HFM

Kwartludium / Dariusz Przybylski - Hammond Organ Project

cd062017013

Requiem/Dux 2015

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 

Atutami twórczości kompozytora i organisty Dariusza Przybylskiego są zdolność łączenia tradycyjnego instrumentarium z nowoczesnymi formami oraz fantazja eksponowana w odważnych rozwiązaniach. W roku 2014, w ramach festiwalu Musica Polonica Nova, artysta przedstawił niecodzienny projekt. Wraz z powstałym w 2002 roku kwartetem Kwartludium wykonał pięć oryginalnych kompozycji na organy Hammonda. Recital ukazał się na albumie, wydanym w formie płyty winylowej wraz z dołączonym krążkiem CD z identycznym materiałem. W programie znajdziemy kompozycje Eunho Changa, Mateusza Ryczka, Aleksandra Kościowa i Mikołaja Laskowskiego. Całość wieńczy, przygotowana przez samego Przybylskiego, kompozycja „Abrenuntio”. To muzyka wielowarstwowa, pełna zwrotów i zmian nastroju, wymagająca od wykonawców dyscypliny, a jednocześnie wyczucia formy. Płyta winylowa czytelnie przekazuje charakterystyczne, analogowe brzmienie hammondów. Baza stereofoniczna jest szeroka, a pasmo częstotliwości pełne. Również charakter kompozycji sprawia, że płyta CD wydaje się w tym przypadku bez szans. Gwałtowne zwroty harmoniczne i częste wykorzystywanie ciszy zdecydowanie sprzyjają odbiorowi muzyki za pośrednictwem winylu. Wydawnictwo zawiera wkładkę z dokładnymi opisami każdego utworu oraz wywiadem z Dariuszem Przybylskim.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 06/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Leszek Możdżer/Iiro Rantala/Michael Wollny - Jazz at Berlin Philharmonic VII – Piano Night

cd062017010

ACT 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 

To już siódma odsłona cyklu wytwórni ACT „Jazz at Berlin Philharmonic”. Stanowi nawiązanie do pierwszego koncertu w tej serii, wydanego w 2012 roku. Na scenie Filharmonii Berlińskiej ponownie pojawia się trzech pianistów z europejskiej czołówki: Leszek Możdżer, Iiro Rantala i Michael Wollny. Fragmenty występu opublikowano wyłącznie na winylu dla uczczenia Record Store Day – dorocznego ogólnoświatowego święta sklepów i wytwórni płytowych, przypadającego 22 kwietnia 2017. Poza własnymi kompozycjami muzycy sięgnęli po standardy Leonarda Bernsteina, George’a Gershwina i Chicka Corei. Album rozpoczyna Iiro Rantala, grając „Candide Overture” Bernsteina, własną kompozycję „Freedom” i – wspólnie z Wollnym – piękny temat Chrisa Beiera „White Moon”. Po nich na scenie pojawia się Leszek Możdżer i wykonuje własne „She Said She Was A Painter”, kończące pierwszą stronę longplaya. Na stronie drugiej Możdżer i Rantala grają „Afrikę” Larsa Danielssona. W finale dołącza do nich Wollny i zaczyna się wybuchowy set, złożony z „Summertime” Gershwina i „La Fiesty” Corei. Na 45-minutowej płycie udało się zawrzeć dramaturgię koncertu. Sprawny miks daje wrażenie spójności i złudzenie, że żaden fragment recitalu nie umknął naszej uwadze, choć wiadomo, że berliński koncert trwał przynajmniej dwa razy dłużej. W cichych momentach słychać pokasływania i inne niemuzyczne dźwięki, docierające ze strony publiczności. Dodaje to nagraniom uroku i podkreśla realizm wydarzenia. Zwolennikom realizacji cyfrowych nie pozostaje nic innego, jak zakupić czarny krążek i wyłuskać z koperty kupon z jednorazowym kodem. Umożliwia on pobranie zawartości płyty ze strony wytwórni. Wiadomo jednak, że nic nie zastąpi gramofonu.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 06/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Steve Hackett - The Night Siren

