykańska wokalistka pochodzenia austriackiego – swą kolejną płytę przygotowała wraz z mężem – pianistą, producentem i aranżerem – Walterem Fischbacherem. Wszystkie nagrania charakteryzuje bogate brzmienie i potężne orkiestrowe aranżacje. Większość płyty wypełniają urzekające ballady. Prawdziwą perełką pośród nich jest rozbudowana do ponad siedmiu minut „Mellow Moon Moaning”, w której Elisabeth w zachwycającym stylu eksponuje najwyższe rejestry swego głosu. Atutem albumu jest premierowy repertuar. Piosenki, robiące wrażenie napisanych przed laty w starym, dobrym stylu, nawiązują do estetyki Hala Davisa i Burta Bacharacha. Chciałoby się napisać, że nikt dziś już tak nie komponuje, jednak mamy do czynienia z zupełnie nowymi utworami. To samo dotyczy aranżacji i realizacji, odwołującej się do najwspanialszych amerykańskich piosenek. Jak się okazuje, „The Great American Songbook” jest księgą ciągle otwartą, w której dopisywane są kolejne rozdziały. W każdy z utworów Elisabeth Lohninger angażuje się emocjonalnie, wkładając uczucie w niemal każde słowo. Świetna orkiestracja i doskonale zaaranżowane chórki dopełniają całość. To bardzo przyjemna płyta, wypełniona świetnymi jazzującymi piosenkami, a zarazem prawdziwy majstersztyk pod względem aranżacji i produkcji

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 10/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF