HFM

artykulyskrot3

Furutech Alpha Nano OFC FP-S35N & Furutech Alpha PC Triple C FP-S35TC

3437 0708 2015 01
Furutech to japońska firma, specjalizująca się w produkcji akcesoriów zasilających. Jej wtyki do kabli tego typu wykorzystuje tak wiele marek, że czyni je to chyba przez aklamację najlepszymi na świecie. Oczywiście, pełna oferta Furutecha obejmuje wiele kategorii produktów. W ubiegłym roku recenzowaliśmy na przykład superdrogą listwę Pure Power 6.

Tym razem do odsłuchu trafiły dwa przewody zasilające ze średniej półki.



 
 

Katalog
Oferta Furutecha jest tak rozbudowana, że początkowo trudno się w niej połapać. Nawet przy samych kablach zasilających trzeba się mocno skoncentrować. Problem wynika z tego, że firma oferuje tzw. kable konfekcjonowane, jak również przewody ze szpuli, które de facto dystrybutor sprzedaje w wersji konfekcjonowanej, ale w różnych kombinacjach. Kombinacje dotyczą rodzajów zastosowanych wtyków, a tych w obecnej ofercie mamy aż cztery poziomy. Dwa niższe występują w kilku wersjach wykończenia styków. Dawałoby to w sumie osiem rodzajów konfekcjonowania dla każdego kabla ze szpuli, gdyby nie fakt, że najniższa półka cenowa (oznaczana symbolem 11 dla wtyku od strony wejścia) może występować z wyjściową 11, 8 albo 15, co przy opcji różnych wykończeń mnoży ten spektakl w nieskończoność.
Dla porządku ustalmy więc przynajmniej schemat ogólny. W najtańszych wtykach (seria 11/8/15) można wybrać powierzchnie stykowe rodowane, posrebrzane, pozłacane albo brązowo-miedziane. Za najtańszy komplecik do konfekcjonowania jednego kabla zapłacimy tu 390 zł. Kolejną serię tworzy para 38/28 – tu wybieramy między stykami pozłacanymi i rodowanymi. Wyżej mamy linie 48 i 50 – w nich wykończenia są już tylko rodowane. Najdroższy komplet (50R) kosztuje 2580 zł.
Jeśli chodzi o same przewody zasilające (poza modelami „gotowymi”, tworzącymi w katalogu oddzielny dział), można wybierać między ośmioma rodzajami. Za to, że nie przytoczę tutaj ich listy z pełnymi symbolami, możecie mi być tylko wdzięczni. Dociekliwi mogą wszystko zobaczyć na portalu Furutecha, ewentualnie wersje u nas dostępne sprawdzić na stronie polskiego dystrybutora. A teraz już przejdźmy do rzeczy, czyli recenzowanych sieciówek.

 

3437 0708 2015 02
Furutech Alpha PC Triple C FP-S35TC (FI-E48R/FI-48R)


Do rzeczy
Tańszym z modeli jest Furutech Alpha Nano OFC FP-S35N (FI-E38R/FI-28R). Same tylko użyte wtyki (rodowane) w ofercie detalicznej kosztują 1170 zł. Ich część przednia wykonana jest z nylonu, tylna – z poliwęglanu. Części metalowe poddaje się procesowi Alpha: to dwustopniowe głębokie mrożenie (w temperaturze między 196 i 250 stopniu Celsjusza poniżej zera) plus demagnetyzacja pierścienna, o której producent mówi tylko, że jest dużo efektywniejsza od zwykłej. Dzięki procesowi Alpha Furutech uzyskuje ściślejsze przyleganie do siebie cząsteczek obrabianego materiału – a w efekcie lepsze przewodzenie elektryczne. Kabel składa się z trzech miedzianych skrętek o średnicy 2,5 mm każda. Wszystkie druciki poddaje się procesowi Alpha Nano OFC. Polega on na uzupełnianiu mikroubytków na powierzchni miedzi roztworem Nano Liquid. Składa się on z oleju skwalenowego i molekuł srebra oraz złota o wielkości 8 nanometrów, zmieszanych w ściśle określonej proporcji. Roztwór wypełnia też przestrzeń pomiędzy drucikami w każdej skrętce. Dzięki temu zwiększa się powierzchnia przewodzenia i zmniejsza opór.
Przewodniki są izolowane PVC. Ekran wykonano z miedzi, a zewnętrzna izolacja, w kolorze ciemnoniebieskim (bez oplotu), to również PVC.
Drugi, nieco droższy kabel to Alpha PC Triple C FP-S35TC (FI-E48R/FI-48R). Tutaj para samych wtyków (seria 48) kosztuje 2100 zł. Takiej biżuterii w kablach zasilających jeszcze w życiu nie widziałem. Korpusy obu wtyczek wykonano z wypolerowanej na błysk niemagnetycznej stali nierdzewnej, a wewnątrz zastosowano kilka substancji: pył węglowy, włókno szklane, poliwęglan i nylon. Części stykowe to miedź poddana procesowi Alpha, a następnie rodowana. Budowa przewodu w przekroju powtarza schemat opisany wcześniej. Miedziane przewodniki również poddano obróbce Alpha, ale technologię Nano Liquid zastąpiono inną: PC Triple C. Z grubsza chodzi tu o to, że miedziane druciki prasuje się pod ciśnieniem w taki sposób, by uzyskać imitację miedzi monokrystalicznej, unikając przy tym jej najczęstszych wad produkcyjnych; chodzi głównie o nierówność powierzchni zewnętrznej monokryształów. Izolacja zewnętrzna jest ciemnozielona.