cd052017 009

InsideOut 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 

Steve Hackett stworzył indywidualny styl w rocku progresywnym. Każdy z jego ponad 20 albumów to nie tylko porcja utworów o charakterystycznych liniach melodycznych, nagranych z orkiestrowym rozmachem – to muzyka z mądrym przesłaniem, komentująca otaczający nas świat. Taki jest też najnowszy „The Night Siren”, zrealizowany w odległych zakątkach świata z użyciem różnych technik nagraniowych. Aparat wykonawczy to, poza stałymi współpracownikami Hacketta, muzycy z Izraela, Palestyny, Islandii, Azerbejdżanu i Węgier. Egzotyczne instrumenty stanowią malownicze uzupełnienie pasażowych partii gitary. Trudno o mądrzejsze i ważniejsze dziś przesłanie niż międzykulturowe pojednanie poprzez uniwersalny język muzyki. Pięknym zwieńczeniem płyty jest hymn „West to East”, po którym następuje tylko przejmująca gitarowa koda: „The Gift”. Album w wersji analogowej wytłoczono w formie dwóch 180-gramowych longplayów, do których dołączono CD z identyczną zawartością. Takie edycje stają się już powszechne. Dla wielu odbiorców jest to ostateczne rozwiązanie dylematu, na jaki nośnik zdecydować się przy zakupie. Czarne płyty umieszczono w rozkładanej okładce, w grubych kopertach, ozdobionych pięknymi ilustracjami do każdego z 11 utworów. Tak jak okładka, fotograficzne kolaże są dziełem agencji Icon Photo. W porównaniu z CD, brzmienie płyt winylowych charakteryzuje się zdecydowanie większą przestrzenią i głębią, szczególnie we fragmentach quasi-orkiestrowych. Jednak pod względem dynamiki i soczystości wysokich tonów wygrywa srebrny krążek. Dzięki edycji combo sami wybieramy, na co akurat mamy ochotę.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 05/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Lester Bowie - Works

cd052017 014

ECM 1988

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 

 Lester Bowie – amerykański trębacz i kompozytor – był wyjątkowo barwną postacią. Jego działalności nie sposób zamknąć w kilku zdaniach. Trudno też streścić przebogatą dyskografię w formie jednopłytowej składanki. Mimo to regularnie ukazują się mniej lub bardziej trafione kompilacje. Pośród nich warto zwrócić uwagę na omawiany zestaw nagrań z lat 1980-1986. Program przeprowadza nas przez utwory wybrane z pięciu albumów, zagrane w rozmaitych składach – od solo aż do nonetu – z udziałem takich chicagowskich gwiazd, jak Roscoe Mitchell, Ari Brown czy Vincent Chancey. Słynąca z minimalizmu, lecz i wyjątkowej staranności wytwórnia ECM zadbała o wytłoczenie płyty z zachowaniem najwyższych standardów. Mimo że nagrania pochodzą z kilku sesji w dwóch odległych studiach (Nowy Jork, Ludwigsburg), w każdym przypadku udało się przenieść na winyl ich specyfikę. W utworach na duże składy zachowano przestrzenną bazę, ukazującą rozstawienie muzyków. Partie trąbki lidera brzmią w nich agresywnie i z pazurem. Inaczej słucha się setu czterech tematów z albumu „All The Magic” (1982), granych na trąbce solo. Tutaj równoprawną rolę z instrumentem odgrywają cisza i długi pogłos. Słyszymy każde muśnięcie młoteczka i ruch tłoka w trąbce, co sprawia, że muzykę odbieramy z niemal fizyczną bezpośredniością. Fanów Lestera Bowiego nie trzeba przekonywać do sięgnięcia po tak ciekawie skompilowany longplay. Dla pozostałych „Works” może się okazać początkiem fascynującej przygody