Konfiguracja
Przewody Furutecha zostały przetestowane w systemie złożonym z odtwarzacza Naim 5X (z zasilaczem Flatcap 2X), przedwzmacniacza lampowego BAT VK3iX SE, tranzystorowej  końcówki mocy Conrad-Johnson MF2250 oraz monitorów Dynaudio Contour 1.3 mkII. Wszystko było wpięte do listwy PAL Powerport.

 

3437 0708 2015 02
Wtyki serii 38/28.


Kable sprawdzałem we współpracy ze wszystkimi urządzeniami, ale wrażenia odsłuchowe spisywałem, gdy kolejno zasilały odtwarzacz Naima. Jako punkt odniesienia posłużyła mi klasyczna już w naszym kraju „złota czternastka” Neela.

Wrażenia odsłuchowe
Cały odsłuch dał mi wiele satysfakcji. Jak wiadomo, wpływ przewodów zasilających na brzmienie systemu jest relatywnie subtelny. Mimo to – dość wyraźny, a zdaniem niektórych – nawet porównywalny z wpływem łączówek. Kable Furutecha wpisują się w tę konwencję. Jeśli ktoś będzie poszukiwał radykalnej odmiany brzmienia całego systemu, to może różnice przegapić. Ale gdy podejdziemy do sprawy zdroworozsądkowo – dostrzeżemy zalety japońskiego okablowania, a tych jest niemało.
Jako pierwszy został podłączony Alpha Nano (tak go w skrócie nazwijmy, żeby nie zwariować). Początkowe wrażenie wiązało się ze swobodą brzmienia. Odtwarzacz zagrał łatwiej, z większym oddechem i napowietrzeniem muzyki. Najbardziej dawało się ten aspekt odczuć przy nagraniach z udziałem większej liczby instrumentów – Furutech skutecznie zapobiegał zlewaniu się ich w jedną ścianę dźwięku.
Ten efekt pociągał za sobą kolejne. Brzmienie od razu stawało się czystsze; robiło się więcej miejsca dla szczegółów i w ogóle więcej miejsca na scenie. Dzięki temu lokalizowanie źródeł dźwięku było łatwiejsze, a ich pozycja – dokładniejsza. Bardzo na tym korzysta ta nieuchwytna część brzmienia, która niesie w sobie informacje akustyczne, związane na przykład z pogłosem sali koncertowej.

 

3437 0708 2015 02
Furutech Alpha Nano OFC FP-S35N (FI-E38R/FI-28R)



Drugą kategorię zalet Alpha Nano stanowi zbiór walorów dynamicznych. Kabel daje muzyce zastrzyk energii (choć powtarzam, ciągle mówimy o dawkach minimalnych) – zwłaszcza w wymiarze mikro. Dźwięk charakteryzuje się witalnością, świeżością i przytupem. Furutech nie łagodzi niczego; wydobywa za to z zapisanego materiału więcej mocy i zdecydowania. Nie chodzi jednak o agresję, lecz o pierwiastek siły wewnętrznej. Nasuwa mi się skojarzenie z szarmanckim dżentelmenem z naturalnie podwyższonym poziomem testosteronu (spokojnie, to tylko marzenie kobiet, w naturze nie występuje) – niczym wulkan energii pod doskonałą kontrolą. Bas w takim wydaniu stanowi bardzo solidny fundament dla średnicy – jest pełnowymiarowy, głęboki, a jednocześnie zwinny.
Góra pasma została skonfigurowana bardzo neutralnie. Odniosłem wrażenie, że producent nie dążył do tego, aby dodać sopranom blasku. Zasygnalizowana na wstępie szczegółowość nie wiąże się z efektem ubocznym, jaki jej czasem towarzyszy przy zbyt jednostronnie strojonych kablach – ostrością. Z satysfakcją przyznaję, że Furutech potrafił tu osiągnąć godne podziwu opanowanie i zdrowy rozsądek. Góra bardzo dokładnie przekazuje informacje, a jednocześnie zachowuje wzorcową równowagę pomiędzy wycofaniem a nadmierną ekspozycją.

Drugi kabel (Alpha PC Triple C) wiele z zalet tańszego modelu kopiuje. Różnicy pomiędzy nimi nie daje się uchwycić w pierwszym momencie. Dopiero po przesłuchaniu kilku płyt mogłem określić cechy, które dodatkowo wpływają na brzmienie. Kiedy wypunktowałem sobie wszystkie obserwacje, to na końcu ułożyły się one w pewną logiczną całość, tak ewidentną, że aż się zawstydziłem, że nie usłyszałem jej od razu.
Swoboda, energia i mikrodynamika zostały teraz doprawione pierwiastkiem wyszukanej elegancji, a w prezentacji góry i szczegółów – nawet delikatności. Średnica i dół pasma zyskały kilka dodatkowych barw (na tle bardzo wielu już obecnych wcześniej, żeby nie było wątpliwości). Brzmienie przez to wydało się jeszcze pełniejsze, fizycznie większe, jakby z większą łatwością wypełniało sobą całe pomieszczenie, zostawiając przy tym miejsce na orzeźwiającą bryzę audiofilskiego powietrza.

Konkluzja
Świetne kable z luksusowymi wtykami, ceny względnie przystępne, uznana marka i pozytywny wpływ na dźwięk. Przeoczenie tych produktów w pogoni za optymalnym zasilaniem byłoby błędem.

 

 


FurutechAlpha o




Mariusz Malinowski
Źródło: HFM 07-08/2015

Pobierz ten artykuł jako PDF