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 05/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Elvis with The Royal Philharmonic Orchestra - The Wonder Of You

cd042017001

Sony Music 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 

Album „If I Can Dream” zawierał przeboje Elvisa, oprawione przez Royal Philharmonic Orchestra i sprzedał się w nakładzie ponad 1,5 mln egzemplarzy. Teraz doczekaliśmy się jego kontynuacji. „The Wonder Of You” powstał w londyńskich Abbey Road Studios, pod okiem cenionych producentów – Dona Reedmana i Nicka Patricka. Nadanie takim utworom, jak „Suspicious Minds”, „Love Letters”, „Memories” czy „Always On My Mind”, potężnego brzmienia orkiestrowego wywołuje zupełnie nowe doznania. W realizacji nagrań zadbano o każdy detal, dzięki czemu materiał brzmi tak, jakby został zarejestrowany przez Elvisa w 2016 roku. Aby uzyskać pożądany efekt, wykorzystano ścieżki wokalne, niejednokrotnie pochodzące z nagrań koncertowych. Album ukazał się w kilku formatach. Najbogatszą wersją jest boks, zawierający dwie 150-gramowe płyty winylowe, czarny z obu stron krążek CD, umieszczony w osobnej kopercie, duży plakat oraz piękną ilustrowaną książeczkę. Tłoczenie winylowe jest staranne i brzmi bardzo dobrze. Instrumenty wypełniają szeroki plan, dając efekt panoramicznej stereofonii, a głos Elvisa, umiejscowiony przed sekcją smyczkową, jest zupełnie oderwany od kolumn. Nagranie świetnie się sprawdza w kontemplacyjnym odsłuchu, który pozwala się delektować wysoką jakością dźwięku z nośnika analogowego. Jeżeli jednak zechcemy posłuchać go w mniej absorbującej audiofilską wrażliwość postaci, wystarczy, że sięgniemy po dołączony do boksu krążek CD, który również brzmi znakomicie. Taka forma wydawania płyt winylowych to rozwiązanie na każdą okazję.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 04/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Avishai Cohen Trio - From Darkness

cd042017003

Razdaz Records 2015

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 

To już 15. album izraelskiego kontrabasisty w roli lidera własnego tria. Avishai Cohen przyzwyczaił nas do charakterystycznego brzmienia i kompozycji opartych na orientalnych motywach i zwartych rytmach. Wraz z pianistą Nitai Hershkovitsem i perkusistą Danielem Dor stworzył jeden z najbardziej błyskotliwych kameralnych składów jazzowych ostatnich lat. „From Darkness” to suma inspiracji brzmieniami afrykańskimi, latynoamerykańskimi i arabskimi. Pośród 11 utworów znajdziemy romantyczne jazzowe ballady („Ballad for an Unborn”), nastrojowe i pełne melancholii tematy („Almah Sleeping”) oraz emanujące witalnością utwory w rodzaju „Abie” i „Lost Tribe”. Krótkie i zwięzłe kompozycje o nieskomplikowanej melodyce zostały podane w orientalnej manierze. Dzięki niej mają szansę przemówić zarówno do miłośników muzyki etnicznej, jak i jazzu. Ciekawostką jest zamykająca program kompozycja Charliego Chaplina „Smile”, odsłaniająca wyjątkową melodyjność kontrabasu pod palcami lidera. Okładka longplaya wygląda stylowo, mimo minimalistycznej edycji, pozbawionej koperty wewnętrznej. Jeżeli jednak chodzi o realizację dźwięku, spodziewałbym się zdecydowanie szerszego zakresu pasma, przede wszystkim zaś bazy niskich tonów. Tymczasem trwającą 42 minuty płytę wytłoczono tak, jakby rowki zapisu zostały sztucznie zawężone w celu ich skompresowania, co często zdarza się w przypadku krążków przekraczających 50 minut. Na domiar złego, druga strona mojego, dopiero co rozpakowanego, egzemplarza, poza pożądanymi dźwiękami, zawiera uciążliwe szumy, mogące wynikać jedynie z niskiej jakości tłoczenia bądź samego winylu użytego do produkcji.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 04/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF